Witam
Mam już trochę lat, a może nawet trochę więcej. Jestem osobą pogodną, z poczuciem humoru, wystarczająco szczęśliwą by nie być nieszczęśliwą
Twarz zawsze miałam może nie piękną, ale wydaje mi się że miłą w odbiorze i młodszą ode mnie samej
Jednak życie bywa hojne i bardzo obdarzyło mnie różnymi chorobami i dolegliwościami, ostatnio niestety bolesnymi. Nie tak dawno miałam też problem z oczami, łącznie z ich operacją. Od jakichś 2-3 lat wciąż towarzyszy mi ból w związku z tym wciąż mam skwaszoną minę i jakaś taką zmarszczoną (nie mylić ze zmarszczkami bo tych stosunkowo mam niewiele). Moje przypadkowe spojrzenie w lustro odstrasza mnie samą, chociaż w takim momencie myślę np o czymś przyjemnym. Staram się ćwiczyć w lustrze minę przyjemną, niestety tylko dziwnie to wygląda. Ech...w sumie to nie wiem czy oczekuję porady, bo pewnie na to nie ma żadnej i w pewnym okresie życia człowiek po prostu brzydnie
No ale z kim o tym pogadać? z koleżanką? hihihi, miałaby satysfakcję
z mężem? lepiej nie, bo zacznie mi się bardziej przyglądać i jeszcze coś wypatrzy
, z dziećmi? powiedzą że z mamą coś nie tak
z wnuczętami?....ale jazda ![]()
Co Wy mili rozmówcy na to?
Pozdrawiam ![]()