Przyznaję,że w wewnatrz siebie zdębiałam. Spotykam się z nim już z ponad rok, tak około 4-5 razy w miesiącu. W zeszłym roku byliśmy razem na tygodniowych wakacjach. Po nich zauważyłam, że zaczął zapraszać mnie do swojego towarzystwa. I tak to trwa. Raz zimą, gdy byłam z nim w kinie, przegrałam zakład i mam go zabrać na 1 weekendowy wyjazd. jeszcze tego nie zrealizowaliśmy, o czym mi przypomniał w dzisiejszej rozmowie telefonicznej. Powiedziałam mu, że pamietam i że moglibyśmy pojechać na żagle. Od 2 miesiecy wciąż mi mówi o wspólnym tygodniowym wyjezdzie w te wakacje, na poczatku tego tygodnia wybieraliśmy wyspe. Ja wciąż mam wątpliwości, bo nie wiem czy jesteśmy razem czy nie,aczkolwiek pomimo moich wewnętrznych rozterek byłam zdecydowana na wyjazd, do dzisiaj. Tak wiec rozmawialiśmy dzisiaj przez telefon, mówił, ze jest na działce i myje samochód. Umówiłam się z koleżanką wieczorem na spotkanie w centrum miasta. Spotkałam się z nią i wypiłyśmy mrożoną kawę. Siedząc z koleżanką w kawiarnianym ogródku przy innym stoliku siedziała moja pracownica z chłopakiem wiec powiedziałam koleżance, że sytuacja może być dla niej krepująca i abyśmy się przeniosły gdzie indziej. I co? Przychodząc do innego kawiarnianego ogródka spotkałam go siedzącego z dwoma kolegami (których nie znam) i trzema koleżankami, (trzech męzczyn i trzy kobiety). Moja koleżanka go zauwazyła i zapytała, czy to nie on. To był on. Jakby nic szeroko się uśmiechnęłam i powiedziałam w jego kierunku cześć. I poszłam z koleżanką dalej. Koleżanka powiedziała mi, że on siedząc z daleka na nas patrzył i nas widział. gdyby nie moja koleżanka nie zauwazyłabym go.
Wracam do naszej rozmowy telefonicznej, to dzisiaj zapytał mnie czy nie wybralibyśmy sie jutro na rower, a ja zgodziłam się.
Wewnętrznie mną wstrząsnęło. Czy powinnam w ogóle go pytać kim były koleżanki? Sama nie wiem, czy on się z którąś z nich poza mną nie spotyka. Co z wakacjami? Odmówić? Zerwać kontakt?
Podobne tematy
Kurcze, rozpadam sie na strzepy, może jutro uda mi sie odzyskać wewnętrzny spokój
Kurcze, rozpadam sie na strzepy, może jutro uda mi sie odzyskać wewnętrzny spokój
Gdyby sam z którąś z nich siedział to mogłabyś się stresować ale jeżeli byli w kilka osób to o niczym nie świadczy. Wyluzuj ![]()
dobra- nie jestescie formalnie rzecz biorac ze soba.....
dobra- mial prawo spotykac sie z kim chcial.....
dobra- nie masz o co miec pretensji....
ale czemu klamal, ze jest na dzialce?
po co?
bo lubi klamac, nawet jak nie musi?
to by mnie zastanowilo....
Polemizowałabym, ze nie musi, jeśli ma w tym cel - typu wywołanie we mnie przekonania, ze z innymi kobietami się nie spotyka to musi. Przecież zdaje sobie sprawę, że nie spotykałabym się z nim, gdybym widziała, że umawia się, czy jest z inna kobietą. Gdyby nawet siedział z jedna kobieta przy stoliku i rozmawiał to normalne, ze powiedziałby mi, ze spotkał koleżankę i z nią rozmawiał. Moje wątpliwości co do niego też nie biorą się znikąd, a z obserwacji. Informowałam go wcześniej, ze jesli źle się czuje w moim towarzystwie, to powinien spedzać czas z kobietą z którą czuje sie dobrze. Gdy ja się z nim nie kontaktuję, to on po 3 dniach zawsze się odzywa, zostałam niechcianym nawykiem?
Zresztą wczoraj po przypadkowym spotkaniu juz się nie odzywał, a dzisiaj bladym świtem tez dostałam od niego wiadomość, że ślicznie wczoraj wygladałam. odpisałam, że dziekuję. Sprawdzał, czy odpiszę?
Wracając do tegorocznego urlopu- po co zawracać drugiej osobie głowę i robić z nia plany wspólnego wyjazdu na urlop?
Uważam, że wczoraj to była potrójna randka typu kolega wziął kolegów, a koleżanka, koleżanki, a w takim przypadku po co w ogóle mną głowę sobie zawraca i stale podtrzymuje ten kontakt.
Poczekaj, to on w tej kawiarni nawet nie podszedł do Ciebie? Nie zagadał? Nie przedstawił Cię czy nie zaproponował żebyście się dosiadły? "cześć" i tyle?
Przyznaję, że nie rozumiem za bardzo jak to jest być razem rok choć faktycznie formalnie nie być.
Na seks się umawiacie czy jak? Bo jeśli tak to może faktycznie, on uważa że żadnych obowiązków i zobowiązań wobec Ciebie nie ma - w końcu sama to akceptujesz.
I chyba jasne dlaczego utrzymuje stały kontakt.
Jeśli to głębsza relacja to masz prawo zapytać. Przynajmniej w moim pojmowaniu związku tak jest.
Sama musisz sobie odpowiedzieć na te pytania, bo z opisu sytuacji ciężko wyrokować.
Chyba nadszedł czas, żebyś porozmawiała z nim poważnie i po prostu spytała, jaki jest status Waszej znajomości, jak on to widzi i odbiera.
