netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?

157 odpowiedzi14 547 wyświetleńzałożony przez grinta, 04.09.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 158 ]

1

Temat: Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?

Pytanie jak widac do plci "brzydkiej" ( nie wiem skad ta glupia nazwa): czy bedac w zwiazku z ukochana kobieta, ta jedyna, najlepsza, ktorej nie zamienilibyscie na zadna inna moze Wam sie zdarzyc skok w bok? Co dzieje sie w umysle mezczyzny kiedy ulega atrakcyjnej babce? Czy sa tacy, ktorych w ogole nie jest w stanie uwiesc zadna inna bo ta wlasnie jest wyjatkowa i wypelnia soba cala przestrzen partnerska? Czy z wiekiem seks postrzegany jest inaczej czy tak samo jak za mlodu? ( czy zmieniaja sie priorytety i nie tyle ilosc co jakosc sie liczy). Chodzi mi tu o panow, ktorzy juz nieco przezyli, czyli tak od czterdziestki w gore.

2 Ostatnio edytowany przez Tomek4811 (2015-09-05 00:22:31)

Odp: Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?

Do tanga trzeba dwojga. Jeśli zona nie zaniedbuje męża to nie ma się o co martwic tzn. porządny sex około dwa razy w tygodniu, pilnuje wagi, dba o siebie, nie mówimy że boli ją głowa itp. itd., pozwala mężowi na spełnienie jego nawet dość śmiałych fantazji sexualnych w domu to facet po prostu nie będzie miał motywacji żeby robić coś na boku. Ale małżeństwo to maraton więc różne rzeczy mogą się zdarzyć. Jeśli kobieta zaczyna zaniedbywać siebie, męża, jego potrzeby lub jego fantazje sexualne no i będzie ją bolała głowa to zaczynają się problemy. My (faceci) musimy uprawiać sex regularnie, mamy swoje fantazje i musimy je zaspokajać. Jeśli nie dostaniemy jeść w domu to pójdziemy szukać gdzieś indziej.

Nikt sobie nie będzie zmieniał na gorsze tak więc im bardziej zaniedbana żona i im rzadziej będzie z facetem uprawiać sex i w ogóle go olewać tym niżej ustawia mu poprzeczkę i tym bardziej jest prawdopodobne, że pójdzie gdzieś bokiem. Póki facetowi brakuje tylko mechanicznego sexu to jeszcze nie jest taki problem ale sex jest częścią strefy intymnej tak więc prędzej czy później zacznie mu to doskwierać i zacznie szukać kobiety która da mu to wszystko. I tu znów jest sprawa jak niskie standardy ustawiła mu jego żona. Jeśli ma BMI>30, myje się raz na miesiąc i daje mu sex raz na pół roku (świadomie przejaskrawiłem) no to jest na 99% pewne że gdzieś będzie musiał dać upust swojej sexualności.

Czyli reasumując potrafimy być wierni pod warunkiem, że żony nie zaniedbują siebie, nas ani naszych potrzeb.

Sex w wieku 40 lat jest tak samo ważny jak wcześniej.

3 Ostatnio edytowany przez KajkaKa (2015-09-05 09:17:06)

Odp: Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?
Tomek4811 napisał/a:

Do tanga trzeba dwojga. Jeśli zona nie zaniedbuje męża to nie ma się o co martwic tzn. porządny sex około dwa razy w tygodniu, pilnuje wagi, dba o siebie, nie mówimy że boli ją głowa itp. itd., pozwala mężowi na spełnienie jego nawet dość śmiałych fantazji sexualnych w domu to facet po prostu nie będzie miał motywacji żeby robić coś na boku. Ale małżeństwo to maraton więc różne rzeczy mogą się zdarzyć. Jeśli kobieta zaczyna zaniedbywać siebie, męża, jego potrzeby lub jego fantazje sexualne no i będzie ją bolała głowa to zaczynają się problemy. My (faceci) musimy uprawiać sex regularnie, mamy swoje fantazje i musimy je zaspokajać. Jeśli nie dostaniemy jeść w domu to pójdziemy szukać gdzieś indziej.

Nikt sobie nie będzie zmieniał na gorsze tak więc im bardziej zaniedbana żona i im rzadziej będzie z facetem uprawiać sex i w ogóle go olewać tym niżej ustawia mu poprzeczkę i tym bardziej jest prawdopodobne, że pójdzie gdzieś bokiem. Póki facetowi brakuje tylko mechanicznego sexu to jeszcze nie jest taki problem ale sex jest częścią strefy intymnej tak więc prędzej czy później zacznie mu to doskwierać i zacznie szukać kobiety która da mu to wszystko. I tu znów jest sprawa jak niskie standardy ustawiła mu jego żona. Jeśli ma BMI>30, myje się raz na miesiąc i daje mu sex raz na pół roku (świadomie przejaskrawiłem) no to jest na 99% pewne że gdzieś będzie musiał dać upust swojej sexualności.

Czyli reasumując potrafimy być wierni pod warunkiem, że żony nie zaniedbują siebie, nas ani naszych potrzeb.

Sex w wieku 40 lat jest tak samo ważny jak wcześniej.

Jeśli mamy dbających o siebie i o nas facetów, którzy nie hodują brzuchów, a ich jedynym sportem nie jest zmienianie kanałów w telewizji... którzy pomagają nam w obowiązkach (tak byśmy wieczorem nie padały jak muchy), a ich zaloty nie ograniczają się do "masz dziś ochotę na seks" i do zaspokojenia własnych potrzeb, cały dzień o nas dbają, są dla nas ciepli to... nie boli nas głowa i mamy ochotę na seks.

To działa w dwie strony. A ja naprawdę dostrzegam, że dość często ci narzekający na żony panowie to ci sami, którzy nie dbają o nie.
Takie błędne koło.

Choć oczywiście bywa różnie. Mnie też trochę przeraża, jak kobiety, które urodzą dzieci potrafią się zaniedbać. Wszystko tłumaczą ciążą. Wiadomo, szczególny okres, ale kiedy się kończy wypadałoby się wziąć za siebie.

I mam nadzieję, że takie samo przyzwolenie na "skok w bok" masz dla pań, które czują się zaniedbane. wink

4 Ostatnio edytowany przez Tomek4811 (2015-09-05 10:03:51)

Odp: Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?
KajkaKa napisał/a:

Jeśli mamy dbających o siebie i o nas facetów, którzy nie hodują brzuchów, a ich jedynym sportem nie jest zmienianie kanałów w telewizji... którzy pomagają nam w obowiązkach (tak byśmy wieczorem nie padały jak muchy), a ich zaloty nie ograniczają się do "masz dziś ochotę na seks" i do zaspokojenia własnych potrzeb, cały dzień o nas dbają, są dla nas ciepli to... nie boli nas głowa i mamy ochotę na seks.

To działa w dwie strony. A ja naprawdę dostrzegam, że dość często ci narzekający na żony panowie to ci sami, którzy nie dbają o nie.
Takie błędne koło.

Choć oczywiście bywa różnie. Mnie też trochę przeraża, jak kobiety, które urodzą dzieci potrafią się zaniedbać. Wszystko tłumaczą ciążą. Wiadomo, szczególny okres, ale kiedy się kończy wypadałoby się wziąć za siebie.

I mam nadzieję, że takie samo przyzwolenie na "skok w bok" masz dla pań, które czują się zaniedbane. wink

LOL. Nawet nie wiem jak masz na imię a już brzmisz jak byś była moją żoną :-))))

A tak na poważnie to zgadzam się z Tobą w 100%. Mnie też wkurzają faceci z niedomytymi zębami, brzuchami od piwa i w poplamionych podkoszulkach, którzy dzień po pracy spędzają z piwem i chipsami gapiąc się w ogłupiającą telewizję. Jeszcze gorzej jak na swoją żonę mówią "moja stara". Bleeeee.... Ja 2 - 3 x w tygodniu ćwiczę na siłowni, gram w tenisa, chodzę do higienistki stomatologicznej, itp itd. => dbam o siebie. Robię to po to żeby się podobać ale również i dla siebie, żeby się dobrze czuć z samym sobą.

I zupełnie poważnie to mam przyzwolenie dla kobiet które decydują się na sex pozamałżeński bo są zaniedbywane przez swoich mężów. W końcu faceci, którzy są zaniedbywani przez swoje żony muszą mieć z kim uprawiać sex :-))))

5 Ostatnio edytowany przez grinta (2015-09-05 10:15:32)

Odp: Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?

Ok, dzieki za wpisy jednak nie o to mi chodzi. Mowie o sytuacji gdzie to wszystko gra, gdzie jest harmonia, wszystko do siebie pasuje jak w puzzlach, gdzie bycie ze soba to czysta przyjemnoscia i wzbogacaniem sie wzajemnym-po prostu sielanka. I teraz zdarza sie,ze pociagajaca (nie nosem he he) kobieta gdzies tam sie pojawia czy to w podrozy, czy na imprezie, czy gdziekolwiek, kobieta, ktora porusza zmysly. Co wtedy? Czy plyniemy z fala zycia i pozwalamy sobie na chwile slabosci czy tez nie dziala to na nas lub swiadomie odrzucamy taka okazje? Mnie sie wydaje,ze mezczyzna nie odrzucatakich okazji i nie mowie o byle dupie i byle pieprzonku.

