netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Trudny związek, morze łez i decyzja o rozstaniu

17 odpowiedzi6 494 wyświetleniazałożony przez LeeBee, 15.12.2009

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Trudny związek, morze łez i decyzja o rozstaniu

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 18 ]

1

Temat: Trudny związek, morze łez i decyzja o rozstaniu

Witam wszystkich,
Chciałabym byście mi przedstawili obiektywny punkt widzenia na całą moją sytuację.

Historia trochę długa, bo przez te wspólne cztery lata dużo się wydarzyło.

Jestem z związku z rozwodnikiem z dzieckiem o 10 lat starszym ode mnie, ja mam teraz 22 lata. Gdy się poznaliśmy nie był jeszcze rozwiedziony, lecz ja o tym nie wiedziałam (w ogóle nie wiedziałam że kogoś ma, gdyż zaprzeczał cały czas). Dzieliło nas 500km toteż sprawdzić tego nie umiałam. Z resztą dlaczego miałam nie wierzyć. Nie chciałam z nim być, bo mi się nie podobał i ta różnica wieku... Ale nie odpuszczał. W końcu się zakochałam i wtedy przyszedł pierwszy cios- dowiedziałam się, że ma żonę i dziecko. Przełknęłam.  I to od razu napiszę, że to nie on zostawił żonę tylko ona jego zostawiła, aczkolwiek jeszcze wtedy nie mieli rozwodu. Fakt jest taki, że bardzo go skrzywdziła. Oszukiwała, zdradzała itp, dziecko jest z nami bo go nie chciała. Niestety M. wszedł od razu z tego toksycznego związku w związek ze mną - teraz wiem,że to był błąd, gdyż nie zdążył sobie poukładać życia. Całe złe zachowanie jego byłej odbiło się na mnie, ja ponosiłam tego konsekwencje. Po roku zamieszkaliśmy razem (ja wyjechałam do niego). I wtedy już się zaczęło. Teraz z perspektywy to wiem. Nie było tygodnia żebym nie wylewała łez. Przez pierwszy miesiąc moje rzeczy były w walizce, bo nie znalazł miejsca dla mnie. Dopiero jak mu to wygarnęłam to raczył coś wymyślić. Chodził spać z synkiem. Nie było w tym wszystkim czasu dla nas.  Straciłam kontakt ze znajomymi (nie mogłam sama jeździć do domu) a on pokazywał że nie przepada za nimi, więc przestałam się kontaktować. Z rodziną kontakt też mam mizerny, bo długo ukrywałam prawdę o jego przeszłości i dziecku. A tutaj gdzie mieszkam nie mam żadnych znajomych, bo był chorobliwie zazdrosny. Z tego też powodu nie pracowałam (choć oficjalnie chodziło o to, że go stać i nie muszę pracować).
W między czasie wydarzyło się wiele złego. Ex porwała dziecko i dopiero po pół roku wrócił. W tym czasie M. swoje złości wyładowywał na mnie. Ja pisałam wszystkie wnioski do Sądów, do ministerstwa itd. A on to potraktował jako mój obowiązek, a gdy powiedziałam że psychicznie sobie sama nie radzę z tą sytuacją i nie jestem w stanie czegoś tam napisać, to się na mnie obraził,że nie chce mu pomóc. Tylko prawda była taka, że on wszystko zrzucił na mnie. Ale cóż. Zacisnęłam zęby i dalej robiłam wszystko tylko po to, aby pomóc małemu wrócić do domu, a jego zaczynałam nienawidzić.

Myślałam, że jak już wszystko się wyjaśni to może jeszcze da się uratować nasz związek. To było w maju. Niestety było coraz gorzej. Nie mogłam mu wybaczyć tego wszystkiego.