Jak do tej pory, jest fajnie, ale nie wiadomo na czym stoisz i chyba trochę cię to męczy.
Spotykacie się od roku i właściwie na dwoje babka wróżyła; po miłym sposobie spędzania czasu (choć niezbyt częstym), wspólnym wyjeździe, przedstawiania Cię znajomym, mogłabyś oczekiwać zaangażowania i wyłączności (tzn. statusu dziewczyny), ale on być może traktuje Cię jak dobrą koleżankę?
Niekoniecznie okłamał Cię w ostatniej sprawie, może faktycznie był na tej działce, a później spotkał się ze znajomymi. Być może ma wielu dobrych znajomych, a Ty jesteś jedną z nich.
Czy oprócz niego, spotykasz się jeszcze z innym kolegami, czy uczuciowo jesteś z nim związana i starasz się być lojalna wobec niego?
Chyba czas to wyjaśnić, bo jak widać dręczy Cię ta sprawa i niepewność tego co Was łączy.
Chyba nadszedł czas, żebyś porozmawiała z nim poważnie i po prostu spytała, jaki jest status Waszej znajomości, jak on to widzi i odbiera.
Jak do tej pory, jest fajnie, ale nie wiadomo na czym stoisz i chyba trochę cię to męczy.
Spotykacie się od roku i właściwie na dwoje babka wróżyła; po miłym sposobie spędzania czasu (choć niezbyt częstym), wspólnym wyjeździe, przedstawiania Cię znajomym, mogłabyś oczekiwać zaangażowania i wyłączności (tzn. statusu dziewczyny), ale on być może traktuje Cię jak dobrą koleżankę?
Niekoniecznie okłamał Cię w ostatniej sprawie, może faktycznie był na tej działce, a później spotkał się ze znajomymi. Być może ma wielu dobrych znajomych, a Ty jesteś jedną z nich.
Czy oprócz niego, spotykasz się jeszcze z innym kolegami, czy uczuciowo jesteś z nim związana i starasz się być lojalna wobec niego?
Chyba czas to wyjaśnić, bo jak widać dręczy Cię ta sprawa i niepewność tego co Was łączy.
Podpisuję się pod powyższym postem. Zapytaj się go, czy jesteście parą.
Ponadto nie wiem, dziewczyno, o co Ci chodzi. Spotykacie się regularnie, facet wykazuje się inicjatywą - zaprasza na wspólne wakacje, a ty masz do niego pretensje jakby Cię bił i zdradzał. Szukasz problemów, zamiast pogadać o charakterze waszej relacji.
I jeszcze pytanie: czy przejawiacie związkowe oznaki relacji, tzn. pocałunki, trzymanie za ręce, seks?
I jeszcze pytanie: czy przejawiacie związkowe oznaki relacji, tzn. pocałunki, trzymanie za ręce, seks?
Dokłądnie.
I porozmawiaj z nim koniecznie, rok to wystarczająco - w tę albo wewtę.
10 2015-07-05 19:49:06 Ostatnio edytowany przez edyta.n (2015-07-05 19:49:51)
ale on być może traktuje Cię jak dobrą koleżankę?
Niekoniecznie okłamał Cię w ostatniej sprawie, może faktycznie był na tej działce, a później spotkał się ze znajomymi. Być może ma wielu dobrych znajomych, a Ty jesteś jedną z nich.
Czy oprócz niego, spotykasz się jeszcze z innym kolegami, czy uczuciowo jesteś z nim związana i starasz się być lojalna wobec niego?
Chyba czas to wyjaśnić, bo jak widać dręczy Cię ta sprawa i niepewność tego co Was łączy.
Od 3 mcy przesladuje mnie właśnie ta myśl o "dobrej koleżance". Odczuwam bark zaangażowania. Nie spotykam się z innymi męzczyznami, ale rozmawiam ze znajomymi, którzy są mężczyznami.
Zgodnie z moim tokiem rozumowania gdybym rozmawiała z moim znajomym i on były gdzieś obok przedstawiłabym go znajomemu. Odnosze wrażenie, ze uczuciowo się angażuję, pomimo, że rozum mi podpowiada, abym była ostrożna.
11 2015-07-05 19:59:26 Ostatnio edytowany przez edyta.n (2015-07-05 20:03:30)
Ponadto nie wiem, dziewczyno, o co Ci chodzi. Spotykacie się regularnie, facet wykazuje się inicjatywą - zaprasza na wspólne wakacje, a ty masz do niego pretensje jakby Cię bił i zdradzał. Szukasz problemów, zamiast pogadać o charakterze waszej relacji.
I jeszcze pytanie: czy przejawiacie związkowe oznaki relacji, tzn. pocałunki, trzymanie za ręce, seks?
Weź pod uwagę również to, że za wyjazd na wakacje trzeba zapłacić i wielu ludzi naprawdę ciężko pracuje i nadal ich nie stać na zagraniczny wyjazd w komfortowych warunkach. Wybieraliśmy się do tego państwa, do którego on chciał już wcześniej polecieć, ja wybierałam wyspę w tym państwie. Także nie wszystkie "dobre koleżanki" stać na taki wyjazd,a raczej zdecydowana większość nie może sobie na nie pozwolić. Nie chciałam tutaj pisać o pieniądzach, ale powinnam wyjaśnić z czym wiąże się owo "zaproszenie" na wspólne wakacje.
To nie jest ten poziom mężczyzny, aby podniósł rękę na kobietę, ale zdradzał (zakładając, że nie spotykaliśmy się wyłącznie jako "przyjaciele")- no własnie, na to nie mam dowodów.
Przejawiamy 2 z 3 związkowych oznak relacji.
