Witam mam 22 lata do tej pory nie miałem dziewczyny mam koleżanki jestem dosyć wygadany. Boli mnie to,że praktycznie każdy mój znajomy ma kogoś. Ja uważam się za mało atrakcyjną osobę mam 168 cm wzrostu jak na faceta to jest mój największy kompleks. Gdy wyjdę do klubu z kolegami którzy mają 180/185 to czuję się okropnie. A dziewczyny w szpilkach nawet na mnie nie zerkają, uważam też,że mam brzydki krzywy nos i nie ładną cerę. Zakola. Czuję się odrzucany, chciałbym coś w sobie zmienić. Dodam, że również mam piskliwy głos. Zycie jest niesprawiedliwe najlepsze lata młodosci mi uciakają a ja ciągle sam co spotkam kogoś kiedy w wieku 40 lat... gdy cała młodośc i całe zycie przeminie. Jest to okropne nie wiem co zrobić, staram się o siebie dbać biegam, dbam o twarz ale wzrostu, głosu i włosów nie zmienie.
Podobne tematy
Nie martw się, nie jesteś sam, też mam prawie 22lata i również nigdy nikogo nie miałem.
Jednakże widzę że presja społeczeństwa na ciebie działa.
Również tego doświadczyłem i ten etap w życiu nie miło wspominam.
Co do twojego wzrostu to jeszcze jakiejś wielkiej tragedii nie ma, ja sam mam 185cm a jak widzisz gramy w tej samej drużynie.
Polecam ci trochę wyluzować, nie nakręcaj się tak.
Wiem że widok kolegów zmieniających dziewczyny jak rękawiczki jest bolesny ale nie możesz temu bólowi dać sobą zawładnąć bo wtedy będzie jeszcze gorzej.
Trenuj, ciesz się życiem, zagaduj i nie nastawiaj się na nic.
Będzie co będzie, życie w pojedynkę też może być fajne.
Włosami się aż tak nie stresuj. Poczytaj o finasterydzie i podejmij decyzję. Zbieraj kasę i za parę lat uzupełnij zakola przeszczepem, reszta będzie utrzymywana przez lek. Co do wzrostu, moim zdaniem niski facet nie ma czego szukać w klubach. Kobiety w klubach są bardzo wybredne, powiedziałbym, że stają się zdzirowatymi selekcjonerkami. Omijaj te miejsca szerokim łukiem. Zarabiaj hajs i inwestuj w siebie.
Bosz.... nastepny :S
Autorze, twoj wzrost, waga, cera, nos, wielkosc kciuka, kolor wlosow, zakola lub ich brak, liczba wloaow na klacie nie ma NIC wspolnego z brakiem atrakcyjnosci jaka u siebie dostrzegasz.
Masz po prostu napisane na czole "jestem ciamajda" i wlasnorecznie sobie ten napis zrobiles.
Tom Cruise, Al Pacino i wielu innych ma ten sam wzrost i wyobraz sobie ZADEN z nich nie urodzil sie wielka gwiazda.
Jestes nieudacznikiem w relacjach damsko-meskich bo CHCESZ byc nieudacznikiem, bo wygodniej jest zwalac wine na wzrost i wyglad niz przyznac sie przed samym soba, ze jedyna przeszkoda to mdła osobowosc.
Al pacino ma 168, Tom Cruise 172 lub nawet 173. W tym przedziale to ogromna różnica. Poza tym oni są sławni i mogą mieć każdą kobietę. Osobowości nie "zrobisz", jak kompleksy (uzasadnione) przesłaniają inne sprawy. Poza tym młode kobiety najpierw zwracają uwagę na wygląd, potem zaś na osobowość (jeśli kryterium wyglądu jest spełnione). Innymi słowy, wygląd to warunek sine qua non stworzenia związku dla większości młodych kobiet.
Wybacz ale musiałam...
Mówisz, że życie jest niesprawiedliwe dla Ciebie bo masz brzydki głos, zakola czy jesteś niski (oczywiście wg Ciebie)? Przejdź się np. do hospicjum i opowiedz chorym o tych problemach.
