Nie jestem pewna czy w dobrym dziale piszę, ale mam nadzieję, że może znajdę tutaj osoby, które są bądź były w podobnej sytuacji do mojej i potrafią choć trochę doradzić. Wygląda to tak, że jesteśmy para już prawie rok. Świetnie się dogadujemy, jest między nami chemia i do tej pory sądziłam, że wszystko układa się jak najlepiej. Nie mieszkamy razem. Problem tkwi w tym, że nie jestem pewna czy partner nie zdradza mnie. Jakiś czas temu poznał kobietę przez internet (mają wspólną pasję i poznali się na jakimś forum dla miłośników). Sam mi powiedział o tym, ponieważ pożyczał jej jakiś sprzęt. Nie wydawało mi się to dziwne, ponieważ jako prawdziwy miłośnik, ciągle powiększa swój arsenał owego sprzętu o nowe i najchętniej ciężko dostępne egzemplarze, a później z chęcią je pożycza by ktoś inny też miał szansę spróbować. Więc nie wydało mi się to nie na miejscu. Tylko, że na jednym razie się nie skończyło. Zaczęli ze sobą coraz więcej i częściej rozmawiać, pisać. Nie mam nic przeciwko temu, że mój facet ma znajomych, w tym kobiety, z którymi dzielą się doświadczeniami, pomysłami, radami itp. Coś tam kilka razy zapytałam o owa znajomą, gdyż zauważyłam, że coraz więcej o niej mówi, ale powiedział, że jestem głuptas, że jestem zazdrosna i jak mam coś przeciwko, to on nie będzie jej już nic pożyczał. No ale nie chcę go jakoś ograniczać, więc powiedziałam, że tak tylko pytam. I tak nadal utrzymywał z nią dalej znajomość. Przeszkadzało mi to, ale nic nie mówiłam. Pewnego wieczoru tylko zapytałam, że chyba się bardzo polubił z tą Kasią, bo tyle o niej wie i sporo z nią rozmawia. A on na to. że tak, ale mam nie być zazdrosna, bo to już dojrzała kobieta jest, około 50...hmmm...i tu mi się zapaliła czerwona lampka...ja mam 30, on kilka lat więcej, więc albo mówił prawdę, ale nie wydawało mi się by miała pięćdziesiąt lat. W tym czasie zaczęliśmy się oddalać od siebie. On mówił, że coraz więcej ma pracy, coraz dłużej musi siedzieć w biurze, że jest zmęczony. Rozmawiałam z nim, że zauważyłam, że coś się dzieje, że coraz mniej się spotykamy, rozmawiamy, ale on, że to wina pracy, upałów itp. I mam się nie martwić, że to minie. I zaczęłam być zazdrosna. Ciągle po głowie chodziła mi ta Kasia. Nie chciałam z nim poruszać już tego tematu, ale coś nie dawało mi spokoju. I poświeciłam trochę czasu by się dowiedzieć jak się nazywa i jak wygląda. I znalazłam jej profil na FB...hmm jak na pięćdziesięciolatkę to świetnie się trzyma...na zdjęciu piękna kobieta, gdzieś około trzydziestki. Nie mówię, że mnie czegoś brakuje, ale nie rozumiem, czemu skłamał, co do jej wieku. Przejrzałam zdjęcia i pod wieloma, gdzie przedstawiała swoje hobby, a sprzęt pożyczyła od mojego chłopaka, napisała, że go uwielbia, jaki on wspaniały, cudowny, jedyny, jakie to szczęście, że go poznała, że ją wpiera, że dzięki niemu może się rozwijać...Sama nie wiem co myśleć, może to tylko przyjaźń, a może coś więcej. Zrobiłam się podejrzliwa i zwyczajnie zła na niego. Ostatnio miał wyjazd służbowy w góry, a jak przeczytałam na jej profilu ona pochodzi z tamtych rejonów. Kiedyś powiedział, że nigdy się z nią nie spotkał i mało prawdopodobne by do tego doszło, ale nie jestem taka pewna czy nie pojechał wtedy do niej. Zwyczajnie mu już nie ufam. I wiem, że nie mogę tak dłużej. A jak spytam to pewnie, znowu mnie uspokoi i pewnie znowu okłamie.