A może to jest grupa przyjaciół. ja też mam przyjaciół płci męskiej, mało tego z jednym to nawet podróżujemy razem do pracy:))
Tego niestety nie wiesz. Dlatego zapytaj, może nie tak wprost, ale zapytaj po prostu. Na pewno nie zalecam zerwania kontaktu, no chyba że dowiesz się iż gość Cię ewidentnie kantuje, ale tego wpierw musisz się dowiedzieć. Szczera rozmowa bo z tego co czytam to chyba jakaś nić sympatii pomiędzy Wami istnieje:)
13 2015-07-05 21:12:09 Ostatnio edytowany przez edyta.n (2015-07-05 21:12:32)
A może to jest grupa przyjaciół. ja też mam przyjaciół płci męskiej, mało tego z jednym to nawet podróżujemy razem do pracy:))
Tego niestety nie wiesz. Dlatego zapytaj, może nie tak wprost, ale zapytaj po prostu. Na pewno nie zalecam zerwania kontaktu, no chyba że dowiesz się iż gość Cię ewidentnie kantuje, ale tego wpierw musisz się dowiedzieć. Szczera rozmowa bo z tego co czytam to chyba jakaś nić sympatii pomiędzy Wami istnieje:)
Poznałam jego koleżanki, żony jego kolegów. Te koleżanki ze spotkania były od niego o ponad 10 lat młodsze. I kierując się logiką, gdyby były to tylko znajome to wstałby od stolika, podszedł do nas i przedstawił.
Przyznaję, że wyczuwam od niego nić sympatii, gdy rozmawiamy, czy się widzimy, ale równie dobrze może mi się tylko tak wydawać (może to są moje urojenia).
Ta szczera rozmowa to trudny temat - nie rozmawia ze mną o własnych odczuciach, nabiera wody w usta i milczy przez kilka dni, aż ja zapomnę, że go pytałam. Zupełny brak asertywności wobec mnie.
Ze stoickim podejściem, ale zostawiłam mu dzisiaj wiadomość w telefonie z pytaniem czy mnie się wstydzi? Że mógł przedstawić mnie wczoraj koleżankom i kolegom, a ja poznałabym go z koleżanką, z która byłam umówiona w centrum.
Co otrzymałam? NIC, milczy.
Badz ostrozna.
Faceci dla sexu moge naopowiadac wszystko,jak cie kochaja, to i tamto, az w to uwierzysz.
Czy on mial wobec ciebie kiedykolwiek plany na wspolne zycie? mieszkanie itp?
edyta.n pisałaś, że byliście razem na tygodniowym wyjeździe, nie wiesz czy on też organizował sobie podobne wypady z innymi koleżankami, skoro taki towarzyski?
Nie problem w tym, że spotkał się wtedy ze znajomymi, w tym z koleżankami, lecz w tym, że właściwie nie wiesz co on robi, no i jego reakcja w tamtym momencie była co najmniej dziwna.
Poczekaj, to on w tej kawiarni nawet nie podszedł do Ciebie? Nie zagadał? Nie przedstawił Cię czy nie zaproponował żebyście się dosiadły? "cześć" i tyle?
??? dokładnie
Na Twoim miejscu, najpierw spróbowałabym wyjaśnić j/w napisałam, status Waszej relacji, a potem, chyba wycofałabym się z tego wyjazdu, zwłaszcza, że z tego co piszesz, Ty masz być sponsorem.
Ogólnie, jak widać, cała sytuacja Cię męczy i czujesz się raczej zawiedziona, a kolega świetnie się bawi.
Tez bym byla ostrozna. Facet jest otwarty i towarzyski. Moze lubi luzne przyjaznie z kobietami, tzn przyjazn plus sex...
Kto go wie.
Moj byly byl jeszcze lepszy, 3 lata mnie zwodzil. a mial kolezanki, z ktorymi sypial i kazdej bajerowal ze jest jego mala myszka...
niech twoj sie zdeklaruje, jakie macie plany.
17 2015-07-05 22:12:59 Ostatnio edytowany przez edyta.n (2015-07-05 22:17:49)
Na Twoim miejscu, najpierw spróbowałabym wyjaśnić j/w napisałam, status Waszej relacji, a potem, chyba wycofałabym się z tego wyjazdu, zwłaszcza, że z tego co piszesz, Ty masz być sponsorem.
Każdy z nas zapłaci sam za siebie, nie będę sponsorem. Chodziło mi o to, że biorąc pod rozwagę wysokość pensji w naszym województwie na pewno ciężko byłoby mu znaleźć kobietę, która jest wolna i która stać jest na ten wyjazd.
Moje pytanie "czy mnie się wstydzi?" zmierza do wyjaśnienia relacji jak jest pomiędzy nami. Prawdą jest , że męczą mnie sprawy niejasne. On nie mówi o jego odczuciach, wrażeniach - zachowuje je dla siebie, w ten sposób unika określenia się i ewentualnego rozpadu relacji. Wyjazd zaplanowany jest w połowie września, także jeszcze nie ponieśliśmy kosztów, a skupialiśmy się na wyborze lokalizacji. Stąd jest jeszcze czas na rezygnację.
Wiem, ze nie zachował się poprawnie, we wiadomości wyjaśniłam mu jak powinien się zachować, jednak moje wyjaśnienia przecież nie zmieniają sposobu w jaki się zachował. Nie spodziewał się mnie tego dnia, w tym miejscu i o tej porze. A skrępowanie nagle zaistniałą sytuacją robi swoje. Gdyby nie spotkanie mojej pracownicy z chłopakiem i troska o zachowanie ich intymności nie wyszłabym z tamtego kawiarnianego ogródka- i pech ( dla niego) chciał, że ja z koleżanką wyszłam.
A jak myślicie w jakim celu przysłał mi z samego rana smsa? Aby wyrazić podziw? Bo ja w to wątpię, uważam, że wysłał mi go po to, aby sprawdzić, czy się do niego będę odzywała. Ja teraz w tym miejscu sobie gdybam, po co, dlaczego itd. Faktem jest, że nadal nic nie wiem.
