Witam. Chciałabym opisać swój problem w necie bo niestety nie mam o tym z kim porozmawiać. Sprawa jest dosyć skomplikowana. Jestem w związku 4 lata z chłopakiem a dokładniej z ,,dużym chłopcem". Po 2 latach odzyskałam relacje z moim przyjacielem, z którym znamy się od 7 lat. Po paru wspólnych imprezach (bo wszyscy się znamy i mamy wspólnych znajomych) ten oto przyjaciel zaczął dawać mi ewidentnie znaki, że jest coś na rzeczy, aż w końcu nie wytrzymał i 2 dni temu wyznał mi miłość i chciał pocałować ale nie zgodziłam się. Nie będę ukrywać ale zawsze mnie do niego ciągnęło, lecz niestety cały czas od 7 lat się mijamy, poznaliśmy się gdy ja byłam jeszcze z moim byłym potem on miał dziewczynę, z którą miał się ożenić, ale nie wyszło bo ponoć cały czas myślał o mnie. Z moim chłopakiem ostatnio dość często dochodzi do kłótni, parę razy powiedział za dużo. Możliwe, że powoli zaczyna domyślać się o co chodzi. Próbuje zamknąć mnie w klatce, nie pozwala mi się spotykać z kumplami, jest cholernie zazdrosny. Niestety ja mam trudny charakter, nie zgadzając się na to poszłam z nimi sama na imprezę i myśląc, że pogorszyłam sytuację ku zdziwieniu chłopak na 2 dzień zapytał tylko czy coś nabroiłam i koniec tematu. Nigdy się o mnie zbytnio nie starał, znajomi to widzą, twierdzą, że nie wiem czemu daję się mu tak traktować i że mam blisko siebie dużo lepszego chłopaka, lecz nie chce nikogo krzywdzić ani psuć przyjaźni z tym drugim pakując się w kolejny związek. Przyjaciel stwierdził, że jeżeli pogodzę się z chłopakiem to da mi spokój i odsunie się na 2 tor, przestanie się ze mną widywać bo nie może tak dłużej czekać aż coś z tym zrobię. Powiedziałam mu, żebyśmy zostali przyjaciółmi jak było dotąd, obiecał że zostaniemy ale już zaczął mnie unikać. Tego najbardziej się obawiałam, nie chce go stracić kolejny raz. Mam kompletny mętlik w głowie, nie wiem co mam zrobić, kompletnie, pomóżcie.
Podobne tematy
To nie jest przyjaciel. I każdy z tych potencjalnych układów ma swoje mankamenty. Zauważ też, że wikładnie się w relacje z kimś innym nie pomaga ale pogłębia Twoje problemy w obecnym związku. Przyjacielowi poradź (jak drugi raz będzie się pchał do całowania bez wypracowania relacji), że szybki seks to może on mieć w burdelu. Natomiast, niezaleznie powinnaś się zastanowić nad obecnym związkiem. Dlaczego w nim tkwisz? Być może nie miałaś przykładów zdrowego związku, może nie było miłości w domu rodzinnym, bo skąd się bierze u Ciebie to kontynułowanie niesatysfakcjonującej relacji? A jeśli przykładu nie było to trzeba go sobie odnaleźć. Czy z chłopakiem rozmawiacie o swoich problemach? Czy jest praca nad związkiem? Czy widzisz w jakim kierunku ten związek ewolułuje?
Jeżeli chodzi o relacje w domu to rzeczywiście nie mam z czego brać przykładu. Rozmowa z obecnym chłopakiem zawsze jest ciężka, ucieka od niej, nie jest też wylewny jeżeli chodzi o uczucia, słowa ,,kocham cię" usłyszałam w całym związku może z 4 razy. Nie interesuje się tym co czuje, ma w dupie moje problemy twierdząc, że każdy je ma, słysząc imię przyjaciela wpada w złość i dla niego rozwiązanie to tylko przywalić komuś w mordę bo innej opcji nie widzi. Drażni mnie już jego zachowanie, nałogi i cholerna zazdrość i chyba jest to już tylko przywiązanie i to, że mamy wspólnych znajomych, mieszkamy niedaleko siebie więc ciężko będzie zerwać kontakt. Zrywając boję się, że może zrobić ze mnie winną wokół całego towarzystwa i zrobić krzywdę ... przyjacielowi ;p
I co strachem chcesz się kierować? Ulegać wyimaginowanemu czy rzeczywistemu szantażowi? Tak nie można bo ludzie, jak widać, to wykorzystują.