6 Ostatnio edytowany przez Tomek4811 (2015-09-05 10:26:19)

Odp: Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?
grinta napisał/a:

Ok, dzieki za wpisy jednak nie o to mi chodzi. Mowie o sytuacji gdzie to wszystko gra, gdzie jest harmonia, wszystko do siebie pasuje jak w puzzlach, gdzie bycie ze soba to czysta przyjemnoscia i wzbogacaniem sie wzajemnym-po prostu sielanka. I teraz zdarza sie,ze pociagajaca (nie nosem he he) kobieta gdzies tam sie pojawia czy to w podrozy, czy na imprezie, czy gdziekolwiek, kobieta, ktora porusza zmysly. Co wtedy? Czy plyniemy z fala zycia i pozwalamy sobie na chwile slabosci czy tez nie dziala to na nas lub swiadomie odrzucamy taka okazje? Mnie sie wydaje,ze mezczyzna nie odrzucatakich okazji i nie mowie o byle dupie i byle pieprzonku.

Dopóki w moim małżeństwie wszystko było OK to odrzucałem takie zaloty. Byłem parę razy uwodzony przez koleżanki żony i koleżanki z pracy ale to olewałem. W momencie kiedy moje małżeństwo zaczęło się piep....ć to sam zacząłem szukać takich okazji.

7

Odp: Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?

Jeżeli chodzi Ci o facetów takich w pełni dorosłych, to ja osobiście zaobserwowałem dwa powody, dla których mogą coś świrować. Pierwszy to jest chęć mszczenia się na kobietach za przeszłość (często przechodzi po jednym wyskoku i żalu z tym związanym). Drugi jest taki, że jak facet szalał za młodu, to na starość mu nie przechodzi. Generalnie jestem zdania, że tak jak kobiety z wiekiem "normalnieją", to faceci nie za bardzo. A obserwacje wyciągam na podstawie moich kumpli, których mam w naprawdę różnym wieku.

8 Ostatnio edytowany przez grinta (2015-09-05 10:44:47)

Odp: Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?

No to zrozumiale,ze szukamy tego czego nam brak. Czyli wszelkie zaloty nie dzialaly na Ciebie bo czules sie calkowicie usatysfakcjonowany. Uwazasz,ze naprawde istnieja tacy faceci, ktorzy nie znudza sie lecz beda cenic to co maja? Wciaz mowie o idealnym zwiazku gdzienudy nie brak-mnie chodzi o  nature meska czy jest taki gosc jeden z drugim , ktorzy beda zyc przy jednej kobiecie jesli jest ona wyjatkowa dla niego. Pytam bo zdarzylo mi sie juz dwa razy,ze kobieta byla wyjatkowa, alfa i omega, niesamowita, facet wpatrzony w nia jak w obrazek, nie wierzyli wrecz,ze im sie to przytrafia, ze ona ich chce. I pojawiala sie ta inna, ktora trudno okreslic co miala bo byla tak samo ciekawa i atrakcyjna (niekoniecznie po wzgledem seksualnym),ze nie byli w stanie przejsc obok chcac utrzymywac obydwie relacje co najciekawsze....bo nie wyobrazali sobie odejscia od wspanialej kobiety ale ta inna byla zbyt interesujaca by nie poznac jej blizej. I nie mowie o jakichs slabych charakterach, o przyglupach czy prostakach. To byli myslacy mezczyzni. Oczywiscie to moj przypadek. Nie wierze juz w zaden idealny, harmonijny zwiazek mimo,ze sa takie pary ale widac nie jest mi to dane. Zawsze pojawi sie ta inna, ktora w jakis sposob przyciagnie. Nie brakowalo naprawde niczego bo podstawa zwiazku zawsze byla przyjazn czyli totalna otwartosc na wszelkie tematy, wzajemnie wspieranie sie, wzajemne wzrastanie, docenianie, kochanie. Jak mam to rozumiec? W jeden dla mnie wytlumaczalny sposob: natura faceta juz taka jest, ze nie potrafi zostawic czegos co go pociaga. Wypowiadajcie sie bo ciekawa jestem Waszych opinii.

9

Odp: Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?
Burzowy napisał/a:

Jeżeli chodzi Ci o facetów takich w pełni dorosłych, to ja osobiście zaobserwowałem dwa powody, dla których mogą coś świrować. Pierwszy to jest chęć mszczenia się na kobietach za przeszłość (często przechodzi po jednym wyskoku i żalu z tym związanym). Drugi jest taki, że jak facet szalał za młodu, to na starość mu nie przechodzi. Generalnie jestem zdania, że tak jak kobiety z wiekiem "normalnieją", to faceci nie za bardzo. A obserwacje wyciągam na podstawie moich kumpli, których mam w naprawdę różnym wieku.

Akurat w moim przypadku jeden rzeczywiscie nie wyszalal sie ale on nie szukal seksu samego w sobie. Drugi natomiast szalal ile wlezie ale podobnie do pierwszego nie chodzilo o seks.

10

Odp: Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?
grinta napisał/a:

No to zrozumiale,ze szukamy tego czego nam brak. Czyli wszelkie zaloty nie dzialaly na Ciebie bo czules sie calkowicie usatysfakcjonowany. Uwazasz,ze naprawde istnieja tacy faceci, ktorzy nie znudza sie lecz beda cenic to co maja? Wciaz mowie o idealnym zwiazku gdzienudy nie brak-mnie chodzi o  nature meska czy jest taki gosc jeden z drugim , ktorzy beda zyc przy jednej kobiecie jesli jest ona wyjatkowa dla niego. Pytam bo zdarzylo mi sie juz dwa razy,ze kobieta byla wyjatkowa, alfa i omega, niesamowita, facet wpatrzony w nia jak w obrazek, nie wierzyli wrecz,ze im sie to przytrafia, ze ona ich chce. I pojawiala sie ta inna, ktora trudno okreslic co miala bo byla tak samo ciekawa i atrakcyjna (niekoniecznie po wzgledem seksualnym),ze nie byli w stanie przejsc obok chcac utrzymywac obydwie relacje co najciekawsze... (...)

Też coś takiego widziałem ale te z pozoru "harmonijne" małżeństwa, które się rozpadają to są tylko pozory. To są małżeństwa bez treści i bez fundamentów, które wyglądają tylko zewnątrz ładnie. Gdybyś im zajrzała do sypialni to byś zrozumiała dlaczego się rozpadają. Jeszcze raz, szczęśliwi faceci którzy otrzymują w domu sex i miłość nie zdradzają. Z czystego lenistwa. Po co mam sobie komplikować życie jak już wszystko mam? Przynajmniej ja wychodziłem z takiego założenia. Oczywiście są przypały ale to mniejszość.

11

Odp: Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?
Tomek4811 napisał/a:

Też coś takiego widziałem ale te z pozoru "harmonijne" małżeństwa, które się rozpadają to są tylko pozory. To są małżeństwa bez treści i bez fundamentów, które wyglądają tylko zewnątrz ładnie. Gdybyś im zajrzała do sypialni to byś zrozumiała dlaczego się rozpadają. Jeszcze raz, szczęśliwi faceci którzy otrzymują w domu sex i miłość nie zdradzają. Z czystego lenistwa. Po co mam sobie komplikować życie jak już wszystko mam? Przynajmniej ja wychodziłem z takiego założenia. Oczywiście są przypały ale to mniejszość.

Mnie nie chodzi z pozoru harmonijne malzenstwa ale o te zwiazki naprawde udane w srodku.

12

Odp: Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?

A ja przyzwolenia na zdradę nie daję.

Myślę, że te zdrady wynikają właśnie z takiego myślenia. Ma być pięknie i już, a jak nie jest pięknie to mogę iść w tango i to nie moja wina.
Zmieniamy się. I cóż że kobieta dba o siebie, czasu nie zatrzyma. Naturalne, że z czasem inne, młodsze będą atrakcyjniejsze. Są różne problemy, sytuacje, szwankuje zdrowie, w pracy nie tak... I też może być ciężko, brak ochoty na seks.

Z takiego przyzwolenia na zdradę, jakie proponujecie wynika, że zdrada jest niemalże nieunikniona. Skoro każdy gorszy moment w życiu partnera czy choćby naturalny proces jakiemu podlega każdy związek (z czasem te fajerwerki muszą przygasnąć) musi procentować zdradą.

Raczej proponuję pracę nad związkiem, którą bym zaczęła od szukania przyczyn w sobie, rozmowy z partnerem, próby wyjścia z sytuacji oraz naturalnie od zgody na to, że wprawdzie już tak różowo nie będzie, ale stały, długi związek może dać inne wartości.

A jeśli się nie uda, jeśli partner nie chce niczego naprawiać, jeśli mimo naszych usilnych prób nic się nie zmienia, proponuję ODEJŚCIE. To jest bardziej honorowe i w porządku wobec siebie, partnera i ewentualnej osoby trzeciej.

Zamiast myślenia: "Żona mi dziś nie dała, to mam pełne prawo iść do sąsiadki. A co, należy mi się i już!"

13 Ostatnio edytowany przez kwadrad (2015-09-05 12:17:38)

Odp: Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?

"Wam sie zdarzyc skok w bok? Co dzieje sie w umysle mezczyzny kiedy ulega atrakcyjnej babce?"
Ze teraz to wyglada fajnie ale jakie beda tego koszta jutro albo za tydzien smile
A moze nie bedzie zadnych kto to wie smile

14

Odp: Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?

A ja myślę, że niektórzy mają zdradę niejako "we krwi", i nawet jak w małżeństwie będzie idealnie, oni i tak będą szukać wrażeń poza.