18 2015-07-05 22:20:08 Ostatnio edytowany przez edyta.n (2015-07-05 22:20:23)
Badz ostrozna.
Czy on mial wobec ciebie kiedykolwiek plany na wspolne zycie? mieszkanie itp?
Mi samej po roku czasu nie przyszło do głowy wspólne mieszkanie.
ja bym za siebie nie zaplacila! .... no chyba ze bylby moim mezem, to bym zaplacila....
facet sie o ciebie stara to niech placi.
Edyta weź się w garść.
Znasz gościa ponad rok, jeździcie razem na wakacje, spotykacie się a Ty mu piszesz smsa ze się nie tak zachował i czy się Ciebie wstydzi????!!!! Ile macie lat? Pięć?
Olał Cię, bo inaczej się tego nazwać nie da, zwyczajnie a Ty nadal się zastanawiasz po co, dlaczego itd.
Nie było Ci wstyd przed koleżanką że gość Cie olał? Tak zwyczajnie, po ludzku wstyd? Przecież to jest jasne że gdyby mu zależało to by Was zaprosił do stolika swojego albo przynajmniej na chwilę do Was dołączył.
Zresztą nawet jak się spotyka dobrą znajomą to często będąc z innymi znajomymi ludzie dosiadają się do siebie (tak się przecież poznaje nowych ludzi).
Porozmawiaj z nim. Tyle i aż tyle. Czas ucieka a niestety dla kobiety nigdy nie jest on sprzymierzeńcem.
Początkowo zrozumiałam, że uprawiacie sex ale z późniejszych wypowiedzi zrozumiałam że nie? Dobrze wnioskuję?
Tym bardziej, przynajmniej nie będziesz miała niesmaku jeśli okaże się że on chce być tylko dobrym znajomym. Tobie to otworzy oczy i nie będziesz marnowała czasu na takie rozkminy: " dlaczego napisał tak a nie inaczej, później a nie wcześniej...."
Rozwiązanie pewnie jest proste: był z koleżankami na imprezie po powrocie sobie przypomniał napisał/ zagaił, i proszę Cie nie mów tylko że od razu, bladym świtem, mu odpisałaś na tego smsa podziękowanie za lichy komplement.
Porozmawiaj i będziesz miała jasność. Szkoda życia.
... uważam, że wysłał mi go po to, aby sprawdzić, czy się do niego będę odzywała. Ja teraz w tym miejscu sobie gdybam, po co, dlaczego itd. Faktem jest, że nadal nic nie wiem.
Też tak uważam, chciał Cię sprawdzić. Co on odpisał na Twoje pytanie o to czy wstydzi się Ciebie (jeśli można spytać)?
Myślę, że w tym momencie nie ma większego znaczenia, kim były tamte kobiety, tylko jego stosunek do Ciebie.
Nie jesteście już małolatami i spisywanie kontraktu po krótkiej znajomości - od dziś jesteśmy parą, byłoby trochę śmieszne, jednak roczna znajomość, wspólne sprawy, wyjazdy, spędzanie razem czasu, do czegoś obligują, a on chyba nieco lawiruje.
Nie wierzę, żeby nie dostrzegał Twojego zaangażowania.
Możemy tak sobie tutaj jeszcze długo dywagować, ale bez rozmowy i zapytania wprost, nadal nie będziesz wiedziała na czym stoisz - mieliście wybrać się razem na rowery.
Nie zdziwiłabym się, gdyby pan okazał zaskoczenie Twoimi pytaniami i przeprosił za to, że zbyt osobiście odebrałaś Waszą relację.
22 2015-07-05 23:40:55 Ostatnio edytowany przez edyta.n (2015-07-05 23:41:25)
Możemy tak sobie tutaj jeszcze długo dywagować, ale bez rozmowy i zapytania wprost, nadal nie będziesz wiedziała na czym stoisz - mieliście wybrać się razem na rowery.
Nie zdziwiłabym się, gdyby pan okazał zaskoczenie Twoimi pytaniami i przeprosił za to, że zbyt osobiście odebrałaś Waszą relację.
Na rowery nie wybraliśmy się, milczy. Teraz wie, że jestem na niego zła. Nic nie odpisał i nie odezwie się kilka dni, w ten sposób próbuje wziąć mnie na przeczekanie. Po kilku dniach zacznie znów non stop odzywać się.
Nie było Ci wstyd przed koleżanką że gość Cie olał? Tak zwyczajnie, po ludzku wstyd? Przecież to jest jasne że gdyby mu zależało to by Was zaprosił do stolika swojego albo przynajmniej na chwilę do Was dołączył.
Nie było mi wstyd przed koleżanką, nie opowiadałam jej bajek, że szaleje za mną, tylko, że zachowuje się dwuznacznie. Jasne to byłoby, gdyby lojalnie wobec mnie się zachowywał. Element zaskoczenia, stresu itd. często eliminuje racjonalne myślenie. Zależy ile korzyści chciał osiagnąć lub ile "pieczeni chciał upiec na jednym ogniu". Czy mężowie mają kochanki, dlatego nie zależy na żonach? Czy to kwestia szacunku wobec drugiego cżłowieka.
ja bym za siebie nie zaplacila! .... no chyba ze bylby moim mezem, to bym zaplacila....
facet sie o ciebie stara to niech placi.
Ja bym za obcą dziewczynę nie zapłacił!... No chyba, że byłaby moją żoną, to bym zapłacił...
Wytłumacz mi dlaczego miałbym fundować wycieczkę obcej dziewczynie?! Co ja, jakiś sponsor?!
