Witajcie czytelniczki/cy.
Minęło trochę czasu od mojego ostatniego postu: Partner nie chce seksu. Polecam go przeczytać jeśli go zapomnieliście lub nie wiecie o co chodziło.
Mianowicie miałam odejść od partnera, ale kocham go i nie miałam odwagi zostawić go ze względu na brak seksu w naszym związku. W między czasie dowiedziałam się strasznych rzeczy. A więc...
Nie chciałam z niego rezygnować, więc postanowiłam dowiedzieć się o co chodzi, dlaczego on nie ma ochoty na seks. W końcu podczas rozmów niczego konkretnego mi nie powiedział. Zaczęłam go sprawdzać. Sprawdziłam jego historię przeglądarki i znalazłam tam link do strony z randkami. Założyłam tam profil jako inna kobieta, wstawiłam zdjęcia mojej starej kumpeli, której on nie kojarzy i się przeraziłam. Znalazłam profil spełniający jego kryteria, wygląd, zainteresowania, wiek. Napisał i na drugi dzień był odzew. Jak udostępnił mi zdjęcia i zobaczyłam, że to on to świat mi zawalił, nie mogłam złapać oddechu. Dla mnie wszystko było jasne. Ale byłam naiwna. Postanowiłam od razu do niego pojechać z nim zerwać i oddać mu klucze do jego mieszkania. Przez całą drogę płakałam. W międzyczasie dowiedziałam się, nie od niego, że jest u niego rodzina, rodzice, małe dzieci. Nie chciałam robić mu wstydu choć miałam wielką ochotę. Zadzwoniłam, wszystko mu powiedziałam, że wiem, był wystraszony. Umówiłam się z na wizytę za 2 dni. Przez ten czas cierpiałam, nie kontaktowałam się z nim. To on się odezwał, że prosi o drugą szanse. Dałam mu, być może jestem naiwna. Tłumaczył, że zachował się jak dzieciak, że profil założył po alkoholu. Że z żadną się nie spotkał i nie zdradził mnie, a prowadził tylko niewinny flirt. Przełknęłam to, wybaczyłam. Od tego czasu minął miesiąc. Seks uprawialiśmy tylko raz z mojej inicjatywy. Już mam dość go prosić i wypytywać. Tłumaczy że nikogo nie ma, że mnie kocha, że go podniecam, że jestem w łóżku pierwsza klasa, ale że z nim coś jest nie tak, że nie ma ochoty. Postanowiłam walczyć o nasz związek i chcę mu pomóc. Zastrzegłam sobie, że jak się nie zmieni to z nami koniec, jeśli nie zauważę, że że on chce to zmienić, starać się to ja nie zamierzam z nim być. Powiedział, że przeprasza i ma nadzieję, że mu minie ta oziębłość. Od ponad 1,5 roku nasz związek już nie jest taki sam. Czuję, że on się mniej stara, chodzi o całokształt. Namawiam go na wizytę u lekarza. Co o tym myślicie? Może jestem ślepa a on mnie tylko okłamuje