Powinni to przeczytać wszyscy ci "nieudacznicy" dla których życie jest takie niesprawiedliwe bo bozia nie dała lepszych włosów, głosu czy twarzy.
Pozdrawiam
Taki argument do nikogo nie dotrze. Nikt nie chce równać w dół. Każdy chce wyglądać jak model i to naturalne. Nie ma nic w tym złego.
Al pacino ma 168, Tom Cruise 172 lub nawet 173. W tym przedziale to ogromna różnica. Poza tym oni są sławni i mogą mieć każdą kobietę. Osobowości nie "zrobisz", jak kompleksy (uzasadnione) przesłaniają inne sprawy. Poza tym młode kobiety najpierw zwracają uwagę na wygląd, potem zaś na osobowość (jeśli kryterium wyglądu jest spełnione). Innymi słowy, wygląd to warunek sine qua non stworzenia związku dla większości młodych kobiet.
Aha! Czyli oni sie juz slawni urodzili? Nigdy nie chodzili do szkoly, nigdy nie mieli 20 lat tylko od razu wyskoczyli z macicy jako 40-letnie gwiazdy ![]()
Wez sobie wygugluj zdjecia mlodego Cruise i paru innych
Typowe przecietniaki z ogolniaka.
P.S. Cruise ma 170 a wydaje sie wyzszy bo od lat nosi buty podwyzszajace. Wystarczy sobie porownac jego stare i nowsze zdjecia ![]()
A ja właśnie mam nadzieję, że chociaż do jednej osoby czy dwóch to dotrze i zaczną patrzeć inaczej na swoje życie, a nie tylko przez pryzmat tego, że np. przez moje brzydkie włosy nie mam dziewczyny. Znajdą w sobie wiele innych zalet i powodów do radości, a nei wyszukiwania problemów na siłę ![]()
10 2015-08-26 16:34:19 Ostatnio edytowany przez Beckendorf (2015-08-26 16:36:23)
To, że nosi buty podwyższające, wiem. Odwiedź celebheights - tam jest jego prawdziwy wzrost podany. W standardowych butach podwyższających wygląda na 175 (czyli z obcasem ma 178). Nie nosi żadnych monstrualnych butów jak Robert Manlet Jr. Młody Cruise. Zawsze był estetyczny twarzowo, a operacje zrobiły swoje. Szczyt, jeśli chodzi o wygląd, osiągnął w Magnolii. ![]()
Oni się sławni nie urodzili, to prawda, natomiast łączy ich wspólna cecha: świetnie wyglądają. A że wzrostem nie grzeszą? Trudno, w filmach tego nie widać dzięki odpowiednim ujęciom i butom.
Ania9O, to jest życzeniowe myślenie. Wygląd jest w obecnych czasach mega ważny. Popatrz, ile wątków dotyczących wzrostu i ogólnie pojętego wyglądu (autorstwa facetów) powstało przez kilka dni. To nie przypadek
11 2015-08-26 16:49:13 Ostatnio edytowany przez Shirow (2015-08-26 16:51:05)
Na szczęście w naszych czasach istnieje mnóstwo sposobów modyfikowania wyglądu. O ile ze wzrostem i głosem nic nie zrobisz, to możesz zadbać o cerę i ten nos. Jeżeli o nos chodzi, to nie wiem na ile to skuteczne, ale w azji stosuje się masaż kości, by zmienić ich kształt... Możesz poczytać, spróbować i powiedzieć czy działa, ale to chyba pracochłonne.
Co do zakoli, to nie wiem jak tam z męskim łysieniem i czy przeszczepy to jedyna ewentualność. Niech się wypowie ktoś, kto się na tym zna.
Nie ma co się łudzić, że wygląd nie jest ważny, trzeba o niego dbać, bo jest jedną z oznak prestiżu, kryterium atrakcyjności. No trudno. Nie ma też co marudzić, trzeba poszukać rozwiązań.
Bosz.... nastepny :S
Autorze, twoj wzrost, waga, cera, nos, wielkosc kciuka, kolor wlosow, zakola lub ich brak, liczba wloaow na klacie nie ma NIC wspolnego z brakiem atrakcyjnosci jaka u siebie dostrzegasz.