Najczęstszą przyczyną nieporozumień w relacjach jest brak odpowiedniej komunikacji. Możliwe, że on, skoro przejawiacie oznaki związkowe, uznaje Cię za swoją dziewczynę. A może czeka, aż Ty go przedstawisz swoim znajomym jako chłopaka.
Najczęstszą przyczyną nieporozumień w relacjach jest brak odpowiedniej komunikacji. Możliwe, że on, skoro przejawiacie oznaki związkowe, uznaje Cię za swoją dziewczynę. A może czeka, aż Ty go przedstawisz swoim znajomym jako chłopaka.
Miał wczoraj okazję osobiście poznać moja koleżankę, to nie podniósł się z krzesła. Swoich koleżanek i kolegów tez mi nie przedstawił.
Ja bym za obcą dziewczynę nie zapłacił!... No chyba, że byłaby moją żoną, to bym zapłacił...
Wytłumacz mi dlaczego miałbym fundować wycieczkę obcej dziewczynie?! Co ja, jakiś sponsor?!
Nie napisałam nigdzie, że powinien za mnie zapłacić za wyjazd.
josz napisał/a:Możemy tak sobie tutaj jeszcze długo dywagować, ale bez rozmowy i zapytania wprost, nadal nie będziesz wiedziała na czym stoisz - mieliście wybrać się razem na rowery.
Nie zdziwiłabym się, gdyby pan okazał zaskoczenie Twoimi pytaniami i przeprosił za to, że zbyt osobiście odebrałaś Waszą relację.Na rowery nie wybraliśmy się, milczy. Teraz wie, że jestem na niego zła. Nic nie odpisał i nie odezwie się kilka dni, w ten sposób próbuje wziąć mnie na przeczekanie. Po kilku dniach zacznie znów non stop odzywać się.
Upss, czyli to już nie pierwszy raz odstawia podobne numery.
edyta.n trudno nie zauważyć, że zależy Ci na nim, jesteś poirytowana jego zachowaniem, chyba zbyt zaangażowałaś się w relację z człowiekiem, który trzyma Cię na dystans i unika jakichkolwiek deklaracji.
Upss, czyli to już nie pierwszy raz odstawia podobne numery.
edyta.n trudno nie zauważyć, że zależy Ci na nim, jesteś poirytowana jego zachowaniem, chyba zbyt zaangażowałaś się w relację z człowiekiem, który trzyma Cię na dystans i unika jakichkolwiek deklaracji.
Taki numer odstawił mi pierwszy raz. Przez rok czasu zdążyłam poznać jego zachowanie w przeróżnych sytuacjach.
Musiałabym być z kamienia, aby w ogóle się nie angażować, widziałam że ciągnie go do mnie i pozwoliłam sobie na emocje. To prawda powyżej opisane zajście bardzo mnie poirytowało. Nie wiem, czy będziemy jeszcze rozmawiali ze sobą.
Edyta, a dlaczego po prostu nie pogadasz z nim szczerze? Może on na taką rozmowę właśnie czeka a Ty przez jakąś banalną sytuację chcesz wszystko przekreślić.
Szczerze to nie rozumiem Twojego wkurzenia o to, że nie wstał i nie przyszedł po Was. On nie umówił się z Tobą tylko ze swoimi znajomymi. Nie spodziewał się, że tam będziesz a dodatkowo byłaś z koleżanką, więc może uznał, że chcecie sobie po prostu pogadać i nie przeszkadzał.
Napisał Ci z samego rana smsa, że ślicznie wyglądałaś a Ty analizujesz czy zrobił to tylko po to by sprawdzić czy się odezwiesz. I ten Twoje pretensje czy się Ciebie wstydzi. Nie jesteście parą a Ty mu taki tekst walisz i jeszcze się dziwisz, że nie odpisuje.
Pogadaj z nim. Powodzenia.
Edyta, a dlaczego po prostu nie pogadasz z nim szczerze?
Pogadaj z nim. Powodzenia.
Powyżej napisałam, że już kilka razy próbowałam z nim rozmawiać o jego potrzebach, jego odczuciach. On wtedy milczy, nie wypowiada się.
Szczerze to nie rozumiem Twojego wkurzenia o to, że nie wstał i nie przyszedł po Was. On nie umówił się z Tobą tylko ze swoimi znajomymi. Nie spodziewał się, że tam będziesz a dodatkowo byłaś z koleżanką, więc może uznał, że chcecie sobie po prostu pogadać i nie przeszkadzał.
Przywitanie się i przedstawienie znajomych nie przeszkadza w spotkaniu z moją koleżanką,a świadczy o kulturze. Nie mam nic przeciwko umawianiu się ze znajomymi, ale mam przeciwko potrójnym randkom. 3 dojrzałych panów z 3 o ponad 10 lat młodszymi dziewczynami w sobotę wieczorem.
32 2015-07-06 10:22:27 Ostatnio edytowany przez edyta.n (2015-07-06 10:26:17)
Nie jesteście parą a Ty mu taki tekst walisz i jeszcze się dziwisz, że nie odpisuje.
Dlatego urlop powinien spędzać z kobieta , której się nie krępuje, do której nie będzie się wstydził podejść na ulicy i porozmawiać. Gdybym się nie uśmiechnęła i nie powiedziała cześć, to co? Zachowałby się biernie? Nie wymagałam aby ich zostawił i dołączył do nas, szanuję i własną wolność i prawo do przyjaciół.
Nie jesteśmy parą, jesteśmy "dobrym koleżeństwem", które nie rozpoznaje się na ulicy.
Edyta, po primo jak go zobaczyłaś to trzeba było podejść a nie wiać z uśmiechem na ustach. Podejść, powiedzieć wolno cześć, poczekać chwilę i zapytać słodko: Nie przedstawisz mnie koleżankom i kolegom? :-)
Secondo jak Ci napisał, ze ładnie wyglądasz to "dzięki, właśnie spieszyłam się na spotkanie z facetem" Zobaczyłabyś ile pytań zostanie Ci zadane. Faceci nie zostawiają takich sytuacji bez pytań w celu upewnienia się o Twoich zamiarach.
