Dziewczyny! My zdradzone i Wy zdradzające! Może czas zostawić za sobą tych, którzy są naszymi katami mimo uczuć,którymi ich darzymy i spróbować poszukać gdzie indziej. Odciąć się od tych zawikłanych historii. Skoro zakochanie się jest takie fajne to czemu od niego uciekamy? Jest tylu facetów, którzy są gotowi wychowywać nie swoje dzieci i doskonale dopasowują się nowej sytuacji. Znam taki przykład: Dziewczyna ode mnie z pracy pozostawiona z dwójką maluszków poznała faceta, który nie mógł mieć własnych. Od lat układa im się fantastycznie. Są cudowną rodziną. Nie użalajmy się nad sobą! Idźmy z podniesioną głową, nie wiadomo co komu pisane!
Podobne tematy
Co? Mówicie, że to nie takie proste? Wciąż wierzycie, że wszystko odbudujecie na tych zgliszczach? I jakie to życie będzie? Pełne podejrzeń, oskarżeń i wypominania przeszłości. To przedłużenie agonii. Czemu się tak katować? Czemu nie wziąć przykładu z naszych mężów? Znudziło mnie dotychczasowe życie.....idę w coś nowego! Tylko gdzie szukać?! ![]()
Zazwyczaj sami się znajdują:D Tylko lepiej nie wchodzić w nowy związek bo tak. Najpierw trzeba zamknąć za sobą stare sprawy. A co do zakochiwania- właśnie o to w tym chodzi, że zakochanie nie jest takie proste. Nie wystarczy sobie powiedzieć ok zakocham się i proszę pojawia się książę na białym koniu. Zazwyczaj jest to proces długotrwały:)
Bardzo optymistyczne podejście , niesamowicie mi się podoba ... Nie żebym była jakąś marudą , ale kurde żeby jeszcze wszystkie uczucia dało się tak łatwo wymazać , zakochać się na nowo i zacząć żyć. Ale Tobie autorko życzę powodzenia z całego serca ![]()
Nie mówię, że to proste ale trzeba spróbować choć otworzyć się na nowe znajomości. Pielęgnowanie w sobie złości, bólu, chęci zemsty to nie jest dobra droga. Zżera mnie to od Srodka a papierosy przepalają krtań...nie chcę tak dłużej!!!!!!!!!!!
Nie mówię, że to proste ale trzeba spróbować choć otworzyć się na nowe znajomości. Pielęgnowanie w sobie złości, bólu, chęci zemsty to nie jest dobra droga. Zżera mnie to od Srodka a papierosy przepalają krtań...nie chcę tak dłużej!!!!!!!!!!!
No i masz rację, już dawno to proponowałam w jakimś wątku. Pozamiatać i do przodu ![]()
no to wyobraź sobie, że zamiatasz sporo piachu, kurzu, pająków i soli, ciach, ciach na zmioteczkę, do śmietniczka, masz pozamiatane, a potem, 4 dni później ni z tego ni z owego, śmietniczek się sam otwiera, to wszystko wylatuje i trach Ci w oczy
i co wtedy?
no to wyobraź sobie, że zamiatasz sporo piachu, kurzu, pająków i soli, ciach, ciach na zmioteczkę, do śmietniczka, masz pozamiatane, a potem, 4 dni później ni z tego ni z owego, śmietniczek się sam otwiera, to wszystko wylatuje i trach Ci w oczy
i co wtedy?
To na mokro - nie wyleci, przylepi się do śmietniczka ![]()
O to chodzi! Jak nie kijem go to pałką! Jestem niemal pewna, że jak zacznę żyć optymistyczniej to i mój przesympatyczny małżonek się zastanowi. Jeśli chciał mnie zgnębić i upokorzyć to udało mu się ale na krótko. Jeśli jest karma i oliwa sprawiedliwa to ja znajdę szczęście a on niech założy rodzinę ze swoją Boginią i pokaże jak się z nią żyje w normalnych warunkach a nie w ukryciu. Jestem pewna, że to padnie szybciej jak powstało! A u mnie już zamki zmienione:)
Niezaprzeczalnie , trzeba jak najrzadziej , jak najmniej wracać myślami ... kiedyś chyba mija
Słuchajcie, jeśli nawet jeszcze daleka droga do zapomnienia to druga strona nie powinna o tym wiedzieć..Nie wiem może trafiłam na wyjątkowego potwora ale ile razy go prosiłam, żeby się zastanowił czy warto niszczyć to co zbudowaliśmy przez te lata -on rósł, nabierał postawy: będę robił co mi się podoba...już nie masz na to wpływu. Więc dobrze, wypi....j z mojego życia a o dzieci pytaj smsem. Wtedy znowu na przekór dzwoni i troskliwie pyta czy dajemy radę. To do niczego nie prowadzi. Ten śmietnik będzie się wysypywał dopóki dam się traktować jak samotną sierotę. Prawda jest taka, że ogarniam wszystko sama od lat i odkąd go nie ma nic się nie zmieniło. Dawał tylko kasę a teraz będzie robił to przez alimenty. Uczucia tak się już pogubiły, że chyba trzeba by je z tych śmieci odsortować i odkurzyć a komu to i na co? Iść do przodu!
Prawidłowo
! Mało to normalnych facetów po świecie chodzi ? A wy zawsze musicie zakochiwać się w palantach ;p Najważniejsze by się nie poddawać
!
Właśnie to jest sedno! Pewien typ kobiety lgnie nieświadomie do takich palantów. Jestem chyba takim typem, aczkolwiek nikt z mojej rodziny ani znajomych go nie rozszyfrował. Dobrze się maskował. Wiem, że trzeba słuchać swojej intuicji. Ja swoją skutecznie zagłuszałam. Od lat śnię, że chodzę wśród ludzi i pytam z kim jestem, bo wiem, ze kogoś mam ale nie mam pojęcia kto to. A że mnie zdradza to milion pięćset sto dziewięćset razy śniłam. Jak budziłam się z płaczem to przytulał i mówił: to tylko sen... Uroczy motherfucker!
