Zastanawia mnie jakie Wy macie do tego podejście. Czy tolerujecie to, że Wasz facet zwierza się kumplom z tego, co wyrabiacie ze sobą w łóżku, opowiada, jakie jesteście itp.? Jak dla mnie to jest zbyt intymne, by to tak po prostu rozpowiadać. Rozumiem i nie mam nic przeciwko temu, żeby czasem sb pogadać o byłych związkach, ale między sobą, a nie z kumplami.
Zresztą mam złe doświadczenia, bo mój były z każdą nowinką leciał do kumpli (o czym dowiedziałam się po fakcie), a kumple odwdzięczali się tym samym. Doszło nawet do tego, że chłopak opowiadał mi, co dziewczyna jego kumpla lubi w łóżku, a czego nie i co ja o tym sądzę. WTF?! Pewnego wieczoru z jego kumplami przy alko wszystko, co mój ówczesny luby o mnie mówił, wypłynęło do wierzchu- w niewybrednych żartach na mój temat. A luby nie widział w tekstach typu "ciągnij jak nigdy dotąd" nic złego.
Ja z koleżankami, nawet z siostrami nie dzielimy się intymnymi szczegółami. Oczywiście coś tam się czasem pożartuje, że kiepsko wyglądasz, pewnie upojną noc miałaś, ale nie zagłębiamy się w szczegóły.
Jak wybić to z głowy facetowi? Wgl się da czy lepiej skreślić typa?
Pytam na zapas.
Czy to jest okaz niedojrzałości? Nieszanowania kobiety? Jakie jest Wasze zdanie?
Podobne tematy
2 2015-09-04 18:56:08 Ostatnio edytowany przez Majki (2015-09-04 18:58:51)
Jak by kobiety tego nie robiły...
Osobiście uważam, że pewne zbyt intymne sprawy powinny zostać wewnątrz, nie rozpowiadać jaki kto tam jest w tym i tamtym i co jak robi.
To domena "dzieciaków" i tyle...
Znam tylko jednego, który tak robił. No i jak się okazało, tak naprawdę to nic nie robił.
Dokładnie, domena dzieciaków, którzy chcą się dowartościować, dojrzały, dorosły mężczyzna nie robi takich rzeczy.
Problem w tym, że takie zachowanie występuje również u mężczyzn powyżej 20 roku życia i oni nie widzą w tym nic złego (bo przecież mówimy same dobre rzeczy, nie skarżymy się, że ona jest kijowa). Skoro się nie nauczyli, że intymność to tabu, to chyba się już nie nauczą. ![]()
Pomimo tego że mam wielu znajomych, a nawet znajome, które opowiadają co to tam się nie dzieje (lub chcieliby aby się działo - był o tym jeden z moich tematów), ja zostawiam ten temat dla siebie. Z tego co wiem moja żona także nie opowiada o tym co lubimy i co nas kręci. Mamy udane życie erotyczne. Swoje problemy także rozwiązujemy między sobą.
Niby to takie normalne pozartowac na takie tematy. Ale pozartowac.
Natomiast opowiadanie o tym, co się dzieje w życiu intymnym jest zwyczajnie prostackie.
A prostactwa nie da się wykorzenic
9 2015-09-04 22:30:22 Ostatnio edytowany przez bakalia (2015-09-04 22:39:17)
Na początku związku z moim facetem wypłynął właśnie taki temat. Jakoś tak w luźnej rozmowie wyszło, że jego koledzy są strasznie zainteresowani "naszymi sprawami". Generalnie to i tak mój facet nie miał zbytnio co opowiadać, bo ze sobą nie sypialiśmy, ale odbyliśmy wtedy poważną rozmowę. Powiedziałam mu wtedy wprost, że bardzo cenię sobie prywatność i nie życzę sobie, żeby rozmawiał na ten temat z kumplami. Walnęłam gadkę o wzajemnym zaufaniu i uczciwości wobec siebie. Stwierdziłam, że oczywiście nie jestem w stanie zweryfikować, czy będzie im coś mówił czy nie, ale niech wie, że gdyby to robił, to stałby się największą świnią i by mnie zawiódł bardzo. On obiecał, że nie będzie nic mówić.
Czy mówi? Wierzę, że nie. Z tego co wiem, to przez pewien czas go kumple męczyli. Od zaczepek typu, że "ona pewnie mówi koleżankom, a Tobie zabrania!" po stwierdzenie, że jest pantoflem.
Rzecz w tym, że mój facet jest osobą pewną siebie, nie jest podatny na zdanie innych. A koledzy? Szturchali go na początku, potem sobie dali siana, bo zobaczyli, że nie daje to żadnych efektów.