5 2015-09-09 09:13:16 Ostatnio edytowany przez Excop (2015-09-09 09:20:09)
Według mnie, problemy w związku obecnym, poza wyniesionym z domu "bagażem" to cały czas z powodu owego "przyjaciela". Obecny partner czuje, że jest namiastką, zaś jego wycofanie, to odruch obronny. Obawia się otwarcia, by nie doznać większej traumy, gdy go porzucisz. Na marginesie, za "danie w mordę" tamtemu, byłby usprawiedliwiony.
Przemyśl swój stosunek do partnera w kontekście tego gościa - ma zapewne same zalety?. A partner, to już tylko kula u nogi uformowana z samych wad.
I co strachem chcesz się kierować? Ulegać wyimaginowanemu czy rzeczywistemu szantażowi? Tak nie można bo ludzie, jak widać, to wykorzystują.
Z szantażem emocjonalnym już niestety miałam do czynienia, uwolniłam się wpadając kolejny raz w podobną sytuację. Chłopak pd pewnego czasu jest obojętny na to co robię, daje wolną rękę mówiąc dosłownie rób co chcesz a na następny dzień ma pretensje, że wole spotkania z przyjaciółmi niż spotkanie się z nim + pytania odnośnie czy zrobiłam coś z innym podczas jego nieobecności. Mam dosyć tych pułapek i tłumaczeń, nie dam się zamknąć w 4 ścianach.
Według mnie, problemy w związku obecnym, poza wyniesionym z domu "bagażem" to cały czas z powodu owego "przyjaciela". Obecny partner czuje, że jest namiastką, zaś jego wycofanie, to odruch obronny. Obawia się otwarcia, by nie doznać większej traumy, gdy go porzucisz. Na marginesie, za "danie w mordę" tamtemu, byłby usprawiedliwiony.
Przemyśl swój stosunek do partnera w kontekście tego gościa - ma zapewne same zalety?. A partner, to już tylko kula u nogi uformowana z samych wad.
Co do zalet i wad "przyjaciela" to myślałam na ten temat już wieele razy i zdaję sobie sprawę,że nikt nie jest idealny, lecz z charakteru jest całkiem iny niż mój dotychczasowy partner. Potrafi docenić mnie, zmotywować a chłopak coraz częściej dobija twierdząc, że po co to robię skoro i tak mi nie wyjdzie. Powinnam już dawno odejść, wiem, ale to nie jest takie proste. Przyjaciela też nie chcę stracić pakując sie z nim w związek, bo czuję, że cos ze mną chyba jest nie tak, może powinnam zrobić sobie przerwę? Reszta znajomych też ma opinię, że chłopak mnie nie szanuje, nie stara się. Pogubiłam się w tym wszystkim.
PRYWATNY detektyw tel.664-332-662
I stało się, doszło do rekoczynów, wyzwisk w moją stronę od dziwek i tym podobne... W dodatku po alkoholu. Żebym chociaż coś złego zrobiła, koniec z tym, nie daję się tak traktować. Dziękuję niektórym za uświadomienie.
Mysle, że czekasz tylko na to, żeby ktoś napisał Ci takie pozwolenie na zerwanie tego związku. Słuchaj każdy dąży do tego, aby było mu lepiej w życiu. I mysle, że nie możesz się tak sama ranić i zmuszać do bycia z kimś kto ewidentnie do Ciebie nie pasuje. Pierwsze co to zakończ ten związek, a drugie daj szansę sobie i Twojemu przyjacielowi. Wszystko będzie ok:)
I stało się, doszło do rekoczynów, wyzwisk w moją stronę od dziwek i tym podobne... W dodatku po alkoholu. Żebym chociaż coś złego zrobiła, koniec z tym, nie daję się tak traktować. Dziękuję niektórym za uświadomienie.
Masz rację zakończ to i nie daj się tak traktować! Walcz o siebie i swoje szczęście!
I stało się, doszło do rekoczynów, wyzwisk w moją stronę od dziwek i tym podobne... W dodatku po alkoholu. Żebym chociaż coś złego zrobiła, koniec z tym, nie daję się tak traktować. Dziękuję niektórym za uświadomienie.
I tego się trzymaj bo szacunek do siebie samej to sprawa bezcenna; nie tkwij w złudzeniach bo czasu na to szkoda zwyczajnie