netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Czy zdradzajacy moze kiedys jeszcze byc szczesliwy?

562 odpowiedzi58 411 wyświetleńzałożony przez kroteczka, 17.09.2015

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy zdradzajacy moze kiedys jeszcze byc szczesliwy?

Strony 1 2 3 … 9 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 563 ]

1

Temat: Czy zdradzajacy moze kiedys jeszcze byc szczesliwy?

Moje zycie po romansie nadal nie moze wrocic do normalnosci. Ja jestem juz zupelnie inna, mam inny stosunek do wielu spraw, osob itd.
Moj romans trwal dlugo i poprzedzony byl wieloletnia przyjaznia. Kochalam kochanka do szalenstwa a on mnie. Jednak jako osobom w zwiazkach malzenskich, nie moglo nam sie udac i uznalam ze musze to skonczyc. Mialam depresje, kochanek tez cierpial. Zrobilam wszystko zeby powrocic do meza psychicznie, fizycznie.

Udalo sie, ale , no wlasnie to ale.

Nie jestem szczesliwa, czesto mysle co by bylo gdyby. Zaluje ze poznalam smak tej innej milosci. Chyba nie kocham juz kochanka, ale nie mysle o nim z niechecia. Martwie sie o niego, nadal jest mi bardzo bliski.

I teraz pytanie czy tak bedzie zawsze, czy czas faktycznie wszystko leczy? Czy moje zycie bedzie kiedys lepsze?

Czy wy ktorzy przezyliscie romans daliscie jakos rade poukladac sobie szczesliwie zycie? Z mezem, kochankiem? Czy mozecie powiedziec ze jestescie szczesliwi?
Czy to brzemie zdrady nie obciaza was tak ze wasze zycie bedzie juz marne na zawsze?
Nie pytam osob ktore mialy skok w bok, ale osoby majace romans z duzym zaangazowaniem emocjonalnym.

2

Odp: Czy zdradzajacy moze kiedys jeszcze byc szczesliwy?

Romanse zostawiają ślady w psychice,ale można się z tego otrząsnąć.Ważne,żeby wyciągnąć wnioski na przyszłość i żyć w zgodzie z własnym sumieniem.Być uczciwym wobec siebie.Czyli,nie kocham męża,żony...odchodzę o Niego(Niej),kocham ale mamy problemy (jakiekolwiek)...rozwiązujemy je wspólnie itd.itp.Nie buduję szczęścia na czyimś nieszczęściu,nie zdradzam samemu,ktoś mnie zdradził,to Go zostawiam i zaczynam życie od nowa,nie okłamuję ukochanej osoby...takie wyliczanki rzeczy które są niby oczywiste i proste,ale najtrudniejsze do realizacji.

3

Odp: Czy zdradzajacy moze kiedys jeszcze byc szczesliwy?
bartass72 napisał/a:

Romanse zostawiają ślady w psychice,ale można się z tego otrząsnąć.Ważne,żeby wyciągnąć wnioski na przyszłość i żyć w zgodzie z własnym sumieniem.Być uczciwym wobec siebie.Czyli,nie kocham męża,żony...odchodzę o Niego(Niej),kocham ale mamy problemy (jakiekolwiek)...rozwiązujemy je wspólnie itd.itp.Nie buduję szczęścia na czyimś nieszczęściu,nie zdradzam samemu,ktoś mnie zdradził,to Go zostawiam i zaczynam życie od nowa,nie okłamuję ukochanej osoby...takie wyliczanki rzeczy które są niby oczywiste i proste,ale najtrudniejsze do realizacji.

Bartass to prawda ze zycie w zgodzie z sumieniem jest warunkiem koniecznym do szczescia. Ale jednak chyba niewystarczajacym.
Tylko co w sytuacji jak wyrzadzilo sie juz jakies zlo, skrzywdzilo sie meza, kochanka i siebie. Nadal mam wyrzuty sumienia.

Jak mozna dalej zyc ze swiadomoscia, ze wokol ciebie sa osoby ktore pewnie nadal cierpia. Jak czytam tu opisy zdradzonych zon i mezow, opisy ich odczuc po latach to widze ze nadal to w nich tkwi.
Jak czytam opisy opuszczonych kochanek, tak samo widze ze cierpia.

4

Odp: Czy zdradzajacy moze kiedys jeszcze byc szczesliwy?
kroteczka napisał/a:
bartass72 napisał/a:

Romanse zostawiają ślady w psychice,ale można się z tego otrząsnąć.Ważne,żeby wyciągnąć wnioski na przyszłość i żyć w zgodzie z własnym sumieniem.Być uczciwym wobec siebie.Czyli,nie kocham męża,żony...odchodzę o Niego(Niej),kocham ale mamy problemy (jakiekolwiek)...rozwiązujemy je wspólnie itd.itp.Nie buduję szczęścia na czyimś nieszczęściu,nie zdradzam samemu,ktoś mnie zdradził,to Go zostawiam i zaczynam życie od nowa,nie okłamuję ukochanej osoby...takie wyliczanki rzeczy które są niby oczywiste i proste,ale najtrudniejsze do realizacji.

Bartass to prawda ze zycie w zgodzie z sumieniem jest warunkiem koniecznym do szczescia. Ale jednak chyba niewystarczajacym.
Tylko co w sytuacji jak wyrzadzilo sie juz jakies zlo, skrzywdzilo sie meza, kochanka i siebie. Nadal mam wyrzuty sumienia.

Jak mozna dalej zyc ze swiadomoscia, ze wokol ciebie sa osoby ktore pewnie nadal cierpia. Jak czytam tu opisy zdradzonych zon i mezow, opisy ich odczuc po latach to widze ze nadal to w nich tkwi.
Jak czytam opisy opuszczonych kochanek, tak samo widze ze cierpia.

Jak masz wyrzuty sumienia,to idź,szczerze przeproś i poproś o wybaczenie.Po prostu,ale musi to być naprawdę szczere.

5

Odp: Czy zdradzajacy moze kiedys jeszcze byc szczesliwy?

Eh a już myślałam, że poradziłaś sobie z tą sytuacją i odbudowałaś małżeństwo...
Romans to pułapka, przerwałaś go w chwili motylków itd. stąd do niego wracasz, porównujesz z codziennością.. rozmyślasz, co by było gdyby? Emocje opadły, sentyment, wspomnienia zostały i ta proza życia małżeńskiego..
Uratowałaś rodzinę, ale jakim kosztem? Podejrzewam, że wciąż wracasz myślami do chwil, słów gestów.. a to błąd.. Nie jesteś już ta sama osobą. Masz inną perspektywę, porównanie..
W ogóle rozmawiałaś szczerze z nim? Tzn z kolegą z pracy?

6

Odp: Czy zdradzajacy moze kiedys jeszcze byc szczesliwy?
Anastacjaa napisał/a:

Eh a już myślałam, że poradziłaś sobie z tą sytuacją i odbudowałaś małżeństwo...
Romans to pułapka, przerwałaś go w chwili motylków itd. stąd do niego wracasz, porównujesz z codziennością.. rozmyślasz, co by było gdyby? Emocje opadły, sentyment, wspomnienia zostały i ta proza życia małżeńskiego..
Uratowałaś rodzinę, ale jakim kosztem? Podejrzewam, że wciąż wracasz myślami do chwil, słów gestów.. a to błąd.. Nie jesteś już ta sama osobą. Masz inną perspektywę, porównanie..
W ogóle rozmawiałaś szczerze z nim? Tzn z kolegą z pracy?

Anastacja, nie radze sobie w ogole ze swoim zyciem. Niby wszystko jest ok a jednak nie jest.
Nie rozmawialam z nim o "nas" choc ostatnio znow rozmwiamy wiecej po kolezensku.
Pod koniec sierpnia byla impreza u mnie w firmie i wszyscy tanczyli, my w poprzednich latach zawsze pierwsi na parkiecie, ale tym razem nie. Ja nie mialam nastroju na tance, raczej na upicie sie, a on najpierw potanczyl a potem sie przysiadl i zaczelismy gadac, jak dawniej o dzieciach o wakacjach, jak bylo itd. I gadalismy bardzo dlugo. Zero rozmowy o nas. I teraz niby jest jak dawniej, rozmawiamy juz normalnie, duzo wiecej niz jeszcze trzy miesiace temu.

7 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-09-17 21:45:11)

Odp: Czy zdradzajacy moze kiedys jeszcze byc szczesliwy?

Ja to się zastanawiam nad czym innym.. Jak podłe i niepełnowartościowe musi być życie u boku osoby, dla której jesteśmy 'drugim wyborem', wyborem z konieczności (rozsądku, niesprzyjających okoliczności, etc.), kto nie czuje do nas pełnowartościowej Miłości, a coś na zasadzie mixu: wyrzutów sumienia, lojalności wynikającej z przywiązania, wspólnych lat i tego, że byliśmy chętni do związku w przeciwieństwie do kochanka/kochanki, o której ta osoba skrycie marzy będąc teoretycznie z nami.

Masakra.

A Twoje pytanie z wątku krotka, świadczy o tym, że szczęśliwa u boku męża po przygodzie z kochankiem nie jesteś i nie będziesz, dlatego, że w Twoich oczach ten drugi jest ideałem mężczyzny, z którym chciałabyś być. I nieważne, że akurat z nim konkretnie to się nie uda, jego cech będziesz szukać u męża podświadomie, a nie będziesz ich znajdywać i to będzie powodowało poczucie niespełnienia i żal.

