Sama nie wiem od czego zaczac (przepraszam za bledy ale nie mam polskiej klawiatury, mieszkam za granica) Pisze chyba po to zeby sie wygadac bo nie mam komu.Bardzo sie wstydze powiedziec moim znajomym i rodzinie o klotniach i zlym traktowaniu przez partnera poniewaz od poczatku mowili ze to facet nie dla mnie. Wybralam go zamiast rodziny.Rodzice w koncu mi wybaczyli, bo udaje ze jestem szczesliwa, a on jest dla mnie bardzo dobry. Nie powiem czesto mamy dobre dni ale jak juz o cos sie poklocimy on pierwsze co robi to krzyczy ze sie wyprowadza i mnie zostawia z naszym dzieckiem. Gdy wpada w zlosc wyzywa mnie od glupkow itp. Najgorsze, ze kloci sie o glupoty, a potem obraca wszystko tak ze ja jestem ta zla. Wszystko mam robic jak on chce.jakikolwiek sprzeciw powoduje wielka obraze. Przez to wszystko nie mam ochoty na kontakty fizyczne z nim co jeszcze bardziej zaostrza nasze spory. Chce zeby mnie szanowal, wciaz go kocham chce naprawic nasz zwiazek bo pomimo wszystko jest bardzo dobrym tata dla naszego synka utrzymuje nas i nie zaluje nigdy pieniedzy na mnie i niego. Czy ktos moze poradzic jak poprawic nasza sytuacje?
Podobne tematy
W każdym związku są lepsze i gorsze dni. Wiem, coś o tym. Być może Twój facet nie do końca odnalazł się w związku. Na wiele takich sytuacji lekiem jest rozmowa. Może zrób jakąś romantyczną kolacje, albo wybierzcie się gdzieś razem. Wtedy delikatnie, bez krzyku, powiedz mu co ci leży na sercu. Nie obwiniaj go, bo być może on swojej winy nie widzi. Jeśli się kochacie, to wszystko jesteście w stanie przetrwać. Tylko pamiętaj, że wszystko ma swoje granice, jeśli on nie będzie pokazywał dobrych chęci, aby naprawić ten związek, lepiej będzie jak go zostawisz. Taki terror może odbić się nie tylko na tobie, ale także na dziecku. Skoro jest dobrym ojcem, będzie mógł widywać dziecko. Ale nie ma potrzeby by mały człowiek oglądał takie sceny.
Witam . Mam 20 lat i od ponad 2 lat jestem w związku. Mój chłopak był z początku miły,troskliwy ale po czasie zaczęłam go wgl nie poznawać zmienił się o 180 stopni zaczął byś chłodny,agresywny , nie raz mu się zdarzyło,że mnie wyzwał i podniósł na mnie rękę . Kłócę się z nim czasami o głupoty,a czasem o poważniejsze sprawy , a On za każdym razem obraca wszystko tak bym to ja była ta najgorsza..Nie raz wyzywa mnie od najgorszych,a jak ja na niego coś powiem ,to później sie wielce mówi "ja sobie to zapamiętam . Koleżanki mi mówią,że On mnie nie szanuje,że On jest zemną od tak..być może dla łóżka bo co się spotykamy to On to ma bo się boję,że może pójść do innej bo nie raz widziałam jak nie na jedną się dziwnie patrzył. Jestem jego pierwszą dziewczyną i być może On nie wie jak się zachować w związku itp..nie wiem nie chcę go usprawiedliwiać . Czasami odnoszę wrażenie,że On mnie wgl nie kocha .. nie daje mi tego uczucia odczuć wszystko robi tak jakby mnie nie kochał . Proszę o poradę .
Witam . Mam 20 lat i od ponad 2 lat jestem w związku. Mój chłopak był z początku miły,troskliwy ale po czasie zaczęłam go wgl nie poznawać zmienił się o 180 stopni zaczął byś chłodny,agresywny , nie raz mu się zdarzyło,że mnie wyzwał i podniósł na mnie rękę . Kłócę się z nim czasami o głupoty,a czasem o poważniejsze sprawy , a On za każdym razem obraca wszystko tak bym to ja była ta najgorsza..Nie raz wyzywa mnie od najgorszych,a jak ja na niego coś powiem ,to później sie wielce mówi "ja sobie to zapamiętam . Koleżanki mi mówią,że On mnie nie szanuje,że On jest zemną od tak..być może dla łóżka bo co się spotykamy to On to ma bo się boję,że może pójść do innej bo nie raz widziałam jak nie na jedną się dziwnie patrzył. Jestem jego pierwszą dziewczyną i być może On nie wie jak się zachować w związku itp..nie wiem nie chcę go usprawiedliwiać . Czasami odnoszę wrażenie,że On mnie wgl nie kocha .. nie daje mi tego uczucia odczuć wszystko robi tak jakby mnie nie kochał . Proszę o poradę .
Oj Werusia,Werusia...
Co Ci daje ten zwiazek ? Dlaczego nie chcesz byc kochana, szanowana ?