A mniej więcej od 2-3 miesięcy nie widzę sensu dalej tego ciągnąć, ale odejść nie umiem. Do tego mam tu studia (które oczywiście podjęłam, żeby sobie kogoś poznać - to jego myślenie) i zjazdy do tydzień.
Ale miesiąc temu wydarzyła się sytuacja, kiedy nie wytrzymałam. W mojej obecności sprawdzał historię na komputerze, po czym zarzucił mi zdradę, bo weszłam na konto na nk naszego instruktora tańca. Więc w akcie desperacji spakowałam się i chciałam wyjechać. Wtedy mi powiedział, że nie da mi samochodu (a było to wieczorem, więc nie miałam możliwości pojechać PKSem). Ma dwa samochody. Więc powiedziałam że i tak tu nie zostanę, bo psychicznie nie wytrzymam. Ostatecznie dał mi samochód (ale oczywiście ten stary - bo nowy jest jego).

Wtedy zdałam sobie sprawę, że tak jak przyjechałam z torbą, tak z torbą wyjeżdżam. Że nie mam nic. Że zdominował całe moje życie, kontrolował je i kierował nim.  Że go nienawidzę, nie mam do niego za grosz szacunku i zasługuje na takie same zło jakie mi wyrządził

Po trzech dniach wróciłam bo miałam zjazd na uczelni. I on od tej pory oczywiście przeprasza, obiecuje i błaga. Tylko ja już mu nie ufam. Nie wierzę, że się zmieni, bo do tej pory tego nie zrobił, choć wielokrotnie obiecywał.

Mogę jeszcze dodać, że jestem osobą bardzo uczuciową. Jak oddaje komuś serce to całe i robię wszystko dla tej osoby, pomagam jak tylko umiem i nie oczekuje nic w zamian. Chcę być tylko szanowana i doceniana.

Jak ktoś wytrwał do końca to dziękuję. I przepraszam za chaotyczność, ale ciężko streścić 4 lata w kilku zdaniach.

Właściwie to nie wiem czego od Was oczekuje. Może ktoś był w podobnej sytuacji i umie coś poradzić.

2

Odp: Trudny związek, morze łez i decyzja o rozstaniu

Chce Ci tylko powiedziec, ze podziwiam Cie, ze jestes silna osoba i zostawilas go i nie ulegasz teraz pomimo jego przeprosin i obietnic. Sama jestem w zwiazku, do ktorego duzo wnosze, a wzamian dostaje bol, ponizanie i zero szacunku (opisywalam swoja historie w roznych watkach). Tylko, ze ja odejsc nie potrafie, pomimo iz wiem, ze to jedyne wyjscie, aby byc znowu szczesliwa.
Dlatego serdecznie Ci gratulujei trzymam kciuki smile

3

Odp: Trudny związek, morze łez i decyzja o rozstaniu

Nie uległaś i nie ulegaj. Nie warto dawać wszystkiego od siebie nie dostając nic w zamian. Poświęciłaś wystarczająco dużo zostawiając znajomych przyjaciół rodzine, jeśli to dla niego tak mało znaczy to chyba jest coś nie tak...

4

Odp: Trudny związek, morze łez i decyzja o rozstaniu

Chodzi o to, że staram się nie ulegać, ale cały czas mieszkamy razem, bo nie mam narazie innego wyjścia i to jest najgorsze.
Boję się, że z czasem może mi zabraknąć zapału, bo jednak jeszcze gdzieś w środku mi na nim zależy.

A prawda jest taka, że choć jest mi źle i ta sytuacja jest męcząca to jakoś nie staram się znaleźć rozwiązania. Nawet nie pytałam się ile by kosztowało wynajęcie pokoju gdzieś na mieście. Chyba brak mi odwagi. Z resztą ja taka trochę niezaradna jestem. Boję się zmian.
A M. się mną zajął i początkowo mi się to podobało, no ale pełna kontrola to już przesada.

Nie wiem co mam robić. Nie mam nikogo kto mógłby mi pomóc.

Ale jak to mówią: Co nas nie zabije to nas wzmocni. (tylko jakim kosztem)

5

Odp: Trudny związek, morze łez i decyzja o rozstaniu

Zostawiam Ci prywatnego emaila.  Zajrzyj na skrzynkę email.

6

Odp: Trudny związek, morze łez i decyzja o rozstaniu

Witam po długiej przerwie.