Twój mąż jest facetem, który chyba niezbyt kocha sam siebie, skoro godzi się świadomie na życie na pół gwizdka z osobą, która wcześniej kochała go jak brata, a teraz kocha go z rozsądku bardziej niż z naturalnej potrzeby ciała i serca.
Bardzo dziwny z niego człowiek.. Trochę kojarzy mi się z takim Zombie - kto żyje tylko siłą rozpędu, człowiekiem bez pasji do życia, chodzącym na wieczne kompromisy ze swoimi potrzebami, ba- może nawet nie znający ich?, żyjący by zadowalać innych.. Nie wiem czy potrafiłabym sama z kimś takim wytrzymać, szanować go..

Choć wcześniej brałam go w obronę i pisałam, że mi go szkoda. Jednak nie spodziewałam się, że tak nijako i jałowo zareaguje na Twój romans. Tak jakby nie było życia w nim, wszystko mu jedno, byleby było jak jest, by niczego nie musieć zmieniać.

8

Odp: Czy zdradzajacy moze kiedys jeszcze byc szczesliwy?

Po zdradzie, to ani zdradzający ani zdradzany nie zazna pełni szczęścia.Tego nie da wymazać się z pamięci.Zdrada, to coś co tkwi w nas przez całe życie.

9

Odp: Czy zdradzajacy moze kiedys jeszcze byc szczesliwy?

Czy byłaś na jakiejkolwiek terapii, sama czy z mężem? Z tego co pisałaś nie przepracowaliście tej zdrady, niczego co się wydarzyło. To się nie uda Kroteczko, tym bardziej, że kochanka masz ciągle obok. Nie dasz rady z tym sobie sama:(

10

Odp: Czy zdradzajacy moze kiedys jeszcze byc szczesliwy?
Nigdy napisał/a:

Czy byłaś na jakiejkolwiek terapii, sama czy z mężem? Z tego co pisałaś nie przepracowaliście tej zdrady, niczego co się wydarzyło. To się nie uda Kroteczko, tym bardziej, że kochanka masz ciągle obok. Nie dasz rady z tym sobie sama:(

Nie bylismy na terapii, myslalam ze sobie poradze. Tzn z mezem jest  mi znacznie lepiej niz bylo jeszcze pol roku temu. Ja jednak jakbym zamarla, nie czuje sie szczesliwa tylko taka spokojniejsza.

11

Odp: Czy zdradzajacy moze kiedys jeszcze byc szczesliwy?

Elle88, jak zawsze trafnie.. ja nawet nie chcę myśleć co może czuć Twój mąż, jak się w tym odnajduje, jakie ma poczucie wartości, czy jakiekolwiek?
Ty znów złapałaś doła, bo była impreza, bo znów gadaliście, ale nie było jak dawniej, nic o was, żadnych podtekstów, ewidentnego adorowania itd. Wcześniej byłaś w centrum jego uwagi, czułaś się atrakcyjna, pożądana.. teraz tylko rozmowa.. o przyziemnych rzeczach.
Szkoda, wiadomo, że tego brakuje, ale.. cena nie warta gry...
Nawet jakby nie mąż, rodziny, dzieci.. wcześniej czy później to i tak by spowszedniało... i sama to dobrze wiesz.
Pytanie, jak on się odnalazł po tym wszystkim, jest mu dobrze z żoną?

12

Odp: Czy zdradzajacy moze kiedys jeszcze byc szczesliwy?
Elle88 napisał/a:

Ja to się zastanawiam nad czym innym.. Jak podłe i niepełnowartościowe musi być życie u boku osoby, dla której jesteśmy 'drugim wyborem', wyborem z konieczności (rozsądku, niesprzyjających okoliczności, etc.), kto nie czuje do nas pełnowartościowej Miłości, a coś na zasadzie mixu: wyrzutów sumienia, lojalności wynikającej z przywiązania, wspólnych lat i tego, że byliśmy chętni do związku w przeciwieństwie do kochanka/kochanki, o której ta osoba skrycie marzy będąc teoretycznie z nami.

Masakra.

A Twoje pytanie z wątku krotka, świadczy o tym, że szczęśliwa u boku męża po przygodzie z kochankiem nie jesteś i nie będziesz, dlatego, że w Twoich oczach ten drugi jest ideałem mężczyzny, z którym chciałabyś być. I nieważne, że akurat z nim konkretnie to się nie uda, jego cech będziesz szukać u męża podświadomie, a nie będziesz ich znajdywać i to będzie powodowało poczucie niespełnienia i żal.

Twój mąż jest facetem, który chyba niezbyt kocha sam siebie, skoro godzi się świadomie na życie na pół gwizdka z osobą, która wcześniej kochała go jak brata, a teraz kocha go z rozsądku bardziej niż z naturalnej potrzeby ciała i serca.
Bardzo dziwny z niego człowiek.. Trochę kojarzy mi się z takim Zombie - kto żyje tylko siłą rozpędu, człowiekiem bez pasji do życia, chodzącym na wieczne kompromisy ze swoimi potrzebami, ba- może nawet nie znający ich?, żyjący by zadowalać innych.. Nie wiem czy potrafiłabym sama z kimś takim wytrzymać, szanować go..

Choć wcześniej brałam go w obronę i pisałam, że mi go szkoda. Jednak nie spodziewałam się, że tak nijako i jałowo zareaguje na Twój romans. Tak jakby nie było życia w nim, wszystko mu jedno, byleby było jak jest, by niczego nie musieć zmieniać.

Tylko czemu zakładasz, że on wie, co czuje i myśli żona?
Wiesz, praca, dzieci, zona usmiechnie sie na powitanie, wspólna kolacja rodzinna, seks w miare regularny...... wcale tak łatwo nie jest się połapać.

13

Odp: Czy zdradzajacy moze kiedys jeszcze byc szczesliwy?

Zamierzasz pójść do psychologa, czy dalej będziesz ,,radzić" sobie sama? Boisz się efektów takiej terapii? Bo Twój mąż na pewno nie ma ochoty na taką konfrontację, nawet go rozumiem. Ale Ty, co z Tobą?

14

Odp: Czy zdradzajacy moze kiedys jeszcze byc szczesliwy?

Tylko czemu zakładasz, że on wie, co czuje i myśli żona?
Wiesz, praca, dzieci, zona usmiechnie sie na powitanie, wspólna kolacja rodzinna, seks w miare regularny...... wcale tak łatwo nie jest się połapać.

Trzeba albo być martwym w środku, albo głuchym i ślepym żeby się nie połapać.. Ja obstawiam, że mąż krotki jest martwy w środku.

Tylko tyle zainwestował w to, żeby z nią być - ona oddalała jego oświadczyny 2-3 (?) razy, a potem wydawało mu się, że wygrał los na loterii jak już się zgodziła i kolejne lata przyjmował ochłapy jakichś uczuć. Do wszystkiego można się przyzwyczaić.. I myślę, że tak było w jego przypadku.
Mąż chyba wiecznie żył i żyje w przeświadczeniu, że na krotkę nie zasługiwał, dlatego każde upokorzenie znosi z pochyloną głową, tak jakby z góry się tego spodziewał.

Czy krotka ma go za co szanować? Szczerze? Trudno mi przechodzi przez gardło odpowiedź twierdząca.. Tak jak z początku sądziłam, że on biedaczek jest oszukiwany i nic nie wie, tak po jego ZEROWEJ reakcji na dowiedzenie się i obecnym życiu - tak jakby nigdy nic się nie wydarzyło - trudno mi dziwić się krotce (tak jak nie dziwiłabym się żadnemu wracającemu do takiego domu zdradzaczowi, który nie uświadczył żadnych konsekwencji), że ona nie postrzega męża w kategoriach mężczyzny.. a jeśli to robi to raczej z poczucia przyzwoitości i wyrzutów sumienia.


Co bym zrobiła na miejscu krotki, mając dzieci? Myślę, że gdybym miała świadomość, że poradzę sobie finansowo, nie wahałabym się długo i zakończyła tę farsę zwana małżeństwem.
Niekoniecznie szukałabym kontaktu z kochankiem, bo on jasno pokazuje , że jest zadowolony z obecnego statusu ich znajomości, co poszukałabym kontaktu ze sobą.. dopiero potem wzięłabym się za poszukiwania ew. partnera.

15

Odp: Czy zdradzajacy moze kiedys jeszcze byc szczesliwy?

Elle,
przy całej sympatii do Ciebie.... pycha idzie przed upadkiem, więc moze zważmy opinie.
Mężczyzna ma inna psychike niz kobieta, wielu spraw nie zauważa,
ponadto może Krotka to niezła aktorka.
Ponadto się zgadzam z Tobą. Nie męczyć siebie i innych swoja osobą i dojść do ładu z tą sytuacją,
nawet za cenę bycia samej.

16

Odp: Czy zdradzajacy moze kiedys jeszcze byc szczesliwy?

Mam wśród znajomych podobną sytuację.. ona atrakcyjna, on nie bardzo.. ona wcześniej niepewna siebie.. on się jej oświadczał też ze 2 albo trzy razy.. w końcu się zgodziła, bo mu zależy (komu innemu będzie aż tak bardzo?), no i inne koleżanki już zamężne.. nacisk rodziny.. w międzyczasie dziecko.. po drodze totalne rozbiegnięcie jeśli chodzi o charaktery.. i teraz rozwód.. wcześniej jej romans, też nieudany.. ale.. chyba był przebudzaniem, że nie chce tak dalej żyć, męcząc się, poświęcając... że jeszcze jest młoda itd.