15

Odp: Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?

Nikomu, jak widzę, nie przyszło do głowy, że związek to jednak pewne ograniczenia,  łącznie z tymi, związanymi z bocznymi miłostkami. Niezależnie, czy związek ten nosi pozory idealnego, czy też partnerzy żyją że sobą, jak pies z kotem we własnym odczuciu lub tak są postrzegani z zewnątrz.
Wszelkie tłumaczenia, "bo dzieci małe, bo wieloletni kredyt", to wymówki tylko, dla uspokojenia ewentualnego poczucia winy za szukanie tej lub tego, z którą/ym, wcześniej czy później  dochodzi do sytuacji, w której (ponoć) "nie wiem jak, ale stało się". I tu mężczyźni niczym od kobiet się nie różnią, choć podzielam zdanie, że romans kobiety i mężczyzny znacznie się od siebie różnią pod względem widzenia przyszłości takiego, bocznego związku.
Nie wspominam o patologii związanej z przemocą domową lub destrukcją związku powodowaną uzależnienieniami, bo to osobny temat.
W końcu mówimy o "normalnym" związku. I pewne zasady obowiązują.
I wcale nie mam na myśli treści przysięgi małżeńskiej, czy przyrzeczenia cywilnego, bo to rytuał. I niestety, w dzisiejszych czasach, nic więcej.

16

Odp: Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?
Tomek4811 napisał/a:

pilnuje wagi, dba o siebie
Jeśli ma BMI>30j.

Ogólnie zgadazam sie z Tobą, tylko to co wyszczególniłam nie ma moim zdaniem znaczenia.
Znaczenie ma to co się ZMIENIŁO, bo jeśi laska od początku ma bmi>30 i on jest zachwycony sexem  z nią, to mogą żyć szczesliwie latami.
Dbanie o siebie powinno się dziać głównie w sferze mentalnej, nie wiem czy piękny pustak byłby w stanie Cię podniecić....
Choć jest grupa facetów, którzy takie własnie wybierają. Chyba jednak o nich nie mówimy.
I na zakończenie - mój ex mąż zdradzał mnie, mimo, że byłam naprawdę ładną i zgrabna laską. Ważyłam 50 kg i mogłam przebierac jak w ulęgałkach. Ale on wolał bzykac się z pijanymi wywłokami, na prawie każdej imprezie przez 10 lat. Od samego początku jak się okazało. Zdradzał mnie tak samo jak przytyłam w ciązy, jak po niej schudłam i znów przytyłam...jak miałam krótkie i długie włosy... jak byłam szczęsliwa w wieku 20 lat i jak miałam doła w wieku 30...moja waga  i wygląd nie miała nic do rzeczy. Po prostu mnie zdradazał, bo taki był.
Teraz mam BMI= 30 i nigdy nie byłam tak szczęsliwa, swobodna i skłonna do eksperymentowania jak teraz; nigdy, nigdy, ale to nigdy nie boli mnie głowa i zawsze mam ochotę na sex. Mam też pewnośc że mężczyzna z którym jestem nie zdradzi mnie bez względu na moje BMI, czy ono wyniesie 31 czy 25, najwyżej pomoże mi schudnąć.

17

Odp: Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?
baziula napisał/a:

A ja myślę, że niektórzy mają zdradę niejako "we krwi", i nawet jak w małżeństwie będzie idealnie, oni i tak będą szukać wrażeń poza.

No właśnie. Tyle że mi się wydaje, że to nie jest we krwi. To raczej kwestia światopoglądu, kręgosłupa moralnego.
Jak daje się sobie przyzwolenie moralne na zdradę, bo coś tam... to ten powód się w końcu znajdzie.

Za gruba, za chuda, za dużo marudzi, za mało rozmawia, za dużo pracuje, za mało ambitna, posypała się itp... itd...

Później to już kwestia żonglowania powodami... stopniowania ich... Jak daję sobie przyzwolenie, to i 5 kg + mogę uznać za problem.


A wszystko sprowadza się chyba jednak do jakiegoś upośledzenia, braku umiejętności tworzenia głębszych więzi (tak by one rekompensowały nam minusy trwałego związku, który rzeczywiście wiąże się z ograniczeniami), brak chęci pracy na związkiem (chcemy efektów bez naszego jakiekolwiek starania) no i brak kręgosłupa moralnego.

smile

18 Ostatnio edytowany przez Remi (2015-09-05 14:12:26)

Odp: Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?
pannapanna napisał/a:
Tomek4811 napisał/a:

pilnuje wagi, dba o siebie
Jeśli ma BMI>30j.

Choć jest grupa facetów, którzy takie własnie wybierają. Chyba jednak o nich nie mówimy.
I na zakończenie - mój ex mąż zdradzał mnie, mimo, że byłam naprawdę ładną i zgrabna laską. Ważyłam 50 kg i mogłam przebierac jak w ulęgałkach. Ale on wolał bzykac się z pijanymi wywłokami, na prawie każdej imprezie przez 10 lat. Od samego początku jak się okazało. Zdradzał mnie tak samo jak przytyłam w ciązy, jak po niej schudłam i znów przytyłam...jak miałam krótkie i długie włosy... jak byłam szczęsliwa w wieku 20 lat i jak miałam doła w wieku 30...moja waga  i wygląd nie miała nic do rzeczy. Po prostu mnie zdradazał, bo taki był.
Teraz mam BMI= 30 i nigdy nie byłam tak szczęsliwa, swobodna i skłonna do eksperymentowania jak teraz; nigdy, nigdy, ale to nigdy nie boli mnie głowa i zawsze mam ochotę na sex. Mam też pewnośc że mężczyzna z którym jestem nie zdradzi mnie bez względu na moje BMI, czy ono wyniesie 31 czy 25, najwyżej pomoże mi schudnąć.

BMI ma znaczenie w przypadku poznania kogoś, bo nie ma co się oszukiwać, to ważne. Jeśli jednak jest związek i BMI rośnie to nie jest tak, że zdrada bo BMI wzrosło. BMI to raczej pretekst bo kogoś nie chce się już, uczucie wygasło i tyle.
Faceci są wierni tylko tym kobietom, które darzą wielkim uczuciem.

19

Odp: Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?
Remi napisał/a:

Faceci są wierni tylko tym kobietom, które darzą wielkim uczuciem.

No i tu sie nie zgadza. Moga kochac na zaboj a jednak inna kobieta potrafi ich zainteresowac rownolegle...i nie dlatego,ze czegos zabraklo w zwiazku, przeciwnie.

20

Odp: Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?
grinta napisał/a:
Remi napisał/a:

Faceci są wierni tylko tym kobietom, które darzą wielkim uczuciem.

No i tu sie nie zgadza. Moga kochac na zaboj a jednak inna kobieta potrafi ich zainteresowac rownolegle...i nie dlatego,ze czegos zabraklo w zwiazku, przeciwnie.

Widać na zabój nie kochają....

21

Odp: Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?
grinta napisał/a:
Remi napisał/a:

Faceci są wierni tylko tym kobietom, które darzą wielkim uczuciem.

No i tu sie nie zgadza. Moga kochac na zaboj a jednak inna kobieta potrafi ich zainteresowac rownolegle...i nie dlatego,ze czegos zabraklo w zwiazku, przeciwnie.

Widać nie kochają na zabój a wydaje się, że kochają smile

22

Odp: Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?
Remi napisał/a:
grinta napisał/a:
Remi napisał/a:

Faceci są wierni tylko tym kobietom, które darzą wielkim uczuciem.

No i tu sie nie zgadza. Moga kochac na zaboj a jednak inna kobieta potrafi ich zainteresowac rownolegle...i nie dlatego,ze czegos zabraklo w zwiazku, przeciwnie.

Widać nie kochają na zabój a wydaje się, że kochają smile

Nic sie nie wydaje-po prostu sa w relacji calym soba, nie ma tu udawania czy wydaje mi sie. O to tu chodzi-ciezko pojac , nie? mnie tez...

23

Odp: Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?

Zawsze słyszałam, że mężczyźni oddzielają seks od miłości. Że dobry seks i rozładowanie napięcia swoją drogą a miłość to inna bajka

24

Odp: Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?
grinta napisał/a:
Remi napisał/a:
grinta napisał/a:

No i tu sie nie zgadza. Moga kochac na zaboj a jednak inna kobieta potrafi ich zainteresowac rownolegle...i nie dlatego,ze czegos zabraklo w zwiazku, przeciwnie.

Widać nie kochają na zabój a wydaje się, że kochają smile

Nic sie nie wydaje-po prostu sa w relacji calym soba, nie ma tu udawania czy wydaje mi sie. O to tu chodzi-ciezko

pojac , nie? mnie tez...

A skad ta pewnosc, ze sie nie wydaje? Siedzisz w glowie takiej osoby? big_smile Przeciez ktos moze byc pewny stuprocentowosci swojej milosci wlasnie dlateg, ze nie wystawil sie na taka probe.

25

Odp: Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?

Poza tym mozna byc na zaboj wiernym nie z powodu milosci nie wiadomo jak szczerej i wielkiej, ale ze zwyklego lenistwa.

Moj byly mnie nigdy nie zdradzil  (i wiem to nie od niego) mimo, ze byly przeslanki ku temu, ze potradi grac na dwa fronty. I co? Nie zdradzal mnie, bo tak kochal? big_smile Nie, bo byl zbyt leniwy, zeby euszyc dupe i sobie znalezc kogos na boku big_smile

-----

A czy ty nie znasz ze swojego otoczenia takich par, ktore mimo pokus NIE zdradzily? Ktore naprawde sie kochaly i w tej milosci wytrwaly?

