Cześć.
Od 3 lat studiuje, a raczej studiowałam pewien kierunek. Nie potrafię się uczyć, nie jestem w stanie się skoncentrować, nic mogę nic zapamiętać. Muszę siedzieć nad czymś miesiąc inaczej wiem, że nie zaliczę. Potrafię mieć frekwencję 100% zarówno na ćwiczeniach i wykładach, a i tak zaliczam w ostateczności. 1.5 roku z bólem, ale jakoś się udało wyjść na czysto. Na 4 i 5 semestrze zawaliłam po jednym przedmiocie, z czego jeden teraz powtarzałam. Znowu to zrąbałam. I to bardziej niż rok temu... po rozmowie z wykładowcą, która była delikatnie mówiąc przykra.. złożyłam rezygnacje.
Chciałam dokończyć ten kierunek właśnie na przekór tym, którzy od początku sugerowali mi, że powinnam się poddać. Nie udało mi się dopiąć celu. I chyba to mnie boli najbardziej. Nie mogę dojść do siebie. Z jednej strony nie miałam dnia bez myśli, żeby to rzucić, bo mimo, że lubię ten kierunek, to jestem za słaba i nie będę w tym pracować, a z drugiej...
Ironiczne jest to, że nie wiedzieć po co złożyłam odwołanie od własnej rezygnacji przy czym mam nadzieję, że mi go nie uznają, jednocześnie nie mogę znieść, że byłam tak blisko(jakbym nie zawaliła to zostałby tylko 7 semestr)do końca i nadal chciałabym to dokończyć 0_0 Tak, wiem - to jest chore. Wiem, że po tych studiach nie będę pracować w tym zawodzie, ale też nie widzę sensu w zmianie kierunku.
Mam ten problem, że od dziecka nie mogę znaleźć swojego miejsca w życiu. Czego się nie dotknęłam zawsze było krytykowane ze strony innych i było to słabe. Nie mogę znaleźć nic w czym bym była naprawdę dobra. Czuję. ze jestem bez przyszłości. Mam zryty mózg, nie wiem już o co mi chodzi.
Mam 24 lata i nigdy nie byłam w związku, ba nawet mnie nie ciągnie do tych spraw. Nie wierzę w przyjaźń, mam tylko kilkoro znajomych i nie jestem w stanie nawiązać większej więzi. Czuję się wszędzie obco, nie pasuje nigdzie. Nie mam już swojego celu. Czuję, że przegrywam życie. Gubie się gdziekolwiek idę. Potrafię dojść gdzieś, ale tylko jedną, wyznaczoną ścieżką, wystarczy mała zmiana, a już nie potrafię nigdzie trafić. Nie ogarniam życia. Parę razy słyszałam, że jestem opóźniona... czy to możliwe żebym miała jakiś autyzm?
Podobne tematy
2 2015-07-18 20:54:02 Ostatnio edytowany przez Shirow (2015-07-18 21:16:41)
Ale masz problemy z koncentracją czy zapamiętywaniem? Tak naprawdę każdy człowiek musi sam znaleźć odpowiedni dla siebie sposób uczenia się, zgodny z tym jak postrzega świat. Wzrokowcy i słuchowcy będą uczyć się inaczej. Może źle do tego podchodzisz? Co to był za kierunek? Edit: A tak właściwie to co Ty robisz w wolnym czasie? Piszesz o braku pasji i znajomych. Tym "byciem opóźnioną to bym się za bardzo nie przejmowała. Umiejętności i zdolności można rozwijać. Za pomocą odpowiednich ćwiczeń i odpowiedniego sposobu uczenia się można znacznie zwiększyć możliwości swojego mózgu. Wykorzystując neuroplastyczność, walczy się nawet z r?żnego typu uszkodzeniami. Jak dla mnie - Twoim głównym problemem jest brak wiary w siebie i ograniczenia, które sobie sama stawiasz. To co o sobie myślimy ma duży wpływ na sposób w jaki funkcjonujemy i nasze możliwości.