Masz po prostu napisane na czole "jestem ciamajda" i wlasnorecznie sobie ten napis zrobiles.
Tom Cruise, Al Pacino i wielu innych ma ten sam wzrost i wyobraz sobie ZADEN z nich nie urodzil sie wielka gwiazda.
Jestes nieudacznikiem w relacjach damsko-meskich bo CHCESZ byc nieudacznikiem, bo wygodniej jest zwalac wine na wzrost i wyglad niz przyznac sie przed samym soba, ze jedyna przeszkoda to mdła osobowosc.
Sorry koleżanko, ale jak słyszę od Was dziewczyn, że wygląd nie jest najważniejszy to śmiecham na głos :-D
Same sobie przeczycie ![]()
Do autora: Z Ciebie też się uśmiałem, ja mam mniej wzrotu od Ciebie, nie miałem nie mam dziewczyny i wali mnie to, dobrze mi jako singlowi, mam kumpli, koleżanki, chodzę do klubu, na piwo, wyjężdżam gdzie chce i kiedy chce... po prostu cieszę się życiem. Miałem kiepski okres w życiu przez ten jeb** wzrost i przez to że jestem i będę sam, ale na szczęście mi przeszło, zmieniłem miejsce zamieszkania, pracę i jestem szczęśliwy i Tobie też polecam się nie przejmowć tylko żyć swim życiem dla siebie. Zresztą o czym tu mówić.... Ty masz 22 lata dopiero heh, ja już prawie 30 . Weź daj na luz trochę.
Dokładnie, zgadzam się z Iceni, że kolejny, który zwala winę na wygląd. I jeszcze te gadki, mam aż 22 lata, życie mi przecieka przez palce, bo kobiety to mendy, które patrzą tylko na wygląd (ciekawe, bo zawsze jest gadka, że faceci to wzrokowcy) i grubość portfela. Atrakcyjność wynika z wnętrza. Ja mam 27 lat i też nie mam nikogo, presja społeczna, że czemu jestem sama, działa. Zegar biologiczny cyka, ale za ten stan rzeczy nie winię męską rasę, tylko siebie (chodź miałabym powody bo startował do mnie i żonaty i facet, który koniec końców okazało się, że chciał być tylko moim kumplem, ale przy okazji bzykalibyśmy się, a mój najdłużyszy związek skończył się krótko po skończeniu liceum, bo chłopak był totalnym nierobem, po ogólniaku, dla którego wszelka praca była poniżej godności). Ogólnie uważam, że są jeszcze na tym świecie porządni goście, ale może być i tak, że będę sama. Cóż zrobić, życie. Ja jestem panią swojego życia, spotykam dobrych i złych ludzi. Każdy mnie czegoś uczy. Ale jak czytam forum, to czasem krew mnie zalewa na to wasze narzekania na baby. To jest po prostu niesprawiedliwe tak nas szufladkować. I robić się ekspertem w wieku 22 lat. Tak naprawdę g.... przeżyliście i g.... widzieliście! Ja choć według niektórych stoję na progu staropanieństwa, założyłam sobie nawet konto na idarling, umówiłam się z paromo, ale cóż jedyny jaki mi się spodobał, nie dąrzył do kolejnego spotkania, ale był taki jeden P. Chłopak na oko wydawał się miły i rozsądny (tzn. fajnie nam się rozmawiało), dlatego dosyć szybko się umówiliśmy. Niestety, jego postawa i mina przeraziły mnie. Był tak wystraszony, zestresowany, w ogóle na mnie nie patrzył, a jego mina- dosłownie jakby miał się pos*ać w majtki. No ale pomimo mojego monologu na spotkaniu, zadzwonił parę dni później i zabrał mnie na wycieczkę i znowu to samo- prawie się nie odzywał, mina typu jestem pipką. Niestety na tym skończyła się nasza znajomość. Ciekawe pewnie też sobie myśli, jaka to ja jestem okropna, a on taki fajny i porządny facet. Radzę popracować nad sobą, nie traktować każdej dziewczyny, tzn.każdej ładnej, bo przecież tak naprawdę za brzydką byście się nie obejrzeli,- jak potencjalnej partnerki, a będzie lepiej, choć nie gwarantuje, że będziecie w związku, ale na pewno będzie wam lepiej ze sobą. I przede wszystkim nie pielęgnujcie w sobie jakiejś nienawiści do płci przeciwnej, bo to nic dobrego.
