Jakiś czas temu opisałam,że zerwał ze mną chłopak po ponad 4-letnim związku. Byłam 6 miesięcy w IE. W kwietniu jak wróciłam na Wielkanoc mi się oświadczył, ale bez pierścionka i kwiatów. W ogóle tego nie planował. W dodatku było to wymuszone ze strachu,że mnie straci.(ja nic nie odpowiedziałam i powiedziałam,że mógłby się lepiej postarać, bo dla mnie to nie są zaręczyny). Zerwał ze mną jeszcze jak byłam w IE(wiedział,że wracam). Potem jak wróciłam i mnie zobaczył było dobrze, pisaliśmy do siebie smsy. Przekonywał mnie,że się wszystko ułoży,że nawet coś wynajmiemy razem, bo ja wróciłam do domu rodzinnego. Potem zabrałam mnie na wycieczkę do Niemiec i w dzień powrotu do Polski ze mną zerwał. Powiedział,że się w nim coś wypaliło. Minęły już ponad dwa tygodnie. Ciężko to znoszę. Dawaliście mi radę,żebym się nie kontaktowała. Chociaż dzwonił i pisał nie odpowiadałam. Napisałam mu,żeby się ze mną nie kontaktował i przestał. Dziś zadzwoniłam. Nie mogłam wytrzymać bez jego głosu. Zapytałam się co słychać i odpowiedział,że dobrze. Powiedział,że tęskni i kocha i że brakuje mu mojego ciepła. Ja się oczywiście rozpłakałam,że bądzmy dorosłymi ludzmi,że jeśli się kochamy to trzeba walczyć z przeciwnościami losu. Powiedział,żebym dała mu czas,że problemy go przerosły i musi najpierw poukładać swoje problemy, bo na razie nie ma siły na związek. Ja nie mam obecnie pracy, on pracuje na delegacje i zjeżdża, co dwa tygodnie. W dodatku ma ciężki okres, bo nie zaliczył trzech egzaminów z całego roku na prawie. Ma powtórki we wrześniu. Dodam,że ja mam 26lat, a on 28lat. Przez problemy też się sprzeczaliśmy i nie dogadywaliśmy. Problemy finansowe i mój wyjazd do Irlandii przyćmiły naszą miłość. Nie wiem, co o tym sądzić. Kocham go,ale nie czuję w czynach tej jego miłości. Czuję jakby uciekał od problemów. Powiedział mi,że się wszystko poukłada. Mam szukać pracy, a on się skupi na egzaminach. mam straszny mętlik i już nic nie rozumiem. Staram się jego zrozumieć, ale czy z miłości się rezygnuje? Jeśli są problemy trzeba je wspólnie rozwiązywać, przecież o to chodzi w związku,żeby być ze sobą mimo swoich wad i mimo problemów, które zawsze przynosi życie. Proszę Was kochani o radę, bo miłość zaćmiła mi umysł.
Justyna