Witam wszystkich! Jestem z chłopakiem ponad 3 lata, po paru miesiącach znajomości zaczął wspominać o ślubie, dziecku, zamieszkaniu razem, ja nigdy nie naciskałam...jednak na gadaniu się kończyło...po półtora roku okazało się, że jestem w ciąży (wpadka, nie planowaliśmy tego), miesiąc potem M. mi się oświadczył, ja się zgodziłam (to było dwa lata temu, w lutym), najbardziej obawiałam się,że oświadczył mi się tylko z poczucia obowiązku z powodu dziecka, zapewniał mnie, że nawet jeśli nie byłabym w ciąży to by mi się oświadczył, bo już wcześniej to planował i bardzo tego chce. To M. zaczął temat ślubu, że zaraz po świętach wielkanocnych zaczniemy wszystko załatwiać, chciałam, ale nie naciskałam...po świętach już nie było tematu, nawet nie mieszkaliśmy razem. W sierpniu urodził się nasz synek, przez pierwsze trzy miesiące mieszkaliśmy osobno, bo nie mogliśmy znaleźć mieszkania (wydaje mi się,że to raczej ja szukałam i nasze mamy a nie M), u mnie M. nie chciał mieszkać bo dzieliłam pokój z siostrą. Po trzech miesiącach udało się znaleźć mieszkanie i zamieszkaliśmy razem. W końcu zapytałam co z naszym ślubem, czy nadal chce się ze mną ożenić, zapewniał, że tak i że weźmiemy, ale temat znowu ucichł, jakby go nie było. Trzy miesiące temu zapytałam M po co mi się oświadczał, ja tego od niego nie wymagałam, poczekałabym ile trzeba, a teraz nie wiem co myśleć, bo oświadczyć się oświadczył ale nic z tego nie wynika, powiedziałam mu, że chcę, żeby się w końcu zdecydował czego tam naprawdę chce, a jeśli nie chce ślubu to niech mi to po prostu powie i już, powiedział,że chce i weźmiemy w czerwcu 2010 roku i już zaczniemy wszystko załatwiać, powiedział,że jak tylko będzie miał wolne to pojedziemy do księdza(40 km. od miejscowości w której mieszkamy), już nawet rodzicom powiedzieliśmy,że w końcu bierzemy ślub. M już miał kilkanaście dni wolnych, ale temat znowu ucichł
mówie mu, że jeśli mamy ten ślub wziąć to już trzeba załatwiać to wszystko, stwierdził,że załatwimy...Prawda jest taka,że jeśli ja nie zacznę tego tematu to na M nie mam co liczyć
Pare dni temu powiedziałam mu,że ma czas do wakacji zastanowić się czy chce się ze mną ożenić, jeśli stwierdzi,ze na pewno to załatwimy ślub na 2011 rok, a on NIC, OK! Naprawdę nie wiem co myśleć, ja nie chcę na siłę zaciągnąć go do ołtarza, nie o to chodzi, tylko po co mi się oświadczał?? po co ciągle robi mi nadzieję?? ja już tak się cieszyłam,że w czerwcu weźmiemy ślub a tu nic
A on mi jeszcze ciągle mówi,że chciałby drugie dziecko, a ja mu tłumaczę, że drugiego nieślubnego nie chcę
Myślicie, że on traktuje mnie jak kobietę na całe życie?? PO prostu mi przykro i czuję się przy nim niepewnie
Mam nadzieję,że Was nie zanudziłam ![]()
Podobne tematy
Niestety nie potrafi się zachowac jak dorosły facet.Do tego wspominając o drugim dziecku troche sie ośmiesza, niedojrzałe rozmowy . Dobrze ,że chociaż Ty jesteś z tego co widać dojrzałą osobą. Zastanawiam się co byłoby po ślubie z jego innymi decyzjami, jeśli do niego dojdzie.A na pewno będzie jeszcze wiele takich , czy znowu nie będziesz mówić do ściany.Może porozmawiaj z nim w inny sposób, powiedz ok skoro jesteś aż tak niezdecydowany, to na pewno nie będzie drugiego dziecka , i teraz ,że i Ty sie poważnie zastanowisz nad ślubem z nim skoro nie potrafi podjąć męskiej decyzji.
Pestek, właśnie się boje jak będą wyglądały jego decyzje po ślubie, powiedziałam,że drugiego dziecka nie będzie i prosiłam,żeby zastanowił się co chce w życiu i żeby dorósł, ale bardzo go kocham i chciałabym, żeby on kochał mnie tak samo był pewny,ze to ze mną chce spędzić życie:(
Rozumiem ,że go kochasz i wiem ,że to trudne.Sam miałem coś bardzo podobnego 1,5 roku temu z jedną dziewczyną po której został mi tylko pierścionek zaręczynowy
, i znowu po roku z inna dziewczyną, brak decyzji, zdecydowania czego się chce.Myślę ,że nie powiesz mu ,żeby zrobił tak czy tak , on po prostu sam z siebie musi pokazać ,że dorósł do poważnych decyzji, że jest facetem. Sam musi to zrobić.Niestety.Jestes dojrzałą dziewczyną , która wie czego chce.On nie.Sam musi do tego dojrzeć, jeśli nie to......... byłoby trudno z jego decyzjami wam w zyciu.Pewnie Ty wszystkie byś musiała podejmować.
a Ty go kochasz? czy tak trochę się boisz być samotną matką i dlatego chciałabyś ślubu?
dobrze że nie naciskasz na niego i że rozmawiasz z nim o tym ale chyba musisz wiedziec na czym stoisz, bo masz prawo ułożyć sobie życie. Musisz chyba postawić sprawe jasno.
Naprawdę go kocham, nie boję się bycia samotną matką, jestem jeszcze młoda i jak mam wychodzić za mąż to tylko za kogoś kogo kocham i kto kocha mnie ![]()
Masz rację . Musisz być pewna że będzie to jego decyzja a nie Twoje naciski.