Wiem, wątek nie dotyczy miłości..
ale pewnego kolegi, który wpadł mi w oko...jednak pewna jego wada nie daje mi spokoju. Gość pewny siebie i przystojny,do tej pory nie wyszedł z niego cham i buc.Czekam na dalszy rozwoj sytuacji.
Niestety cos mnie niepokoi. Ilekroc opowiadałam mu,ze spotkało mnie cos złego, cos przykrego, np zepsuło mi sie auto, koszty duże, duży wydatek, to jak mu o tym powiedziałam, to pierwsze co zrobil to roześmiał sie jak idiota, oczywiście nie był to smiech typu "haha dobrze ci tak" taki wredny no ale..ja stoje przykro mi, smutna mina aten w śmiech. I było takich sytuacji kilka.
Czy to jest niepokojące czy jak?