netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Ból samotności w małżeństwie...

19 odpowiedzi5 328 wyświetleńzałożony przez ajjo27860, 17.09.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Ból samotności w małżeństwie...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 20 ]

1

Temat: Ból samotności w małżeństwie...

Cześć... Mam już 45 lat, 24 lata małżeństwa wkrótce i coraz mniej rozumiem... Jest dziwnie. Nie mam z kim pogadać. "Jak żyć Panie Premierze jak żyć"... Mam poczucie humoru, podobno jestem ładna, faceci jacyś tam zabiegają o moje względy...a  ja jestem tragicznie lojalna... a mój mąż, hm... jak to powiedzieć. Śpi, jest znudzony, zbyt pewny mojej lojalności, bierny, od lat sprawia wrażenie jakby ten stan był do zniesienia... Rozmowy, prośby nic nie dają. Smutno mi...

2

Odp: Ból samotności w małżeństwie...
ajjo27860 napisał/a:

Cześć... Mam już 45 lat, 24 lata małżeństwa wkrótce i coraz mniej rozumiem... Jest dziwnie. Nie mam z kim pogadać. "Jak żyć Panie Premierze jak żyć"... Mam poczucie humoru, podobno jestem ładna, faceci jacyś tam zabiegają o moje względy...a  ja jestem tragicznie lojalna... a mój mąż, hm... jak to powiedzieć. Śpi, jest znudzony, zbyt pewny mojej lojalności, bierny, od lat sprawia wrażenie jakby ten stan był do zniesienia... Rozmowy, prośby nic nie dają. Smutno mi...

A Proponowałaś terapię par?

3

Odp: Ból samotności w małżeństwie...

Autorko, bo rozmowy czy prośby w takich razach nic nie daja.. Trzeba wziąć sprawy w swoje ręce - terapia par, albo skupienie się na własnym zyciu, znalezienie sobie czegos swojego.

4

Odp: Ból samotności w małżeństwie...

Dziewczyno na co Ty czekasz.
Ubierz się ładnie wieczorem, zrób sobie piękny makijaż a mężowi powiedz, że wychodzisz a on niech odpoczywa na kanapie.
Kup sobieładny ciuszek, dobre perfumy.
Takich wyjść zrób sobie więcej.
Jak nie masz z kim pogadać gdzieś na kawie to idź do kina.
Za wcześnie do domu nie wracaj.
Jak pracujesz to wyślij SMS-a do swojego m., że dzisiaj będziesz później w domu i nie tłumacz się dlaczego.
Zobaczysz, że zacznie myśleć i to mocno.
Tylko nie kończ tego szbko.
To musi trochę potrwać, ale skutek będzie dobry.
Twój mąż poczuje zagrożenie i jeżeli jemu zależy na Tobie i Ciebie jeszcze kocha to obudzi się z zimowego snu.
Acha, nie zapomnij trzymać telefonu przy doopie.
Noś go cały czas przy sobie.
Wykasuj wszystkie SMS-y.
Powodzenia.

5

Odp: Ból samotności w małżeństwie...
starr napisał/a:

A Proponowałaś terapię par?

Starr on na żadną terapię nie pójdzie.
Jemu jest tak dobrze.
On jest OK, a ona się go czepia.

6

Odp: Ból samotności w małżeństwie...

Lexpar, to co proponujesz to zabawa w ciuciubabkę z własnym męzem - nie podoba mi się takie rozwiązanie. Kiedys tez tak uwazalam, jak Ty, - teraz wiem, ze to droga donikąd...

7

Odp: Ból samotności w małżeństwie...

Idźcie na randkę i szczerze porozmawiajcie.

8

Odp: Ból samotności w małżeństwie...