17

Odp: Czy zdradzajacy moze kiedys jeszcze byc szczesliwy?
Anastacjaa napisał/a:

Elle88, jak zawsze trafnie.. ja nawet nie chcę myśleć co może czuć Twój mąż, jak się w tym odnajduje, jakie ma poczucie wartości, czy jakiekolwiek?
Ty znów złapałaś doła, bo była impreza, bo znów gadaliście, ale nie było jak dawniej, nic o was, żadnych podtekstów, ewidentnego adorowania itd. Wcześniej byłaś w centrum jego uwagi, czułaś się atrakcyjna, pożądana.. teraz tylko rozmowa.. o przyziemnych rzeczach.
Szkoda, wiadomo, że tego brakuje, ale.. cena nie warta gry...
Nawet jakby nie mąż, rodziny, dzieci.. wcześniej czy później to i tak by spowszedniało... i sama to dobrze wiesz.
Pytanie, jak on się odnalazł po tym wszystkim, jest mu dobrze z żoną?

Niestety Anastacja tak nie jest jak piszesz. Gdyby tak bylo, moze byloby mi latwiej.

Kolega niestety caly wieczor mnie nie odstepowal, nie tanczylismy bo nie chcialam, balam sie ze wszystko wroci. On uwielbia tanczyc a tego wieczoru zamiast tanczyc siedzial ze mna i gadal. Nie odwazylabym sie z nim tanczyc bo jest w tym tak dobry ze moglabym poplynac.
Ciagle ktos podchodzil i pytal dlaczego nie tanczymy a X ze Y nie tanczy wiec on mi musi towarzyszyc.
Gdybym chociaz napatrzyla sie jak tanczy z innymi to utwierdzilabym sie w przekonaniu slusznosci mojej decyzji a tak.

Wiem ze przed nami jeszcze powazna rozmowa o tym co bylo. Bez tego jednak nie pojde dalej, nie ogarne sie.

18

Odp: Czy zdradzajacy moze kiedys jeszcze byc szczesliwy?
Nigdy napisał/a:

Zamierzasz pójść do psychologa, czy dalej będziesz ,,radzić" sobie sama? Boisz się efektów takiej terapii? Bo Twój mąż na pewno nie ma ochoty na taką konfrontację, nawet go rozumiem. Ale Ty, co z Tobą?

Dojrzewam do tego zeby isc. Narazie sama, moze potem z mezem. Bede z nim o tym rozmawiac.

19

Odp: Czy zdradzajacy moze kiedys jeszcze byc szczesliwy?
Anastacjaa napisał/a:

Mam wśród znajomych podobną sytuację.. ona atrakcyjna, on nie bardzo.. ona wcześniej niepewna siebie.. on się jej oświadczał też ze 2 albo trzy razy.. w końcu się zgodziła, bo mu zalezy

U mnie Anastacja bylo na pewno jakies zauroczenie, zakochanie a potem to raczej duzo duzo rozsadku. Moj maz byl ze tak powiem z podobnej klasy jak ja. Wiem brzmi to dziwnie ale nie wiem jak to opisac inaczej. Chodzi o rodzicow, sytuacje finansowa, etc.
I mysle ze to zawazylo, ze taakiego meza sie nie odrzuca.
Nasze rodziny swietnie sie znaja, lubia.

20 Ostatnio edytowany przez Anastacjaa (2015-09-17 22:46:59)

Odp: Czy zdradzajacy moze kiedys jeszcze byc szczesliwy?
kroteczka napisał/a:

Niestety Anastacja tak nie jest jak piszesz. Gdyby tak bylo, moze byloby mi latwiej.

Kolega niestety caly wieczor mnie nie odstepowal, nie tanczylismy bo nie chcialam, balam sie ze wszystko wroci. On uwielbia tanczyc a tego wieczoru zamiast tanczyc siedzial ze mna i gadal. Nie odwazylabym sie z nim tanczyc bo jest w tym tak dobry ze moglabym poplynac.
Ciagle ktos podchodzil i pytal dlaczego nie tanczymy a X ze Y nie tanczy wiec on mi musi towarzyszyc.
Gdybym chociaz napatrzyla sie jak tanczy z innymi to utwierdzilabym sie w przekonaniu slusznosci mojej decyzji a tak.

Wiem ze przed nami jeszcze powazna rozmowa o tym co bylo. Bez tego jednak nie pojde dalej, nie ogarne sie.

To macie problem.. oboje.. bo wciąż do siebie coś czujecie.. a brak szczerej rozmowy tylko to przeciąga w czasie.. swojego czasu mój M choć ogólnie jest królem parkietu nie tańczył, bo wiedział, że z inna to nie to.. mógł zrobić na złość ale i tak by mu nie wyszło... wiedział, że odbiorę to tak a nie inaczej.. bynajmniej nie że będę zazdrosna, ale że inną chce wyrwać.. co go skreśli.. więc był obok, rozmawiał itd.. eh dorośli ludzie a jak dzieci sad

21 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-09-17 23:17:53)

Odp: Czy zdradzajacy moze kiedys jeszcze byc szczesliwy?
kroteczka napisał/a:

Kolega niestety caly wieczor mnie nie odstepowal, nie tanczylismy bo nie chcialam, balam sie ze wszystko wroci. On uwielbia tanczyc a tego wieczoru zamiast tanczyc siedzial ze mna i gadal. Nie odwazylabym sie z nim tanczyc bo jest w tym tak dobry ze moglabym poplynac.
Ciagle ktos podchodzil i pytal dlaczego nie tanczymy a X ze Y nie tanczy wiec on mi musi towarzyszyc.
Gdybym chociaz napatrzyla sie jak tanczy z innymi to utwierdzilabym sie w przekonaniu slusznosci mojej decyzji a tak.

Dyzio baletmistrzem...
Akt II ;-)))

Krocia, jak tylko zobaczyłam Twój nowy wątek, to zanim zdążyłam tu zajrzeć i przeczytać o tym, czego się spodziewałam - czyli o stanie constans, w którym tkwisz niemal od roku, to mi się przypomniał tytuł tomiku wierszy "Nieosiągalne powraca"...
Dodam tylko, że jak bumerang ;-)

kroteczka napisał/a:

Wiem ze przed nami jeszcze powazna rozmowa o tym co bylo. Bez tego jednak nie pojde dalej, nie ogarne sie.

Jasne. Te rozmowy, które odbyły się dotychczas nie były poważne. Były śmiechowe, że aż rury w kiblu pękały...

Dziewczyno, miej chociaż litość nad sobą, skoro nie masz jej nad innymi. Inaczej będziesz generować bukoliczne wizje z Twoim private dancer w roli głównej przez całe lata, aż się siwizną pokryjesz...

22

Odp: Czy zdradzajacy moze kiedys jeszcze byc szczesliwy?

Napiszę tylko, że życzę Ci odwagi.
Daj sobie szansę na bycie szczęśliwą.

23

Odp: Czy zdradzajacy moze kiedys jeszcze byc szczesliwy?

Ja szczerzę wątpię, że można się od tego uwolnić tak naprawdę. Takie relacje odnawiają się... hustawki trwaja latami... przecież tak mozna bez końca. Właściwie pewnie do czasu kiedy się nie wyda.
Krotka mnie bardzo pomogło to, że już nie pracujemy razem, pracuję obecnie w innym oddziale. Długo myślałam o tym jak o tragedii. Teraz widzę, że mi łatwiej. Dar od losu.
Myślałaś o zmianie pracy?

24

Odp: Czy zdradzajacy moze kiedys jeszcze byc szczesliwy?
toorank napisał/a:

Myślałaś o zmianie pracy?

Ten temat był omawiany szeroko na jakiejś 45 stronie Jej epopei nr. 1
W skrócie - Krotka nie może opuścić fabryki, bo razem z Dyziem, pracują nad projektem, który On dla Niej naraił. Prostolinijny bidok Dyzio, liczył na to, że będzie miał okazję, aby nie tylko ocierać się o Krotkę w zakładowym korytarzu, o czym nam tu wzmiankowała z najwyższym przejęciem, ale na coś jeszcze więcej...
No ale Krotka dzielnie odparła ataki...

Skutki tego "odparcia" widać na załączonym obrazku...

25

Odp: Czy zdradzajacy moze kiedys jeszcze byc szczesliwy?
toorank napisał/a:

Ja szczerzę wątpię, że można się od tego uwolnić tak naprawdę. Takie relacje odnawiają się... hustawki trwaja latami... przecież tak mozna bez końca. Właściwie pewnie do czasu kiedy się nie wyda.
Krotka mnie bardzo pomogło to, że już nie pracujemy razem, pracuję obecnie w innym oddziale. Długo myślałam o tym jak o tragedii. Teraz widzę, że mi łatwiej. Dar od losu.
Myślałaś o zmianie pracy?

Tak mysle o zmianie pracy. Ale tu chodzi o to ze czuje sie pusta w srodku, niespelniona zyciowo, nie wiem jak to okreslic. Moja ralacja z mezem nie jest taka jakbym chciala. Tu nie chodzi o X.
On jest przeszloscia dla mnie a tu chodzi o przyszlosc.
I tez nie chodzi o to ze maz nie jest Xem. Bo tamten tez idealny nie byl.
To ze mna jest jakis problem, za duzo chyba od zycia oczekuje, nie ciesze sie tym co mam. Moja przyjaciolka ktora jako jedyna wie co sie dzieje w moim zyciu powiedziala ze jestem bardzo wymagajaca. Ze chce czegos nieosiagalnego.