Ty zostawiasz to chyba bez jakiejś specjalnej ciekawości i sytuacje się powtarzają, on chwile pomilczy bo jesteś zła (znalazł na Ciebie sposób), odezwie się i jest ok, zamiecione. Może się tak zachowuje bo nie widzi specjalnie, ze Ci zależy? Faceci też lubią jak się o nich zabiega, nawet Ci co generalnie wykazują większa aktywność - tez lubią być docenieni.
Tymczasem , źle go troszkę "wychowujesz" - utrwalasz nieodpowiednie, nieakceptowane przez siebie zachowanie. Przeprowadź terapie szokową, zrób coś kompletnie innego i nigdy nie wracaj już na stare tory. :-)
Secondo jak Ci napisał, ze ładnie wyglądasz to "dzięki, właśnie spieszyłam się na spotkanie z facetem" Zobaczyłabyś ile pytań zostanie Ci zadane. Faceci nie zostawiają takich sytuacji bez pytań w celu upewnienia się o Twoich zamiarach.
Zauważyłam reakcję, o której piszesz jesienią zeszłego roku. Wyszłam z koleżankami i spodobałam się jego koledze, wówczas nie wiedziałam, że oni się znają, a ten kolega bardzo chciał się ze mną umówić. Kilka m-cy później w trakcie rozmowy pomiędzy mną a nim wyszło, że oni dobrze się znają. Bardzo go ten wątek zainteresował ile ja się później musiałam nasłuchać podtekstów i ile razy musiałam natłumaczyć, że ten kolega mnie nie interesuje. Załagodziłam wyolbrzymiona sytuację przez niego, jednak nawet teraz zdarza mi się usłyszeć jeszcze uwagę dotyczącą tego kolegi. Przyznaję, że niekoniecznie interesuje mnie powtórka.
Może się tak zachowuje bo nie widzi specjalnie, ze Ci zależy? Faceci też lubią jak się o nich zabiega, nawet Ci co generalnie wykazują większa aktywność - tez lubią być docenieni.
Jestem przekonana (ale to tylko ja jestem przekonana), że jest świadomy tego, ze mi zależy. Sprawdza to co jakiś czas.
Tymczasem , źle go troszkę "wychowujesz" - utrwalasz nieodpowiednie, nieakceptowane przez siebie zachowanie. Przeprowadź terapie szokową, zrób coś kompletnie innego i nigdy nie wracaj już na stare tory. :-)
Także wydaje mi się, że w naszej relacji coś, bo nie wiem jeszcze co (poza nieudolnymi próbami rozmowy dotyczącymi potrzeb każdego z nas), przebiega nieprawidłowo.
37 2015-07-06 14:11:06 Ostatnio edytowany przez Camorra (2015-07-06 14:13:16)
Edyta, a jakbyś wyłożyła kawę na ławę i powiedziała wprost, że nie potrafisz już dłużej tkwić w takiej luźnej relacji? W sumie to chyba nie masz innego wyjścia w tym momencie.
38 2015-07-06 15:12:44 Ostatnio edytowany przez janis1609 (2015-07-06 15:16:12)
Ja uważam, że rok to jest naprawdę wystarczający okres czasu aby określić, czy wasza znajomość to tylko koleżeństwo czy coś więcej. Wśród moich znajomych pary po roku znajomości prowadzą już wspólne gospodarstwo domowe, a Ty nawet nie wiesz czy jesteście na wyłączność. Jeśli pasuje Ci taka niby przyjaźń to ok, ale widać, że jednak mierzi Cię to, że istnieje szansa, że on spotyka się z innymi kobietami, a Ty całą swoją energię skupiasz na nim.
Co do akcji w ogródku to uważam, że wina nie leży tylko po jego stronie. Ja na Twoim miejscu podeszłabym do stolika i się przywitała. Ty natomiast poszłaś dalej. Miał za Tobą wyjść? Teretycznie powinien, chociaż po to aby zamienić dwa słowa i ewentualnie zaprosić Cię do stolika. Uważam, że oboje jesteście sobie winni, ale też właśnie m.in. przez to, że nie wiadomo na czym stoicie.
Co do akcji w ogródku to uważam, że wina nie leży tylko po jego stronie. Ja na Twoim miejscu podeszłabym do stolika i się przywitała. Ty natomiast poszłaś dalej. Miał za Tobą wyjść? Teretycznie powinien, chociaż po to aby zamienić dwa słowa i ewentualnie zaprosić Cię do stolika. Uważam, że oboje jesteście sobie winni, ale też właśnie m.in. przez to, że nie wiadomo na czym stoicie.
Ty podeszłabyś i przywitałabyś się, ja nie. Uważam, że to on powinien wstać i przywitać się z nami. Gdy byliśmy na koncercie wiosną to nie miał problemu,aby mnie na chwilę przeprosić, przywitać się i zamienić dwa zdania z jego koleżanką, która rozmawiała z towarzystwem, z którym była.
Skłaniam się coraz mocniej ku twierdzeniu, że wiem na czym ja stoję.
To nie jest relacja dla mnie.
Jaki jest wiek tego gościa??
40
janis1609 napisał/a:Co do akcji w ogródku to uważam, że wina nie leży tylko po jego stronie. Ja na Twoim miejscu podeszłabym do stolika i się przywitała. Ty natomiast poszłaś dalej. Miał za Tobą wyjść? Teretycznie powinien, chociaż po to aby zamienić dwa słowa i ewentualnie zaprosić Cię do stolika. Uważam, że oboje jesteście sobie winni, ale też właśnie m.in. przez to, że nie wiadomo na czym stoicie.