Wiem, że jak jeden kolega zaczął się spotykać z dziewczyną, to też go męczyli. Konkretniej, to jeden z kumpli mojego chłopaka jest strasznie zainteresowany sprawami innych (bo swoich nie ma, więc się trza innymi interesować
). Z resztą, on jak się uchleje, to potrafi bardzo ordynarne i mało śmieszne (przynajmniej dla mnie) tekściki na temat seksu rzucać, więc mogę się domyślać, że na męskich posiedzeniach jest jeszcze gorzej. W każdym razie, ten drugi to się ponoć dokładnie spowiadał z sytuacji intymnych. Generalnie to mu się spodobało gadanie o "ruchaniu". Nie wiem jednak, co dokładnie mówił, bo mój facet "obiecał, że nie powie". Myślę, że by nawet mi powiedział, gdyby nie fakt, że dziewczyna jego kolegi to moja koleżanka jeszcze z czasów szkolnych. Tym bardziej, że strasznie się obruszyłam, gdy usłyszałam, że on im wszystko opowiedział, łącznie z pierwszym razem i stwierdziłam, że burak z niego. ![]()
Jasne, że nie uznaję seksu jako temat tabu. Trzeba rozmawiać, ale moim zdaniem między sobą. Ani nie życzę sobie, żeby mój facet rozgadywał kumplom, ani ja nie rozmawiam na ten temat z koleżankami. Myślę, że jeżeli facet szanuje swoją kobietę, to nie powinien latać do kumpli z nowinkami. Inna sprawa, że oni jednak chyba "lżej" podchodzą do tych spraw i lepiej na początku wszystko sobie wyjaśnić. Jeśli mu zależy na kobiecie, to powinien zrozumieć, nawet jeśli dla niego to nie jest taka "wielka sprawa". Jeśli nie, to jest zwykłym burakiem. I tak, zgodzę się z tym, że to raczej niedojrzali umysłowo chłopcy się jarają z tego, że polecą do kolegów i o "ruchaniu" poopowiadają.
Ja z kolei mam do tego bardzo luźne podejście. Wprawdzie mój facet nie należy do tych, którzy "z każdą nowinką lecą do kumpli", ale wiem, że czasem na męskich wypadach rozmawiają sobie o wielu sprawach, łóżkowych również. Wymieniają się spostrzeżeniami, doświadczeniem, ulubionymi pozycjami itp., itp., a mnie to kompletnie nie boli. Nie poczułam się również urażona, gdy jeden z naszych wspólnych dobrych kolegów, lekko już podchmielony, powiedział mi na osobności, że "mając w łóżku tak otwartą tygrysicę nie martwiłbym się na Twoim miejscu o jakąkolwiek konkurencję", co miało dać wyraz temu, że zdaniem mojego chłopaka jestem zwyczajnie "dobra w te klocki". I na co ja się mam obrażać? Seks normalna rzecz.
Nie poczułam się również urażona, gdy jeden z naszych wspólnych dobrych kolegów, lekko już podchmielony, powiedział mi na osobności, że "mając w łóżku tak otwartą tygrysicę nie martwiłbym się na Twoim miejscu o jakąkolwiek konkurencję", co miało dać wyraz temu, że zdaniem mojego chłopaka jestem zwyczajnie "dobra w te klocki". I na co ja się mam obrażać? Seks normalna rzecz.
Ok, ok- NA OSOBNOŚCI i powiedział Ci to kulturalnie, wręcz Cię skomplementował. A mi jego kumple przy kilkunastu innych osobach rzucali teksty, że mam ciągnąć jak nigdy dotąd. Chyba gołym okiem widać różnicę...
Ani ja nie opowiadam nawet przyjaciółce ani mój mąż swoim kolegom.
W tej kwestii mu ufam i sądzę,że on mi także.
Trzeba mieć wyczucie sytuacji. Nie każdy je posiada.
Wg mnie główną rolę odgrywają tu 3 czynniki:
1) charakter i gadatliwość samego chłopaka - są tacy, którzy nigdy nie mówią i tyle
2) relacja między kobietą i mężczyzną
- jeśli facet kocha i szanuje to albo będzie milczał albo będzie chwalił jako kochankę, ale w kontekście że dziewczyna jest "idealna" w życiu, więc w łóżku też; ma to podkreślać jej zaje*istość, a nie robić z niej szmatę; wtedy koleś nie pozwoli poniżyć/nie okazać szacunku żadnemu ze swoich kumpli
- chłopak nie szanuje i nie kocha, a dziewczyna w sumie jest "łóżkowa"; wtedy gada dużo i nie przeszkadza mu jak jego koledze po niej cisną z tego powodu
3) szacunek dziewczyny do samej siebie (nie, nie mam tu na myśli czy robi loda ani innych takich) - jak się chichra przy każdym "ciągnij" wypowiadanym przez jego kolegów i z uśmiechem mówi "przestań" to oczywista oczywistość, że jej to nie przeszkadza, więc można tak dalej mówić.
Jest to niedojrzałe zachowanie -- opowiadać co się robiło w łóżku? Dziwne... Jakoś mi nie imponują wyczyny, ale liczą się przeżycia, satysfakcja, przygoda razem...