26

Odp: Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?
Iceni napisał/a:

Poza tym mozna byc na zaboj wiernym nie z powodu milosci nie wiadomo jak szczerej i wielkiej, ale ze zwyklego lenistwa.

Moj byly mnie nigdy nie zdradzil  (i wiem to nie od niego) mimo, ze byly przeslanki ku temu, ze potradi grac na dwa fronty. I co? Nie zdradzal mnie, bo tak kochal? big_smile Nie, bo byl zbyt leniwy, zeby euszyc dupe i sobie znalezc kogos na boku big_smile

Z tym się zgodzę, Iceni, lecz przypominam, że mowa jest o tych, tzw. "szczęśliwych" związkach, w których niby, wszystko gra.
Przecież nie zaprzeczę, że podobają mi się inne kobiety. Młodsze, ładniejsze i zgrabniejsze od mojej partnerki. Są wśród nich również te, które znam od lat.
Po prostu, nie dopuszczam do  sytuacji, ani sam nie prowokuję do zachowań, które mogłyby nadać im jakąś dwuznaczność.
"Żartów" w postaci "niewinnych" flirtów nie uznaję, wiedząc, jak mogą się skończyć bo sam je często, w wiadomym celu nawiązywałem, wtedy jeszcze, wolny mężczyzna.
Po prostu, dmucham na zimne i chcę być lojalny, choć   jestem tylko "facetem". I oczekuję tego samego od drugiej strony.

27

Odp: Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?
Excop napisał/a:
Iceni napisał/a:

Poza tym mozna byc na zaboj wiernym nie z powodu milosci nie wiadomo jak szczerej i wielkiej, ale ze zwyklego lenistwa.

Moj byly mnie nigdy nie zdradzil  (i wiem to nie od niego) mimo, ze byly przeslanki ku temu, ze potradi grac na dwa fronty. I co? Nie zdradzal mnie, bo tak kochal? big_smile Nie, bo byl zbyt leniwy, zeby euszyc dupe i sobie znalezc kogos na boku big_smile

Z tym się zgodzę, Iceni, lecz przypominam, że mowa jest o tych, tzw. "szczęśliwych" związkach, w których niby, wszystko gra.
Przecież nie zaprzeczę, że podobają mi się inne kobiety. Młodsze, ładniejsze i zgrabniejsze od mojej partnerki. Są wśród nich również te, które znam od lat.
Po prostu, nie dopuszczam do  sytuacji, ani sam nie prowokuję do zachowań, które mogłyby nadać im jakąś dwuznaczność.
"Żartów" w postaci "niewinnych" flirtów nie uznaję, wiedząc, jak mogą się skończyć bo sam je często, w wiadomym celu nawiązywałem, wtedy jeszcze, wolny mężczyzna.
Po prostu, dmucham na zimne i chcę być lojalny, choć   jestem tylko "facetem". I oczekuję tego samego od drugiej strony.

Ps.
Przeczytałem swój post jeszcze raz. Z suchej treści może wynikać, że rzadki ze mnie sztywniak. Zapewniam jednak, że tak nie jest. smile

28 Ostatnio edytowany przez grinta (2015-09-05 19:00:27)

Odp: Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?
Excop napisał/a:

Przecież nie zaprzeczę, że podobają mi się inne kobiety. Młodsze, ładniejsze i zgrabniejsze od mojej partnerki. Są wśród nich również te, które znam od lat.
Po prostu, nie dopuszczam do  sytuacji, ani sam nie prowokuję do zachowań, które mogłyby nadać im jakąś dwuznaczność.
"Żartów" w postaci "niewinnych" flirtów nie uznaję, wiedząc, jak mogą się skończyć bo sam je często, w wiadomym celu nawiązywałem, wtedy jeszcze, wolny mężczyzna.
Po prostu, dmucham na zimne i chcę być lojalny, choć   jestem tylko "facetem". I oczekuję tego samego od drugiej strony.


O wlasnie!bardzo Ci dziekuje za ten wpis- o to mi chodzilo. Bo to naturalne,ze podoba nam sie to co piekne sek w tym co z tym dalej robimy. U Ciebie jest dojrzalosc i madrosc wynikajaca z doswiadczen zyciowych i wybierasz to co uwazasz za wazniejsze.

Iceni- nie chce polemizowac w temacie kochania-po prostu przyjmujemy,ze swiata poza mna nie widzial wink a o lenistwie u niego nie bylo mowy smile

29

Odp: Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?
Excop napisał/a:

Ps.
Przeczytałem swój post jeszcze raz. Z suchej treści może wynikać, że rzadki ze mnie sztywniak. Zapewniam jednak, że tak nie jest. smile


Ja tak tego nie odebralam smile

30 Ostatnio edytowany przez Gary (2015-09-05 19:34:20)

Odp: Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?

Możesz mieć mężczyznę, który Cię kocha, możecie tworzyć idealną parę, nic mu nie musi brakować, możesz być piękna, mądra, seksowna, możesz mieć z nim cudowny seks... ale, ale, ale -- może zdrada się przydarzyć. I wtedy nie bedzie pytania "dlaczego? co zrobiłam źle?" -- nic nie zrobiłaś źle, było i jest super, ale on bzyknął inną laskę. Jak nie wierzysz, bo poszukaj wokół siebie takich własnie sytuacji.

Jak zdradził, to nie znaczy, że NIE kocha -- może kocha, ale zdradził.
Jak NIE zdradza, to nie znaczy, że kocha...

Miłość i seks czasami są rozłączne.

31

Odp: Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?
Gary napisał/a:

Możesz mieć mężczyznę, który Cię kocha, możecie tworzyć idealną parę, nic mu nie musi brakować, możesz być piękna, mądra, seksowna, możesz mieć z nim cudowny seks... ale, ale, ale -- może zdrada się przydarzyć. I wtedy nie bedzie pytania "dlaczego? co zrobiłam źle?" -- nic nie zrobiłaś źle, było i jest super, ale on bzyknął inną laskę. Jak nie wierzysz, bo poszukaj wokół siebie takich własnie sytuacji.

Jak zdradził, to nie znaczy, że NIE kocha -- może kocha, ale zdradził.
Jak NIE zdradza, to nie znaczy, że kocha...

Miłość i seks czasami są rozłączne.

I o to tez mi chodzi. Moze nie o zdrade, o seks ale generalnie o to,ze zawsze gdzies moze sie pojawic jakas inna. To chyba taka natura jest. Bo tez uwazam,ze jezeli nie zdradza to nie znaczy,ze jest ok. Bo powiedzmy,ze ma w glowie jakas kobiete ale nie robic nic z lojalnosci wobec partnerki-co z tego jesli duchem jest caly czas przy tamtej? mnie by nie pasowalo takie cos.

32

Odp: Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?
Gary napisał/a:

Możesz mieć mężczyznę, który Cię kocha, możecie tworzyć idealną parę, nic mu nie musi brakować, możesz być piękna, mądra, seksowna, możesz mieć z nim cudowny seks... ale, ale, ale -- może zdrada się przydarzyć. I wtedy nie bedzie pytania "dlaczego? co zrobiłam źle?" -- nic nie zrobiłaś źle, było i jest super, ale on bzyknął inną laskę. Jak nie wierzysz, bo poszukaj wokół siebie takich własnie sytuacji.

Jak zdradził, to nie znaczy, że NIE kocha -- może kocha, ale zdradził.
Jak NIE zdradza, to nie znaczy, że kocha...

Miłość i seks czasami są rozłączne.

Może to i prawda, Gary. Ale, czy miłość i zaufanie, także można rozdzielać? Powiesz, że dokąd zdradzany nic nie wie, wszystko gra. Może nie dowie się do końca życia nawet. Co jednak z poczuciem zawiedzionego zaufania? Jeśli takiego poczucia brak, nie ma też miłości, moim skromnym zdaniem.
Jest tylko obawa, by nie zranić partnera/ki jeszcze bardziej. A to już litość i chronienie własnego wizerunku w jego/jej oczach.
Tak to wygląda, niestety.

33

Odp: Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?

Chociaż nie mam jeszcze 30 latu , ani więcej oczywiście to pozwólcie , że dołączę do dyskusji . Moim zdaniem wierność to podstawa wraz z zaufaniem w związku , osobiście nie potrafiłbym zdradzić swojej partnerki , bo wiem jak to boli drugą osobę . Po drugie ludzie trzeba mieć szacunek do samego siebie , taki skok w bok mówi kim jesteśmy i jakie mam zaniżone wartości ..  Tylko pozostaję zadać sobie pytanie co czuje osoba która wierność ma we krwi , gdy drugą połówka ma zrade w genach i tak przez następne kilka związków .. smile

34 Ostatnio edytowany przez Gary (2015-09-05 20:52:08)

Odp: Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?

Ach... ideały ideałami... a życie pisze swoje scenariusze. Czy to nie dziwne, że dwoje ludzi się kocha, żyją razem w zaufaniu, a to wszystko runie jak domek z karty, gdy on się zabawi z inną kobietą? Aż tak kruche to jest? Czy seks ma tak gigantyczną wartość, że może zniszczyć związek? Seks z inna kobietą to zdrada... która niszczy wiele lat bycia razem?