Moja rada.Powiedz mu, ze to koniec.Bo nie daje Ci ciepla, czulosci, wsparcia.A daje Ci natomiast nerwy, wyzwiska, szturchance.Ze czujesz sie wykorzystana fizycznie.I on, jesli faktycznie Cie kocha, cos z tym zrobi.Moze jakas terapia ? A jesli nic nie zrobi, to nie masz czego zalowac.Bo ten zwiazek i tak nic Ci nie dawal.
werusia11 napisał/a:Witam . Mam 20 lat i od ponad 2 lat jestem w związku. Mój chłopak był z początku miły,troskliwy ale po czasie zaczęłam go wgl nie poznawać zmienił się o 180 stopni zaczął byś chłodny,agresywny , nie raz mu się zdarzyło,że mnie wyzwał i podniósł na mnie rękę . Kłócę się z nim czasami o głupoty,a czasem o poważniejsze sprawy , a On za każdym razem obraca wszystko tak bym to ja była ta najgorsza..Nie raz wyzywa mnie od najgorszych,a jak ja na niego coś powiem ,to później sie wielce mówi "ja sobie to zapamiętam . Koleżanki mi mówią,że On mnie nie szanuje,że On jest zemną od tak..być może dla łóżka bo co się spotykamy to On to ma bo się boję,że może pójść do innej bo nie raz widziałam jak nie na jedną się dziwnie patrzył. Jestem jego pierwszą dziewczyną i być może On nie wie jak się zachować w związku itp..nie wiem nie chcę go usprawiedliwiać . Czasami odnoszę wrażenie,że On mnie wgl nie kocha .. nie daje mi tego uczucia odczuć wszystko robi tak jakby mnie nie kochał . Proszę o poradę .
Oj Werusia,Werusia...
Co Ci daje ten zwiazek ? Dlaczego nie chcesz byc kochana, szanowana ?
Moja rada.Powiedz mu, ze to koniec.Bo nie daje Ci ciepla, czulosci, wsparcia.A daje Ci natomiast nerwy, wyzwiska, szturchance.Ze czujesz sie wykorzystana fizycznie.I on, jesli faktycznie Cie kocha, cos z tym zrobi.Moze jakas terapia ? A jesli nic nie zrobi, to nie masz czego zalowac.Bo ten zwiazek i tak nic Ci nie dawal.
Dokładnie On mnie nie szanuje mi to już każdy mówi i sie wszyscy zastanawiają czemu ja z nim jestem,sama sobie zadaję to pytanie a chyba miłość mnie przy nim trzyma bo się boję po prostu tej samotności . On mi co chwilę mówi,że sobie nie poradzę,że nie mogła bym odejść od niego i ja głupia mu w to uwierzyłam bo On wie,że jestem słaba i to wykorzystuje . Wiem,że powinnam uwierzyć w siebie,nabrać tej pewności siebie i w końcu zacząć żyć jak normalna kobieta w związku czyli być szczęśliwa ,ale to nie jest takie proste bo ciężko mi na prawdę przekreślić ten ponad dwuletni związek .
Zacznij od znalezienia pracy. To podstawa.
Mam pracę , a po za tym co tu ma wspólnego praca do złego traktowania przez partnera .
Szczęściara z Ciebie.. już piszę dlaczego.
Wiesz ile jest nieszczęśliwych kobiet które są źle traktowane przez mężów i dałyby wszystko by wrócić się w czasie do momentu gdy jeszcze nie były żonami, gdy jeszcze nie było dzieci które obserwując cierpią, gdy jeszcze nie były od faceta zależne finansowo i miały o 10,20 lat mniej ? Multum! A Ty jesteś na tym etapie gdzie Twój los zależy tylko i wyłącznie od Ciebie bez tego całego bagażu jaki wymieniłam powyżej.
Masz wolną rękę,pracę i skoro widzisz jak jest powinnaś kopnąć gościa w dupę z rozpędu a nie być z nim i znosić złe traktowanie z powodu strachu przed samotnością.
No i do tego robię szkołę zaoczną akurat od września mi sie zaczyna także na pewno jakoś sobie wszystko ułoże powoli ale jednak jest ciężko bo 2 lata były..chociaż zdaję sobie z tego sprawę,że są kobiety które już są mężatkami i to one juz wyboru nie mają ,chociaż być może mają ale nie chcą przekreślać kilkunastu lat małżeństwa do tego mają dzieci,a ja póki dzieci nie mam,mężatką nie jestem i wszystko w moich rękach całe życie przede mną . Dzisiaj przyjechał do mnie na chwilę i znów była kłótnia bo znów mi wyliczał ,że jaka to ja nie jestem a poszło o to bo chodzę sobie w czarnej krótkiej sukience to mu to przeszkadzało,ale przeciez zaden facet nie będzie mówił kobiecie jak ma się ubierać . To mi później powiedział,że o weekendzie mogę sobie zapomnieć mam nie dzwonić i powiedział,że ma spier.. ciężko mi jest ale muszę w końcu jakąś decyzję podjąć bo zamartwiać się nie mogę za młoda jestem na to .