Cieszę się, że ktoś się odezwał smile faktycznie tak myślę, że jemu tak dobrze i myśli, ze to ja tworzę problem. Rozmowy były nie raz nie dwa... i nie trzy. Po prostu już mu nie zależy aż tak. Do bani. Pomysł z wychodzeniem z domu jest dobry - powinnam zacząć żyć swoim życiem... Trochę to nie w porządku, ale cóż, nie mogę też nie robić nic. Muszę ratować co się da jeszcze uratować. Tak bardzo chciałabym wszystko uzdrowić, kupić zaczarowaną tabletkę, zażyć na noc i... TADAM!!! Dziwnie mi z tym, że tak marudzę - zawsze to ja doradzałam, wysłuchiwałam, a teraz nie mam z kim pogadać... i dlatego piszę. To chyba nie dobrze. Masz wokół tylu niby przyjaciół a nie masz kogoś przed którym nie musisz się wstydzić powiedzieć... Porażka? Dzięki smile

9

Odp: Ból samotności w małżeństwie...

Może nie potraficie ze sobą rozmawiać? Zabierz go na randkę i pokaż, że może być inaczej.

10

Odp: Ból samotności w małżeństwie...

Od bardzo dawna to ja zabieram na randki, organizuję wyjazdy wspólny czas, aranżuję miłe wieczory, powiedz jak długo można... Taka sytuacja trwa już ok 10 lat. Zawsze zgadza się, że coś trzeba zrobić i... już. Mam dość. Nie jestem bez winy z pewnością. Jestem raczej choleryczką, on flegmatykiem i było nam z tym dobrze, ale się zmęczyłam. Czuję się jak wół ciągnący za sobą bagaże ponad swoje siły. Ale nic to. Ja się nigdy nie poddaje. Coś pewnie wymyślę. Chyba, że to już koniec. Wszystkiego. Wtedy żadna reanimacja nie pomoże. Kocham Go i On o tym wie i mówi, że też... tyle w temacie. Jeszcze szukam lekarstwa... "Jedyne co mam to złudzenia..."

11 Ostatnio edytowany przez ajjo27860 (2015-09-18 23:26:04)

Odp: Ból samotności w małżeństwie...

Do Starr: Proponowałam.

12

Odp: Ból samotności w małżeństwie...

Wiem że nie jest to proste sama mam taką sytuację z mężem jest bez emocji na niczym mu nie zależy,nie jest proste wyjść i się wymalować to  nic nie daje bo przychodzę do domu jest taki sam stan rzeczy
Dla mnie to jest też nie do zniesienia taka obojętność doprowadza cały czas do łez.Na pewno koniecznie trzeba się wygadać i poradzić psychologa, bo nic nie pozostało.POZDRAWIAM

13 Ostatnio edytowany przez gagatka0075 (2015-09-19 21:24:46)

Odp: Ból samotności w małżeństwie...
ajjo27860 napisał/a:

Cześć... Mam już 45 lat, 24 lata małżeństwa wkrótce i coraz mniej rozumiem... Jest dziwnie. Nie mam z kim pogadać. "Jak żyć Panie Premierze jak żyć"... Mam poczucie humoru, podobno jestem ładna, faceci jacyś tam zabiegają o moje względy...a  ja jestem tragicznie lojalna... a mój mąż, hm... jak to powiedzieć. Śpi, jest znudzony, zbyt pewny mojej lojalności, bierny, od lat sprawia wrażenie jakby ten stan był do zniesienia... Rozmowy, prośby nic nie dają. Smutno mi...

