Sytuacja w moim domu zmierza nieuchronnie do rozwodu. Potrzebuję porady dotyczącej alimentów na dzieci.
Kilka dobrych lat temu mąż dobrowolnie zgodził się w sądzie na alimenty 1200 zł. Na troje dzieci, dziś 15,17,18 lat.
Obecnie płacę połowę kredytu hipotecznego ok.650 zł, połowę wszystkich opłat (450-550 zł-prąd,gaz,ścieki,śmieci,podatek,internet,rata,telefony,bilety). Codziennie robię zakupy, połowę za paragony mąż zobowiązał się oddawać. Wychodzi mi ok.1500 zł miesięcznie na zakupy, więc na każdego z nas po ok.750 zł. Nie ma tu jednak poważniejszych wydatków na ubrania dla dzieci,dentystę,wycieczki,lekarza itd. Na zakupy szkolne ustaliliśmy kwotę po 500 zł, jednak kiedy moje 500 wydałam, mąż nie wyłożył swojej połowy. Podobnie nie zgadza się z niektórymi wydatkami i nie chce za nie oddawać pieniędzy.Zarabiamy tyle samo, po godzinach ja zajmuję się domem, ogarniam sprawy dzieci, a mąż nie robi nic prócz dorabiania na fuchach, więc ma o wiele więcej pieniędzy niż ja i dzieci.
Pytanie moje jest następujące: Czy w takiej sytuacji powinnam dążyć do uregulowania kwestii finansowych w sądzie i w jaki sposób? Mam na myśli takie uregulowanie, które umożliwiłoby w przyszłości moim dzieciom poziom życia nie niższy niż ma ich ojciec. Dom jest nowy, mieszkamy wspólnie i jak napisałam,hipotekę i opłaty dzielimy na pół. Latem zabrałam w urlopie dzieci do sadu,do pracy,aby zarobiły sobie choć na buty nowe do szkoły i jakieś swoje wydatki.
Wydatki będą rosły, dzieci chcą się uczyć. Czy ktoś udzieli mi porady?
Podobne tematy