Pamięc mam zerową, koncentrować jest mi trudno. Potrafie czytać coś przez tydzień i kompletnie nic nie zapamiętać. Jak nie siedzę nad czymś miesiąc to nie ma szans. Próbowałam uczyć się przez lektora komputerowego i słuchać - nie podziałało. Jakieś reczne notatki czy coś też odpadają, bo mam takie pismo, że sobie tylko mieszalam we łbie.
A kierunek to informatyka o_0 potrafiłam odpalić program i przez 3 godziny nic nie wykombinować..
i
Witaj w klubie :-)
myślę, że nie powinnaś się przejmować i skończyć z tymi studiami. Nie możesz się skupić i nauczyć czegokolwiek, bo to po prostu nie jest dla ciebie. Jesteś jescze młoda, zawsze możesz wybrać inny kierunek choćby zaocznie. Ja też skończyłam informatykę i wiem ile mnie to kosztowało a co teraz robie ? Pracuję po kilka godzin dziennie w gastronomii i opiekuję się dzieckiem. Informatyka nie przydaje mi się do niczego. Może jedynie żeby sobie komputer naprawić choć i z tym jestem teraz do tyłu. Musisz znaleść sobie inny cel, inne powołanie. Wtedy nauka też będzie wyglądała inaczej.
pozdrawiam
Może to być problem z kierunkiem a może nie tylko. Jeśli nauka wszystkiego idzie ci ciężko to należałoby od tego zacząć. Brak rozrywek, przyjacielskich kontaktów towarzyskich odbija się na wydajności pracy.
Na początku liceum w szkole reklamowali nam kursy szybkiego czytania i zapamiętywania, na których uczyli zupełnie innego sposobu uczenia się. Może skorzystaj z takich? Jakoś Ci pomogą, albo zwrot pieniędzy... ????
Chodziło mi raczej, że mam znajomych takich raczej na piwo. Nie czuję większej więzi.
Mam wrażenie, że to nawet nie jest kwestia kierunku. Uczyłam się w policealnych i było podobnie..
Miałem podobnie duże problemy w szkole i w pracy polegające na kłopotach koncentracją i pamięcią.
Nie pozwoliły mi osiągnąć takich sukcesów jakie bym chciał.
Dopiero niedawno dowiedziałem się, że mam duży niedobór kwasu foliowego, i że w naturalny sposób nie można tego niedoboru uzupełnić. Od kiedy przyjąłem pierwszą dawkę jest znacznie lepiej.
Dlatego na twoim miejscu zacząłbym od sprawdzenia, czy nie jesteś wypłukana z minerałów.
Spokojnie, nie jesteś glupia (bo za taką się uważasz) jesteś zagubiona. Potrzebujesz trochę wewnętrznej pracy.
To tylko moje zdanie, ale ma chyba sens, a więc:
1) Masz bardzo złe o sobie zdanie- przez to nie wierzysz, że coś może Ci wyjść w życiu (prawdopodobnie to przez to co slyszałaś od innych)
2) Jesteś wrażliwa i krucha na swoim punkcie - wszystkie bodźce czy slowa trafiaja w ciebie ze zdwojoną siłą
3) Masz niskie poczucie wartości. Założe się, że z nikim się nie związałaś, bo Ty wstydzisz się samej siebie i tego że żyjesz
4) Za latwo się poddajesz, bo nie wierzysz w siebie
5) Za bardzo skupiasz na sobie uwagę i czujesz się wewnętrznie cały czas jak ofiara
Jak widać powyżej wszystko co wymieniłam zazębia się ze sobą i ma powiązanie- powód : BRAK SAMOAKCEPTACJI, PEWNOŚCI SIEBIE, ZŁE ZDANIE O SOBIE
Popracuj nad tym
Każdy jest w czymś dobrym ![]()
Jest fajna technika- afirmacje (poczytaj o tym)
Musisz zajrzeć w podświadomość i uświadomić sobie co jest dokładną przyczyną niskiej samooceny i gwarantuje, że to pomoże! Pracuj nad tym! Daj znać na forum jak Ci idzie!