Znam wszystkie argumenty. Można mówić, że on ślubował wierność, a nie dotrzymał umowy, więc zdradził, czyli związek nadaje się na śmietnik. A jeśli o nią nie dba? Nie jest miły? Tego nie ślubował... może być nieprzyjemnym typem, nie zdradził więc jest okej?

Są związki, gdzie była zdrada i są mocne. Są związki gdzie jest wierność, ale są kruche i zgniłe w środku. Wszystko jest względne, dużo w tym złudzeń.

Moja obecna rada dla par w przypadku zdrady -- nie patrzcie na zdradę, patrzcie na Was, jak jest między Wami. Jeśli jest dobrze, a pojawiła się zdrada, to nie róbcie z tego tragedii.

Rada dla grinty:   nie martw się dziewczyno o zdradę, patrz na Was, na miłość i czy Wam jest dobrze ze sobą. NIGDY nie zastanawiaj się czy on zdradza. Wymęczysz się tylko. Jeśli związek jest do bani, to zakończ go. Jeśli jest dobry, to niech trwa, niech trwa bez ciągłego pytania o wierność.

35 Ostatnio edytowany przez Shirow (2015-09-05 21:28:40)

Odp: Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?
Gary napisał/a:

Ach... ideały ideałami... a życie pisze swoje scenariusze. Czy to nie dziwne, że dwoje ludzi się kocha, żyją razem w zaufaniu, a to wszystko runie jak domek z karty, gdy on się zabawi z inną kobietą? Aż tak kruche to jest? Czy seks ma tak gigantyczną wartość, że może zniszczyć związek? Seks z inna kobietą to zdrada... która niszczy wiele lat bycia razem?

Znam wszystkie argumenty. Można mówić, że on ślubował wierność, a nie dotrzymał umowy, więc zdradził, czyli związek nadaje się na śmietnik. A jeśli o nią nie dba? Nie jest miły? Tego nie ślubował... może być nieprzyjemnym typem, nie zdradził więc jest okej?

Są związki, gdzie była zdrada i są mocne. Są związki gdzie jest wierność, ale są kruche i zgniłe w środku. Wszystko jest względne, dużo w tym złudzeń.

Moja obecna rada dla par w przypadku zdrady -- nie patrzcie na zdradę, patrzcie na Was, jak jest między Wami. Jeśli jest dobrze, a pojawiła się zdrada, to nie róbcie z tego tragedii.

Rada dla grinty:   nie martw się dziewczyno o zdradę, patrz na Was, na miłość i czy Wam jest dobrze ze sobą. NIGDY nie zastanawiaj się czy on zdradza. Wymęczysz się tylko. Jeśli związek jest do bani, to zakończ go. Jeśli jest dobry, to niech trwa, niech trwa bez ciągłego pytania o wierność.

Wbrew wszystkim emocjom kojarzącym się ze zdradą, muszę się zgodzić z Garym, że to nie takie proste. Brak zdrady nie jest synonimem miłości, a zdrada braku miłości.
Każdy przypadek jest indywidualny i ciężko przyjąć jakiś system oceniania, który byłby za każdym razem słuszny.
Mimo wszystko zdrada jest synonimem braku szacunku i samokontroli. Da się oddzielić seks od miłości, ale czy gdy partner wie, że ta druga osoba kocha i że zada jej ból, to szanuje uczucia tego drugiego człowieka? Być może, że kocha, a seks był tylko zabawą niepołączoną z jakimikolwiek emocjami i uczuciami, ale czy szanuje?
Moglibyśmy wszyscy od jutra zacząć skupiać się na tym jak jest między nami, tylko na to zwracać uwagę i dawać takie ciche pozwolenie na zdradę fizyczną, ale jakie byłyby tego konsekwencje? Okazja czyni złodzieja. Nie mamy żadnej kontroli nad tym czy poczujemy coś do kogoś z kim seks był dla nas początkowo tylko zabawą. Nie jesteśmy w stanie sami sobie zagwarantować, że nasze podejście się nie zmieni, że zdrada fizyczna nie przemieni się w emocjonalną.
Ludzie już tak mają, że chcą mieć partnera "na własność", że wizja jego w ramionach innej/innego jest im obrzydliwa, niezależnie od podejścia partnera do tego faktu i tego jak ta zdrada funkcjonuje w jego głowie.
Z jednym się zgodzę - tak, należy zwracać uwagę tylko na to jak jest między nami, nie doszukiwać się zdrady, bo ciągłym szpiegowaniem i gnębieniem można tylko popsuć relację. Jak zdradzi, to albo się dowiesz, albo nie dowiesz, ale przynajmniej nie zaczniesz siwieć ze stresu i nie zniszczysz własnej przyjemności płynącej z tego związku.
Nie powinno być za to żadnego przyzwolenia na zdradę, konsekwencje mogłyby być tragiczne.
Jeżeli do zdrady dojdzie i się o tym dowiesz, możesz postąpić różnie. Na pewno musisz się dowiedzieć dlaczego do niej doszło, ale ciężko powiedzieć jak masz osądzać, to co usłyszysz. Jeżeli wiesz, że tego nie udźwigniesz i zrujnuje Cię to emocjonalnie, to nie wybaczaj niezależnie od powodów i jego postrzegania tej zdrady.

36

Odp: Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?

Ja proponuję jednak zachować odrobinę człowieczeństwa i samokontroli. Naprawdę trzeba być słabym by nie móc się powstrzymać od takich głupot.

37

Odp: Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?
Iceni napisał/a:

Poza tym mozna byc na zaboj wiernym nie z powodu milosci nie wiadomo jak szczerej i wielkiej, ale ze zwyklego lenistwa.

Moj byly mnie nigdy nie zdradzil  (i wiem to nie od niego) mimo, ze byly przeslanki ku temu, ze potradi grac na dwa fronty. I co? Nie zdradzal mnie, bo tak kochal? big_smile Nie, bo byl zbyt leniwy, zeby euszyc dupe i sobie znalezc kogos na boku big_smile

Chwalisz się, że doprowadziłaś byłego do stanu, że stracił ochotę na jakiekolwiek kobiety?

38 Ostatnio edytowany przez Excop (2015-09-05 22:13:17)

Odp: Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?
Gary napisał/a:

Ach... ideały ideałami... a życie pisze swoje scenariusze. Czy to nie dziwne, że dwoje ludzi się kocha, żyją razem w zaufaniu, a to wszystko runie jak domek z karty, gdy on się zabawi z inną kobietą? Aż tak kruche to jest? Czy seks ma tak gigantyczną wartość, że może zniszczyć związek? Seks z inna kobietą to zdrada... która niszczy wiele lat bycia razem?

Znam wszystkie argumenty. Można mówić, że on ślubował wierność, a nie dotrzymał umowy, więc zdradził, czyli związek nadaje się na śmietnik. A jeśli o nią nie dba? Nie jest miły? Tego nie ślubował... może być nieprzyjemnym typem, nie zdradził więc jest okej?

Są związki, gdzie była zdrada i są mocne. Są związki gdzie jest wierność, ale są kruche i zgniłe w środku. Wszystko jest względne, dużo w tym złudzeń.

Moja obecna rada dla par w przypadku zdrady -- nie patrzcie na zdradę, patrzcie na Was, jak jest między Wami. Jeśli jest dobrze, a pojawiła się zdrada, to nie róbcie z tego tragedii.

Rada dla grinty:   nie martw się dziewczyno o zdradę, patrz na Was, na miłość i czy Wam jest dobrze ze sobą. NIGDY nie zastanawiaj się czy on zdradza. Wymęczysz się tylko. Jeśli związek jest do bani, to zakończ go. Jeśli jest dobry, to niech trwa, niech trwa bez ciągłego pytania o wierność.

Oj, Gary!
Chyba niezbyt uważnie czytałeś niektóre posty.
Mówiłem, że przysięgi i przyrzeczenia to rytuał, dziś praktycznie bez znaczenia. W końcu naśladujemy kulturę i obyczaje Wielkiego Brata zza oceanu.
Chodzi o zasady, a na nie argumentów nie znajdziesz.
Lojalność. To jest podstawa. Gdy jest zagrożona, należy się rozstać, a nie partnerowi/partnerce raz po raz pokazywać, gdzie ma jego/jej zaufanie.
I również tego nie doczytałeś, że mówimy o (rzekomo) szczęśliwych związkach, a nie patologii lub kołtuństwie dulszczyzny.
Dopuszczasz prawo zdradzacza do skoków w bok,bo przecież "szczęśliwy" związek i tak przetrwa. Lekceważąc jednocześnie  prawo zdradzonego do odpowiedzi na takie postępowanie - w postaci kopa w dupę. Po wystawieniu walizek, oczywiście.
Czy zaskoczenie i zdziwienie (no bo, dlaczego tak ostro?! Przecież to tylko seks!!!) zdradzacza z tym związane i skamlenie o pozwolenie na powrót będzie dowodem miłości?Wątpię.

A owe "scenariusze pisane przez życie" to już tak wyświechtany slogan, że mógłbyś go sobie darować.
W końcu nie jesteśmy w teatrze marionetek, byśmy byli pozbawieni możliwości wpływania na swoje postępowanie.

39

Odp: Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?

Owszem racja tylko zdrada nie bierze sie z niczego przewaznie pracuja na nia 3 osoby.
Czasem trudno przyznac kto ma najwieksze zaslugi.

40 Ostatnio edytowany przez grinta (2015-09-05 22:45:05)

Odp: Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?