Toorank a ty myslisz ze po romansie czlowiek jest w stanie normalnie zyc? Nie mowie po pol roku czy roku ale np po 3 latach?

26

Odp: Czy zdradzajacy moze kiedys jeszcze byc szczesliwy?
aurora borealis napisał/a:
toorank napisał/a:

Myślałaś o zmianie pracy?

Ten temat był omawiany szeroko na jakiejś 45 stronie Jej epopei nr. 1
W skrócie - Krotka nie może opuścić fabryki, bo razem z Dyziem, pracują nad projektem, który On dla Niej naraił. Prostolinijny bidok Dyzio, liczył na to, że będzie miał okazję, aby nie tylko ocierać się o Krotkę w zakładowym korytarzu, o czym nam tu wzmiankowała z najwyższym przejęciem, ale na coś jeszcze więcej...
No ale Krotka dzielnie odparła ataki...

Skutki tego "odparcia" widać na załączonym obrazku...

Aurora jak przyszlas sie nasmiewac to idz gdzie indziej. Nie zasmiecaj mi watku bo znow bedziesz mi wypominac ilosc postow w watku a polowa z tego w poprzednim to byly takie docinki jak twoje.

27 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-09-18 01:45:23)

Odp: Czy zdradzajacy moze kiedys jeszcze byc szczesliwy?
kroteczka napisał/a:
aurora borealis napisał/a:
toorank napisał/a:

Myślałaś o zmianie pracy?

Ten temat był omawiany szeroko na jakiejś 45 stronie Jej epopei nr. 1
W skrócie - Krotka nie może opuścić fabryki, bo razem z Dyziem, pracują nad projektem, który On dla Niej naraił. Prostolinijny bidok Dyzio, liczył na to, że będzie miał okazję, aby nie tylko ocierać się o Krotkę w zakładowym korytarzu, o czym nam tu wzmiankowała z najwyższym przejęciem, ale na coś jeszcze więcej...
No ale Krotka dzielnie odparła ataki...

Skutki tego "odparcia" widać na załączonym obrazku...

Aurora jak przyszlas sie nasmiewac to idz gdzie indziej. Nie zasmiecaj mi watku bo znow bedziesz mi wypominac ilosc postow w watku a polowa z tego w poprzednim to byly takie docinki jak twoje.

Jesteś w publicznej przestrzeni Forum, Krotko. Użyty przez Ciebie zaimek "mi" odnoszący się do wątku, jest obrazem pozornego stanu posiadania czegokolwiek. Odwiedzam i komentuję te wpisy, które chcę skomentować, a Twoje zabranianie wstępu lub zezwalanie na komentarz, czy też uwagi odnoszące się do jego formy niczego tu nie zmienią.

Osiemdziesiąt stron uwag, komentarzy, tłumaczeń wciąż tego samego zagadnienia na różny sposób, przez rzeszę Forumowiczów, w założonym przez Ciebie poprzednim wątku, nie przyniosło skutku. Teraz, jedynie pod zmienionym tytułem usiłujesz pisać dokładnie o tym samym, o czym pisałaś właśnie tam. http://www.netkobiety.pl/t77606.html W ten sposób wprowadzasz w błąd nowych Użytkowników i "powielasz byty".

28 Ostatnio edytowany przez toorank (2015-09-18 01:04:51)

Odp: Czy zdradzajacy moze kiedys jeszcze byc szczesliwy?
kroteczka napisał/a:

I tez nie chodzi o to ze maz nie jest Xem. Bo tamten tez idealny nie byl.
To ze mna jest jakis problem, za duzo chyba od zycia oczekuje, nie ciesze sie tym co mam. Moja przyjaciolka ktora jako jedyna wie co sie dzieje w moim zyciu powiedziala ze jestem bardzo wymagajaca. Ze chce czegos nieosiagalnego.

Toorank a ty myslisz ze po romansie czlowiek jest w stanie normalnie zyc? Nie mowie po pol roku czy roku ale np po 3 latach?

może się da... szczęśliwie, bo jak rozumiem rozmawiamy nie o egzystencji tylko o tym pieprzonym szczęściu
ale wątpię, że ze zdradzonym partnerem,
szczęście musimy odnaleźć w sobie, żeby tak się stało trzeba by mieć czyste sumienie, a jak wybaczyć sobie, że zrobiło się komuś kto nam ufał coś takiego...
pewnie można zapomnieć, zagłuszyć to w sobie, wyprzeć, ale jak to zrobić żyjąc z kimś oglądając go każdego dnia? i nawet jeśli się uda to człowiek już na zawsze jest skażony, nieczysty i nie o to chodzi, że dla innych tylko dla samego siebie
to jak raj utracony, skosztowałyśmy owocu i wszystko zmieniło się na zawsze
pewnie w jakimś stopniu będziemy szczęśliwe, ale to nie ma nic wspólnego ze szczęśliwą niewinnością sprzed zdrady

rozumiem o czym piszesz, ja czuję to samo, codziennie czuję, ze to nie moje miejsce...
nie będę ukrywała, że to bardzo egoistyczne, jest mi tak źle, że wcale nie myślę o szczęściu męża, ja, ja, ja moje szczęście, moje życie

...może jedyną szansą na ocalenie czegokolwiek jest rozstanie z mężem, że może chociaż on ma szansę na szczęście
to byłoby coś...

29 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-09-18 00:49:53)

Odp: Czy zdradzajacy moze kiedys jeszcze byc szczesliwy?

Moja ralacja z mezem nie jest taka jakbym chciala. Tu nie chodzi o X.

No to jest bez wątpienia najprawdziwszy i najtrafniejszy wniosek, do jakiego doszłaś. Powinnaś iść w tym kierunku.. Chyba sama czujesz, że jest prawdziwy.

Co Ty chcesz wykrzesać z obecnej relacji z mężem? Przecież ani go nie kochasz jak kobieta mężczyznę, ani nie szanujesz (romans, który w Twojej głowie nadal trwa), ani nie potrafisz w pełni zaakceptować tego jakim jest i docenić to, cieszyć się tym.
Kogo chcesz oszukać i po co?

O mężu dowiedziałaś się, że jest facetem, który gdy raz podejmuje decyzje, to będzie się tego trzymał do śmierci, choćby okoliczności zmieniły się o 180 stopni. On nie cierpi zmian i prędzej będzie udawał, że nie dzieją się sprawy, które się dzieją niż zrewiduje swoje podejście, swoje poglądy.
Podejrzewam, że ten facet ma tyle pasji i fantazji do życia, co Pani na poczcie (nie obrażając ich wink).

W porównaniu z kochankiem, który pomimo faktu, że jest niedojrzały emocjonalnie, ale za to ma pasje życia i potrafi okazywać emocje, bawić się, czasem trochę za bardzo wink pokazuje Ci luki w relacji z mężem i jego osobowości, widzisz jak bardzo nijako wypada na tle silnych osobowości: jest akuratny i konsekwentny do bólu i wyrzygania.. A przecież bycia konsekwentnym i stabilnym wbrew pozorom nie wyklucza bycia emocjonalnym i stanowczym, kiedy trzeba. Po Twoim romansie powinien pierdolnąć ręką w stół tak mocno, żebyś patrząc na to byś się ze..ła ze strachu, ale nie że Ci przypier..i, tylko że mówi poważnie wink Tymczasem on co? Szkoda gadać..


On jest bez życia, Ty jesteś bez życia przy nim, oboje jesteście bez życia w tym jałowym związku z rozsądku.

Rób co chcesz, ale rób coś, bo za chwilę będziesz miała 7-dychu i wspominała ten romans mieszając krupnik Małżowi, a on będzie ciumkał i patrzył z takimi samymi emocjami w talerz co na Ciebie tongue

30

Odp: Czy zdradzajacy moze kiedys jeszcze byc szczesliwy?

DZIEN DOBRY WSZYSTKIM

kroteczka,az oczom nie wierze...
Jestes tu znow...
Przeczytalam tylko Twoj pierwszy post,bo musze oszczedzac oczy.
Mnie,na mysl sie cisnie takie nagranie (nie wiwem,kto byl autotrem textu ani muzyki,co gorsza-nie wiem nawet.kto byl eykonawca...

Ale,szlo ta jakos w ten desen:
...ALE TO JUZ BYLO I NIE WROCI WIECEJ...

Nie w Twoim przypadku,prawda?

DOBREJ NOCY WSZYSTKIM

31

Odp: Czy zdradzajacy moze kiedys jeszcze byc szczesliwy?

Witam,

Koniecznie musi Pani pamiętać, aby do rozmowy zaprosić jeszcze swojego męża I żonę ex-kochanka, choć oboje wiemy, że to się nigdy nie stanie. Mam nadzieję, że nie zrobi Pani z tego wątku następnej telenoweli, a zajmie się rozwiązaniem tej chorej sytuacji. Zdradzający może być szczęśliwy, jeżeli zrozumie, jak bardzo skrzywdził swoją rodzinę oraz siebie. Niestety, ale przed Panią i niektórymi osobami, ktòre były w podobnej sytuacji, a opisują na Forum swoje historie jeszcze daleka droga.


Powodzenia

32

Odp: Czy zdradzajacy moze kiedys jeszcze byc szczesliwy?

Elle duzo jest prawdy w tym co napisalas. Mysle ze lepiej by bylo gdyby walnal piescia w stol i uznal ze tak byc nie  moze. Kochanka tez opisalas dobrze.