1 2015-08-11 16:45:33 Ostatnio edytowany przez Oila (2015-08-11 16:48:39)
Podobne tematy
Fajnie, że podchodzisz do tego z "zimną głową" i masz świadomość, że skoro Twój chłopak raz cię okłamał w tak durnej i błahej sprawie jak wiek - a przecież gdyby nie było nic na rzeczy nie zawyżał by jej wieku..
Po drugie słuchasz Intuicji - poszperałaś i na własną rękę dowiedziałaś się co i jak. Mądre z Ciebie dziewczę ![]()
Ja jestem zdania, że ufać jak najbardziej trzeba - bez tego nie ma związku, ale nie ufać ślepo, ignorując sygnały i żółte lampki po drodze.
Myślę, że znasz swojego chłopaka najlepiej i skoro już teraz masz podejrzenie graniczące z pewnością, że on w razie rozmowy w odpowiedzi na Twoje pytania po raz kolejny Cię okłamie, to znasz odpowiedź..
Rozumiem, że nie chcesz działać pochopnie i bez tzw. 'twardych dowodów', ale w sytuacjach zdrady - takiej w pełnym słowa znaczeniu, gdzie ludzie to celowo ukrywają, możesz nie mieć szansy na znalezienie tych dowodów, a w międzyczasie świadomość, że jesteś oszukiwana wyniszczy Cię psychicznie.
Jak zwykle podpisuję sie pod słowami Elle (Elle, ponownie pozdrawiam
), bo nie sposób nie przyznac jej racji...
Autorko - juz teraz targaja Toba dylematy i masz mase wątpliwosci i niepewnosci. Spójrz na to pod takim kątem: ta Wasza znajomość (bo związkiem - wybacz - tego nie nazwę ze względu na to, ze jesteście "na odległość") trwa raptem ...rok, a Ty juz dostrzegasz ewidentne dowody jakiejś nielojalności Twego oblubieńca. Sama widzisz, ze wraz z poznaniem tej "pięćdziesięciolatki" chłopak ma mniej czasu, jest bardziej zapracowany i zmęczony. Tracisz kosztem tamtej - bo to chyba jedyny wniosek jaki moze sie tu nasuwać. W zasadzie wszystko, co tak rzeczowo i dokładnie opisałaś dowodzi jednego - i Ty to już czujesz. Owszem, możesz trwać w tym dalej i łudzić się, że cos się odwróci, zmieni, chłopak "zawróci" i będzie jak kiedyś. Ale to utopia. On bedzie nadal brnąć w tamtą znajomość, a na potrzeby dalszego podtrzymywania Waszej znajomości (zakładam, ze tak długo jak długo nie bedzie pewny tamtej "przyjaciółki") - będzie wymyslać co rusz nowe powody swego wycofania (praca, upał, zmęczenie, chora babcia, zacieta winda, lądowanie UFO itd, itp.). Ale to potrwa do czasu...
Owszem, jest szansa, ze w pewnym momencie coś "pójdzie nie tak" i ta zażyłość z tamtą sie skończy - wówczas chwilowo wróci taki jak kiedyś i bedzie nieswiadomie starać sie Ci to wszystko wynagrodzić ...póki nie pojawi się następna. Bo tak to działa w przypadku, gdy w związek wchodzi sie z kimś "z braku laku", bo nie ma lepszej partii na widoku. Osobiście nigdy nie chciałem być takim wyjściem awaryjnym i wątpię abys Ty chciała - czytajac Twoje słowa można stwierdzić (jak Elle zauważyła), że jesteś mądrą i myślącą dziewczyną.
1. Mozesz dać sobie "na przeczekanie", ale to nie bedzie dla Ciebie niczym dobrym - bo tylko stracisz swój czas i sporo nerwów.
2. Mozesz postąpić ...radykalnie i to zakończyć, zwłaszcza, ze to krótko trwa i nie pochłonęło az tak Twego życia.
Ja wybrałbym (w zyciu dokonywałem takich wyborów) opcję nr 2.
Zostaw go.
Szkoda czasu.