To co opisuje mialo miejsce pare lat temu. Nie chce opisywac historii bo nie ma takiej potrzeby i za duzo byloby to dyskutowania. Excop dobrze zrozumial,ze chodzi o zwiazki harmonijne, gdzie zdrada nie bylaby powodem do rozstania. Mnie chodzi o to,ze partner oczarowuje sie inna kobieta ze wzgledu na nia cala-nie o seks mu chodzi przede wszystkim. Ze ta inna jest w stanie bardziej go zatrzymac. I o to tu chodzi-nie o zdrady, o jednorazowe wybryki-o caloksztalt. Nie mam przez to ufnosci bo albo za mlodu bylam zajebista kumpela, ktorej zwierzali sie wszyscy i szlag mnie trafial no bo taka laska na pewno ma caly sznureczek chetnych...kiedy ja okazywalam uczucia widzialam poblazliwe usmiechy. Ex malzonek byl rzeczywiscie mezczyzna, dla ktorego rodzina byla koncem i poczatkiem i zona tez-ale z przegieciem. Nie mozna bylo oddychac od tego skupienia sie na rodzinie i strachu,ze "wlasnosc" moze ktos ukrasc. Nie zdradzal, nie byl typem bawidamka. Potem, po rozstaniu z nim dwa epizody z fajnymi facetami ale wlasnie tak bylo jak tu napisalam. Postanowilam,ze bede sama-nie przeraza mnie to, przeciwnie. Lubie decydowac sama o wszystkim, czuc,ze jestem odpowiedzialna za wszystko i nei mam na kogo zgonic czy oczekiwac. Nie powiem,ze fajnie by bylo miec takiego dojrzalego partnera, ktory nie boi sie silnej i madrej kobiety, ktory wlasnie to w niej ceni i wie jaki skarb posiada. No ale okazuje sie,zetakich skarbow jest wiecej big_smile

41

Odp: Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?

"Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?"

Tak, jeśli spotkam ideał / zakocham się.

42

Odp: Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?

Myślę, że szczęście, zadowolenie i harmonia w życiu małżeńskim czy po prostu w związku, wcale nie są żadną gwarancją wierności partnerów, obojga płci. Zmniejsza to prawdopodobieństwo zdrady, ale nie wyklucza.

Seks i relacje międzyludzkie są za bardzo złożone, ze zbyt wielu puzzli - a nie tylko z puzzli pod tytułem "mam fantastycznego partnera i jest mi z nim jak w niebie". Zawsze będzie ryzyko. Ktoś napisał, że na zdradę pracują 3 osoby, ja myślę że nieraz i cały tłumek wokół. Widziałam przypadki, gdzie teść rozpieprzył małżeństwo syna bo synowa nie urodziła chłopców, gdzie ona wyniosła z domu sporo problemów psychicznych i mimo wielkiej miłości do swojego męża poprzestawiało jej w głowie (i mniej lub bardziej świadomie niszczyła każdą relację w której była),  gdzie alkohol tak namieszał że do zdrady doszło w niecały miesiąc po ślubie. Miłość nie jest uniwersalnym lekiem na wszystkie problemy. Może to strasznie pesymistyczne, ale patrząc na takie przypadki wokół mam przekonanie, że nic nigdy nie da mi gwarancji, żadna miłość i harmonia, że nie dojdzie do zdrady.

43

Odp: Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?
JoasiaHa napisał/a:

Miłość nie jest uniwersalnym lekiem na wszystkie problemy. Może to strasznie pesymistyczne, ale patrząc na takie przypadki wokół mam przekonanie, że nic nigdy nie da mi gwarancji, żadna miłość i harmonia, że nie dojdzie do zdrady.

Bzdura.

44

Odp: Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?
ZwykłyFacet napisał/a:
JoasiaHa napisał/a:

Miłość nie jest uniwersalnym lekiem na wszystkie problemy. Może to strasznie pesymistyczne, ale patrząc na takie przypadki wokół mam przekonanie, że nic nigdy nie da mi gwarancji, żadna miłość i harmonia, że nie dojdzie do zdrady.

Bzdura.

A dlaczego?

Ta lakoniczność smile oznacza, że dla ciebie bzdurą jest to, że ktoś ma super świetny związek a jednocześnie problem w innej sferze i to się łączy?

Związki to nie jest samotna wyspa, zależą od otoczenia, społeczeństwa, historii, szczęścia i innych rzeczy które nas otaczają - zależą ale nie są jedynym determinantem. Nie żyjemy w sterylnym laboratorium, gdzie jedynym determinantem jest szczęście i harmonia w związku. Mam wrażęnie, że autorka wątku chciałaby żyć na pustyni - niee ma przeszłości partnerów, problemów, innych osób, historii i mnóstwa innych spraw i nagle pojawia się osoba trzecia. To tak nie działa, żyjemy w realnym świecie.

Jednych to przytłoczy, w sensie - to co jest w innych dziedzinach życia. Innym doda skrzydeł w miłości a na jeszcze innych spłynie jak po wodzie. Czemu to, że człowiek i jego związek nie jest samotną wyspą wydaje ci się bzdurą, że to na równi z harmonią i szczęściem w związku może wpłynąć na zdradę lub nie?

45

Odp: Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?

Wierność wymaga szacunku.

46

Odp: Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?
JoasiaHa napisał/a:

Mam wrażęnie, że autorka wątku chciałaby żyć na pustyni - niee ma przeszłości partnerów, problemów, innych osób, historii i mnóstwa innych spraw i nagle pojawia się osoba trzecia. To tak nie działa, żyjemy w realnym świecie.

Troszke chyba nie doczytalas sensu moich pytan...

47 Ostatnio edytowany przez Tomek4811 (2015-09-06 10:05:42)

Odp: Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?
ZwykłyFacet napisał/a:

"Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?"

Tak, jeśli spotkam ideał / zakocham się.

Chyba musimy kiedyś iść razem na piwo ;-) Ja mam tak samo. Jak jestem zakochany w kobiecie to tracę zainteresowanie innymi => jestem jej wierny. Choć jest tutaj jeden dodatkowy warunek. Kobieta którą kocham musi zaspokajać moje potrzeby sexualne. Miłość bez sexu w dłuższym terminie prowadzi niestety do zdrady.

48 Ostatnio edytowany przez Tomek4811 (2015-09-06 10:03:39)

Odp: Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?
pannapanna napisał/a:
Tomek4811 napisał/a:

pilnuje wagi, dba o siebie
Jeśli ma BMI>30j.

Ogólnie zgadazam sie z Tobą, tylko to co wyszczególniłam nie ma moim zdaniem znaczenia.
Znaczenie ma to co się ZMIENIŁO, bo jeśi laska od początku ma bmi>30 i on jest zachwycony sexem  z nią, to mogą żyć szczesliwie latami.
Dbanie o siebie powinno się dziać głównie w sferze mentalnej, nie wiem czy piękny pustak byłby w stanie Cię podniecić....
Choć jest grupa facetów, którzy takie własnie wybierają. Chyba jednak o nich nie mówimy.
I na zakończenie - mój ex mąż zdradzał mnie, mimo, że byłam naprawdę ładną i zgrabna laską. Ważyłam 50 kg i mogłam przebierac jak w ulęgałkach. Ale on wolał bzykac się z pijanymi wywłokami, na prawie każdej imprezie przez 10 lat. Od samego początku jak się okazało. Zdradzał mnie tak samo jak przytyłam w ciązy, jak po niej schudłam i znów przytyłam...jak miałam krótkie i długie włosy... jak byłam szczęsliwa w wieku 20 lat i jak miałam doła w wieku 30...moja waga  i wygląd nie miała nic do rzeczy. Po prostu mnie zdradazał, bo taki był.
Teraz mam BMI= 30 i nigdy nie byłam tak szczęsliwa, swobodna i skłonna do eksperymentowania jak teraz; nigdy, nigdy, ale to nigdy nie boli mnie głowa i zawsze mam ochotę na sex. Mam też pewnośc że mężczyzna z którym jestem nie zdradzi mnie bez względu na moje BMI, czy ono wyniesie 31 czy 25, najwyżej pomoże mi schudnąć.

Przepraszam. Nie chciałem Cię urazić. Tak rzuciłem jakąś cyfrą. Zgadzam się, że człowieka nie można opisać KPI. BMI=22 nie implikuje automatycznie że kobieta jest atrakcyjna tak samo jak większe BMI nie implikuje automatycznie, że kobieta jest nieatrakcyjna. Mam koleżanki z większymi rozmiarami i niektóre z nich są rzeczywiście bardzo atrakcyjne.

Odnośnie Twojego faceta który puszczał się na lewo i prawo to widzę 2 możliwości:
1) nie kochał Cię
2) taki typ lekkoducha który nie lubi "commitments"
W każdym razie jak dla mnie to nie jest to typ reprezentatywny dla całej męskiej populacji.

49

Odp: Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?
grinta napisał/a:
JoasiaHa napisał/a:

Mam wrażęnie, że autorka wątku chciałaby żyć na pustyni - niee ma przeszłości partnerów, problemów, innych osób, historii i mnóstwa innych spraw i nagle pojawia się osoba trzecia. To tak nie działa, żyjemy w realnym świecie.

Troszke chyba nie doczytalas sensu moich pytan...