Mimo że jestem facetem daleki jestem od ich obrony. Pracuje z samymi "alfami" i super "maczami" więc nasłuchałem się różnych opowieści. Moja rada ... jeśli nie widzisz błysku w jego oczach gdy na Ciebie patrzy, jeśli nie przetrzymasz go i jeśli nie udowodni Ci tego, że chce, że może dla Ciebie zrobić wszystko - odpuść sobie. Wiem że w życiu jest różnie ale najgorsze jest to, że kobiety same pozawalają na pewne rzeczy mężczyznom i same ich do tego "prowokują". Dają się podejść niezdecydowanym, szukającym doznań lub po prostu znudzonym
Jeśli oboje robią to tylko dla zabawy to ok ale jeśli jedna strona się angażuje a druga nie - w końcu zaboli ...
Gratuluje i popieram....ale do siebie odniesc nie potrafie...
Nie wiem, gdzie sa ci faceci, warci zwiazku?
Jak mialby wygladac ten zwiazek, o ktory warto sie starac?
Jak komus zaufac?
No i wreszcie, jak sie zakochac?????
Chyba najspokojniej jest w samotnosci...jak szukalam, meczylo mnie to.
Poczekam sobie " az mi sie samo przydarzy", " az milosc sama mnie znajdzie"
Co, przy zalozeniu mojego zerowego zainteresowania jest mniej prawdopodobne niz wygrana w lotto.
no to wyobraź sobie, że zamiatasz sporo piachu, kurzu, pająków i soli, ciach, ciach na zmioteczkę, do śmietniczka, masz pozamiatane, a potem, 4 dni później ni z tego ni z owego, śmietniczek się sam otwiera, to wszystko wylatuje i trach Ci w oczy
i co wtedy?
To jeszcze raz, i jeszcze jeden. Do skutku;)
A najlepiej to od razu wynieść do kubła, to może samo nie wróci:DD
Mimo że jestem facetem daleki jestem od ich obrony. Pracuje z samymi "alfami" i super "maczami" więc nasłuchałem się różnych opowieści. Moja rada ... jeśli nie widzisz błysku w jego oczach gdy na Ciebie patrzy, jeśli nie przetrzymasz go i jeśli nie udowodni Ci tego, że chce, że może dla Ciebie zrobić wszystko - odpuść sobie. Wiem że w życiu jest różnie ale najgorsze jest to, że kobiety same pozawalają na pewne rzeczy mężczyznom i same ich do tego "prowokują". Dają się podejść niezdecydowanym, szukającym doznań lub po prostu znudzonym
Jeśli oboje robią to tylko dla zabawy to ok ale jeśli jedna strona się angażuje a druga nie - w końcu zaboli ...
Wszystko niby racja.
Tylko te błyski mogą być, i te chęci też.
A później jakoś się panu odechciewa.
I ta zabawa zostaje jedynie.
I jak tu rozgraniczyć czy to pojedynczy błysk czy burza?
... jeśli nie widzisz błysku w jego oczach gdy na Ciebie patrzy, jeśli nie przetrzymasz go i jeśli nie udowodni Ci tego, że chce, że może dla Ciebie zrobić wszystko - odpuść sobie
Tak, to prawda, trzeba faceta przetrzymać, musi zawalczyć. Strasznie to głupie, że jesteśmy dorośli, każdy wie czego chce a i tak trzeba uprawiać takie gierki. Ale skoro tak mówi sam przedstawiciel niezrozumianego gatunku:) to trzeba się dostosować. Mówię to z całą sympatią, dzięki, że dołączyłeś:)
Dziewczyny! My zdradzone i Wy zdradzające! Może czas zostawić za sobą tych, którzy są naszymi katami mimo uczuć,którymi ich darzymy i spróbować poszukać gdzie indziej. Odciąć się od tych zawikłanych historii. Skoro zakochanie się jest takie fajne to czemu od niego uciekamy? Jest tylu facetów, którzy są gotowi wychowywać nie swoje dzieci i doskonale dopasowują się nowej sytuacji. Znam taki przykład: Dziewczyna ode mnie z pracy pozostawiona z dwójką maluszków poznała faceta, który nie mógł mieć własnych. Od lat układa im się fantastycznie. Są cudowną rodziną. Nie użalajmy się nad sobą! Idźmy z podniesioną głową, nie wiadomo co komu pisane!
No kolejna "męska" decyzja w Twoim życiu...popieram 110%,albo i więcej...
Kolejna,bo pierwszą już wykonałaś...wykopałaś palanta na zbity pysk.Tak trzymaj
Witaj majkaszpilka
Dzięki, że jesteś! To dzięki Tobie i ludziom takim jak Ty łatwiej się podejmuje takie decyzje! Życzę sobie tylko wytrwałości:)
Witaj majkaszpilka
Dzięki, że jesteś! To dzięki Tobie i ludziom takim jak Ty łatwiej się podejmuje takie decyzje! Życzę sobie tylko wytrwałości:)
Hej Never...
Nie,to nie tak do końca...to Twoje decyzje i słusznie,że takowe podejmujesz.Ja wierzę w Ciebie,bo widzę,że jesteś silną babeczką,może trochę przytłoczoną,ale potencjał masz i zapewne dobrze go w swoim życiu wykorzystasz.A innych i ich opinię zlej ciepłym,parabolicznym moczem(wiesz, kogo mam na myśli hehe).Zresztą opinia jest jak odbytnica,każdy ją ma to niech "se"myślą co chcą.Azymut obrałaś dobry ![]()
Never, gratuluję optymizmu. Ja nie byłam zdradzana, ani nie jestem zdradzająca, ale rozstałam się z ojcem mojego dziecka. I jak pomyślę o tym, że miałabym znów kogoś szukać i babrać się w tym emocjonalnym G..., to mnie trzęsie. A z drugiej strony nie chciałabym, żeby moje dziecko miało zgorzkniałą matkę. I co tu robić?...
Też tak chcę!
Ale taka jestem pizdowata ![]()
Nie można wierzyć, że każdy następny będzie skurczysynem! Daj sobie czas...nie wiem jak Ty ale ja jestem typem przytulasa, lubie mieć kogoś bliskiego i wierzyć, że jest tylko dla mnie.Marzę o normalnym, ciepłym i szczerym domu. Prędzej czy później to Cię dopadnie:) Dla dziecka to chyba też lepiej patrzeć na matkę radosną i mieć pełną rodzinę. Tata to fajny kumpel pod warunkiem, że chce nim być.