Jestem tu, bo dalej tkwię w tym związku, tylko ostatnio jest ze mną coraz gorzej. Siadam psychicznie. Biorę bez przerwy coś na uspokojenie.
Trochę się pozmieniało. Mój facet opanował swoją chorą zazdrość. Jednak pojawiło się mnóstwo innych problemów. Jego syn doprowadza mnie do szału. Bez przerwy pyskuje, krzyczy, nie ma mowy żeby w czymś pomógł. Na każdym kroku słyszę żebym sobie wyjechała. Tragedia. Starałam się to ignorować, no  ale nie potrafię. Po pół godzinie krzyku cierpliwość się kończy. Jego tata reaguje dopiero jak się porządnie drze. Przez to nie dogaduje się z M. dalej nie pracuje, nie mam znajomych, siedzę cały czas w domu. Nie chce mi się już nic. Nie wiem może to depresja?

Nie widzę z nim przyszłości. Chcę odejść, a nawet wrócić do swojego rodzinnego miasta, ale zaczynam trzeci rok studiów, więc to na razie nie możliwe.

Zyje w tym więzieniu, każdy dzień jest taki sam i ja czuje się coraz gorzej, umieram....

7

Odp: Trudny związek, morze łez i decyzja o rozstaniu

Witaj...tak mi przykro co przeżywasz......:( Kochana nie przeciągaj struny bo nie warto.....jeśli już widzisz że to nie ma sensu ,że to wyniszcza Cię od środka....po prostu odejdź.Wiem że to nie łatwe bo sama mam problem z facetem ale ja mam czwórkę dzieci i to zdecydowanie utrudnia mi sprawę......ale ty jesteś sama.....dosłownie sama,nikt Cie nie wspiera,nie pomaga a on jeszcze przystaje aby syn Cie tak samo traktował.Pisałaś że nawet nie wiesz ile kosztował by pokój lub kawalerka.A może już czas by się dowiedzieć.Nie wyjeżdżaj do rodzinnego miasta bo studiujesz........ale wynajmij coś.Nie mów mu,nie tłumacz....po prostu odejdź....nawet nie mów dokąd.Jeśli masz problem z kasa rozejrzyj się za czyś dorywczym byś mogła pogodzić studia z pracą.Jesteś młodą silną osobą,tylko musisz na nowo odnaleść swoje wartości.......
Nie mów sobie ja umieram.....powiedz" chcę zacząć od nowa"......będziesz sama ale szczęśliwa a z biegiem czasu odnajdziesz miłość i tego jedynego który zasługuje na Twój szacunek.....
Upadłaś -ale wiem że znajdziesz jeszcze szczyptę odwagi i powstaniesz, zacznij na nowo.......trzymam kciuki i z całego serca życzę szczęścia:)

8

Odp: Trudny związek, morze łez i decyzja o rozstaniu

To nie jest związek , masz 23 lata i ułożysz sobie życie . Odejdź od niego zapomnij i zacznij żyć od nowa . Lepiej raczej nie będzie i nie masz się co łudzić .

9

Odp: Trudny związek, morze łez i decyzja o rozstaniu

Może spróbuj wrócić do rodzinnego miasta. Studia możesz kontynuować na innej uczelni, musisz tylko się popytać gdzie i jak to załatwić.

Jesteś zbyt młoda żeby marnować sobie życie z takim facetem. Za dużo wyrzeczeń Cię to kosztuje a nie dostajesz nic w zamian. Sama wcześniej pisałaś, że go nienawidzisz. Miłość, jeśli jednak jakaś jest, to pewnie szybko minie jak odetchniesz i zaczniesz znowu normalnie żyć.

Trzymam za Ciebie kciuki smile Nie poddawaj się.

10

Odp: Trudny związek, morze łez i decyzja o rozstaniu

Dziękuję Wam za słowa otuchy, zwłaszcza Tobie angel9.

Powiem tak, ja Go kocham, a właściwie to kocham wyobrażenie o Nim, które bez przerwy zderza się z rzeczywistością. Wiem, że nie mogę z Nim być. Jego charakter, podejście do życia i do innych ludzi strasznie mnie rozczarowuje.

Studiów tu nie przerwę, bo to trzeci rok i piszę pracę, jednak nie wiem co robić. To znaczy wiem, doskonale wiem, ale na razie muszę odnaleźć w sobie siłę.