Przeciwnie... do harmonii w związku dodajesz tylko wiek, upływ czasu w związku. Dla mnie to dalej tylko kwestie relacji bez uwzględnienia innych czynników mających wpływ na osobę. Myślę, że zwyczajnie się tak nie da, bo na nasze zachowanie ma wpływ nie tylko związek i druga osoba. 
Ale fakt, mężczyzną po 40ste nie jestem big_smile

50

Odp: Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?
Tomek4811 napisał/a:
ZwykłyFacet napisał/a:

"Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?"

Tak, jeśli spotkam ideał / zakocham się.

Chyba musimy kiedyś iść razem na piwo ;-) Ja mam tak samo. Jak jestem zakochany w kobiecie to tracę zainteresowanie innymi => jestem jej wierny. Choć jest tutaj jeden dodatkowy warunek. Kobieta którą kocham musi zaspokajać moje potrzeby sexualne. Miłość bez sexu w dłuższym terminie prowadzi niestety do zdrady.

A ja dodałabym jeszcze, że nie ma miłości bez seksu. Jak kobieta nie chce seksu, to znaczy, że nie kocha po prostu. Więc co to za miłość. Może przywiązanie, ale nie miłość. Nie rozumiem, jak mężczyźni mogą uważać, że kobieta ich kocha, tylko nie chce seksu. To się wyklucza.

51 Ostatnio edytowany przez grinta (2015-09-06 13:24:06)

Odp: Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?
JoasiaHa napisał/a:

Troszke chyba nie doczytalas sensu moich pytan...

Przeciwnie... do harmonii w związku dodajesz tylko wiek, upływ czasu w związku. Dla mnie to dalej tylko kwestie relacji bez uwzględnienia innych czynników mających wpływ na osobę. Myślę, że zwyczajnie się tak nie da, bo na nasze zachowanie ma wpływ nie tylko związek i druga osoba. 
Ale fakt, mężczyzną po 40ste nie jestem big_smile

Wlasnie o to pytam tu mezczyzn: jakie czynniki wplywaja na to, co sie dzieje w ich glowach smile przeciez logika nakazuje branie pod uwage caloksztaltu i wszystkich elementow wokol. Pomijam to jako cos obvious wink

52

Odp: Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?

Jest duzo czynników jedne działaja chwilowo inne utrzymują sie .
O to samo mozna by sie spytac kobiet kiedy ida ze swoim facetem i patrza na innych "kandydatów" .
To jest kwestia na pewno czy ktoś jest bardzo impulsywny albo jak zarządza emocjami lub co daje mu satysfakcje ale tez i kwestia tego kogo spotka na swej drodze i w jakich okolicznościach.
Potem to kwestia tego czy to zdrada jednorazowa z jedna osoba czy z jednorazowa z kilkoma a może wielorazowa z ta sama osoba.

53

Odp: Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?
Xymena napisał/a:
Tomek4811 napisał/a:
ZwykłyFacet napisał/a:

"Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?"

Tak, jeśli spotkam ideał / zakocham się.

Chyba musimy kiedyś iść razem na piwo ;-) Ja mam tak samo. Jak jestem zakochany w kobiecie to tracę zainteresowanie innymi => jestem jej wierny. Choć jest tutaj jeden dodatkowy warunek. Kobieta którą kocham musi zaspokajać moje potrzeby sexualne. Miłość bez sexu w dłuższym terminie prowadzi niestety do zdrady.

A ja dodałabym jeszcze, że nie ma miłości bez seksu. Jak kobieta nie chce seksu, to znaczy, że nie kocha po prostu. Więc co to za miłość. Może przywiązanie, ale nie miłość. Nie rozumiem, jak mężczyźni mogą uważać, że kobieta ich kocha, tylko nie chce seksu. To się wyklucza.

Zalezy czasem dzieje sie tam ze pewne czynniki powoduja ze spadek zainteresowania sexem  i to moze trwać jakis czas.
Wtedy jedyne co pozostaje mezczyznie po spojrzeniu na rozebrana i usmiechnieta kobieta to stwierdzenie
"No tak widzę ze Ty dalej swoje ...".

54 Ostatnio edytowany przez Xymena (2015-09-06 14:58:02)

Odp: Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?
kwadrad napisał/a:
Xymena napisał/a:
Tomek4811 napisał/a:

Chyba musimy kiedyś iść razem na piwo ;-) Ja mam tak samo. Jak jestem zakochany w kobiecie to tracę zainteresowanie innymi => jestem jej wierny. Choć jest tutaj jeden dodatkowy warunek. Kobieta którą kocham musi zaspokajać moje potrzeby sexualne. Miłość bez sexu w dłuższym terminie prowadzi niestety do zdrady.

A ja dodałabym jeszcze, że nie ma miłości bez seksu. Jak kobieta nie chce seksu, to znaczy, że nie kocha po prostu. Więc co to za miłość. Może przywiązanie, ale nie miłość. Nie rozumiem, jak mężczyźni mogą uważać, że kobieta ich kocha, tylko nie chce seksu. To się wyklucza.

Zalezy czasem dzieje sie tam ze pewne czynniki powoduja ze spadek zainteresowania sexem  i to moze trwać jakis czas.
Wtedy jedyne co pozostaje mezczyznie po spojrzeniu na rozebrana i usmiechnieta kobieta to stwierdzenie
"No tak widzę ze Ty dalej swoje ...".

Jestem kobietą i naprawdę ciekawi mnie jakie według ciebie jako faceta to mogą być czynniki wink
Gdyż ja uważam, że pominąwszy choroby i inne obiektywne problemy, to znaczenie ma tylko relacja między kobietą i mężczyzną. Jak nie ma seksu, to jest z nią kiepsko. Bo to znaczy, że nie wzbudzasz u niej pożądania.

55

Odp: Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?
JoasiaHa napisał/a:
ZwykłyFacet napisał/a:
JoasiaHa napisał/a:

Miłość nie jest uniwersalnym lekiem na wszystkie problemy. Może to strasznie pesymistyczne, ale patrząc na takie przypadki wokół mam przekonanie, że nic nigdy nie da mi gwarancji, żadna miłość i harmonia, że nie dojdzie do zdrady.

Bzdura.

A dlaczego?

Ta lakoniczność smile oznacza, że dla ciebie bzdurą jest to, że ktoś ma super świetny związek a jednocześnie problem w innej sferze i to się łączy?

Związki to nie jest samotna wyspa, zależą od otoczenia, społeczeństwa, historii, szczęścia i innych rzeczy które nas otaczają - zależą ale nie są jedynym determinantem. Nie żyjemy w sterylnym laboratorium, gdzie jedynym determinantem jest szczęście i harmonia w związku. Mam wrażęnie, że autorka wątku chciałaby żyć na pustyni - niee ma przeszłości partnerów, problemów, innych osób, historii i mnóstwa innych spraw i nagle pojawia się osoba trzecia. To tak nie działa, żyjemy w realnym świecie.

Jednych to przytłoczy, w sensie - to co jest w innych dziedzinach życia. Innym doda skrzydeł w miłości a na jeszcze innych spłynie jak po wodzie. Czemu to, że człowiek i jego związek nie jest samotną wyspą wydaje ci się bzdurą, że to na równi z harmonią i szczęściem w związku może wpłynąć na zdradę lub nie?

jak ma super świetny związek to może liczyć na pomoc partnerki i wspólne rozwiązanie problemów. To jest teraz bardzo niemodne, bo jak się coś pierdzieli (kobieta utyje, facet straci pracę) to lepiej kopnąć w tyłek niż pomagać.

56 Ostatnio edytowany przez Gary (2015-09-06 15:04:22)

Odp: Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?
grinta napisał/a:
Gary napisał/a:

Możesz mieć mężczyznę, który Cię kocha, możecie tworzyć idealną parę, nic mu nie musi brakować, możesz być piękna, mądra, seksowna, możesz mieć z nim cudowny seks... ale, ale, ale -- może zdrada się przydarzyć. I wtedy nie bedzie pytania "dlaczego? co zrobiłam źle?" -- nic nie zrobiłaś źle, było i jest super, ale on bzyknął inną laskę. Jak nie wierzysz, bo poszukaj wokół siebie takich własnie sytuacji.

Jak zdradził, to nie znaczy, że NIE kocha -- może kocha, ale zdradził.
Jak NIE zdradza, to nie znaczy, że kocha...

Miłość i seks czasami są rozłączne.

I o to tez mi chodzi. Moze nie o zdrade, o seks ale generalnie o to,ze zawsze gdzies moze sie pojawic jakas inna. To chyba taka natura jest. Bo tez uwazam,ze jezeli nie zdradza to nie znaczy,ze jest ok. Bo powiedzmy,ze ma w glowie jakas kobiete ale nie robic nic z lojalnosci wobec partnerki-co z tego jesli duchem jest caly czas przy tamtej? mnie by nie pasowalo takie cos.

Tak -- taka jest natura. Ludzie w związkach się czasem zauraczają kimś innym -- mężczyźni sąsiadką, koleżanką z pracy, żoną kolegi. Może się zakochują. Może w ciszy to przeżywają, może podejmują działania, powstaje romans. Romans z seksem lub bez seksu. Czasem nie ma emocji -- jest tylko seks, wyjazd firmowy, jeden wieczór, chętna pani... Czasem nie ma seksu, ale jest jakaś inna relacja -- przyjaciółka z dawnych lat, bliska koleżanka z pracy. Oprócz tej najwazniejszej relacji z żoną może się "pojawić  jakaś inna".