Też tak chcę!
Ale taka jestem pizdowata
nie jesteś w tej pizdowatości sama ![]()
Toorank!!!!!! Przywołuję Cię do porządku! Musimy w ramach terapii wyjść razem na piwo:) Wygarniemy sobie jakbyśmy były od tego samego chłopa a później pośpiewamy:
Żałuję że Cię znałam,żąłuję, że ufałam
Bo nie wart jesteś żadnej łzy, nie chciałeś wierzyć im
Żałuję, że Cię znałam, żałuję, że ufałam
I powiem to, choć szkoda słów, że będziesz kiedyś sam
Całkiem sam i bez żadnych szans ![]()
toorank napisał/a:Też tak chcę!
Ale taka jestem pizdowatanie jesteś w tej pizdowatości sama
Nie,no ja Was bardzo przepraszam...że co?Jakie niby?To Wy jeszcze "pizdusiów" nie widziałyscie ![]()
Właśnie ta niewiara w siebie, ta niska samoocena spowodowana ich manipulacją, ich docinkami,,kto by Cię chciał, jesteś byle jaka, nijaka" powodują, że nie mamy ochoty na nowy związek. Powiem Wam tak, ściemniłam, że z kimś się spotykam. Efekt: kilka telefonów dziennie. Ale nie jest to dla mnie sposób na powrót tylko potwierdzenie tezy: pieprzony pies ogrodnika! To kolejna wada do encyklopedii jego negatywnych cech charakteru... Jesteśmy zaje..ste bo mimo ich podłości nie upadłyśmy. Przygnębienie,stres czasem płacz ale co trzeba zrobić robimy bo znamy hierarchię wartości. Oni zazwyczaj uderzają w pijaństwo albo inne głupoty, są słabi i prędzej czy później przyłażą pełzaki jedne na kolanach. A tfu! Dziewczyny nie mówcie, że jesteście pizdowate! ONI SĄ CHUJOWACI!!!!!
ONI SĄ CHUJOWACI!!!!!
z tym się zgadzam w 100%
ehh poprawiacie mi humor
Toorank napisała mi na innym poście, że facet, który wynosi z domu intymne sprawy między nim a żoną jest skończonym bydlakiem...no właśnie jeśli człowiek decyduje się na zdradę, powinien zrobić to próbując zachować resztki honoru i nie spychać winy na żonę dodatkowo ją poniżając. Jest wiele podłości, których dopuścił się mój facet, teraz to szambo wypływa. Dlatego zaczynam od nowa. Tych upokorzeń moja głowa nie przetrawi na tyle by wybaczyć, nawet dla dzieci!
Never my chyba miałyśmy tego samego męża
Albo oni są tak powtarzalni do porzygu ![]()
zbytdelikatna, właśnie dzięki temu miejscu uświadomiłam sobie jak wiele jest nas- Bogu ducha winnych żon, kochających matek, które często porezygnowały ze swoich pasji i z dotychczasowego, wygodniejszego życia dla tych leniwców, pasożytów, zdrajców! Po części same stworzyłyśmy te potwory pozwalając co raz więcej, wyręczając, machając ręką na ich fanaberie, żeby się nie kłócić, dla świętego spokoju. Wydawało nam się, że docenią, że będą się wręcz chwalić nami. Efekt był odwrotny. Mój chyba chciał żyć jak na początku. Czuć, że jest dla mnie Bogiem, być podziwiany, chwalony za to że JEST nie za to co musi robić...bo nic nie musiał. Gdy zaczęły się obowiązki czar prysł. Łatwiej było uciekać z domu niż go tworzyć. Pod koniec wracał wieczorami, piwo w rękę i telewizorek. Zero rozmowy, przytulenia, nawet brak zainteresowania córką czy dzieckiem które nosiłam pod sercem. Mówiłam, że ktoś go podmienił,że nie jest sobą ale będę na niego czekać bo kocham..on się tylko krzywo uśmiechał. Był zakochany i dalej jest. Dziś wiem, ze to nie miłość do niej ale do samego siebie go zgubiła. On dla niego jest najważniejszy. Egoiści mają lepiej? Chyba nie bo został sam, ludzie nim gardzą. Wczoraj zaczepiła mnie sprzątaczka i mówi: widziałam jak zimą myła Pani okna- w ciąży! Pani jest nienormalna!
Ja na to: Chyba tak, ale już dochodzę do zdrowia..jeszcze chwila i znów będę normalna:) Życzę Wam tego samego:)
No niestety często co niektórzy twierdzą, że jeśli facet zdradza,olewa rodzinę tzn. że z kobietą jest coś nie tak. Guzik prawda, właśnie przeważnie miał w domu wszystko, co potrzebne do szczęścia, a jednak... a może właśnie dlatego? Takie kobiety są krzywdzone podwójnie,przez partnera, przez społeczeństwo i to one płacą swoim zdrowiem. I fakt, panowie tego typu mają jakieś rozdwojenie jaźni, czy podwójne twarze. Ja też mówię, że wyszłam za wspaniałego człowieka, a żyłam z idiotą. Jeszcze usiłował mi wmówić, że to moja wina - typowy przykład manipulacji. A było tak jak piszesz, zona ble, dzieci ble, wszelkie obowiązki ble, piwko, tv, komputer, koledzy, "koleżanki", to był nr 1 w tym naszym nieszczęsnym związku. Teraz chce wrócić i zacząć od początku, ale ja już nie chcę, wszystko mi zohydził. Cieszę się jednak, że wracam do normalności, wreszcie.Dzięki za życzenia i wzajemnie ![]()
Ej hola, hola drogie panie
! Nie po to się udzieliłem by czytać teraz że jestem "chujowaty" albo do "porzygu" taki sam ;p zbytdelikatna i nevertoolate jestem waszym męskim odpowiednikiem i "niezrozumiany gatunek" mnie rozbawił
! Współczuje wam ale nie cały męski świat jest taki sam. Wszyscy faceci chcą być "męscy" ale niektórzy nie rozumieją że w związku, obowiązkach domowych, opiece nad dziećmi tez można się realizować. Ilu znam takich którzy są lepszymi ojcami niż kobiety matkami
Już nie mówię że coraz mniej kobiet odnajduje się w kuchni - tak, tak drogie panie ;p ! Wrzucajcie nas do jednego wora to nigdy nikogo nie znajdziecie a jak już znajdziecie i znów się fatalnie zakochacie, to zwalicie na to że każdy facet taki sam
Mnie wychowywano od bajtla że "swoje skarpetki pierze się samemu". Dzięki temu gdy po 6 latach małżeństwa gdy zostałem sam, umiem poradzić sobie z domem i innymi obowiązkami, mimo że na śląsku tradycyjnie zawsze istniał podział obowiązków
Normalni i "nudni" czyli zwyczajni faceci tez się zdarzają drogie panie !
