Witam i zwracam się do Was z prośbą o kilka słów. Chciałabym "usłyszeć" z boku czy świruję, czy mam jakieś podstawy do mega wkurzenia ![]()
Zdołowana rozpoczynającą się miesiączką i fochem na męża (w dniu jego urodzin), położyłam się do łóżka, wypiwszy uprzednio dwa drinki. Włączyłam fil i wskoczyłam w piżamę. Lekko zmroczona drinkami oglądałam jednym okiem film, a drugim drzemałam. KOPARA mi opadła kiedy w drzwiach pokoju zobaczyłam podpitego znajomego. Mąż wpuścił go do domu, bo tamten ponoś ominął go w furtce i powiedział, że jeśli nie będę chciała z nim gadać , to wyjdzie.
Mnie zamurowało, nie wiedziałam co mam zrobić. Lubimy tego znajomego, ale ... takie "wtargnięcie" w moją intymną sytuację (drink, fochy, miesiączka, łóżko) mocno było niestosowne.
Mąż zostawił mnie i jego (oboje byliśmy podpici) w domu. Wkurzył się, że nie kazałam znajomemu wyjść (chętnie bym to zrobiła, ale byłam zszokowana sytuacją).
Mąż nie uważa, że zrobił coś złego. Ja czuję się upodlona. Wszystko oczywiście ma swój kontekst, ale mnie chodzi tylko o to, czy zachowanie męża (wpuścił, wyszedł, zostawił mnie w niekomfortowej sytuacji) świadczy o tym, że nie ma do mnie szacunku?
Napiszcie cokolwiek, proszę.