Ty podeszłabyś i przywitałabyś się, ja nie. Uważam, że to on powinien wstać i przywitać się z nami. Gdy byliśmy na koncercie wiosną to nie miał problemu,aby mnie na chwilę przeprosić, przywitać się i zamienić dwa zdania z jego koleżanką, która rozmawiała z towarzystwem, z którym była.
Skłaniam się coraz mocniej ku twierdzeniu, że wiem na czym ja stoję.
To nie jest relacja dla mnie.
Napisałam, że oboje jesteście winni. On powinien był się podnieść, ale z drugiej strony Ty rzuciłaś cześć i odeszłaś. Jak on w ogóle zareagował? Ogólnie dziwna akcja.
Z drugiej strony za tym, że jednak jesteście tylko kolegami przemawia fakt, że nie poszliście do łóżka. No chyba, że było coś na rzeczy, a Ty powiedziałaś stop. Trudno mi sobie wyobrazić, że ludzie w waszym wieku przez rok spotykają się na kawkę, trzymają się za rączki, planują jakieś wyjazdy, ba, nawet byli na wspólnym urlopie, a jednocześnie "nie skonsumowali" znajomości.
Na Twoim miejscu bym się zdystansowała i nie umawiała z nim w każdej wolnej chwili. 4/5 spotkań w miesiącu w momencie gdy jesteście tylko na stopie koleżeńskiej to wg mnie bardzo dużo. Gdyby on jednak w dalszym ciągu "domagał się" takiej częstotliwości spotkań to spytałabym się go wprost w zasadzie to czego on ode mnie oczekuje.
Gdyby on jednak w dalszym ciągu "domagał się" takiej częstotliwości spotkań to spytałabym się go wprost w zasadzie to czego on ode mnie oczekuje.
Pytanie o to czego on ode mnie oczekuje już kilkakrotnie mam za sobą, odpowiedzi oczywiście nie otrzymałam, tylko milczenie.
Autorko
Ty na niczym nie stoisz, co najwyzej probujesz dopasowac rzeczywistosc do swoich nadziei.
Ten mezczyzna moze sie spotykac z kim chce, bo wy nie jestescie w zadnym "zwiazku"
to nawet nie jest znajomosc oparta na seksie ani przyjazn.
Wy jestescie co najwyzej dobrymi znajomymi, a "zwiazek", ktory ty widzisz gdzies tam na horyzoncie to tylko twoje nadzieje.
Dorosly facet zainteresowany kobieta nie czeka ROK by zaproponowac seks, a dorosla kobieta nie czai sie ROK by sie na taki seks zgodzic..
.
Ty jestes jego wyjsciem awaryjnym jezeli brakuje mu innych opcj - Dlatego ani cie do seksu za bardzo nie namawia, ani za bardzo szczery z toba nie jest.
A ty sobie roisz, ze to cos znaczy, ze sie od roku od czasu do czasu spotykacie. To g*** znaczy. To znaczy, ze jestes dla niego kobieta z kategorii B - jak brakuje tych z A to do ciebie dzwoni, bo lepsze B niz nic.
dobra- nie jestescie formalnie rzecz biorac ze soba.....
dobra- mial prawo spotykac sie z kim chcial.....
dobra- nie masz o co miec pretensji....ale czemu klamal, ze jest na dzialce?
po co?
bo lubi klamac, nawet jak nie musi?to by mnie zastanowilo....
Ja tu klamstwa nie widze. Autorka napisala, ze spotkali sie w tym lokalu wieczprem.
Samochodu nie myje sie pol dnia. To zajmuje godzine -dwie (no chyba, ze ktos hoduje syf przez pol roku
)
Jedziesz sobie po obiedzie na dzialke, myjesz samochod, wracasz do domu, bierzesx prysznic i czysty/a, w czystym samochodzie jedziesz w miasto.
Czy autorka pytala sie jakie ma plany na wieczor kiedy rozmawiali przez telefon? A moze godzine po jej telefonie zadzwonili tamci znajomi i facet zwinal sie z dzialki szybciej niz planowal?
A byc moze byl na łączonej randce ![]()
46 2015-07-08 14:53:12 Ostatnio edytowany przez edyta.n (2015-07-08 14:55:38)
Autorko
Ty na niczym nie stoisz, co najwyzej probujesz dopasowac rzeczywistosc do swoich nadziei.
Ten mezczyzna moze sie spotykac z kim chce, bo wy nie jestescie w zadnym "zwiazku"
to nawet nie jest znajomosc oparta na seksie ani przyjazn.
Wy jestescie co najwyzej dobrymi znajomymi, a "zwiazek", ktory ty widzisz gdzies tam na horyzoncie to tylko twoje nadzieje.Dorosly facet zainteresowany kobieta nie czeka ROK by zaproponowac seks, a dorosla kobieta nie czai sie ROK by sie na taki seks zgodzic..
![]()
.
Ty jestes jego wyjsciem awaryjnym jezeli brakuje mu innych opcj - Dlatego ani cie do seksu za bardzo nie namawia, ani za bardzo szczery z toba nie jest.
A ty sobie roisz, ze to cos znaczy, ze sie od roku od czasu do czasu spotykacie. To g*** znaczy. To znaczy, ze jestes dla niego kobieta z kategorii B - jak brakuje tych z A to do ciebie dzwoni, bo lepsze B niz nic.
Nie roje sobie ja, tylko Ty sobie dopowiadasz - rozumiem, mogłabym wprowadzić Cię w błąd, gdybym w którymkolwiek zdaniu użyła słowa związek, a w powyższej treści tego nie znajdziesz.
