Hej! jestem w trudnym momencie swego życia, rozwiodłam się kilak lat temu bo zakochałam się z wzajemnością w innym. Miałam już dorosłe dzieci, podjęłam zdawałoby się dobrą decyzję. On również był żonaty, przez kilka lat spotykaliśmy się, mieszkał 7 miesięcy ze mną, w tym czasie nie rozwiódł się. Ostanio wyprowadził się ode mnie, bo nie radzi sobie z naciskami dzieci, matki i żony. Nadal twierdzi, że do mnie wróci, że nie wyobraża sobie życia beze mnie. A ja zwyczajnie nie mam już sił na czekanie...Poradźcie co mam robić?
Podobne tematy
Najpierw odpowiedz sobie na pytanie, dlaczego on się nie rozwiódł. Przez siedem lat wspólnego z tobą mieszkania! Co mogło stać na przeszkodzie, przecież w takim przypadku każdy sąd dałby im rozwód bez żadnego problemu. Moim zdaniem, po prostu nie chciał, bo w jakiś sposób mu się nie kalkulowało to. Czekaj jeśli chcesz.
Hej! jestem w trudnym momencie swego życia, rozwiodłam się kilak lat temu bo zakochałam się z wzajemnością w innym. Miałam już dorosłe dzieci, podjęłam zdawałoby się dobrą decyzję. On również był żonaty, przez kilka lat spotykaliśmy się, mieszkał 7 miesięcy ze mną, w tym czasie nie rozwiódł się. Ostanio wyprowadził się ode mnie, bo nie radzi sobie z naciskami dzieci, matki i żony. Nadal twierdzi, że do mnie wróci, że nie wyobraża sobie życia beze mnie. A ja zwyczajnie nie mam już sił na czekanie...Poradźcie co mam robić?
Po pierwsze - zwyczajnie dorosnąć i zacząć myśleć głową. Skoro Ty Masz dorosłe dzieci, to chyba jego też są dorosłe. Po co dorosłym dzieciom tatuś skażony kilkuletnim romansem i ponad półroczną nieobecnością w domu? Matka nadal ma wpływ na jego decyzje życiowe? Porażka...
Po drugie - skoro wróciła jasność myślenia, zastanowić się czemu nie rozwiódł się z żoną. Nie było tak, że ona misia nie rozumie i od lat ze sobą nie śpią? I co się stało? teraz zaczęła go rozumieć
Po trzecie - zdać sobie sprawę z tego, że Byłaś dla niego tylko ko_leżanką, ogarnąć swoje życie i naprawić szkody.
Ałć popełniłam błąd,nie siedem lat, tylko miesięcy.No cóż, jesteś następną naiwną, co poleciała na "wielką"miłość. Ale nie przejmuj się, on oszukał przede wszystkim swoją żonę i dzieci mając długoletni romans z tobą, tak, że jesteś na wygranej pozycji. A tak nawiasem mówiąc, podziwiam osoby, które nie mają za grosz wstydu, żeby opowiadać o tym, jak rozwaliły rodzinę, choćby na publicznym forum. Dla mnie - obrzydliwość.
nie rozwalałam rodziny, byłam mężatką..najpierw on rozwalił moją. To nie jest takie proste, starałam się być w porządku wobec mego byłego męża, nie trwałam w związku z nim bo nie mogłam.