Ej hola, hola drogie panie
! Nie po to się udzieliłem by czytać teraz że jestem "chujowaty" albo do "porzygu" taki sam ;p
No już się nie denerwuj
Jeśli prawdą jest to co piszesz to gratuluję samodzielności i mądrej głowy. Jeśli w mazowieckim istnieją takie białe kruki- zapraszam na kawę:p
Bart.k napisał/a:Ej hola, hola drogie panie
! Nie po to się udzieliłem by czytać teraz że jestem "chujowaty" albo do "porzygu" taki sam ;p
No już się nie denerwuj
Jeśli prawdą jest to co piszesz to gratuluję samodzielności i mądrej głowy. Jeśli w mazowieckim istnieją takie białe kruki- zapraszam na kawę:p
Nooo ;p ! Jestem z natury spokojny ale umiem się bronić ;p ! Białe kruki z chęcią piją kawę w dobrym towarzystwie
!
Normalni i nudni,czyli zwyczajni - takiego zawsze szukałam, nie interesowali mnie inni, i wydawało się, że znalazłam. Wszystkie koleżanki mi go zazdrościły i co? Dopiero wylazłam z antydepresantów,a moje dzieci cieszą się, że z nami nie mieszka i rzadko odwiedza. Bart oby ci ta normalność nie minęła.
Nie chcę Was martwić, drodzy koleżanki i koledzy, ale wczoraj przeczytałam artykuł niejakiej Barbary Pietkiewicz pt. "Rozwód i co dalej", który mną wstrząsnął.
Fragment:
"Ci, którzy czują się po rozwodzie skrzywdzeni, ale i ci z uczuciem wyzwolenia, mają nadzieję, że czas uleczy rany rozstania. Niektórzy psycholodzy twierdzą, że potrzeba na to zaledwie pięciu lat. Nieprawda. Rozwód to takie zdarzenie w życiu, po którym najtrudniej dojść do siebie.Połowa rozwiedzionych kobiet i co trzeci rozwiedziony mężczyzna, zwłaszcza jeśli weszli w udany drugi związek, są szczęśliwi. Lecz w życiu połowy kobiet i dwóch na trzech rozwiedzionych mężczyzn trauma rozwodowa trwa jeszcze po 10 latach. Niektórzy przeżyli kolejne rozstanie. Każde było dramatem. Co trzecia kobieta i co czwarty mężczyzna uznali życie po rozwodzie za smutne i pozbawione satysfakcji. Dla wielu upływ nawet 15 lat nie oznacza zniknięcia bólu i cierpienia."
I...
"Bezpieczny wiek rozwodowy dla kobiet – od 20 do 30 lat. Nie są jeszcze pogruchotane, wierzą, że rozwód będzie dla nich szansą na lepszy związek. Niemal wszystkie kobiety po czterdziestce w badaniach Wallerstein pozostały niezamężne (połowa ich mężów ożeniła się powtórnie). Wypadły z rynku matrymonialnego, a i zbyt są poranione. Ale niektóre z nich, szykanowane i poniżane przez mężów, po rozwodzie odżywają. "Połowa badanych przez Wallerstein, którzy pozytywnie oceniają drugi związek, zawarli go wiedząc już nie tyle, czego chcą, ale czego nie chcą. Ponuractwa, czepialstwa, małostkowości, gderliwości, kłótliwości, sknerstwa, durnej zazdrości. Już nie szukali ideału, lecz kogoś, kto nie ma w sobie tych małżeńskich trucizn. Jeśli się takiego znajduje i potrafi docenić jego walory, wygrywa się życie po rozwodzie.
Ale skoro szukacie nowych partnerów, to:
"Połowa badanych przez Wallerstein, którzy pozytywnie oceniają drugi związek, zawarli go wiedząc już nie tyle, czego chcą, ale czego nie chcą. Ponuractwa, czepialstwa, małostkowości, gderliwości, kłótliwości, sknerstwa, durnej zazdrości. Już nie szukali ideału, lecz kogoś, kto nie ma w sobie tych małżeńskich trucizn. Jeśli się takiego znajduje i potrafi docenić jego walory, wygrywa się życie po rozwodzie."
Chyba znalazłam, czego i Wam życzę;)
"Ci, którzy czują się po rozwodzie skrzywdzeni, ale i ci z uczuciem wyzwolenia, mają nadzieję, że czas uleczy rany rozstania. Niektórzy psycholodzy twierdzą, że potrzeba na to zaledwie pięciu lat. Nieprawda. Rozwód to takie zdarzenie w życiu, po którym najtrudniej dojść do siebie.Połowa rozwiedzionych kobiet i co trzeci rozwiedziony mężczyzna, zwłaszcza jeśli weszli w udany drugi związek, są szczęśliwi. Lecz w życiu połowy kobiet i dwóch na trzech rozwiedzionych mężczyzn trauma rozwodowa trwa jeszcze po 10 latach. Niektórzy przeżyli kolejne rozstanie. Każde było dramatem. Co trzecia kobieta i co czwarty mężczyzna uznali życie po rozwodzie za smutne i pozbawione satysfakcji. Dla wielu upływ nawet 15 lat nie oznacza zniknięcia bólu i cierpienia."