Często z tej innej relacji robi się mega-problem. Rozbija się dotychczasowe życie. MIja 10 lat, kobieta miała w międzyczasie kilku facetó, a teraz kobieta się żali, że wtedy taką wojnę rozpętała, że w sądzie kłamała mówiąc, że go nie kocha, a mogło być inaczej, można było dalej żyć, chociaż rok, aby sprawdzić, czy romans nie wyparuje, a może on ja tez kochał? "Czy warto było szaleć tak... czy warto było kochać tak, aż do bólu" -- kochać, czyli też mieć kogoś wyłącznie dla siebie, bez wyjątku... nie tylko razem żyć, ale żyć tylko dla siebie, ze sobą...


grinta napisał/a:

... chodzi o zwiazki harmonijne, gdzie zdrada nie bylaby powodem do rozstania. Mnie chodzi o to,ze partner oczarowuje sie inna kobieta ze wzgledu na nia cala-nie o seks mu chodzi przede wszystkim. Ze ta inna jest w stanie bardziej go zatrzymac. I o to tu chodzi-nie o zdrady, o jednorazowe wybryki-o caloksztalt.

Inna bardziej go zatrzymać? A może jak zauroczenie minie, to zobaczy kogo naprawdę kocha?



malzonek byl rzeczywiscie mezczyzna, dla ktorego rodzina byla koncem i poczatkiem i zona tez-ale z przegieciem. Nie mozna bylo oddychac od tego skupienia sie na rodzinie i strachu,ze "wlasnosc" moze ktos ukrasc. Nie zdradzal, nie byl typem bawidamka. Potem, po rozstaniu z nim dwa epizody z fajnymi facetami ale wlasnie tak bylo jak tu napisalam.

Mieć kogoś na własność -- prowadzi do tego, że się tę osobę traci. Lepiej mieć ptaszka, który fuwa wolno i do nas przylatuje kazdego dnia, niz miec ptaszka w klatce i bac sie, że on ucieknie gdy nadarzy sie okazja.



... fajnie by bylo miec takiego dojrzalego partnera, ktory nie boi sie silnej i madrej kobiety, ktory wlasnie to w niej ceni i wie jaki skarb posiada. No ale okazuje sie,zetakich skarbow jest wiecej big_smile

Czasem faceci boją się inteligentnych kobiet...

57

Odp: Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?
ZwykłyFacet napisał/a:
JoasiaHa napisał/a:
ZwykłyFacet napisał/a:

Bzdura.

A dlaczego?

Ta lakoniczność smile oznacza, że dla ciebie bzdurą jest to, że ktoś ma super świetny związek a jednocześnie problem w innej sferze i to się łączy?

Związki to nie jest samotna wyspa, zależą od otoczenia, społeczeństwa, historii, szczęścia i innych rzeczy które nas otaczają - zależą ale nie są jedynym determinantem. Nie żyjemy w sterylnym laboratorium, gdzie jedynym determinantem jest szczęście i harmonia w związku. Mam wrażęnie, że autorka wątku chciałaby żyć na pustyni - niee ma przeszłości partnerów, problemów, innych osób, historii i mnóstwa innych spraw i nagle pojawia się osoba trzecia. To tak nie działa, żyjemy w realnym świecie.

Jednych to przytłoczy, w sensie - to co jest w innych dziedzinach życia. Innym doda skrzydeł w miłości a na jeszcze innych spłynie jak po wodzie. Czemu to, że człowiek i jego związek nie jest samotną wyspą wydaje ci się bzdurą, że to na równi z harmonią i szczęściem w związku może wpłynąć na zdradę lub nie?

jak ma super świetny związek to może liczyć na pomoc partnerki i wspólne rozwiązanie problemów. To jest teraz bardzo niemodne, bo jak się coś pierdzieli (kobieta utyje, facet straci pracę) to lepiej kopnąć w tyłek niż pomagać.

Jak ma super związek, to te problemy nie wpłyną na seks...

58

Odp: Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?
Xymena napisał/a:

A ja dodałabym jeszcze, że nie ma miłości bez seksu. Jak kobieta nie chce seksu, to znaczy, że nie kocha po prostu. Więc co to za miłość. Może przywiązanie, ale nie miłość. Nie rozumiem, jak mężczyźni mogą uważać, że kobieta ich kocha, tylko nie chce seksu. To się wyklucza.

Dzięki! Też tak mi się wydawało ale dobrze to usłyszeć z ust płci przeciwnej.

59 Ostatnio edytowany przez Tomek4811 (2015-09-06 15:15:46)

Odp: Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?
JoasiaHa napisał/a:

Myślę, że szczęście, zadowolenie i harmonia w życiu małżeńskim czy po prostu w związku, wcale nie są żadną gwarancją wierności partnerów, obojga płci. Zmniejsza to prawdopodobieństwo zdrady, ale nie wyklucza.
(...) Może to strasznie pesymistyczne, ale patrząc na takie przypadki wokół mam przekonanie, że nic nigdy nie da mi gwarancji, żadna miłość i harmonia, że nie dojdzie do zdrady.

Tak to prawda. 100% pewności nigdy nie ma. Dochodzą jeszcze takie czynniki jak zmienność osobnicza czy też narkotyki i alkohol które ograniczają zdolność logicznego myślenia. Z drugiej jednak strony facet który od kilku lat nie sypia z żoną i sex uprawia z nią sporadycznie zdradzi na 98%. Natomiast facet który jest wysexowany w domu, czuje się kochany i akceptowany zdradzi na 0.001%

60

Odp: Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?
Xymena napisał/a:

(...) pominąwszy choroby i inne obiektywne problemy, to znaczenie ma tylko relacja między kobietą i mężczyzną. Jak nie ma seksu, to jest z nią kiepsko. Bo to znaczy, że nie wzbudzasz u niej pożądania.

Drugi raz dzięki. To bardzo ważne stwierdzenie.

61

Odp: Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?
Gary napisał/a:

Czasem faceci boją się inteligentnych kobiet...

To wiem z autopsji od dawna smile i tu tez zawsze lezal problem.

62 Ostatnio edytowany przez Tomek4811 (2015-09-06 16:07:24)

Odp: Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?
grinta napisał/a:
Gary napisał/a:

Czasem faceci boją się inteligentnych kobiet...

To wiem z autopsji od dawna smile i tu tez zawsze lezal problem.

Zmienność osobnicza. Nie chce zabrzmieć jak bufon ale miałem kiedyś dziewczyna po zawodówce. Relacja była nie do utrzymania. Od tej pory pilnuję się żeby zawierać znajomości z kobietami które potrafią mi zaimponować inteligencją. Najchętniej popartą wykształceniem.

63

Odp: Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?
Tomek4811 napisał/a:
Xymena napisał/a:

A ja dodałabym jeszcze, że nie ma miłości bez seksu. Jak kobieta nie chce seksu, to znaczy, że nie kocha po prostu. Więc co to za miłość. Może przywiązanie, ale nie miłość. Nie rozumiem, jak mężczyźni mogą uważać, że kobieta ich kocha, tylko nie chce seksu. To się wyklucza.

Dzięki! Też tak mi się wydawało ale dobrze to usłyszeć z ust płci przeciwnej.

ale jeśli wcześniej było dobrze, to można zastanowić się, czemu się popsuło ...
kobieta potrzebuje flirtu, a nie tylko konkretów, bo to flirt wywołuje pożądanie
jak nie widzi u swojego faceta błysku w oku, nie ma żadnych gestów, dotyku, słów, to z seksem będzie kiepsko
nie mówiąc o tym, że we wzajemnych codziennych relacjach wszystko musi grać
trzeba się po prostu lubić

64

Odp: Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?
Tomek4811 napisał/a:
grinta napisał/a:
Gary napisał/a:

Czasem faceci boją się inteligentnych kobiet...

To wiem z autopsji od dawna smile i tu tez zawsze lezal problem.

Zmienność osobnicza. Nie chce zabrzmieć jak bufon ale miałem kiedyś dziewczyna po zawodówce. Relacja była nie do utrzymania. Od tej pory pilnuję się żeby zawierać znajomości z kobietami które potrafią mi zaimponować inteligencją. Najchętniej popartą wykształceniem oraz pozycją społeczną.

Wyksztalcenie nie zawsze idzie w parze z inteligencja. Mnie w partnerze wyksztalcenie nie obchodzi ani pozycja spoleczna-inteligencja natomiast bardzo oraz osobowosc.

65

Odp: Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?
Xymena napisał/a:
Tomek4811 napisał/a:
Xymena napisał/a:

A ja dodałabym jeszcze, że nie ma miłości bez seksu. Jak kobieta nie chce seksu, to znaczy, że nie kocha po prostu. Więc co to za miłość. Może przywiązanie, ale nie miłość. Nie rozumiem, jak mężczyźni mogą uważać, że kobieta ich kocha, tylko nie chce seksu. To się wyklucza.

Dzięki! Też tak mi się wydawało ale dobrze to usłyszeć z ust płci przeciwnej.

ale jeśli wcześniej było dobrze, to można zastanowić się, czemu się popsuło ...
kobieta potrzebuje flirtu, a nie tylko konkretów, bo to flirt wywołuje pożądanie
jak nie widzi u swojego faceta błysku w oku, nie ma żadnych gestów, dotyku, słów, to z seksem będzie kiepsko
nie mówiąc o tym, że we wzajemnych codziennych relacjach wszystko musi grać
trzeba się po prostu lubić

OK. Kontynuuj proszę ;-)

Posty [ 1 do 65 z 158 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy potraficie byc wierni, mezczyzni?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026