Wczoraj jak wróciłam ze sklepu M. mi powiedział, że skoro tak to nie będziemy się ze sobą męczyć i żebym mu powiedziała jak to technicznie będzie wyglądać i wyszedł. A wieczorem znowu przytulanie, proszenie itd.  Jak zero reakcji z mojej strony, znowu foch.

I tak w kółko.  On w ogóle nie traktuje mnie poważnie. Myśli, że pogadam i na tym się skończy

11

Odp: Trudny związek, morze łez i decyzja o rozstaniu

młoda jesteś, zostaw ten bałagan i zacznij żyć pełnią życia u boku kogoś wartościowego!
powodzenia!

12 Ostatnio edytowany przez LeeBee (2011-09-02 10:01:04)

Odp: Trudny związek, morze łez i decyzja o rozstaniu

Witam Was po upływie kolejnego roku.

Dalej jestem w tym związku, w którym zmieniło się zarówno wiele jak i nic. To znaczy M. się zmienił i ja sama się zmieniłam zaczęło się nam układać, ale............ Dziecko M. tylko pogorszyło swoje zachowanie co mnie wyniszcza i sprawiło że nie mam do niego żadnych pozytywnych uczuć.  Matka w dalszym ciągu o niego walczy przez co dość mam też spraw sądowych.
W maju nastąpił kulminacyjny moment i się wyprowadziłam na 2 dni.Wtedy powiedziałam ja albo dziecko, bo tak nie może być. Powiedział, że ja, ale nie robił nic, kompletnie nic żeby znaleźć rozwiązanie, a wręcz przeciwnie jeszcze oczerniał matkę. Miał czas do końca lipca.
Wtedy podjęłam decyzję o wyprowadzce. Juz miałam rzeczy w samochodzie. Wtedy raczył małego zapytać czy on w ogóle chce byc z mamą. Powiedział, że nie. To mnie rozbiło bo nie sądziłam, że tak myśli. Zostałam. Młody był na wakacje u babci, a między nami było super, tylko ja cały czas wiedziałam że tak nie może być. Teraz kończy mi się staż dokładnie 17 września i powiedziałam M. że wracam do domu. Że między nami koniec, że wybrał i ja go rozumiem, bo sama bym tak postapiła, mało tego samą siebie na jego miejscu bym wywaliła za drzwi. Powiedział, że rozumie, po czym nie daje mi spokoju. Cały czas błaga żebym została, że on "to" załatwi, itd.
Nie chce czekać. Mam 24 lata i po mału myślę nad założeniem rodziny, nad dzieckiem nie chce już tracić czasu.

Powiedzcie czy dobrze robię. Czy znowu uwierzyć w słowa, które pewnie zostaną bez pokrycia czy wyjechać i dać sytuacji sie rozwijać? Dalsze studia zamierzam podjąc w Białymstoku. M. się boi że juz nie wrócę. Mówie mu że uczelnię można zmienić, a poza tym to przeciez on będzie mógł przyjechać do mnie.

Z drugiej strony, tyle nas łączy, szkoda mi tego wszystkiego, boje sie że nikogo lepszego nie znajdę.

Boje się, że znowu ulegnę w czasie tych dwóch tygodni.

13

Odp: Trudny związek, morze łez i decyzja o rozstaniu
LeeBee napisał/a:

Witam Was po upływie kolejnego roku.