Dużo tu o tej lojalności, facetach...Mam wrażenie, że korci Cię nieco popuścić sobie cugle. Z doświadczenia mogę Ci powiedzieć, że to nie jest dobry pomysł, choć bywa uzdrawiającą terapią szokową. Można spotkać mężczyznę, który odmieni życie, można też zostać  wykorzystaną przez szukającego darmowego seksu bawidamka,  stracić szacunek do siebie i na dodatek zranić wiernego, kochającego partnera.
Moja koleżanka na podobne do Twoich moje żale powiedziała, że sama jestem sobie winna. Latami to ja podejmowałam decyzje, planowałam, wyręczałam i teoretycznie byłam zadowolona. Oczywiście nie było tak prosto,  częściowo wynikało to z nadmiaru energii, braku cierpliwości, trochę z przekonania o własnej racji. Mało tego, zdarzało mi się krytykować jego propozycje. Więc mój mężczyzna odpuścił, zdystansował się, zdał na mnie, nawet jeśli czasem chciał czegoś innego, nie wychylał się.   A kiedy faktycznie ze mnie cała para uszła, ciężko było zmienić ten utrwalony już porządek. Potrzeba było do tego sporo szczerości z mojej strony, pokory, przyznania do zmęczenia i potrzebie poczucia się zaopiekowaną, adorowaną, kochaną. Tylko rozmawiać też trzeba umieć. Flegmatyk, moim zdaniem,  doceni i rozważy  jedynie spokojne, rzeczowe, pozbawione pretensji wyznanie. Pamiętaj, że on tez może być zmęczony Twoim wybuchowym i dynamicznym charakterem. I pomyśl może także o plusach jego osobowości. Dla mnie mój to opoka, oparcie. Wkurzające często, ale wiem, że nie  byłabym szczęśliwsza z rozrywkowym typem. 
Nie spodziewaj się od razu cudów, ale przekazanie mu tego decydującego głosu, zagranie kruchej, słabej kobietki może pomóc. Bo propozycja Lexpara o wzbudzeniu w nim zazdrości do mnie nie przemawia. Może się to obrócić przeciwko Tobie.
A wychodzenie samej to naprawdę niezła propozycja. Albo może spróbuj umawiać się z koleżankami. Znaleźć jakieś hobby: taniec, basen, kółka zainteresowań, działka, nordic walking, rower.  Może wyciągnij jego w miejsca, które lubi i zachęć do częstszych wyjazdów.
Strzelanie focha to kiepskie  wyjście. Czekanie na jego inicjatywę też, nie ten typ, takiego go sobie wybrałaś. Jeśli sama sobie tego szczęścia nie zapewnisz, to zmarnujesz życie.

14

Odp: Ból samotności w małżeństwie...

A nie można się rozstać po prostu? Jaka jest wartość takiego związku? Ja wiem - dwadzieścia kilka lat razem i tak dalej, no ale co z tego wynika tak konkretnie, bo autorka nawet nie może z nim normalnie porozmawiać o problemach w ich związku. Życie jest krótkie i warto je przeżyć a nie przespać. Albo nic nie zmieniać w architekturze związku tylko po prostu zwiększyć autonomię i żyć na własną rękę jak radzi Lexpar.

15

Odp: Ból samotności w małżeństwie...

To prawda, czasem warto zrobić bilans - także w związku.

Albo "odkurzyć" milosc, która pewnie kiedyś ich polączyla.

16 Ostatnio edytowany przez gagatka0075 (2015-09-20 09:44:10)

Odp: Ból samotności w małżeństwie...

Rozstać się zawsze można, oczywiście. Zamienić samotność w małżeństwie na singlostwo. I tu wyjścia są dwa. Albo będzie to jej odpowiadało, będzie szczęśliwa, albo nie i zacznie szukać partnera. Przy odrobinie szczęścia może nawet znajdzie, możliwe dwa typy: zainteresowanego spotykaniem, seksem, czyli luźnym związkiem, lub sensownego, szukającego poważnej relacji. Ten drugi to chyba jednak rzadkość. Mamy tu na forum fajne kobietki po czterdziestce, jak Oldorando czy Pani Redaktor,  bezskutecznie takich poszukujące. A skoro jest popyt, to chyba życie w pojedynkę tylko w teorii jest takie ciekawe.
Tyle tu tego rodzaju  tematów, że myślę, że taki niechętny do rozmów mąż to nie jest jakis ewenement. Tyle lat ze sobą i dopiero teraz jej  to przeszkadza? Zresztą, jaka to wada przy wielu historiach o tych nieodpowiedzialnych czy używających przemocy słownej i fizycznej. Moim zdaniem da się z nim wytrzymać, bo facet naprawdę często się przydaje,  jeśli sama sobie faktycznie zapewni jakieś zajęcia, rozrywkę. Da się, tylko trzeba przestać narzekać i oczekiwać tego od niego, samej się ruszyć. A kto wie, może wtedy i on się zmobilizuje.