Nie brzmi to za ciekawie - mam dwóch kumpli którzy się rozwiedli z czego jeden ożenił się drugi raz już
Statystyka jest w taki razie dla mnie bezlitosna ;p
zbytdelikatna wiem że z czasem człowiek się zmienia ale każdy powinien nad sobą pracować. Już 3 rok jestem sam dla siebie i postanowiłem nie szukać na siłę "pocieszenia". Wiem sam że tak do końca nie jestem gotowy być dla kogoś w pełni. Nie chcę znów popełnić tego samego błędu gdy człowiek za szybko zaczyna komuś ufać i angażować się - jak wtedy gdy była wróciła z podkulonym ogonem... Na razie szukam ludzi z którymi dobrze będę się czuć i na których można polegać ![]()
Ja przeżywałem przez dwa lata rozpacz po śmierci matki i mniej więcej tyle samo po każdym nieudanym związku.
Ale chyba masz rację, że nieuświadomione rany goją się o wiele dłużej.
Tym razem zostałem bez mojego dziecka i wiem że ta męka jeszcze potrwa.
Emde?! Krzyk rozpaczy? Mów do nas!
Never nie jest aż tak źle.
Mam kochanych przyjaciół, super współpracowników i w wuj miłości i sympatii wokół.
Po prostu życie przyjebało mi w ryj.
Daj maila to Ci opiszę.
Dosc ciekawy temat, szkoda ze tak malo uzytkowniczek sie w nim wypowiada ![]()
Nie mówię, że to proste ale trzeba spróbować choć otworzyć się na nowe znajomości. Pielęgnowanie w sobie złości, bólu, chęci zemsty to nie jest dobra droga. Zżera mnie to od Srodka a papierosy przepalają krtań...nie chcę tak dłużej!!!!!!!!!!!
Odnowię temat ![]()
Nevertoolate widzę, że dostałaś pozytywnego "kopa" do zmian na lepsze i do zostawienia przeszłości za sobą. Mam takie pytanie do Ciebie i innych udzielających się w temacie, czy Wy macie też tak, że po rozstaniu są dni, kiedy wydaje wam się, że wstapiło w Was nowe życie, że możecie góry przenosic, zmieniacie fryzurę, zczynacie biegac, dietę, kurs tańca itd., a dnia następnego jest dno, wraca wszystko, żal, pretensje do siebie i do byłego partnera, tęsknota za dawnym związkiem, niepewnośc siebie i chęc schowania się pod kołdrą i nie wychylania nawet nosa? Ja tak mam od rozstania i zastanawiam się czy to zwyky proces powrotu do normalności.
Wlasnie dokladnie ja tez tak mam!!najpierw jest poczatek tygodnia mam zapal duzo energii planuje sobie ile to rzeczy zrobie w weekend ile bedzie ciekawych wydarzen w ktorych bede chciala wziac udzial...mija pare dni nachodza mnie wspomnienia smutki znow doły i chowam sie pod koldra bo jestem tak przybita rozstaniem
Wlasnie dokladnie ja tez tak mam!!najpierw jest poczatek tygodnia mam zapal duzo energii planuje sobie ile to rzeczy zrobie w weekend ile bedzie ciekawych wydarzen w ktorych bede chciala wziac udzial...mija pare dni nachodza mnie wspomnienia smutki znow doły i chowam sie pod koldra bo jestem tak przybita rozstaniem
Tak to normalne. Z biegiem czasu będzie coraz to więcej tych dni, gdzie się już nie wspomina i nie myśli o tym. Potem będą tez wygaszaly się uczucia. A przyjdzie dzien, kiedy to będzie się po prostu wspominać ale bez tęsknoty czy innych uczuć. Tak bardziej na chłodno. Kiedy to będzie to już zależy od stopnia zaangażowania i osoby, jej charakteru, uczuciowosci...
Ja z kolei stawiam teraz na swoj samorozwoj pochlonelam ksiazke o kobietach ktore kochaja za bardzo i nalogowej milosci
Ja z kolei stawiam teraz na swoj samorozwoj pochlonelam ksiazke o kobietach ktore kochaja za bardzo i nalogowej milosci
Też mi to przyjaciel polecił. Pomaga?
Mi bardzo
W jaki sposób można kochać za bardzo lol???
51 2015-08-28 21:42:03 Ostatnio edytowany przez inaczej_inna (2015-08-28 21:43:42)
W jaki sposób można kochać za bardzo lol???
Widac, że kobietą nie jesteś
. Można, choc to trudne do wytłumaczenia. Jak poświęcasz siebie, nie dostając wiele w zamian, bo tak Ci się wydaje, że tego wymaga miłośc i związek (inaczej można to nazwac głupotą, teraz już wiem
).
Burzowy napisał/a:W jaki sposób można kochać za bardzo lol???
Widac, że kobietą nie jesteś
. Można, choc to trudne do wytłumaczenia. Jak poświęcasz siebie, nie dostając wiele w zamian, bo tak Ci się wydaje, że tego wymaga miłośc i związek (inaczej można to nazwac głupotą, teraz już wiem
).
hmm głupota? Raczej dawanie dobrego serca osobom, które na to nie zasługują. Serce jest ślepe i tyle. Ja też byłem i chyba nadal jestem głupi.
Burzowy napisał/a:W jaki sposób można kochać za bardzo lol???
Widac, że kobietą nie jesteś
. Można, choc to trudne do wytłumaczenia. Jak poświęcasz siebie, nie dostając wiele w zamian, bo tak Ci się wydaje, że tego wymaga miłośc i związek (inaczej można to nazwac głupotą, teraz już wiem
).
Lol do tej pory słyszałem to tylko w kontekście tłumaczenia swojej rozwiązłości. No bo sorry, ale ileż można się zakochiwać? A nieudany związek to nie jest koniec świata. Także zastanawiam się po prostu, czy to coś ma faktycznie jakieś odzwierciedlenie, czy to tylko takie ględzenie.
inaczej_inna napisał/a:Burzowy napisał/a:W jaki sposób można kochać za bardzo lol???
Widac, że kobietą nie jesteś
. Można, choc to trudne do wytłumaczenia. Jak poświęcasz siebie, nie dostając wiele w zamian, bo tak Ci się wydaje, że tego wymaga miłośc i związek (inaczej można to nazwac głupotą, teraz już wiem
).
hmm głupota? Raczej dawanie dobrego serca osobom, które na to nie zasługują. Serce jest ślepe i tyle. Ja też byłem i chyba nadal jestem głupi.