Ja sie tylko zastanawiam kiedy ogarne sie po tym wszystkim. Szukam historii ze da sie jeszcze normalnie zyc i byc szczesliwym. Wiem ze sama jestem sobie winna, wychodzac za niego za maz poszlam na latwizne. Wchodzac w romans tez poszlam na latwizne.

Zastanawiam sie czy tutejsze zony i mezowie ktorzy zostali zdradzeni i zostali ze swoimi malzonkami i odbudowali zwiazek, czuja ze ich niewierni sa teraz z nimi szczesliwi.
Chcialabym sie dowiedziec jak to wyglada po latach.

Wiekszosc historii tutaj swiadczy o tym ze niewierni albo nie umieli juz odbudowac zaufania albo zyja obok siebie albo wrecz znow zdradzili. Ale moze taka jest specyfika forum ze pisze sie o problemach a nie o szczesliwych zakonczeniach.

33 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-09-18 12:30:25)

Odp: Czy zdradzajacy moze kiedys jeszcze byc szczesliwy?

Brawo za temat i konkretne postawienie tematu, następstwa bycia osobą zdradzajacą bo większość nie widzi w tym problemu, że zrobili coś nagannego, dobrze się z tym czują do momentu ... kiedy sami to odczują będąc po drugiej stronie.

Otoż, zasadnicza wg. mnie kwestia leży w tym, jak postrzegamy to co zrobiliśmy. Jeśli postrzegamy to jako coś negatywnego, to oczywiście możemy sobie i kochankowi to wybaczyć, siebie nie zabijemy ale ... postrzeganie negatywne tego co zrobiliśmy, niesie ze sobą świadomość, że kochanek, czy związek z nim, jego postępowanie, niosło, ze sobą krzywdę, którą wyrządzał on bezpośrednio nam. W takim ujęciu pomaga też, uzmysłowienie sobie krzywdy, którą wyrządzaliśmy swojemu partnerowi. Jeśli więc robiliśmy coś złego (wg. np. naszych nowych zasad, obecnego myslenia) to nie moglismy robic czegos dobrego (zlo i dobro nie sa ze soba tozsame w zadnym aspekcie). Jak więc możemy mysleć ciepło o kochanku?

Skoro więc kochanek nam nie sprzyjal, to jak mozemy o nim myslec cieplo? To absurd albo pokazuje iz tak naprawde w glebi nie uwazamy nadal ze robilismy cos zlego. Gdybysmy tak uwazali, wiedzilibysmy ze kochanek to zwykla szuja (tak jak i my w tamtym czasie).

Normalnie odrzucamy to co zrobilismy co sie laczy z postrzeganiem kochanka jako zwyklej mendy. Wtedy mozemy zyc dalej, i sam aspekt kochanstwa juz nas nie meczy (chyba ze na zasadzie samego czynu), bo odrzucajac cos, co zroblismy zlego, odrzucamy rowniez osobe, z ktora to robilismy, jako zla lub ciagnaca nas do zlego. I wtedy nie ma tam nic dobrego, nic milego. Inaczej jest caly czas powrot do czegos milego. I stad takie stan psychiczny obecny. Niby chce zyc dalej, ale ciagle wraca do przeszlosci, nie w sensie zalowania (i starania sie wtedy o obecny zwiazek) ale w sensie milego wspominania (co obecny zwiazek i tzw. wigor niszczy)

Dla mnie autorka zatrzymala sie w pol drogi, w przerobieniu tej sytuacji. Tkwi w mysleniu gdzies pomiedzy, caly czas trzymana przez wizje wspanialych przezyc. Odrzucajac to musialaby sie przyznac do bledu i tego ze to co piekne bylo gownem? Tylko jak sie do tego przyznac skoro bylo tam tak wiele emocji i seksu. Czy to są wartości? (albo są albo nie są, jeśli są to są, jeśli nie są to są bez znaczenia).

Odpowiedz wiec tkwi w systemie wartosci. Nie do konca ulegl on zmianie. Nadal to co bylo jest zachowaniem nie do konca nagannym, albo przynajmniej usprawiedliwionym przez okolicznosci.

Niby tyle zostalo zrobione, tyle poswiecenia dla obecnego partnera a dalej jest to sytuacja zawieszenie, nie odrzucenia przeszlosci i osoby kochanka jako zwyklej mendy, ktory utrzymywal kontakty z mezatka za plecami jej meza.

Przeciez w relacjach miedzy mezczyzna i kobieta zawsze jest milo. I co z tego? Czy ta "milość" to wartość czy tylko środek do osiągnięcia celu? Przeciez wątek kroteczki doskonale to pokazał.

[EDIT] o przepraszam, nie spodziewalem sie, w sumie smiesznie wyszlo (chociaz dobrze skojarzylem dylematy) bo odeslalem Ciebie do twojego wlasnego watku, ok. wszystkie odpowiedzi masz wiec podane jak na talerzu, znasz je sama, wystarczy wyciagac wnioski

Ale tych wniosków nie ma:

"Wiem ze przed nami jeszcze powazna rozmowa o tym co bylo. Bez tego jednak nie pojde dalej, nie ogarne sie."

Przeciez to najgorsze co mozna zrobic! To w sobie czlowiek ma odszukac swoje wlasne odpowiedzi, ocenic a nie szukac odpowiedzi i usprawiedliwienia swojego postepowania w kochanku? Jak dla mnie to jakis absurd. Bo jest to tylko szukanie odpowiedzi, takich, ktore CHCE SIE USLYSZEC. Tak jakby tez inni ciagle mieli decydowac o tym co ja czuje, wplywac na to co ja mysle.

34

Odp: Czy zdradzajacy moze kiedys jeszcze byc szczesliwy?

Maniek tylko to nie jest takie proste myslec o kochanku jako zwyklej szui. Mialam takie mysli i wiele rzeczy sobie tym tlumaczylam jednak jego pozniejsze zachowanie zaprzeczalo temu niestety. On nie jest zlym czlowiekiem, wierze ze zakochal sie i to go przeroslo.
Tak naprawde to obydwoje okazalismy sie strasznie slabi. Choc mamy niezwykle silne osobowosci.
Ja mam swiadomosc bagna jakie stworzylismy sobie, naszym rodzinom, itd.

Boje sie ze to bagno bedzie sie ciagnac do konca mojego zycia. Tym bardziej ze mam znow chwile kiedy zaczynam go widziec w dobrym swietle. Minelo juz tyle czasu a on ani razu nie dal mi odczuc ze to co bylo nic dla niego nie znaczylo.
Musze odejsc z pracy, to wiem. Widze go codziennie i niestety choc bardzo chce nie potrafie go traktowac jak zwyklego kolege. Jesli inny kolega kogos by podrywal byloby mi to obojetne, jesli on by to robil, czulabym bol wiem o tym.

35

Odp: Czy zdradzajacy moze kiedys jeszcze byc szczesliwy?

Chciałabym naprawdę zrozumieć dlaczego wybrałaś tkwienie w małżeństwie z rozsądku i pozory szczęścia rodzinnego z idealnym mężem, którego nie kochasz zamiast próby zaryzykowania stworzenia związku z mniej idealnym, ale kochanym ze wzajemnością mężczyzną.
Z wygody?
Dla dzieci?
Żeby nie skrzywdzić męża?
Ze strachu?
Z braku determinacji X-a?
Dlaczego?
Napisz szczerze, bo nie widzę w tym sensu.

36

Odp: Czy zdradzajacy moze kiedys jeszcze byc szczesliwy?
Xymena napisał/a:

Chciałabym naprawdę zrozumieć dlaczego wybrałaś tkwienie w małżeństwie z rozsądku i pozory szczęścia rodzinnego z idealnym mężem, którego nie kochasz zamiast próby zaryzykowania stworzenia związku z mniej idealnym, ale kochanym ze wzajemnością mężczyzną.
Z wygody?
Dla dzieci?
Żeby nie skrzywdzić męża?
Ze strachu?
Z braku determinacji X-a?
Dlaczego?
Napisz szczerze, bo nie widzę w tym sensu.

Popieram i też proszę o przemyślaną i szczerą odpowiedź.

37

Odp: Czy zdradzajacy moze kiedys jeszcze byc szczesliwy?
kroteczka napisał/a:

To ze mna jest jakis problem, za duzo chyba od zycia oczekuje, nie ciesze sie tym co mam. Moja przyjaciolka ktora jako jedyna wie co sie dzieje w moim zyciu powiedziala ze jestem bardzo wymagajaca. Ze chce czegos nieosiagalnego.

No i proszę, następna PONADPRZECIĘTNA, WYJĄTKOWA, NIEZWYKŁA, NIEPOWTARZALNA istota nam się tu objawiła...

Jakże ją wobec tego winić za to, co się dzieje w jej życiu?

Że taka wyjątkowa się urodziła i pragnie czegoś więcej niż zwykły, szary, nudny śmiertelnik?

...

A tak swoją drogą...
To w mojej ocenie Kroteczka wcale nie potrzebuje psychoterapeuty...
ani nawet zmiany w życiu...

Jej jest tak dobrze.

Mąż - troszkę nudnawy i nieciekawy... ale jednak jest, pewnie zarabia i utrzymuje Kroteczkę.
Do tego adoracja kochanka - który wprawdzie ma żonę i jej dla Kroteczki nie rzuci - ale daje to poczucie adoracji, krąży... aż biedaczek nie zatańczył sobie... och, Kroteczka pewnie później z emocji spać nie mogła... że tak pięknie wyraził swoje uczucie do niej... odrzucając taniec, który tak uwielbia, a posiedział przy niej, nieszczęśliwej (jej się bowiem już z tego nieszczęścia nawet tańczyć nie chciało).