17

Odp: Ból samotności w małżeństwie...
gagatka0075 napisał/a:

Rozstać się zawsze można, oczywiście. Zamienić samotność w małżeństwie na singlostwo. I tu wyjścia są dwa. Albo będzie to jej odpowiadało, będzie szczęśliwa, albo nie i zacznie szukać partnera. Przy odrobinie szczęścia może nawet znajdzie, możliwe dwa typy: zainteresowanego spotykaniem, seksem, czyli luźnym związkiem, lub sensownego, szukającego poważnej relacji. Ten drugi to chyba jednak rzadkość. Mamy tu na forum fajne kobietki po czterdziestce, jak Oldorando czy Pani Redaktor,  bezskutecznie takich poszukujące. A skoro jest popyt, to chyba życie w pojedynkę tylko w teorii jest takie ciekawe.
Tyle tu tego rodzaju  tematów, że myślę, że taki niechętny do rozmów mąż to nie jest jakis ewenement. Tyle lat ze sobą i dopiero teraz jej  to przeszkadza? Zresztą, jaka to wada przy wielu historiach o tych nieodpowiedzialnych czy używających przemocy słownej i fizycznej. Moim zdaniem da się z nim wytrzymać, bo facet naprawdę często się przydaje,  jeśli sama sobie faktycznie zapewni jakieś zajęcia, rozrywkę. Da się, tylko trzeba przestać narzekać i oczekiwać tego od niego, samej się ruszyć. A kto wie, może wtedy i on się zmobilizuje.

Dużo w tym co piszesz prawdy... Zgadzam się i od razu mówię, że nie interesują mnie jakieś skoki w bok. Chcę mojego męża i to wszystko. Teorii tyle co ludzi... Nasze światy to różne światy ale jak sprawić by żyć razem? To jest sztuka i wyzwanie. Mój mąż to kochany, uczciwy i mądry człowiek i wiem, że to jakiś zgryz. Chwilowy. Życie bez seksu z ukochanym i bez zaangażowania z jego strony jest trudne, jednak kryzys wieku średniego to żadna tajemnica.. Tylko nie wiem czy trzeba przez to przejść jak przez odrę i ospę czy to dramat... Tak mi ciepło gdy ktoś się odzywa. Jesteście kochani, że jesteście smile

18

Odp: Ból samotności w małżeństwie...

Witaj, bardzo dobrze Ciebie rozumiem.  Ja mam tak podobnie.  Małżeństwo zawarliśmy 11 lat temu i od dawna nic nie trybie.  Nie tylko przez męża,  to ja doprowadziła do takiej sytuacji. Oczywiście że nie tak do końca świadomie ale więcej winy było mojej. I wiesz u Ciebie też tak może być.  Zycie jest dziwne i czasami zadajemy ból tak troszkę rikoszetem,  a pamiętać trzeba że mężczyźni są dużo bardziej wrażliwi jak my.
Teraz już nie czekam i nic nie robię.  Ale Ty walcz

19

Odp: Ból samotności w małżeństwie...

Hm no u mnie bylo podobnie choc staz malz to 13 lat ani prosba ani grozba na propozycje terapi rozesmial mi sie w twarz i powiedzial jak masz problem to idz... I pewnie gdyby nie kasa to bym poszla sama dla siebie... Zaczelam wychodzic ze znajomymi zadbalam o siebie znalazlam sobie zajecia typu basen nauka jezyka iyd.. Ale wszysyko dla siebie wylavznie male i wieksze przyjemnosci i jak nigdy nawet po bulki do sklepu w makijazu i dobrze ubrana. I po jakims czasie okolo pol roku uslyszalam: dlaczrgo ty mnie nie przytulasz... Nie interesujesz sie mna taki jestem samotny... Heh no u mnie tak to wygladalo i teraz nie odpuszczam w przyjemnosciach i jest o niebo lepiej... Zycze powodzenia;-)

20

Odp: Ból samotności w małżeństwie...

Tak mam zamiar zrobić meggi69... Nie ma innego wyjścia. Trudno, muszę żyć, nawet jak on nie chce sad
Przez ten czas jak nie pisałam to próbowałam, rozmawiałam, niech się dzieje co chce... Mam już dość. Czas zacząć się podnosić i zacząć żyć. "Wariatka tańczy.... Taką to by na stos na co jej marny los.... czerwona na niej sukienka, czerwona w sercu udręka..." Tak mi się skojarzyło, jakoś przypadkiem...:)

Posty [ 20 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Ból samotności w małżeństwie...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026