Nigdy nikomu nie zabraniałam spotykać się z kim chce, bo nie tędy droga- nie zakazywałam, ani nie nakazywałam i gdybym była na Towim miejscu nie stosowałabym tej techniki, a z Twojego toku rozumowania wynika, że to stosujesz ("Ten mezczyzna moze sie spotykac z kim chce"). Nie jestem wyrocznią, ani nie więzię innych ludzi.
Zgodzę się z Tobą, że "Dorosly facet zainteresowany kobieta nie czeka ROK by zaproponowac seks, a dorosla kobieta nie czai sie ROK", nie znajdziesz zdania, w mojej wypowiedzi, kto ile czasu czeka, a kto ile czasu się czai - rozumiem, ze jest to Twoja luźna dygresja rzucona nie w podejmowanym temacie.
Nie trudno jest nie zgodzić się z kolejnym zdaniem, poza wstawką "Ty jestes jego wyjsciem awaryjnym jezeli brakuje mu innych opcj - Dlatego ani cie do seksu za bardzo nie namawia". Opcje są zawsze, gdy jesteś kobieta kategorii A, to też jesteś opcją, wiec aby nie korzystać o opcji A, B,C, D itd musiałby mieć własne wysokie poczucie wartości.
Ostatnie zadnie, no cóż to jest dopiero wartościowanie kobiety przez kobietę.
47 2015-07-08 18:14:50 Ostatnio edytowany przez Iceni (2015-07-08 18:21:34)
Iceni napisał/a:Autorko
Ty na niczym nie stoisz, co najwyzej probujesz dopasowac rzeczywistosc do swoich nadziei.
Ten mezczyzna moze sie spotykac z kim chce, bo wy nie jestescie w zadnym "zwiazku"
to nawet nie jest znajomosc oparta na seksie ani przyjazn.
Wy jestescie co najwyzej dobrymi znajomymi, a "zwiazek", ktory ty widzisz gdzies tam na horyzoncie to tylko twoje nadzieje.Dorosly facet zainteresowany kobieta nie czeka ROK by zaproponowac seks, a dorosla kobieta nie czai sie ROK by sie na taki seks zgodzic..
![]()
.
Ty jestes jego wyjsciem awaryjnym jezeli brakuje mu innych opcj - Dlatego ani cie do seksu za bardzo nie namawia, ani za bardzo szczery z toba nie jest.
A ty sobie roisz, ze to cos znaczy, ze sie od roku od czasu do czasu spotykacie. To g*** znaczy. To znaczy, ze jestes dla niego kobieta z kategorii B - jak brakuje tych z A to do ciebie dzwoni, bo lepsze B niz nic.
Nie roje sobie ja, tylko Ty sobie dopowiadasz - rozumiem, mogłabym wprowadzić Cię w błąd, gdybym w którymkolwiek zdaniu użyła słowa związek, a w powyższej treści tego nie znajdziesz.
OK, to wytłumacz mi, proszę, czym twoim zdaniem różni się "bycie razem" od "związku"?
Nigdy nikomu nie zabraniałam spotykać się z kim chce, bo nie tędy droga- nie zakazywałam, ani nie nakazywałam i gdybym była na Towim miejscu nie stosowałabym tej techniki, a z Twojego toku rozumowania wynika, że to stosujesz ("Ten mezczyzna moze sie spotykac z kim chce"). Nie jestem wyrocznią, ani nie więzię innych ludzi.
Zgodzę się z Tobą, że "Dorosly facet zainteresowany kobieta nie czeka ROK by zaproponowac seks, a dorosla kobieta nie czai sie ROK", nie znajdziesz zdania, w mojej wypowiedzi, kto ile czasu czeka, a kto ile czasu się czai - rozumiem, ze jest to Twoja luźna dygresja rzucona nie w podejmowanym temacie.
Nie, to jest moja luźna dygresja odnośnie zdania napisanego przez ciebie w pierwszym poście *
Ostatnie zadnie, no cóż to jest dopiero wartościowanie kobiety przez kobietę.
Rozpoczęłaś ten temat, zeby się dowartościować?
Ile ty masz lat? 16? Ty już powinnaś doskonale znać swoją wartość, bo jak sądzę, spotykając się z 40-latkiem jednak tych 16 lat nie masz.
*
Ja wciąż mam wątpliwości, bo nie wiem czy jesteśmy razem czy nie
Podpowiem ci coś na przyszłość - jeżeli musisz się zastanawiać nad tym, czy jesteście razem, czy nie - to znaczy, że NIE jesteście,
Znacie się rok, 5 miesięcy spotykacie regularnie - po takim czasie to nawet dziewica umiałaby postawić sprawę jasno i doprowadzić do rozmowy, na której się dowie, czy jest potencjalną kochanka/dziewczyną/kandydatką do dłuższego związku czy przyjaciółką.
Jeżeli będziesz tak zwlekać za każdym razem i z własnej woli trwać w takim stanie zawieszenia, to się kiedyś ockniesz i okaże się, że masz 50 lat i żadnych perspektyw na ciekawy związek. Szkoda marnować życia.
Być może irytuje Cię zdanie Iceni, ale jest wiele racji w tym co pisze. Chyba tracisz czas na tego pana, chyba, że zupełnie pozbędziesz się wszelkich uczuć i nadziei wobec niego, będziesz czerpać przyjemność ze spotkań z nim, nie oczekując niczego w zamian, będziesz traktować go jak opcję, tak, jak on Ciebie (prawdopodobnie).
49 2015-07-10 23:41:46 Ostatnio edytowany przez edyta.n (2015-07-10 23:43:01)
Być może irytuje Cię zdanie Iceni, ale jest wiele racji w tym co pisze.
Oczywiście, że irytuje, jest pełne słownej agresji, której konstruktywna wypowiedz nie musi jej posiadać. Zgadzam się także z tym, poza wstawkami nacechowanymi negatywnym zabarwieniem emocjonalnym, że ma rację w ocenie sytuacji.