Witam. Mam przyjaciela, który pogubił się bardzo. Narobił sobie długów, w banku, w zusie. Wszystko zaczęło się od tego jak dziewczyna go rzuciła, kilka lat temu. Z pewnego siebie, przebojowego chłopaka zrobił się odludek, nerwus. Ma problemy z kontaktem z innymi. Pracuje ale czuje się pomiatany, nie umie się zaprzyjaźnić z osobami z pracy. Stracił "polot". Z tego co mówi matka traktuje go jakby nie był jej dzieckiem, inaczej odnosi się do rodzeństwa. Ma kontakt z rodzeństwem ale nie chce ich obarczać problemami, właściwie tylko ja wiem że ma długi, że się boi. Ludzie wśród których się obraca to patologia. Sam nadużywa alkoholu, bo on go znieczula. Ma problem ze snem. Uważa się za złego ( ja tak nie myślę), za gorszego, nie wierzy w swoje możliwości, uważa że nic nie da wzięcie się za siebie, że jest stracony, ze za kilka lat będzie takim menelem spod sklepu. Namawiam go żeby powiedział o swoich problemach ojcu czy rodzeństwu ale on nie che ich martwić, uważe ze się odwrócą od niego. JAk mogę mu pomóc? Naprawdę sądzę zże wszystko da się jakoś rozwiązać. Przepraszam jeśli w złym miejscu założyłam ten wątek
Podobne tematy
Może nie namawiaj go na zwierzenia w kierunku rodziny tylko psychologa, bo jego zachowanie jest niepokojące.
ja też zasugerowałabym udanie się do psychologa. Niech weźmie skierowanie od internisty.