Dobrze robisz ze mimo wszystko nie robisz wielkich awantur bo to tylko dolaloby oliwy do ognia zachowuj zimna krew i staraj sie dalej obserwowac przebieg wydarzen. Co do znajomosci Twojego chlopaka z ta Pania hmm moze napraawde to tylko pasja i przyjazn. Skoro maja wspolna pasje to z jednej strony to naturalne ze maja taka swoja sfere gdzie sie dogaduja bo on znalazl w niej to czego nie ma z Twojej strony. Bez obrazy oczywiscie. Chodzi mi o to ze to nie zawsze oznacza zdrade, on o po prostu jak wpsomnialem wczesniej znalaz w niej to czego nie masz ty(ta ich pasja) ale to nie oznacza ze rzuci czy zdradzi dla jednego atutu, bo przeciez ty jestes jego kobieta i na pewno masz ich wiecej. Staraj sie dalej obserwowac ich poczynania. Uwazam ze skoro maja taki dobry kontakt jako milosnicy/przyjaciele to nie powinien ukrywac nic przed Tb. Postaraj sie ją poznac powiedz ze skoro tak ją lubi i jest jego przyjaciolka to tez chcesz sie z nia zaprzyjaznic zobaczym co wtedy powie. Wiesz ja mam taka przyjaciolke zawsze sie dobrze dogadywalismy, ona poznala mnie ze swoim chlopakiem i on juz nie jest o mnie zazdrosny (nawet jak usciska mnie na przywitanie przy nim on wie ze traktuje mnie jak brata i darzy takim samym zaufaniem jak czlonka rodziny) wie ze jestem jej przyjacielem i tyle. No i ja z jej chlopakiem tez mam juz dobry kontakt wiec moze to zadziala i w twoim ![]()
Rozumiem co czujesz, zazdrosci i obawy o zdrade partnera to jedna z tych rzeczy kotra naprawde ciazy i nie daje nam spokoju. Musisz byc silna i sie nie poddawac
...Chodzi mi o to ze to nie zawsze oznacza zdrade, on o po prostu jak wpsomnialem wczesniej znalaz w niej to czego nie masz ty(ta ich pasja) ale to nie oznacza ze rzuci czy zdradzi dla jednego atutu...
...Uwazam ze skoro maja taki dobry kontakt jako milosnicy/przyjaciele to nie powinien ukrywac nic przed Tb...
Niby wszystko pięknie, ale... Właśnie "ale", bo to, co opisała Autorka zakrawa jdnak juz na zdradę - emocjonalną (póki co). Przecież Autorka sama widzi i pisze, że jej chłopak przez tą "znajomość" mocno zaniedbał ich kontakty, odsunął się, jest "ciągle" czymś zajęty. A czym zajęty? Pytanie chyba retoryczne...
Myślę, że takie "na siłę" wykazywanie chęci poznania tej "znajomej" będzie żenujące i wątpię, aby - jesli nawet do tego dojdzie - uspokoiło Autorkę. Obawiam się, że efekt będzie odwrotny. Dajesz przykład z własnego zycia - super, ja też mógłbym podać analogiczne. Jednak ja ich nie podaję bo widzę zasadniczą róznicę. I zwróć na to uwagę, czy tą różnicę też dostrzegasz... Jaką różnicę? Ja pomimo jakichś znajomych, przyjaciół nigdy nie zaniedbywałem własnej partnerki - nie było to kosztem moich relacji w związku... Tu, u Autorki widać coś przeciwnego....
Niby wszystko pięknie, ale... Właśnie "ale", bo to, co opisała Autorka zakrawa jdnak juz na zdradę - emocjonalną (póki co). Przecież Autorka sama widzi i pisze, że jej chłopak przez tą "znajomość" mocno zaniedbał ich kontakty, odsunął się, jest "ciągle" czymś zajęty. A czym zajęty? Pytanie chyba retoryczne...
zgadzam się z przedmówcą,
na moim przykładzie - jak mój ex wdał się w romans emocjonalny z koleżanką to od razu zauważyłam jego odsunięcie ode mnie. Rzadziej chciał się widywać, rzadziej dzwonił, pisał smsy. Oczywiście wszystko również zganiał na pracę, obowiązki, że jest zmęczony.
Poza tym niepokoi mnie to, że jesteście razem od niecałego roku, a a on już Cię zaniedbuje. To nie jest oczywiście reguła, ale zazwyczaj pierwszy rok czy 2 lata są najlepsze dla zwiążku, najsilniejsze, każdą chwilę chce się spędzać z ukochaną osobą, mieć z nią jak najwięcej kontaktu, a u Was?