Dalej jestem w tym związku, w którym zmieniło się zarówno wiele jak i nic. To znaczy M. się zmienił i ja sama się zmieniłam zaczęło się nam układać, ale............ Dziecko M. tylko pogorszyło swoje zachowanie co mnie wyniszcza i sprawiło że nie mam do niego żadnych pozytywnych uczuć.  Matka w dalszym ciągu o niego walczy przez co dość mam też spraw sądowych.
W maju nastąpił kulminacyjny moment i się wyprowadziłam na 2 dni.Wtedy powiedziałam ja albo dziecko, bo tak nie może być. Powiedział, że ja, ale nie robił nic, kompletnie nic żeby znaleźć rozwiązanie, a wręcz przeciwnie jeszcze oczerniał matkę. Miał czas do końca lipca.
Wtedy podjęłam decyzję o wyprowadzce. Juz miałam rzeczy w samochodzie. Wtedy raczył małego zapytać czy on w ogóle chce byc z mamą. Powiedział, że nie. To mnie rozbiło bo nie sądziłam, że tak myśli. Zostałam. Młody był na wakacje u babci, a między nami było super, tylko ja cały czas wiedziałam że tak nie może być. Teraz kończy mi się staż dokładnie 17 września i powiedziałam M. że wracam do domu. Że między nami koniec, że wybrał i ja go rozumiem, bo sama bym tak postapiła, mało tego samą siebie na jego miejscu bym wywaliła za drzwi. Powiedział, że rozumie, po czym nie daje mi spokoju. Cały czas błaga żebym została, że on "to" załatwi, itd.
Nie chce czekać. Mam 24 lata i po mału myślę nad założeniem rodziny, nad dzieckiem nie chce już tracić czasu.

Powiedzcie czy dobrze robię. Czy znowu uwierzyć w słowa, które pewnie zostaną bez pokrycia czy wyjechać i dać sytuacji sie rozwijać? Dalsze studia zamierzam podjąc w Białymstoku. M. się boi że juz nie wrócę. Mówie mu że uczelnię można zmienić, a poza tym to przeciez on będzie mógł przyjechać do mnie.

Z drugiej strony, tyle nas łączy, szkoda mi tego wszystkiego, boje sie że nikogo lepszego nie znajdę.

Boje się, że znowu ulegnę w czasie tych dwóch tygodni.

Witaj,
przeczytalam Twoj post i jedno mi sie nasuwa:
Ty wiesz , ze to tylko jego slowa. Wiesz, a jednak bierzesz pod uwage , ze "zmiekniesz" i znow dasz temu zwiazkowi szanse.
Dlaczego?

14 Ostatnio edytowany przez LeeBee (2011-09-02 10:23:42)

Odp: Trudny związek, morze łez i decyzja o rozstaniu

Nie wiem? Tyle nas łączy, 6 lat razem - jednoczesnie chciałbym z nim być i nie. Strach przed tym co będzie- przed nowym życiem. Czy go kocham nie umiem jednoznacznie odpowiedzieć, na pewno jestem bardzo przywiązana (może dlatego że to mój pierwszy mężczyzna i zarazem pierwszy poważny związek).

Ostatnio nam się układało.
Mimo to nie czuję się szczęścila. Do tego źle mi z tym że rodzinę widuje 4 razy do roku.

Nie wiem. Czasem mam wrażenie że zachowuje sie jak dziecko. Takl źle i tak nie dobrze.Ale póki nie odnojde siebie i spokoju ducha to czy mogę stworzyć szczęśliwy związek?

15

Odp: Trudny związek, morze łez i decyzja o rozstaniu

Czy nie można relacji z dzieckiem partnera w jakiś sposób ogarnąć? Ja rozumiem, nie twoje dziecko, rozumiem,  że jest nieznośne ale gdyby pójść  z nim na terapię, popracować nad tymi relacjami może wtedy by się wszystko ułożyło..? Bo jak widzę to główny i podstawowy problem między wami?.

16

Odp: Trudny związek, morze łez i decyzja o rozstaniu
LeeBee napisał/a:

Ostatnio nam się układało.
Mimo to nie czuję się szczęścila.

-mysle, ze gdybym to ja sobie tak odpowiedziala , nie mialabym wiecej pytan

17

Odp: Trudny związek, morze łez i decyzja o rozstaniu
LeeBee napisał/a:

Ale póki nie odnojde siebie i spokoju ducha to czy mogę stworzyć szczęśliwy związek?

-chyba nie.
Dojdz do ladu sama ze soba, potem bedzie czas na wszystko inne.

Ja jakos jestem zwolenniczka nie robienia nic na sile, wiesz.I skad u Ciebie to przeswiadczenie, ze juz sobie zycia nie ulozysz? Jestes mloda, wszystko przed Toba.
Tylko spokojnie

Posty [ 18 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Trudny związek, morze łez i decyzja o rozstaniu

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026