No tak, ale czy to nie jest głupota? Jak ma się już ewidentne przesłanki, że na to nie zasługują, jak już sami mówią, że na to nie zasługują, a "serce" czy co tam jest za to odpowiedzialne nie potrafi odpuścic, bo przecież uczucie może wszystko zmienic. Jak patrzę na to już troszkę trzeźwiej, to widac, że głupota i właśnie ślepa naiwnośc.
Lol do tej pory słyszałem to tylko w kontekście tłumaczenia swojej rozwiązłości. No bo sorry, ale ileż można się zakochiwać? A nieudany związek to nie jest koniec świata. Także zastanawiam się po prostu, czy to coś ma faktycznie jakieś odzwierciedlenie, czy to tylko takie ględzenie.
O co chodzi z tym tłumaczeniem rozwiązłości, bo nie rozumiem? Hm, myślę, że to jednak jest realny problem niektórych typów osobowości, a nie tylko ględzenie.
No tak, ale czy to nie jest głupota? Jak ma się już ewidentne przesłanki, że na to nie zasługują, jak już sami mówią, że na to nie zasługują, a "serce" czy co tam jest za to odpowiedzialne nie potrafi odpuścic, bo przecież uczucie może wszystko zmienic. Jak patrzę na to już troszkę trzeźwiej, to widac, że głupota i właśnie ślepa naiwnośc.
Fakt, jak emocje opadają to człowiek widzi więcej i trzeźwiej ocenia sytuację. Ja już naiwny nie jestem, na pewne sprawy chyba zobojętniałem. Dużo prawdy jest w tym co napisałaś.
56 2015-08-28 23:05:11 Ostatnio edytowany przez inaczej_inna (2015-08-28 23:37:18)
Fakt, jak emocje opadają to człowiek widzi więcej i trzeźwiej ocenia sytuację. Ja już naiwny nie jestem, na pewne sprawy chyba zobojętniałem. Dużo prawdy jest w tym co napisałaś.
Widzi się więcej, ale czy da się z tego wnioski wyciągnąc na przyszłośc i jeszcze się do nich zastosowac? Mam nadzieję, że tak. Nie wiem, czy zobojętnienie to dobre rozwiązanie, pewnie bezpieczne, ale dużo się traci z "kolorów".
Czyli naiwny nie jesteś, ale głupi nadal, jak napisałeś w poprzednim poście?
nevertoolate napisał/a:Bart.k napisał/a:Ej hola, hola drogie panie
! Nie po to się udzieliłem by czytać teraz że jestem "chujowaty" albo do "porzygu" taki sam ;p
No już się nie denerwuj
Jeśli prawdą jest to co piszesz to gratuluję samodzielności i mądrej głowy. Jeśli w mazowieckim istnieją takie białe kruki- zapraszam na kawę:p
Nooo ;p ! Jestem z natury spokojny ale umiem się bronić ;p ! Białe kruki z chęcią piją kawę w dobrym towarzystwie
!
Ty się trzymaj tego śląska, czarusiu za dwa grosze... ;-P
@mirinda12
Samorozwój ,samorozwojem... poczekaj aż się dowiesz że Twoja chęć samorealizacji stoi na przeszkodzie do czyjegoś szczęścia... ;-)
58 2015-08-28 23:23:21 Ostatnio edytowany przez trudny_ (2015-08-28 23:24:27)
trudny_ napisał/a:Fakt, jak emocje opadają to człowiek widzi więcej i trzeźwiej ocenia sytuację. Ja już naiwny nie jestem, na pewne sprawy chyba zobojętniałem. Dużo prawdy jest w tym co napisałaś.
Widzi się więcej, ale czy da się z tego wnioski wyciągnąc na przyszłośc i jeszcze się do nich zastosowac? Mam nadzieję, że tak. Nie wiem, czy zobojętnienie to dobre rozwiązanie, pewnie bezpieczne, ale dużo się tracu z "kolorów".
Czyli naiwny nie jesteś, ale głupi nadal, jak napisałeś w poprzednim poście?
Ale Ty uważnie to wszystko czytasz i analizujesz.
Głupota, czyli pewna słabość jeszcze mi pozostała. Naiwny nie jestem i wiem jak się zachować by ta głupota nie wzięła nade mną góry. Co do zobojętnienia to jestem bardzo ostrożny. Szansę warto dać ale ... zdrowy dystans jednak trzeba zachować i emocje trzymać na wodzy.
Z kolorów może coś tracę ale, wszystko wróci do normy jak się spotka odpowiednią osobę na drodze. Wydaje mi się, że kolory wtedy znów się pojawią ![]()
Ale Ty uważnie to wszystko czytasz i analizujesz.
Głupota, czyli pewna słabość jeszcze mi pozostała. Naiwny nie jestem i wiem jak się zachować by ta głupota nie wzięła nade mną góry. Co do zobojętnienia to jestem bardzo ostrożny. Szansę warto dać ale ... zdrowy dystans jednak trzeba zachować i emocje trzymać na wodzy.Z kolorów może coś tracę ale, wszystko wróci do normy jak się spotka odpowiednią osobę na drodze. Wydaje mi się, że kolory wtedy znów się pojawią
To źle, że uważnie czytam? Wiele dyskusji tutaj powstaje przez to, że ktoś czegoś nie doczytał.
No tak coś za coś, albo się jest ostrożnym i bezpiecznym, albo ma się wszystkie kolory dzięki emocjonalnemu podchodzeniu do sprawy i niekontrolowaniu sytuacji. Trzeba wybrac, przynajmniej na początku
. Długo Ci zajęło wypracowanie dystansu?
trudny_ napisał/a:Ale Ty uważnie to wszystko czytasz i analizujesz.
Głupota, czyli pewna słabość jeszcze mi pozostała. Naiwny nie jestem i wiem jak się zachować by ta głupota nie wzięła nade mną góry. Co do zobojętnienia to jestem bardzo ostrożny. Szansę warto dać ale ... zdrowy dystans jednak trzeba zachować i emocje trzymać na wodzy.Z kolorów może coś tracę ale, wszystko wróci do normy jak się spotka odpowiednią osobę na drodze. Wydaje mi się, że kolory wtedy znów się pojawią
To źle, że uważnie czytam? Wiele dyskusji tutaj powstaje przez to, że ktoś czegoś nie doczytał.