Może dostanę bana, ale takie ciągłe żale nad sobą doprowadzają mnie do szału (nie bierz tego do siebie Patryk23) , ile można wałkować ten sam temat? Czy brak parntera/partnerki to koniec świata? Ile razy można narzekać na mały wzrost, mały biust, wątłą posturę? Narzekacie tak ludzie jakby to największa tragedia jaka mogła was spotkać czy naprawdę myślicie, że już nic gorszego was nie spotka, a co ma powiedzieć pewna 23- latka z USA (Taylor Church) http://www.10news.com/news/escondido-wo … out-ordeal która przez sepsę straciła wszystkie kończyny w wieku 20 lat? Czy ona nie ma prawa liczyć na poznanie kogoś wartościowego? Czyż nasze ciała to tylko słabe powłoki, a drugą połówkę nie powinniśmy kochać za to jaką ona ą jest? osobą? Może wasze problemy wynikają z tego, że ciągłe użalanie i wasza niepewność może być odbierana jako egocentryzm, a od osoby do związku oczekuję się partnerstwa, a nie niańczenia? Być może by pokochać kogoś trzeba pokochać najpierw siebie? Więc bierzecie się za siebie, powiecie, że jestem hipokrytą (jestem raczej Idealistą), bo sam mimo 25 lat nigdy nie byłem w związku, ale to nie oznacza, że uważam się za gorszego, tylko w przeciwieństwie do Was nie wylewam żali na forum i działam (chodzę na kursy, staram się poznawać nowych ludzi np. na kursie językowym poznałem same kobiety, ale wszystkie starsze co najmniej o 10 lat od mnie, dzieciate i mężatki xD i gdzie te wspaniałe rady o możliwości poznania drugiej połówki na kursie językowym
, w pracy to samo albo zaręczone albo mężatki (przynajmniej te co znam je choć trochę)) i nie zamartwiam się niepowodzeniami z uwagi na to, że przeszłość jest i nie można jej zmienić. Powodzenia wszystkim w poszukiwaniach i naprawdę są większe problemy nic wasze małostkowe problemy, jeżeli po śmierci nic nie ma wszystko i tak jest na marne i nasze przeżycia nie mają znaczenia, bo wszystko przeminie po śmierci.
15 2015-08-27 01:30:00 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-08-27 01:35:02)
Beckendorf napisał/a:Al pacino ma 168, Tom Cruise 172 lub nawet 173. W tym przedziale to ogromna różnica. Poza tym oni są sławni i mogą mieć każdą kobietę. Osobowości nie "zrobisz", jak kompleksy (uzasadnione) przesłaniają inne sprawy. Poza tym młode kobiety najpierw zwracają uwagę na wygląd, potem zaś na osobowość (jeśli kryterium wyglądu jest spełnione). Innymi słowy, wygląd to warunek sine qua non stworzenia związku dla większości młodych kobiet.
Aha! Czyli oni sie juz slawni urodzili? Nigdy nie chodzili do szkoly, nigdy nie mieli 20 lat tylko od razu wyskoczyli z macicy jako 40-letnie gwiazdy
Wez sobie wygugluj zdjecia mlodego Cruise i paru innych
Typowe przecietniaki z ogolniaka.
