Witam chcę się podzielić swoją historią życiową a mianowicie sytuacją nie do zniesienia na dłuższą metę .Jestem matką dwójki dzieci , które są wspaniałe ale mąż który zawsze był dla mnie podporą od dłuższego czasu jest dla mnie obcy , oddalający się odemnie i nie spędzający ze mną czasu dla dzieci jest okey.Nie rozumiem o co mu chodzi ale jak się pytam dlaczego tak jest z nami on wybucha gniewem i mówi że ja się zmieniłam nie jestem tą samą osobą co kiedyś .Martwi mnie ta sytuacja bo dłużej nie mogę tego znieść żeby człowiek z którym wiele się przeszło był taki obcy .Pracuje w delegacji co piątek jest w domu w dzień i wiecznie słyszę że jest zmęczony natomiast jak jest wyspany wychodzi z domu,nie interesuje się gdzie ja jestem jak chcę żeby mnie przytulił czy porozmawiał jest nieobecny duchem fizycznie tak . Nie wiem co mam zrobić żeby było inaczej każda rozmowa to wulkan złości ,postanowiłam kiedyś napisać list jak jechał do pracy myślałam że mi odpowie nie poruszył tematu żadnego jak przyjechał do domu.Nie wiem co mam myśleć dłużej tej sytuacji nie zniosę jestem 15 lat po ślubie i jest coraz gorzej.Nie wiem co mam robić jestem bardzo nerwowa rodzinie nie mówię o sytuacji bo nikt nie uwierzy że tak jest w naszym związku.Uważam że dbam o męża ale słyszę że on ma pretensje typu że jestem zimna , nieodzywa się do mnie bardzo cierpię nie chce ze mną rozmawiać jest taki obcy.Nie wiem co mam robić.Jeszcze udam się do psychologa bo nie wiem jak mam się zchowywać żeby było dobrze.Co bym nierobiła jest żle nie chwali tylko mi wytyka moje błędy.Uważam że niklt nie zasługuje na takie postępowanie on wiecznie jest pokrzywdzony według niego.
Podobne tematy
A nie pomyślałaś o tym,że może kogoś mieć?
Domyślałam się ale jak to sprawdzić,wiem że ma blokadę na telefonie. Ciągle jest nieobecny każde słowa które mówie rozkłada na czynniki pierwsze, cieszy kiedy mnie nie ma jak jestem nie rozmawia ze mną.
Ma kochanke
Raczej ma kogoś na boku. Zanim jednak zrobisz karczemną awanturę, to obserwuj. Nie chce rozmawiać - nie rozmawiaj. Przetrzep jego komputer, zainstaluj program szpiegujący, a jeśli masz odpowiednie zaplecze finansowe - rozejrzyj się za detektywem. Dowody bardzo ci się przydadzą w przyszłości.
To, że wybucha i krzyczy, że to ty się zmieniłaś to klasyczna zagrywka - manipulacja poprzez odwrócenie uwagi od siebie, od problemu. Wmawia ci, że z tobą jest coś nie tak - jak mu pozwolisz, to wmówi skutecznie, więc nie daj się zwieść. Jak wypłynie sprawa kochanki, to będzie na ciebie - tak się zmieniłaś strasznie, że "biedny misio" wprost musiał sobie kogoś znaleźć (to ironia). Mówi, że jesteś zimna, bo ma porównanie - gdzieś w delegacji ma panienkę gorętszą. Porównuje was do siebie i te 15 lat z jedną kobietą u boku wypada gorzej niż kilka chwil zapomnienia, z adrenalinką.
Rodzinie wręcz powinnaś powiedzieć, że coś jest nie tak. Jeśli masz dobry kontakt z rodzicami, rodzeństwem, kimkolwiek z rodziny to opowiedz o waszych problemach, twoim samopoczuciu, jego zachowaniu i twoich podejrzeniach. Rodzina jest po to, by wspierać przecież.
Jezu... Internetowi specjaliści.
Jak żona mu wystrzeli tekstem pt. "masz kogoś", a okaże się że nikogo nie ma - to chłop się wkurzy i w końcu pęknie.
Może warto zastanowić się także nad innymi kwestiami - może problemy w pracy, ze zdrowiem - o których nie chce Ci mówić? Być może teraz to Ty masz być jego podporą?
Być może nie dostrzegasz, że i Ty się zmieniłaś? Może nie malujesz siebie, paznokci - jak kiedyś? Może on Ci mówi, że brakuje mu czegoś w łóżku, a Ty zbywasz to śmiechem albo robisz urażoną minę, bo "takich rzeczy w łóżku się nie godzi"? A może brakuje mu zupy pomidorowej, którą kiedyś zawsze specjalnie dla niego robiłaś, a teraz tylko przesolony rosół instant?
Możliwości są tysiące, a ja nie twierdzę że facet jest OK, a Ty go zaniedbujesz. Ale Wasze babskie, jednostronne podejście może być bardzo niesprawiedliwe i choć możliwości kochanki wykluczyć nie można - nie jest jedynym rozwiązaniem problemu. Więc - tak jak napisałem w innym wątku - bądźcie bardziej powściągliwe w komentarzach, bo możecie kogoś skrzywdzić.
j/w zgadzam się z tym wpisem .
Emilka , moim zdaniem , Twój mąż kogos ma
przykro mi ,że mówię to w taki brutalny sposób al tak mi się niestety wydaje . Mój tata jak zdradzał moją mamę ( a było to po 25 latach małżeństwa ) też był jakiś obcy . Mało tego , nagle zaczął o siebie strasznie dbać , a to jakieś kremy na zmarszczki itp. Moja rada : sprawdź go !Daj potem znac co i jak .