No tak coś za coś, albo się jest ostrożnym i bezpiecznym, albo ma się wszystkie kolory dzięki emocjonalnemu podchodzeniu do sprawy i niekontrolowaniu sytuacji. Trzeba wybrac, przynajmniej na początku. Długo Ci zajęło wypracowanie dystansu?
Czasami to źle, że uważnie czytasz bo potem muszę długo myśleć co Ci odpowiedzieć. Trudne pytania zadajesz ![]()
Wy kobiety rzeczywiście bardziej emocjonalnie podchodzicie do pewnych spraw. Nie widzę w tym nic złego. Wy przez to jesteście trochę bardziej narażone na przykre sytuacje ze strony przeciwnej. Jest w tym jednak Wasze piękno - w tym jakie jesteście uczuciowe, jak myślicie w waszych emocjach. Rolą faceta jest wiedzieć to jakie jesteście i żeby Was nie skrzywdzić, nie wykorzystać itp. Wy jesteście bardzo delikatne. Waszą skuteczną bronią przed nieodpowiednimi facetami wydaje mi się, że są wymagania. Jak kobieta stawia wymagania przed facetem to szybko może poznać z kim ma do czynienia. Jak się szybko gość zniechęci to lepiej dla Was. Nie tracicie na idiotę czasu i energii. Ale jak się stara, coś mu nie wychodzi ale jednak stara no to już może warto się zastanowić
Kobiety - musicie być ostrożne i przebiegłe. Czy długo mi zajęło wypracowanie dystansu? Do tej osoby kilka tygodni. Wiem jak się wobec niej teraz ewentualnie zachować. Jakie wymagania przed nią w razie czego postawić. Wyciągnąłem wnioski i tyle. Ten dystans przełożę też pewnie na przyszłą relację. Trzeba zmądrzeć. Wiem, że trzeba mieć szacunek dla samego siebie, zachować swoją wartość. To wszystko jest kwestią dojrzałości i ciągłej pracy nad sobą. Po zranieniu na początku jest ciężko ale uwierz mi, że wyjdziesz z tego silniejsza i bardziej dojrzała.
Wiem to po sobie. Ważne by nikogo nie szukać na siłę i by być ostrożnym
Czasami lepiej by pewne sprawy toczyły się wolniej i by nie robić sobie i drugiej stronie zbędnych nadziei. Uciekam spać, ciężko pracowałem, dobranoc ![]()
61 2015-08-29 11:20:14 Ostatnio edytowany przez inaczej_inna (2015-08-29 11:39:03)
Czasami to źle, że uważnie czytasz bo potem muszę długo myśleć co Ci odpowiedzieć. Trudne pytania zadajesz
Wy kobiety rzeczywiście bardziej emocjonalnie podchodzicie do pewnych spraw. Nie widzę w tym nic złego. Wy przez to jesteście trochę bardziej narażone na przykre sytuacje ze strony przeciwnej. Jest w tym jednak Wasze piękno - w tym jakie jesteście uczuciowe, jak myślicie w waszych emocjach. Rolą faceta jest wiedzieć to jakie jesteście i żeby Was nie skrzywdzić, nie wykorzystać itp. Wy jesteście bardzo delikatne. Waszą skuteczną bronią przed nieodpowiednimi facetami wydaje mi się, że są wymagania. Jak kobieta stawia wymagania przed facetem to szybko może poznać z kim ma do czynienia. Jak się szybko gość zniechęci to lepiej dla Was. Nie tracicie na idiotę czasu i energii. Ale jak się stara, coś mu nie wychodzi ale jednak stara no to już może warto się zastanowićKobiety - musicie być ostrożne i przebiegłe. Czy długo mi zajęło wypracowanie dystansu? Do tej osoby kilka tygodni. Wiem jak się wobec niej teraz ewentualnie zachować. Jakie wymagania przed nią w razie czego postawić. Wyciągnąłem wnioski i tyle. Ten dystans przełożę też pewnie na przyszłą relację. Trzeba zmądrzeć. Wiem, że trzeba mieć szacunek dla samego siebie, zachować swoją wartość. To wszystko jest kwestią dojrzałości i ciągłej pracy nad sobą. Po zranieniu na początku jest ciężko ale uwierz mi, że wyjdziesz z tego silniejsza i bardziej dojrzała.
Wiem to po sobie. Ważne by nikogo nie szukać na siłę i by być ostrożnym
Czasami lepiej by pewne sprawy toczyły się wolniej i by nie robić sobie i drugiej stronie zbędnych nadziei. Uciekam spać, ciężko pracowałem, dobranoc
Wymagający rozmówca, nie może byc przecież za łatwo
. To jest między kobietami a mężczyznami najciekawsze, ten różny sposób odbierania spraw, wy bardziej logicznie i racjonalnie, my znów zwykle emocjonalnie, ale też na tej płaszczyźnie rodzi się wiele nieporozumień. Klucz w tym, żeby się takimi zaakceptowac i gdzieś szukac płaszczyzny porozumienia i się nie krzywdzic wzajemnie.
Dzięki za radę z wymaganiami
, to chyba w końcu ten czas dla mnie, żeby zacząc jes stawiac...dorosłam
. Tylko zobacz ile tu jest tematów o tym, że kobiety chcą za dużo, za dużo wymagań itd. Wiem, że to powinny byc rozsądne wymagania i dostosowane też do mnie, do mojego poziomu. Napisałabym dobranoc, ale teraz to już dzień dobry raczej
.