P.S. Cruise ma 170 a wydaje sie wyzszy bo od lat nosi buty podwyzszajace. Wystarczy sobie porownac jego stare i nowsze zdjecia
Dokładnie. Poza tym naprawdę nie każda kobieta chce koniecznie wysokiego. Mój były był niższy ode mnie, a wtedy miałam 15 lat, miałam wtedy 164, a on z 160 i nie przeszkadzało mi to, ale potem gdybym spotkała chłopaka, który też mi odpowiada i niski to też by nie było problemem. Jak poznałam mojego faceta, to też myślałam, że może jest średniego wzrostu, bo pisaliśmy przez Internet i po zdjęciach tak myślałam, a dowiedziałam się, że 184. Tyle, że nie miało to znaczenia, mogę być i z niskim, i z wysokim jak mi odpowiada całościowo. No, ale jak piszę myślałam, że jest niższy i to też nie przeszkadzało mi z nim pisać, myśleć w kategorii tego, że może jak się spotkamy, to może coś z tego być, bo już wtedy mi się podobał i nie miało dla mnie znaczenia czy ma 170 czy 185 po prostu.
Nie wierzę, że jestem jedyna, która tak ma, że wzrost faceta nie jest dla niej tak ważny, moja przyjaciółka ma podobnie i pewnie sporo innych kobiet też. Tzn wiem, że też dla wielu kobiet ma to znaczenie, ale sama mam inne podejście. Jak facet mi się podoba, to czuję się z nim dobrze niezależnie od wzrostu. Dlatego naprawdę możesz autorze jak najbardziej sobie znaleźć fajną dziewczynę, ale warto byś popracował nad pewnością siebie. Taka prawda, ja jestem średnia z wyglądu, czasem pisali brzydka, czasem pisali ładna, nie każdemu też się podobałam, niby nie wyglądam też źle, ale i tak czasem odrzucali mnie po samym zdjęciu. No, ale i tak wiedziałam, że w końcu musi być dobrze, starałam się wierzyć w siebie i mam fajnego faceta, bo da się, podejście też jest ważne. Niski wzrost u faceta to akurat dla mnie po prostu nie jest wada jak on mi się podoba, a jest to jak najbardziej możliwe. Dlatego nie porównuj się, poznawaj kobiety, ogólnie poznawaj ludzi, bo przez kogoś można poznać też fajne kobiety, a przy okazji nowych znajomych. Jeżeli sam będziesz cały czas o tym myślał, to innych ludzi będzie odstraszać nie wzrost, ale podejście. Sama jak nie wierzyłam w siebie, to też ludzie inaczej podchodzili wobec mnie, a ja bardziej wierzę w siebie, choć też czasem muszę nad tym pracować, to jest lepiej.
To, że masz brzydki nos niewiele mówi, ale uwierz mi u faceta raczej na nos się mniej zwraca uwagę. Według mnie facetowi pasuje większy nos, krzywy też, bo dodaje to wręcz męskości. Wymuskani rzadziej się podobają, no przynajmniej mi. Blizny na twarzy też często nawet dodają tej męskości. Nie oznacza to, żeby je sobie robić, ale po prostu nie ma co tym się przejmować. Nad cerą można pracować, ale tutaj ja też nie przywiązywałam wielkiej wagi. Oczywiście bardzo duży trądzik to może gorzej, ale trochę trądziku miał i mój facet, ale mnie to nie przeszkadzało. Póki to są po prostu krosty, a nie jakieś wielkie gule mocno czerwone to też to nie wygląda źle.
Zakola ma wiele facetów, na to też wiele kobiet nie zwraca uwagi, ja też nie.
Akurat wzrost czy zakola to ostatnie rzeczy na jakie zwróciłabym uwagę, gdyby facet był interesujący i się fajnie prezentował. Atrakcyjność bowiem nie zależy wyłącznie od wzrostu, bujności włosów, urody twarzy czy czegoś tam jeszcze innego w sensie fizycznym. Dużym komponentem atrakcyjności jest natomiast nastawienie. Jeżeli ktoś jest pewny siebie, zrelaksowany, ma poczucie humoru, jest rozmowny, to naturalnie przyciąga do siebie, nawet jak ma metr sześdziesiąt w kapeluszu, łysinę i brzuszek piwny.
Ty jesteś pomijany w towarzystwie, bo wyglądasz, jak słusznie Iceni zauważyła, jak ofiara. Oczy w dół, spocone dłonie, przerażony wzrok, jakaś dukana konwersacja jak ktoś wreszcie się do Ciebie odezwie. Jeżeli sam uważasz się za niedojdę, to nie oczekuj, że ludzie będą myśleć inaczej.