Kroteczka chce tylko jednego - poużalać się na forum i uzyskać "wsparcie" od innych kochanek... które powiedzą jej "och kochana, widać, że wasze uczucie tli się pełna parą i nie wygaśnie nigdy"... no cóż, niektórzy ludzie karmią się takimi wyimaginowanymi, wymyślonymi historiami... fakt- telenowela... dla nich lepsza niż proza życia - dla nich nudnego i zwyczajnego...

38

Odp: Czy zdradzajacy moze kiedys jeszcze byc szczesliwy?

Nie zapominajmy tez o tym, że cała ta sytuacja pozwala Kroteczce na odgrywanie pewnej roli -

Kroteczka jest smutna (może o tym napisać tu, na forum...)

Kroteczka nie wie, czy jeszcze kiedyś będzie szczęśliwa (och, jak to miło o sobie powiedzieć: "jaka jestem nieszczęśliwa, a wszystko to przez Prawdziwą Miłość, która mnie - tej wyjątkowej, się przytrafiła... niestety miłość bez szans na powodzenie)...

Kroteczka może się nad sobą poużalać...

i w zasadzie nie musi już robić ze sobą i swoim życiem nic więcej... ma wszystko czego potrzebuje... jest zaspokojona

39

Odp: Czy zdradzajacy moze kiedys jeszcze byc szczesliwy?

Kroteczka możesz być szczęśliwa, ale tylko wtedy, jak rozwiedziesz się z mężem. Niestety po zdradzie, zdradzający nigdy nie będzie szczęśliwy, jeśli nigdy nie kochał zdradzanego, a kochanek pokazał co to miłość, namiętność. Ty męża nigdy nie kochałaś, ale miałaś jakieś tam uczucia jak do brata. Po romansie, nawet te uczucia zostały stracone. Przykre, ale prawdziwe. U was nie było kryzysu, u was nie było miłości, namiętności, emocji. Powinnaś coś z tym zrobić, bo inaczej to depresja powróci ze zwiększoną siłą, a wtedy może być tragicznie.

40

Odp: Czy zdradzajacy moze kiedys jeszcze byc szczesliwy?
zmierzch napisał/a:
Xymena napisał/a:

Chciałabym naprawdę zrozumieć dlaczego wybrałaś tkwienie w małżeństwie z rozsądku i pozory szczęścia rodzinnego z idealnym mężem, którego nie kochasz zamiast próby zaryzykowania stworzenia związku z mniej idealnym, ale kochanym ze wzajemnością mężczyzną.
Z wygody?
Dla dzieci?
Żeby nie skrzywdzić męża?
Ze strachu?
Z braku determinacji X-a?
Dlaczego?
Napisz szczerze, bo nie widzę w tym sensu.

Popieram i też proszę o przemyślaną i szczerą odpowiedź.

Ze wszystkich wymienionych powodow po trochu. Ale najbardziej ze strachu chyba.

41

Odp: Czy zdradzajacy moze kiedys jeszcze byc szczesliwy?

Ale po co Kroteczka ma robić cokolwiek??

Ma stracić męża, który zarabia i daje poczucie bezpieczeństwa? I zostać sama? I zmierzyć się z codziennością, problemami, odpowiedzialnością juz na własną rękę?

A kochanek - czy jest pewny? Teraz może i flirtuje (choć nie wykluczam, że Kroteczka troszeczkę, z rozpędu przekoloryzowała, bidulka)...
ale czy zamieni żonę na Kroteczkę, gdy już dojdzie co do czego?
A szukanie następnego?  Jakież to niepewne... kto wie, czy sie uda...

A tak jest całkiem dobrze!
Smutna i pogrążona w żałobie Kroteczka wisząca na ciamajdzie mężu i pasąca się wizjami nietańczącego (dla niej, z wielkiej miłości) kochanka...
po co to zmieniać?

42

Odp: Czy zdradzajacy moze kiedys jeszcze byc szczesliwy?
Zorija napisał/a:

Kroteczka wisząca na ciamajdzie mężu

Wiesz Zorija,
Nie chce mi się już nawet zajmować Kroteczką - chyba za bardzo nią gardzę.
Ale ten jej mąż to taka faktycznie ciamajda i ciapa.
Może to i dobry człowiek w tym sensie, ze nie krzywdzi innych, ale taki nijaki, bezpłciowy się jawi aż mnie właśnie dziwi, dlaczego jakakolwiek kobieta mogłaby z kimś takim żyć.

43

Odp: Czy zdradzajacy moze kiedys jeszcze byc szczesliwy?
Szpileczka napisał/a:

Kroteczka możesz być szczęśliwa, ale tylko wtedy, jak rozwiedziesz się z mężem. Niestety po zdradzie, zdradzający nigdy nie będzie szczęśliwy, jeśli nigdy nie kochał zdradzanego, a kochanek pokazał co to miłość, namiętność. Ty męża nigdy nie kochałaś, ale miałaś jakieś tam uczucia jak do brata. Po romansie, nawet te uczucia zostały stracone. Przykre, ale prawdziwe. U was nie było kryzysu, u was nie było miłości, namiętności, emocji. Powinnaś coś z tym zrobić, bo inaczej to depresja powróci ze zwiększoną siłą, a wtedy może być tragicznie.

Dlugo pracowalam nad tym zeby pozbyc sie uczucia do kochanka. Mysle ze mi sie udalo. Ale nie udalo mi sie wzbudzic prawdziwej milosci i namietnosci do meza.
Nie wiem moze tak wlasnie wyglada wiekszisc malzenstw i tyle.
Rozwod bylby rozwiazaniem, tylko strach sie rzucic na gleboka wode.
Nie chodzi o to ze boje sie byc sama. Chodzi o rewolucje w zyciu dzieci.

44

Odp: Czy zdradzajacy moze kiedys jeszcze byc szczesliwy?

ach te idealne istoty na forum, aż miło poczytać jakie są wspaniałe

45

Odp: Czy zdradzajacy moze kiedys jeszcze byc szczesliwy?

ohohoho... i znów dzieci... heheheheeee
wszystko dla ich dobra!
poświęciła się Kroteczka... o sobie już nic a nic nie myśli... ona już na straty jest spisana... ale te małe, dopiero co wchodzące w życie, niewinne istotki...
tak
dla nich warto oddać się w całości

46

Odp: Czy zdradzajacy moze kiedys jeszcze byc szczesliwy?

Możesz przybliżyć w jakim wieku są dzieci?

47

Odp: Czy zdradzajacy moze kiedys jeszcze byc szczesliwy?
Xymena napisał/a:

ach te idealne istoty na forum, aż miło poczytać jakie są wspaniałe

na razie piszemy o Kroteczce... ja jakoś o nikim innym tu nie czytałam...

ale to fajnie, że Xymenko jest Ci tu tak miło

48

Odp: Czy zdradzajacy moze kiedys jeszcze byc szczesliwy?
kroteczka napisał/a:
Szpileczka napisał/a:

Kroteczka możesz być szczęśliwa, ale tylko wtedy, jak rozwiedziesz się z mężem. Niestety po zdradzie, zdradzający nigdy nie będzie szczęśliwy, jeśli nigdy nie kochał zdradzanego, a kochanek pokazał co to miłość, namiętność. Ty męża nigdy nie kochałaś, ale miałaś jakieś tam uczucia jak do brata. Po romansie, nawet te uczucia zostały stracone. Przykre, ale prawdziwe. U was nie było kryzysu, u was nie było miłości, namiętności, emocji. Powinnaś coś z tym zrobić, bo inaczej to depresja powróci ze zwiększoną siłą, a wtedy może być tragicznie.

Dlugo pracowalam nad tym zeby pozbyc sie uczucia do kochanka. Mysle ze mi sie udalo. Ale nie udalo mi sie wzbudzic prawdziwej milosci i namietnosci do meza.
Nie wiem moze tak wlasnie wyglada wiekszisc malzenstw i tyle.
Rozwod bylby rozwiazaniem, tylko strach sie rzucic na gleboka wode.
Nie chodzi o to ze boje sie byc sama. Chodzi o rewolucje w zyciu dzieci.


Ty się Krocia dziećmi teraz nie zasłaniaj…bzykając się z Alvaro jakoś chyba o dzieciach nie myślałaś…wiec nie wiem czemu teraz to robisz…odejdź od męża dla samej siebie (ponoć dobrze zarabiasz więc dasz sobie rade) i daj żyć wszystkim…a i rada na przyszłość zacznij unikać firmowych imprez…bo potem masz dziwne jazdy

49

Odp: Czy zdradzajacy moze kiedys jeszcze byc szczesliwy?

Zorija
potrzebne ci te zaczepki?
ile tak możesz?
możnaby napisać, że nic dziwnego, że mąż z tobą nie wytrzymał

50 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-09-18 14:02:55)

Odp: Czy zdradzajacy moze kiedys jeszcze byc szczesliwy?
zmierzch napisał/a:
Zorija napisał/a:

Kroteczka wisząca na ciamajdzie mężu

Wiesz Zorija,
Nie chce mi się już nawet zajmować Kroteczką - chyba za bardzo nią gardzę.
Ale ten jej mąż to taka faktycznie ciamajda i ciapa.
Może to i dobry człowiek w tym sensie, ze nie krzywdzi innych, ale taki nijaki, bezpłciowy się jawi aż mnie właśnie dziwi, dlaczego jakakolwiek kobieta mogłaby z kimś takim żyć.

smile Skąd wiesz jaki jest skoro nie znasz osobiście jego zdania a tylko to co napisała autorka? Może żyjąc z określoną osobą w określonej "atmosferze" i "jakości" związku od samego początku, wyrobił sobie zdanie
na temat tego jak związek ma wyglądać i taki ma obraz. Poza tym jest mężczyzną, ma rodzinę, podobno wybaczył, czy to kwestia słabości czy siły, nie ma danych, żeby w jakikolwiek sposób to osądzić.