trudny napisał/a:Czasami to źle, że uważnie czytasz bo potem muszę długo myśleć co Ci odpowiedzieć. Trudne pytania zadajesz
Wy kobiety rzeczywiście bardziej emocjonalnie podchodzicie do pewnych spraw. Nie widzę w tym nic złego. Wy przez to jesteście trochę bardziej narażone na przykre sytuacje ze strony przeciwnej. Jest w tym jednak Wasze piękno - w tym jakie jesteście uczuciowe, jak myślicie w waszych emocjach. Rolą faceta jest wiedzieć to jakie jesteście i żeby Was nie skrzywdzić, nie wykorzystać itp. Wy jesteście bardzo delikatne. Waszą skuteczną bronią przed nieodpowiednimi facetami wydaje mi się, że są wymagania. Jak kobieta stawia wymagania przed facetem to szybko może poznać z kim ma do czynienia. Jak się szybko gość zniechęci to lepiej dla Was. Nie tracicie na idiotę czasu i energii. Ale jak się stara, coś mu nie wychodzi ale jednak stara no to już może warto się zastanowićKobiety - musicie być ostrożne i przebiegłe. Czy długo mi zajęło wypracowanie dystansu? Do tej osoby kilka tygodni. Wiem jak się wobec niej teraz ewentualnie zachować. Jakie wymagania przed nią w razie czego postawić. Wyciągnąłem wnioski i tyle. Ten dystans przełożę też pewnie na przyszłą relację. Trzeba zmądrzeć. Wiem, że trzeba mieć szacunek dla samego siebie, zachować swoją wartość. To wszystko jest kwestią dojrzałości i ciągłej pracy nad sobą. Po zranieniu na początku jest ciężko ale uwierz mi, że wyjdziesz z tego silniejsza i bardziej dojrzała.
Wiem to po sobie. Ważne by nikogo nie szukać na siłę i by być ostrożnym
Czasami lepiej by pewne sprawy toczyły się wolniej i by nie robić sobie i drugiej stronie zbędnych nadziei. Uciekam spać, ciężko pracowałem, dobranoc
Wymagający rozmówca, nie może byc przecież za łatwo
. To jest między kobietami a mężczyznami najciekawsze, ten różny sposób odbierania spraw, wy bardziej logicznie i racjonalnie, my znów zwykle emocjonalnie, ale też na tej płaszczyźnie rodzi się wiele nieporozumień. Klucz w tym, żeby się takimi zaakceptowac i gdzieś szukac płaszczyzny porozumienia i się nie krzywdzic wzajemnie.
Dzięki za radę z wymaganiami, to chyba w końcu ten czas dla mnie, żeby zacząc jes stawiac...dorosłam
. Tylko zobacz ile tu jest tematów o tym, że kobiety chcą za dużo, za dużo wymagań itd. Wiem, że to powinny byc rozsądne wymagania i dostosowane też do mnie, do mojego poziomu. Napisałabym dobranoc, ale teraz to już dzień dobry raczej
.
Dzień dobry. Proszę bardzo. Dobra rada to moje drugie imię
Pierwsze to trudny_ ![]()
Dzień dobry. Proszę bardzo. Dobra rada to moje drugie imię
Pierwsze to trudny_
że trudny to już pamiętam z pierwszej rozmowy ![]()
64 2015-08-29 14:38:32 Ostatnio edytowany przez trudny_ (2015-08-29 14:57:53)
trudny_ napisał/a:Dzień dobry. Proszę bardzo. Dobra rada to moje drugie imię
Pierwsze to trudny_
że trudny to już pamiętam z pierwszej rozmowy
Trudny ma dziś dobry humor, a to rzadkie zestawienie. Fajnie, że pewne rzeczy przemyślałaś i jak to określiłaś dojrzałaś. Kobieta wymagająca (nosząca nad sobą ochronny parasol), dojrzała, szanująca się, rozważna, rozwijająca się, wyciągająca wnioski ... ale też emocjonalna(to fajne) = kobieta zyskująca na swej atrakcyjności i wartości. Ważne by pewnych nieodpowiednich kandydatów odsiać na wstępie.
Dziś nawet opuścił mnie cynizm i wyrachowanie. Aż sam siebie nie poznaję.
Chyba przechodzę jakiś kryzys. Mam nadzieję, że jutro powrócę do normalnego stanu - formy.
Co do głównego wątku: "Koniec z użalaniem! Szukam faceta!" to zawsze uważałem, że użalać nad sobą się nie warto, to do niczego nie prowadzi. Szkoda na to czasu.
Wiem, że to trudne ale... tak trzeba. Trudniej znów się przełamać ale to już chyba temat na osobną rozmowę.
65 2015-08-29 16:01:48 Ostatnio edytowany przez inaczej_inna (2015-08-29 16:08:59)
Trudny ma dziś dobry humor, a to rzadkie zestawienie. Fajnie, że pewne rzeczy przemyślałaś i jak to określiłaś dojrzałaś. Kobieta wymagająca (nosząca nad sobą ochronny parasol), dojrzała, szanująca się, rozważna, rozwijająca się, wyciągająca wnioski ... ale też emocjonalna(to fajne) = kobieta zyskująca na swej atrakcyjności i wartości. Ważne by pewnych nieodpowiednich kandydatów odsiać na wstępie.
Dziś nawet opuścił mnie cynizm i wyrachowanie. Aż sam siebie nie poznaję.
Chyba przechodzę jakiś kryzys. Mam nadzieję, że jutro powrócę do normalnego stanu - formy.Co do głównego wątku: "Koniec z użalaniem! Szukam faceta!" to zawsze uważałem, że użalać nad sobą się nie warto, to do niczego nie prowadzi. Szkoda na to czasu.
Wiem, że to trudne ale... tak trzeba. Trudniej znów się przełamać ale to już chyba temat na osobną rozmowę.
Rzeczywiście też już zauważyłam, że jesteś jakiś mniej trudny
i nawet odpowiadasz na pytania (wykorzystam to hahah!
). Dzień jakiś pozytywny chyba, bo też usłyszałam dziś, że mam nadzwyczaj dobry humor.
Tylko, żeby jeszcze na rzecz parasola ochronnego nie stracic emocjonalności i czułości, to będzie trudne. U mnie jest taki problem, że jak nie ma tej iskry na samym początku znajomości, na pierwszym spotkaniu, to nie mam ochoty poznawac dalej, a to błąd najpewniej, bo odsiew robi się zbyt mocny i niesprawiedliwy.
Właśnie, rozbiliśmy trochę wątek. A tak jeszcze poza tematem, uwierzyłeś, że chodzą po Ziemii jeszcze fajne kobiety?
Użalanie się nad sobą jest bezsensu, ale trochę łagodzi ból, bo można wszystko zwalic na okrutny los, co rzuca kłody pod nogi i piasek w oczy
. Poza tym trudno przestac się użalac, jak ktoś podkopał wszystkie wartości, pewnośc siebie i wiarę w ludzi.