Zamiast jęczeć nad swoim wzrostem i wbijać się w kompleksy, radziłabym Ci raczej popracować nad pewnością siebie i samooceną.
Twój wygląd nie jest problemem. Twoje kompleksy są przyczyną tego.
Czytając ten wątek, od razu zauważyłem tyle świetnych podpowiedzi dla ciebie.
Twój główny problem to brak pewności siebie, radziłbym popracować nad tym.
Skupianie się na tym, czego nie można poprawić, mowie tu o wzroście, to głupota.
Skoro jesteś niski i tak bardo brakuje ci tej samooceny to może zaczniesz ćwiczyć? Zbuduj mięśnie, zrób ten przysłowiowy kaloryfer, a twoja samoocena wzrośnie.
Skupianie się na tym czego nie możesz poprawić, wpędzasz się tylko w jeszcze głębsze stadium depresji, jakie masz z tego korzyści?
Cały czas porównujesz się do kolegów, ale nie wiem dlaczego.
Skoro przy nich czujesz się taki „mały”, może wybierz się na imprezę sam.
Albo nie czekaj na nich i sam narzuć tempo, co może zaowocować tym, ze dziewczyny uznają cię za tego przysłowiowego samca Alfa.
Drogie panie, może się mylę, ale wydaje mi się, że bardzo was to kręci, gdy facet jest zaradny.
Zainwestuj trochę czasu w swój własny rozwój i przestań narzekać, bo żadnych korzyści z tego nie otrzymasz.
A propos wzrostu. Znałam ja gostka, 164 cm, ale baby leciały na niego strasznie (ja tez muszę się przyznać miałam do niego słabość). Więc nie ma co generalizować. Taki przykład z serialu: Rene z 'Allo allo", ależ on miał branie, chociaż fizycznie duże braki ![]()
Drogi Autorze: Prawda to, co piszą.
Powiem Ci, jak to było u mnie. Parę lat wstecz, kiedy miałam mocno gdzieś, czy facet, który ze mną rozmawia, widzi mnie jako atrakcyjną, czy nie, to jakimś cudem udawało mi się zwrócić czyjąś uwagę. Teraz, kiedy nawet najmniejsza skaza jest powodem do tragedii, facetów (w zasadzie ludzi całościowo, niezależnie od płci) unikam w bliższych kontaktach. Dlaczego? Bo wiem, że problem jest we mnie. Zresztą, pisałam nawet parę razy tutaj na forum.
Fakt, nigdy nie miałam faceta. Ale pamiętam dobrze, że kiedy nie myślałam ciągle "o matko, jak ja wyglądam, na pewno ten/ta marzy już o tym, żeby sobie iść, na pewno nie chce już na mnie patrzeć i w ogóle jestem taka/śmaka i owaka", to miałam niewielką rzeszę kolegów, z których jeden czy dwóch wprost i jawnie wyrażali mną zainteresowanie.
Powtórzę zatem: Jeżeli całym sobą sprawiasz wrażenie, jakbyś marzył tylko o tym, żeby mieć czapkę niewidkę (lub wszystkich powiesić za to, że ty, taki fajny, tu stoi i NIC), to nie możesz mieć pretensji, że wszyscy dookoła tak Cię traktują, jak Cię traktują. A to, że zwalasz winę na wygląd, ergo, na nikłe zainteresowanie kobiet... Chłopie, ja osobiście wolałabym faceta, z którym mogę POROZMAWIAĆ, czyli takiego, co ma jakieś ciekawe hobby, pasje, zainteresowania. A tak to o czym tu rozmawiać? Że Ci się zakole powiększyło? Że cię do wesołego miasteczka na karuzelę nie wpuścili? Błagam. Na starość nie będziemy kurde podziwiać, jacyśmy to piękni, raczej będziemy się martwić, że nie doczekamy wizyty u lekarza.
Mądrze napisane Pani @Angelina00!