Autorka nadal żyje w trójkącie emocjonalno-uczuciowym i będzie żyła nadal, tak długo, jak długo jej były kochanek bedzie obecny w jej zyciu, w jej myślach i tak długo jak bezerefleksyjnie zupełnie, będzie
patrzeć na działania destrukcyjne (dla jej małżeństwa, dla jej psychiki, dla jej obrazu życia) jak na działania korzystne, miłe, dobre. To są sprzeczności ale dla niej nie są. W takiej atmosferze
naprawa malżensta i relacji nie jest mozliwa, jest tylko powierzchowna.

Nawet jak sie rozpatruje kwestie wybaczenia, to podstawą podstaw (właściwie krokiem No 1) jest zerwanie kontaktu z kochankiem. W rzeczywistosci i w myslach. Tutaj tego nie ma, a wiec nawet to wybaczenie
(z czego maz nie zdaje sobie sprawy) oparte jest na falszywych podstawach, no ale maz o tym nie wie.

Kiedys pisalem autorce o mówieniu polprawd ze to jest klamstwo. Przypomne, ze prawdziwa relacja musi byc oparta na szczerosci i otwartosci. To podstawa zwiazku. I to dotyczy
przerzyc, mysli, ktorymi dzielimy sie ze wspolmalzonkiem. Jesli tego nie ma, nie ma prawdziwej relacji, jest tylko fasada.

Czasami nawet jest to rozbawiajace, np. takie cos, ze załozmy ze zrobilismy cos zlego, okradlismy razem sklep, postanowilismy tego ze wspolnikiem wiecej nie robic, ale moze
spotkamy sie na piwie, wyjasnimy sobie to, moze to co robilismy nie bylo wcale takie zle?, moze bylo w tym cos fajnego, dobrego (emocje, wspolne przezycia, adrenalina)

51

Odp: Czy zdradzajacy moze kiedys jeszcze byc szczesliwy?

Xymena, już to pisałaś wielokrotnie, więc się tak teraz nie kryguj tongue wal śmiało big_smile
Dać Ci na niego namiar może? Pocieszysz go z pewnością wyśmienicie.

A dlaczego zaczepki? Bo pisze to co myślę o takich osobach jak Kroteczka? A jak Tobie się nie podoba, to co poradzę?
I szkoda, że z barku argumentów używasz takiego dramatycznie dennego, infantylnego i prostackiego komentarza.

52

Odp: Czy zdradzajacy moze kiedys jeszcze byc szczesliwy?

Zorija
Przemyśl co napisałam, bo kolejny też ucieknie

53

Odp: Czy zdradzajacy moze kiedys jeszcze byc szczesliwy?

oj joj... ryli ? tongue
zatroszczyłaś się o mnie Xymena? dzięki!! tongue

54

Odp: Czy zdradzajacy moze kiedys jeszcze byc szczesliwy?

Ryli

55

Odp: Czy zdradzajacy moze kiedys jeszcze byc szczesliwy?

Ze strachu, dokładnie. Dzieci zwolnij, krotka, z przykrego obowiązku bycia zasłoną dymną dla strachu przed rewolucją w życiu.

One i tak doskonale widzą co się między Wami dzieje. Ja akurat mam sporo dzieci w rodzinie i nawet jak były w teorii zbyt małe by wiedzieć co się dzieje u rodziców, to jak wchodziłam z nimi w dialog, okazywało się, że "gadają jak stare" wink jeśli wiesz, co mam na myśli.. Gadają i cierpią.

No właśnie, nie potrafisz wzbudzić w sobie do męża namiętności, Miłości. Tylko to nie fair, że wcześniej wiedząc o tym nie miałaś oporów by "zawalczyć o swoje szczęście" i weszłaś w romans na całego, a teraz - jak romans się rozpipczył, bo wszedł w fazę plateau i byłaś bezradna (kochanek okazał się tak samo mało decyzyjny jak Ty =rozczarowanie)- to niby teraz siłą woli podjęłaś decyzję, że pokochasz swojego męża.

Zanim napisałaś  w poprzednim wątku o tym, że mąż to taki do bólu poukładany z zerową spontanicznością i siłą przebicia typ - co zresztą udowodnił reakcją na Twoje wybryki, to jeszcze można było mieć złudzenie, że coś Ci odwaliło i znudziło Ci się szczęśliwe (może zbyt spokojne i szczęśliwe nawet) życie u boku męża.
Ale ono nigdy nie było szczęśliwe, bo między Wami nigdy Miłości i szczerości nie było od samego początku, potem był już tylko jeden wielki teatr - z Twojej strony.

O ile potrafię zrozumieć, że tamte lata - czas kiedy wychodziłaś za męża i pierwsze lata małżeństwa, przeżyłaś w jakiejś malignie - nieświadoma tego, że można inaczej i czego Ty tak właściwie chcesz, o tyle dzisiaj, kiedy już "coś Ci świta" i nie masz złudzeń co do faktycznego stanu uczuć w stosunku do męża, to jesteś 100% nie fair i nieuczciwa, że jesteś z nim.

56 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-09-18 14:57:26)

Odp: Czy zdradzajacy moze kiedys jeszcze byc szczesliwy?
kroteczka napisał/a:

Rozwod bylby rozwiazaniem, tylko strach sie rzucic na gleboka wode.
Nie chodzi o to ze boje sie byc sama. Chodzi o rewolucje w zyciu dzieci.

Cały czas tylko przekonuję się, jak ograniczone jest myślenie kochanek.
Twoje ograniczenie Kroteczka polega na tym, że nie dostrzegasz podstawowej roli, za którą odpowiedzialna jesteś zarówno ty, jak i twój mąż jako rodzice, czyli pokazanie dzieciom jak wygląda miłość. Dzieci pstrząc na relację między rodzicami, obserwując ich relację, zachowania, bliskość między nimi - uczą się czym jest miłość, uczą się kochać. Jeśli relacje między rodzicami są chłodne, bez czułości, troski, bluskości,.. wtedy przenoszą takie same wzorce do swoich związków w dorosłym życiu
Jesteś na tyle ograniczona, że myślisz, źe jak będziesz z mężem, którego nie kochasz, to twoje dzieci będą szczęśliwsze niż gdybyście się w zgodzie rozstali. Nic bardziej błędnego. Właśnie skazujesz własne dzieci na jałowe życie emocjonalne w wieku dorosłym. Własnym dzieciom przygotowujesz los podobny do twojego w sferze emocjonalnej, bo pokazujesz im sztuczne, pozbawione miłości i bliskości, spaczone wzorce relacji między partnerami. Jaka to z twojej strony nieodpowiedzialność, jaki brak wrażliwości na dla własnych dzieci, jakie ograniczenie twojej perspektywy, jaki brak wyobraźni i krótkowzroczność, jaka głupota.
Chcesz żeby tak jak ty wychodziły za mąż, żenili się bez miłości, były zdradzane i zdradzały, wciąż się szarpały i uważały, ze życie to emocjonalna pustka? Tego dla nich chcesz?

Zadałaś sobie chociaż odrobinę trudu, żeby sprawdzić, jakie życie mają dorośli, którzy wyszli z rozbitych rodzin? Bo ja tak. - jest wiele badań i opracowań, poruszających to zagadnienie. Ty pewnie - NIE. Bo dla ciebie dzieci są tylko wymówką dla własnego wygodnictwa, strachu i użalania sie nad sobą.



Elle
Zdublowalyśmy się z wypowiedziami smile

maniek_z_maniek
Równie dobrze mąż Kroteczki może być takim koleś jak erty22 z wątku obok, który traktuje żonę jak infantylną idiotkę, niespełna rozum. Tego nie wiem. Jednak z opisu Kroteczki bliżej mu do pasywnej ciamajdy roku.

57 Ostatnio edytowany przez Zorija (2015-09-18 14:41:34)

Odp: Czy zdradzajacy moze kiedys jeszcze byc szczesliwy?
Xymena napisał/a:

Zorija
Przemyśl co napisałam, bo kolejny też ucieknie

Xymena, nie wiem jak się takie zachowanie w psychologii nazywa, ale na pewno jakąś nazwę ma...

polega ono na tym, że POZORNIE życzysz komuś czegoś dobrego... pozornie przed czymś tam przestrzegasz...

a tak naprawdę, w rzeczywistości - życzysz (mi), żeby dokładnie to złe mnie spotkało.

Kieruje Tobą zwykła, banalna ZAZDROŚĆ
plus to, że nie potrafisz wykrzesać z siebie żadnych więcej argumentów (poza dziećmi - to Twój konik i "idealnymi osobami" piszącymi na forum - jedyna ocena na jaką Cię stać).

Więc - podsumowując - cieszysz się, że mąż mnie porzucił. Robisz to od dawna. Sprawia Ci wielką (może podświadomą) frajdę, pisanie o tym. No bo Ty żyjesz ze zdadzaczem... czy tam sama zdradziłaś... to chociaż tak to sobie zrekompensujesz...