10 2015-08-15 19:01:45 Ostatnio edytowany przez tuuu (2015-08-15 19:03:14)
Wielkie dzieki za odpowiedzi.
Spokojnie, nie jesteś glupia (bo za taką się uważasz) jesteś zagubiona. Potrzebujesz trochę wewnętrznej pracy.
To tylko moje zdanie, ale ma chyba sens, a więc:
1) Masz bardzo złe o sobie zdanie- przez to nie wierzysz, że coś może Ci wyjść w życiu (prawdopodobnie to przez to co slyszałaś od innych)
2) Jesteś wrażliwa i krucha na swoim punkcie - wszystkie bodźce czy slowa trafiaja w ciebie ze zdwojoną siłą
3) Masz niskie poczucie wartości. Założe się, że z nikim się nie związałaś, bo Ty wstydzisz się samej siebie i tego że żyjesz
4) Za latwo się poddajesz, bo nie wierzysz w siebie
5) Za bardzo skupiasz na sobie uwagę i czujesz się wewnętrznie cały czas jak ofiaraJak widać powyżej wszystko co wymieniłam zazębia się ze sobą i ma powiązanie- powód : BRAK SAMOAKCEPTACJI, PEWNOŚCI SIEBIE, ZŁE ZDANIE O SOBIE
Popracuj nad tym
![]()
Każdy jest w czymś dobrym
Jest fajna technika- afirmacje (poczytaj o tym)Musisz zajrzeć w podświadomość i uświadomić sobie co jest dokładną przyczyną niskiej samooceny i gwarantuje, że to pomoże! Pracuj nad tym! Daj znać na forum jak Ci idzie!
Cóż, jest tak jak mówisz. Przeszłość mi trochę "zryła" banie. Jestem osobą lekko niepełnosprawną - krzywo chodzę + nieśmiałość przez co wiele razy miałam także traktowali mnie z góry..w sensie nigdy tak jakoś poważnie mnie nie traktowali..jakby brakowało mi jakieś klepki.. zawsze jakoś tak z przymrożeniem oka. Nieraz mnie nieco gnojono.. Całe lata szkoły. studiów są związane z nieziemską samotnością. Nie potrafię już nawiązać z nikim "normalnego" kontaktu. Najgorsze jest to, że tera to naprawdę wychodzi. Cały czas czuję jakbym miała w sobie jakąś skazę bez szans na normalne życie. Teraz dostałam pracę i nie potrafię się w tym odnaleźć. Ciągle coś mieszam, zawalam.. to chore.
Brakuję mi tej jednej rzeczy, w której naprawdę bym się odnalazła - szukam i ciągle nie znajduję.. Nie potrafię skupić się na niczym. Ciągle dobija mnie ta sprawa ze studiami i nie wiem kompletnie co dalej.
Nie ma co już płakać nad rozlanym mlekiem. No i studia zawsze można zrobić. Rozumiem, że chciałaś sobie coś udowodnić zrobieniem studiów- to nie ma sensu, bo zawsze będziesz chciała więcej. W senie, aby sobie udowodnić, a to nie ma sensu! Musisz się czuć dobrze we własnym ciele i pokochasz taką jaką jesteś. Przeczytaj książkę "pokochaj siebie". Kiedy już siebie pokochasz taką jaką jesteś, to uwierz przyciągniesz odpowiednie osoby!
Głowa do góry!
A co do tych "ludzi", którzy Cię wyśmiewali- cóż nikomu nie życzę źle, ale sama zobaczysz jak ich życie doświadczy za tą okrutność ![]()
Rozumiem, że się bardzo przejmujesz tą niepełnosprawnością. Może nie zwracaj tak na nią uwagi. Przecież jesteś taka jak każdy inny człowiek, a nawet lepsza, bo masz wielkie i dobre serducho
Od dzisiaj jesteś całkowicie pełnosprawna, nie ma żadnego problemu, pamiętaj! ![]()