Wg mnie główną rolę odgrywają tu 3 czynniki:
1) charakter i gadatliwość samego chłopaka - są tacy, którzy nigdy nie mówią i tyle
2) relacja między kobietą i mężczyzną
- jeśli facet kocha i szanuje to albo będzie milczał albo będzie chwalił jako kochankę, ale w kontekście że dziewczyna jest "idealna" w życiu, więc w łóżku też; ma to podkreślać jej zaje*istość, a nie robić z niej szmatę; wtedy koleś nie pozwoli poniżyć/nie okazać szacunku żadnemu ze swoich kumpli
- chłopak nie szanuje i nie kocha, a dziewczyna w sumie jest "łóżkowa"; wtedy gada dużo i nie przeszkadza mu jak jego koledze po niej cisną z tego powodu
3) szacunek dziewczyny do samej siebie (nie, nie mam tu na myśli czy robi loda ani innych takich) - jak się chichra przy każdym "ciągnij" wypowiadanym przez jego kolegów i z uśmiechem mówi "przestań" to oczywista oczywistość, że jej to nie przeszkadza, więc można tak dalej mówić.
A jak dla mnie to chyba tylko szacunek do kobiety gra główną rolę, nic poza tym. I jeśli do mnie piłeś/łaś, to nie, nie śmiałam się jak idiotka z każdego dwuznacznego słówka, nie mam takich dziecinnych zachowań w zwyczaju.
Lwica_ napisał/a:Nie poczułam się również urażona, gdy jeden z naszych wspólnych dobrych kolegów, lekko już podchmielony, powiedział mi na osobności, że "mając w łóżku tak otwartą tygrysicę nie martwiłbym się na Twoim miejscu o jakąkolwiek konkurencję", co miało dać wyraz temu, że zdaniem mojego chłopaka jestem zwyczajnie "dobra w te klocki". I na co ja się mam obrażać? Seks normalna rzecz.
Ok, ok- NA OSOBNOŚCI i powiedział Ci to kulturalnie, wręcz Cię skomplementował. A mi jego kumple przy kilkunastu innych osobach rzucali teksty, że mam ciągnąć jak nigdy dotąd. Chyba gołym okiem widać różnicę...
Jakby powiedział przy kolegach, ale nie ubliżając mojej wartości jako kobiety, czyli nie sprowadzając mnie do roli pojemnika na spermę, też nie miałabym z tym problemu. Natomiast tekst, jaki sprzedali Ci koledzy podchodzi już pod instrumentalne traktowanie kobiety i brak szacunku. Ale ja bym się wtedy odgryzła, że skoro zachowują się jak banda niewychowanych gimnazjalistów, to niech nie liczą na jakiekolwiek i czyjekolwiek obciąganie w przyszłości za wyjątkiem zainteresowanych pedofilów. ;x
Nie mam natomiast żadnego problemu nawet z bardzo chamskimi i niesmacznymi, wręcz szowinistycznymi żartami kierowanymi w moją stronę ale przez MOICH dobrych kolegów/przyjaciół. A to głównie wynika z mojego ogromnego dystansu do siebie i świadomości, że nikt nie chce mnie urazić.
A jak dla mnie to chyba tylko szacunek do kobiety gra główną rolę, nic poza tym.
Są gaduły, które muszą się wygadać/pochwalić. Przynajmniej w naszym wieku jest ich sporo. Czy to kwestia braku szacunku? Bo ja wiem. Po prostu tak mają.
Ja uwazam
Ze nie ma o czym mowic. KAZDA Z WAS CZUJE sie w jakis sposob obnazona ,kiedy to chce pozostac tylko dla swojego mena..
To glupie.. Niczego nie powiedzialem o jakiejkolwiek .
Nie raz kobiety rozmawiają o tym, jak ich mężczyźni sprawiają się w łóżku. W ogóle - sam temat seksu. Przecież to nie jest tabu. Jeżeli rozmowa odbywa się w zaufanym towarzystwie, a nie na zasadzie jest 5 koleżanek i babka mówi "mój to ma takiego siusiaka, że za każdym razem dochodzę" - to wydaje mi się, że zachodzi po prostu rozmowa na temat upodobań. A nóż widelec można - od ukochanego/ukochanej (jeżeli nam powie o tej rozmowie, a tak zazwyczaj jest) można dowiedzieć się o tym, jak inne pary urozmaicają sobie współżycie.
Oczywiście, ja mówię o normalnych rozmowach, a nie chwaleniem się, czy zdaniami typu "ona tak mi robi loda, że 4 ruchy i dochodzę". Babeczki też rozmawiają na te tematy i jeżeli para darzy siebie zaufaniem nie ma powodu do kłótni. Jeżeli nikomu nie przeszkadza rozmawianie o tym. To nie jest już tabu, sam seks. I - powtarzam. Mam na względzie normalne rozmowy, tak jak Lwica_ napisała po prostu dajmy na to - mężczyźni - rozmawiają o doświadczeniach, czy ulubionych pozycjach. Trzeba mieć luźne podejście - przy zdrowym związku rzecz jasna (;
kareninka niestety trafiła na dość ordynarne towarzystwo. I jej przypadek jest tym złym przypadkiem takich rozmów.