Niestety, dowiedziałaś się, że poznałam kogoś nowego...
Więc zaczynasz nową strategię - pod tytułem "uważaj, uważaj, bo nowy też Cię porzuci".

Xymeno, to poziom z pierwszych klas szkoły podstawowej. Przykro mi bardzo. Nawet nie mam dla Ciebie żadnej rady.

58

Odp: Czy zdradzajacy moze kiedys jeszcze byc szczesliwy?

Miałam w poprzednim poście nawiązać do tego, co świetnie wyłożyła już zmierzch.

Jest dokładnie jak napisała - w dzieciństwie 'kodujesz' swoim dzieciom konkretne wzorce, a raczej 'atmosferę', ten specyficzny rodzaj stanu emocjonalnego, który podświadomość kojarzy z byciem kochanym.
Jeśli atmosfera jest ciężka, napięta od braku rozmowy, narosłych żali, nieporozumień, a przy tym brakuje między rodzicami elementarnych oznak bliskości emocjonalnej to taki stan umysłu dziecko koduje sobie jako normalny i w przyszłości dąży do tego, by go zreplikować. Tak działa podświadomość - zawsze dąży do tego co już zna.

Mój pierwszy "partner" był kopią Ojca i jego relacji z Mamą. Choć pozornie wydawało się, że jest jego przeciwieństwem, ale wystarczyło się tylko głębiej przyjrzeć.. wink

Zastanów się nad tym, co napisała zmierzch. Zobacz jak mylne masz podejście do odpowiedzialności względem dzieci i jak bardzo miesza Ci się prawdziwa jej istota z  odpowiedzialnością pozorną - kojarzoną z utrzymywaniem sztywnych struktur, często wbrew sobie,kompletnie fasadowych w treści.

Zastanów się co chcesz dzieciom przekazać: ważniejsza ma być dla nich sama forma relacji międzyludzkich czy treść? (najlepiej oczywiście jedno i drugie, ale takie skrajności pokazują, że jak zadbamy o treść to forma niejako dostosuje się sama wink)

59

Odp: Czy zdradzajacy moze kiedys jeszcze byc szczesliwy?

Och przestańcie Elle i Zmierzch z tymi dziećmi...

Kroteczka tak tylko sobie o nich napisała... bo coś tam napisać musiała... a to najprostsze wytłumaczenie i zawsze chwytliwe... "dla dobra dzieci"...

A tak naprawdę niczego robić przecież nie zamierza. Bo po co?

A pisze na forum tylko po to, żeby móc przed Anastacją i Xymeną dokładnie i skrupulatnie przeanalizować miłosne zachowanie swojego kochanka... który tak ją wielbi, tak się dla niej poświęca... a Kroteczka się tymi wizjami (wzmocnionymi wpisami Anastacji i Xymenki) karmi, karmi... tworzy w swojej pięknej główce scenariusze prawie jak z harleqina... z nią oczywiście w roli głównej...

60 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-09-18 16:19:12)

Odp: Czy zdradzajacy moze kiedys jeszcze byc szczesliwy?
Zorija napisał/a:

Och przestańcie Elle i Zmierzch z tymi dziećmi...

Kroteczka tak tylko sobie o nich napisała... bo coś tam napisać musiała... a to najprostsze wytłumaczenie i zawsze chwytliwe... "dla dobra dzieci"...

A tak naprawdę niczego robić przecież nie zamierza. Bo po co?

A pisze na forum tylko po to, żeby móc przed Anastacją i Xymeną dokładnie i skrupulatnie przeanalizować miłosne zachowanie swojego kochanka... który tak ją wielbi, tak się dla niej poświęca... a Kroteczka się tymi wizjami (wzmocnionymi wpisami Anastacji i Xymenki) karmi, karmi... tworzy w swojej pięknej główce scenariusze prawie jak z harleqina... z nią oczywiście w roli głównej...

Ech Zorija, to, że Kroteczka i jej podobne używają dzieci jako zasłony dymnej dla własnej wygody, to my doskonale wszyscy wiemy. To, że dzieci tak naprawdę mają w dupie pokazały  wybierając czas z kochankiem (bezpośrednio lub za pośrednictwem tel albo tonąc w wizjach z kochankiem odpływając od nich emocjonalnie). Ale to nie znaczy, że musimy biernie na ten cyrk patrzeć.
Pozatym zawsze jest szansa, że jakaś inna (jak to tu gdzieś przecytałam) qurewna lub qurewicz przejrzy na oczy i nie będzie nam tu obslizgłych tekstów z dziećmi wciskać.

61 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-09-18 16:13:32)

Odp: Czy zdradzajacy moze kiedys jeszcze byc szczesliwy?

żeby móc przed Anastacją i Xymeną dokładnie i skrupulatnie przeanalizować miłosne zachowanie swojego kochanka... który tak ją wielbi, tak się dla niej poświęca... a Kroteczka się tymi wizjami (wzmocnionymi wpisami Anastacji i Xymenki) karmi, karmi... tworzy w swojej pięknej główce scenariusze prawie jak z harleqina..

No tutaj niestety się nic nie zmieniło. To infantylne podejście do zalotów zostało i krotka chyba po prostu taka jest smile Taki typ adoracji ją pociąga, coś a la polski musical z lat 80-tych: tam bohaterowie też nie potrafili normalnie się porozumiewać tylko śpiewali i tańczyli - z różnym efektem dla widza wink choć sami dla siebie byli mistrzami, tak jak kochanek dla krotki na zawsze pozostanie królem firmowego parkietu.

I co pani zrobisz, nic nie zrobisz. wink

62

Odp: Czy zdradzajacy moze kiedys jeszcze byc szczesliwy?

Zorija i Zmierzch wy chyba dzieci nie macie.
Wielu zdradzających myśli, że dzieci nic nie widzą, że są nieświadome niczego i jeśli zdradzający jest w miarę normalny w domu (żadnej patologii) to jest ok. dla dzieci. Myślę, że Kroteczka nie zdaje sobie sprawy z tego, że dzieci widzą i czują więcej niż nam się wydaje. Kroteczka jeśli podejdziesz do rozwodu na spokojnie i wytłumaczysz dzieciom również na spokojnie (w zależności od wieku, nie pamiętam ile twoje dzieci mają lat) to wszystko może się ułozyć na dobre. To twoje zagubienie się trwa zbyt długo (trwa od chwili, kiedy popłynęłaś z kochankiem) i tu nie ma innego wyjścia jak rozwód. Dzieci pocierpią, ale zrozum, że po pierwsze one widzą jakie jest twoje małżeństwo, a po drugie to ty nie jesteś (jak i 99% społeczeństwa) taka silna psychicznie jak ci się wydaje i czeka cię albo depresja albo załamanie nerwowe. Współczuję.

63 Ostatnio edytowany przez zmierzch (2015-09-18 17:40:42)

Odp: Czy zdradzajacy moze kiedys jeszcze byc szczesliwy?
Szpileczka napisał/a:

Zorija i Zmierzch wy chyba dzieci nie macie.
Wielu zdradzających myśli, że dzieci nic nie widzą, że są nieświadome niczego i jeśli zdradzający jest w miarę normalny w domu (żadnej patologii) to jest ok. dla dzieci. Myślę, że Kroteczka nie zdaje sobie sprawy z tego, że dzieci widzą i czują więcej niż nam się wydaje. Kroteczka jeśli podejdziesz do rozwodu na spokojnie i wytłumaczysz dzieciom również na spokojnie (w zależności od wieku, nie pamiętam ile twoje dzieci mają lat) to wszystko może się ułozyć na dobre. To twoje zagubienie się trwa zbyt długo (trwa od chwili, kiedy popłynęłaś z kochankiem) i tu nie ma innego wyjścia jak rozwód. Dzieci pocierpią, ale zrozum, że po pierwsze one widzą jakie jest twoje małżeństwo, a po drugie to ty nie jesteś (jak i 99% społeczeństwa) taka silna psychicznie jak ci się wydaje i czeka cię albo depresja albo załamanie nerwowe. Współczuję.

Szpileczko
Przykro mi, ale nie zrozumiałaś toczącej się dyskusji dotyczącej używania przez Kroteczkę dzieci jako zasłony dymnej i tłumacząc ich dobrem brak decyzji o rozwodzie.
Proponuję żebyś jeszcze raz spróbowała powoli i ze zrozumieniem ja przeczytać.
Wtedy zrozumiesz, że powtórzyłaś to samo, co my sugerujemy Kroteczce.
I nie przepraszaj za zbyt pochopne wnioski, które wyciągasz - tak się czasami zdarza.

64

Odp: Czy zdradzajacy moze kiedys jeszcze byc szczesliwy?
Xymena napisał/a:

ach te idealne istoty na forum, aż miło poczytać jakie są wspaniałe

Xymena,dlaczego silisz się na takie infantylne złośliwości?Myślisz,że jesteś w stanie dopiec komuś takiemu jak Zmierzch czy Zorka?Czy każdej innej osobie posiadającej wartości,których Ty nawet w teorii nie liznęłaś?

65

Odp: Czy zdradzajacy moze kiedys jeszcze byc szczesliwy?
Xymena napisał/a:

ach te idealne istoty na forum, aż miło poczytać jakie są wspaniałe

No ja właśnie jakiś taki wspaniały jestem.
Nie można?

Posty [ 1 do 65 z 563 ]

Strony 1 2 3 … 9 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy zdradzajacy moze kiedys jeszcze byc szczesliwy?


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026