Ojjj temat zazdrości o ciuchy jest mi bardzo znany, to teraz tym bardziej szczerze Ci radzę odejdź od niego. Lepiej nie będzie. Taka chora zazdrość się tylko pogłębia, ja z zazdrością mojego męża walczę cały czas i coraz bardziej wątpię że ta walkę wygram, rodzina tez to widzi tylko nie on. I też sygnały ostrzegawcze były przed ślubem.. ale i obietnice poprawy itd też. Teraz żałuję że zabrakło mi twardej dupy wtedy żeby go zostawić i naiwnie wierzyłam że to się zmieni.
.... zamartwiać się nie mogę za młoda jestem na to .
A co ? Starsze to sie moga zamartwiac ? Hehehe
Werusia.Ty juz prawie wygralas, bo zdalas sobie sprawe ze cos nie tak jest w Twoim zwiazku.I jeszcze potrafilas to opisac.
Glowa do gory.
Wiesz co ? Mam taka kolezanke, duzo mlodsza ode mnie.Wpakowala sie w taki toksyczny zwiazek.Obrazliwe epitety, brak wsparcia, a i rekoczyny sie zdarzaly.Kazdy jej mowil, zostaw go, szanuj sie.A ona nie, bo go kocha, bo on w srodku jest dobry, bo zdarzaja sie mile chwile..Ten jej bol psychiczny az bylo widac na jej twarzy.Wiecznie smutna, a jak sie usmiechala to ten usmiech by l jakis taki sztuczny.
Tez widziala, ze cos nie tak, poszla na terapie do psychologa.Nie potrafila sie odciac od niego, ale otworzyla sie na ludzi.Zaczela zyc.I kogos poznala.Zobaczyla, ze mezczyzna moze byc delikatny, troskliwy.
I znowu widze usmiech na jej twarzy.Ale prawdziwy, szczery.
Pamietaj, czy bedziesz sie usmiechala, to zalezy tylko od Ciebie.
Ja widzę ,że się dzieje źle , że On mnie tak traktować nie powinien ale nie raz chciałam się przełamać odejść od Niego..ale za każdym razem tęskniłam i wracałam , nie umiem się pozbierać , nabrać tych potrzebnych mi sił i odejść od niego jestem za słaba . A po poradę do psychologa bym się udała tylko nie chcę wyjść na jakąś kretynkę która nie umie uwolnić się od faceta .
Powiem,że On jest strasznie zazdrosny o to jak ja sie ubieram .. jak nie raz się ładnie ubrałam w niedziele i chciałam z nim iść na spacer, to On mi mówił,że ja się wystroiłam tylko dlatego by za mną się oglądali , a przecież zrobiłam to dla samej siebie i też dla niego. Chciała bym by był taki jak kiedyś .. ale On dawny juz nie wroci . . On mi zawsze powtarza ,że to ja go zmieniłam .
Izo, nie przejmuj się tym, że rodzina wcześniej wiedziała, iż to nie jest facet dla ciebie. Oni chcą dla ciebie dobrze. Chcą żebyś była szczęśliwa, więc nie wstydź się i odejdź od swojego partnera.
Joasiu, on ją wyzywa, wydziera się na nią, a to ona ma coś ratować? Niech ucieka.
Weroniko, ty też odejdź jak najszybciej od swojego chłopaka. Chyba, że chcesz być tak i gorzej traktowana przez całe życie?
Oczywiście , że nie .. nie chcę być tak traktowana całe życie bo na to nie zasługuje , żadna z kobiet na takie traktowanie ze strony swojego partnera nie zasługuje .
Wmawianie Ci,że nie dasz sobie bez Niego rady jest psychicznym znęcaniem się.Mam nadzieję,że jesteś w stanie Mu udowodnić,że jest wręcz przeciwnie:)Pewnie przeraża Cię wizja tak spędzonego życia,a więc uciekaj jak najdalej.Doskonale wiem,że tęsknota potrafi dużo zdziałać i czasami zamiast myśleć racjonalnie działamy impulsywnie.Przemyśl sobie wszystko na spokojnie i nie daj się poniżać! widocznie nikt Go nie nauczył jak powinno się traktować kobiety.Zadbaj sama o własne szczęście,przecież nikt nie zrobi tego lepiej od Ciebie.Facet widocznie jest niedojrzały emocjonalnie ma bardzo zaniżoną samoocenę,za co obrywa się przy pierwszej lepszej okazji Tobie.Nie zasługujesz na takie traktowanie,gdzieś tam jest ktoś kto pokaże Ci jak powinien wyglądać zdrowy związek.Bez wyzwisk,poniżania i szantaży,zamiast tego okaże Ci dużo miłości i wsparcia.Te Jego "chwile dobra"gdzie pokazuje jaki jest "czuły,dobry i kochający" wynikają z tego,że boi się,że Cię straci.Chociaż pewnie sama wiesz jak szybko Mu to mija.Teraz zabrania ubierania krótkich sukienek,a co będzie w przyszłości?Usiądź spokojnie i pomyśl jak dużo jesteś warta! Trzymam kciuki mam nadzieję,że podejmiesz właściwą decyzję,której nigdy nie będziesz żałować:)