Jezu... Internetowi specjaliści.
Jak żona mu wystrzeli tekstem pt. "masz kogoś", a okaże się że nikogo nie ma - to chłop się wkurzy i w końcu pęknie.
Może warto zastanowić się także nad innymi kwestiami - może problemy w pracy, ze zdrowiem - o których nie chce Ci mówić? Być może teraz to Ty masz być jego podporą?
Być może nie dostrzegasz, że i Ty się zmieniłaś? Może nie malujesz siebie, paznokci - jak kiedyś? Może on Ci mówi, że brakuje mu czegoś w łóżku, a Ty zbywasz to śmiechem albo robisz urażoną minę, bo "takich rzeczy w łóżku się nie godzi"? A może brakuje mu zupy pomidorowej, którą kiedyś zawsze specjalnie dla niego robiłaś, a teraz tylko przesolony rosół instant?Możliwości są tysiące, a ja nie twierdzę że facet jest OK, a Ty go zaniedbujesz. Ale Wasze babskie, jednostronne podejście może być bardzo niesprawiedliwe i choć możliwości kochanki wykluczyć nie można - nie jest jedynym rozwiązaniem problemu. Więc - tak jak napisałem w innym wątku - bądźcie bardziej powściągliwe w komentarzach, bo możecie kogoś skrzywdzić.
Tak, tak, biedny mały misiu wrzeszczący na żonę, że się zmieniła (wtf?) na pewno jest na coś chory albo ma problem w pracy... Po 15 latach małżeństwa nagła, drastyczna zmiana w zachowaniu i ty uważasz, że zdrówko mu szwankuje? A jakże, to się nazywa wada anatomiczna, tzw. dupa na boku (przepraszam za dosadność).
Uważasz, że brak pomalowanych paznokci jest doskonałym powodem, żeby robić żonie awantury tudzież wymówki, tudzież jej unikać? Współczuję twojej ewentualnej kobiecie. Bardzo. Twój post jest totalną nadinterpretacją.
Kogo skrzywdzić? Chłopa, którego na oczy nie widziałam i nie zobaczę? Który nigdy tego wątku nie przeczyta? Ach, rozumiem, to ty się poczułeś skrzywdzony, kolejny biedny mały misio... Wcale nie jest mi przykro
.
pomocnikgargamela napisał/a:Jezu... Internetowi specjaliści.
Jak żona mu wystrzeli tekstem pt. "masz kogoś", a okaże się że nikogo nie ma - to chłop się wkurzy i w końcu pęknie.
Może warto zastanowić się także nad innymi kwestiami - może problemy w pracy, ze zdrowiem - o których nie chce Ci mówić? Być może teraz to Ty masz być jego podporą?
Być może nie dostrzegasz, że i Ty się zmieniłaś? Może nie malujesz siebie, paznokci - jak kiedyś? Może on Ci mówi, że brakuje mu czegoś w łóżku, a Ty zbywasz to śmiechem albo robisz urażoną minę, bo "takich rzeczy w łóżku się nie godzi"? A może brakuje mu zupy pomidorowej, którą kiedyś zawsze specjalnie dla niego robiłaś, a teraz tylko przesolony rosół instant?Możliwości są tysiące, a ja nie twierdzę że facet jest OK, a Ty go zaniedbujesz. Ale Wasze babskie, jednostronne podejście może być bardzo niesprawiedliwe i choć możliwości kochanki wykluczyć nie można - nie jest jedynym rozwiązaniem problemu. Więc - tak jak napisałem w innym wątku - bądźcie bardziej powściągliwe w komentarzach, bo możecie kogoś skrzywdzić.
Tak, tak, biedny mały misiu wrzeszczący na żonę, że się zmieniła (wtf?) na pewno jest na coś chory albo ma problem w pracy... Po 15 latach małżeństwa nagła, drastyczna zmiana w zachowaniu i ty uważasz, że zdrówko mu szwankuje? A jakże, to się nazywa wada anatomiczna, tzw. dupa na boku (przepraszam za dosadność).
Uważasz, że brak pomalowanych paznokci jest doskonałym powodem, żeby robić żonie awantury tudzież wymówki, tudzież jej unikać? Współczuję twojej ewentualnej kobiecie. Bardzo. Twój post jest totalną nadinterpretacją.
Kogo skrzywdzić? Chłopa, którego na oczy nie widziałam i nie zobaczę? Który nigdy tego wątku nie przeczyta? Ach, rozumiem, to ty się poczułeś skrzywdzony, kolejny biedny mały misio... Wcale nie jest mi przykro
.
Czytając posty takie, jak ten zaczynam rozumieć skąd tak duża ilość rozwodów.
No bo ona powie "czy paznokcie to powód do awantury?". Albo on powie "czy jedno piwo to powód do awantury?". I partnerzy zaczynają patrzeć na swój czubek nosa, przestają rozmawiać, oddalają się a w końcu stają się dwoma odrębnymi jednostkami, połączonymi jedynie kredytem hipotecznym.
Moja kobieta ma się bardzo dobrze, dziękuję. Wie co lubię i choć nieraz to trudne, stara się dla mnie. Podobnie jak ja dla niej.
Ja w przeciwienstwie do kol Emilii nie wydałem werdyktu, że jest chory. Napisałem, że może mieć kochankę, ale mogą być też inne powody jego "przemiany". Ale dla Was, kobiet, powód jest jeden - ma "dupe" na boku. Dzięki takim postawom, jeśli jeszcze jej nie ma, to wkrótce zacznie szukać.