Moja Kobieta woli prace ode mnie.. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Moja Kobieta woli prace ode mnie..

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 ]

Temat: Moja Kobieta woli prace ode mnie..

Witam. Pisze z problemem z którym niestety przez ostatni czas nie potrafię sobie poradzić. Otóż jestem od 2 lat w związku z kobieta, która miała już dziecko z poprzedniego związku. Nigdy jakoś nie byłem temu przeciwny ponieważ sam pochodzę z takiej rodziny gdzie wychowywał mnie ojczym a nie ojciec. Przez 2 lata żyło nam się dobrze, nie mogłem narzekać wszystko się w miarę układało. Czułem Ze to ta jedyna. Jak wszystko się zaczęło bardzo się zaangażowałem w ten związek, odstawiłem na bok swoje życie i zajelem się moja rodzina bo to uważałem za słuszne. Zreszta moja kobieta do nie dawna była strasznie zazdrosna o mnie wiec musiałem odstawić imprezy kolegów i wszystko po kolei i zając się nimi. Ona zawsze powtarzała ze ja i jej córka jesteśmy dla niej najważniejsi. Wiec ja tez odstawiłem wszystko na bok i oddałem się jej i córce. Zreszta ona żądło się spotykała ze znajomymi wiec ja tez. Żyliśmy w sumie tylko dla siebie anjak gdzieś wychodziliśmy to zawsze razem. No chyba ze któreś z nas było w pracy. W zeszłym roku we wrześniu moja kobieta straciła prace. Była tym faktem załamana ale starałem się ja pocieszyć i sam walczyłem oto żeby utrzymać poziom który mieliśmy. Do końca kwietnia tego roku cholernie dużo pracowałem bo wyrabiałem miesięcznie minimum 250 godz. Byśmy mogli żyć na normalnym poziomie. Moja kobieta w tym czasie szukała pracy. Zawsze pod tym względem była wybredna i mówiła ze chce taka prace by miała czas do dziecka( tzn. Od pon do Pia w godz maksymalnie do 17) w styczniu tego roku przez przypadek dostałem ofertę pracy jako agent ubezpieczeniowy ale ze lubię swoją prace to zaproponowałem mojej kobiecie by spróbowała. Zainwestowaliśmy pieniądze w szkolenia dojazdy i rozruch firmy by mogła zacząć pracować. Ponieważ to praca na własnej działalności to niestety trzeba było w to na samym początku zainwestować trochę pieniędzy by to ruszyło. Przechodząc do sedna. Na początku nie szło jej to wszystko, była zrezygnowana i nie wierzyła w siebie. Po części bo chciałem a po części ze szkoda mi było zainwestowanych pieniędzy w to wszystko, uświadamiałem jej ze musi uwierzyć w siebie a napewno da radę. W jednym zdaniu bardzo ja wspierałem i pchałem do tego by nie zrezygnowała odrazu. W pewnym momencie gdy się wdrażała w ta prace poznała ludzi z którymi współpracuje itd. Zaczęła żyć ta praca. Od kwietnia bardzo się zaangażowała w ta prace po części przez nakręcanie kolegów z pracy jak ta praca jest fajna i ile można w niej zarobić. I można powiedzieć ze od kwietnia weszła tak mocno w ta prace ze przestała mieć czas dla wszystkich. No i zaczęły się kłótnie. Częste! Głównie o jej zachowanie przez ostatni czas, zaczepem być zazdrosny o jej kolegów z pracy bo zaczęła mieć z nimi lepszy kontakt niż ze mną. Do tego wszystkie sytuacje które się wydarzały w jej pracy tzn. Wieczna pomoc od kolegów wszystko jej zawsze załatwili itd doprowadziły do tego ze zaczepem podejrzewać ja o zdradę. Po miesiącu wiecznych kłótni powiedziałem koniec i zerwałem z nią po pewnej ostrej awanturze. Pojechałem na noc do mamy i nie mieliśmy ze sobą kontaktu żadnego przez 3 dni. Po trzech dniach spotkaliśmy się wyjaśniliśmy sobie wszystko i doszliśmy do kompromisu ze ona odpuszcza trochę prace i zacznie mieć więcej czasu dla mnie i naszego dziecka. A ja odpuszczę z nerwami i przymknie oko na niektóre z tych rzeczy. I tak się stało. Wróciłem do domu i zaczęliśmy żyć jak dawniej. Wszystko było dobrze może przez 3 tyg. Ja się nie odzywałem nawet jak coś mi się nie podobało a ona faktycznie odpuściła prace i pracowała mnie. Po trzech tyg znowu zaczęła wpadać w trans pracy. Na początku siedziałem cicho bo po prostu stwierdziłem ze takie tyg tez się zdarzają. Obecnie jest tak ze wiecznie się kłócimy o jej prace. Bardzo dużo czasu poświęca tej pracy. Do tego gdy wraca do domu mimo tego ze jest z nami i teoretycznie skończyła prace to i tak albo wisi co chwile na telefonie i rozmawia z kolegami z pracy albo siedzi przed komputerem i musi przygotować oferty na następny dzień do pracy. Przestała dbać o dom i wszystko po kolei. Ostatnim czasem liczy się dla niej głownie praca a jak mnie w domu nie ma to przesiaduje wiecznie u matki, całymi dniami. Jak wkoncu nie wytrzymałem i zrobiłem jej awanturę ze nie dba o mieszkanie i ze tylko ja sprzątam ostatnio i gotuje to odpowiedziała mi ze nikt mi tego nie każe robić i ze ona nie czuje potrzeby żeby to robić. Bardzo mnie to zabolało ale odpuściłem. Wczoraj po raz kolejny udowodniła mi ze praca jest najważniejsza dla niej i przed wyjściem z domu pokłóciliśmy się bardzo mocno. I gdy wychodziłem z domu powiedziałem jej ze ma się zastanowić czy chce być ze mną czy woli prace. Bo chce być z nią ale nie akceptuje jej pracy i mam tego już dość. Przez cały dzień nie rozmawialiśmy ze sobą No i jak wróciłem do domu wieczorem rozpoczęła się spowrotem poranna kłótnia tyle ze już oboje byliśmy spokojniejsi i dyskutowalismy a nie przeszukiwaliśmy się. Wkoncu usłyszałem od niej ze jeśli miała by zdecydować to ona tej pracy nie rzuci ponieważ za bardzo jej się ta praca podoba i jest w stanie poświecić nasz związek dla niej ale ze mnie kocha i chce ze mną być. Moje pytanie co robić? Jestem w strasznej rozsypce z jednej strony cholernie mnie bolą jej słowa i chciałbym to wszystko skończyć raz na zawsze. Z drugiej strony strasznie ja kocham i zależy mi na niej ( planowałem za nie długo się jej oświadczyć), do tego wszystkiego jest jeszcze dziecko które tak samo ma uczucia i tak samo zależy mi na tym dziecku bo traktuje ja jak własna córkę. Nie wiem co robić proszę radę.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Moja Kobieta woli prace ode mnie..

Praca..., a może pracocholizm?..
Wiele lat temu mialam podobnie jak tw. partnerka... żylam tylko pracą. Z tym ze, ja mialam jakiś cel, dązylam do dobrobytu, do kupna tego i tamtego, zgromadzeniu oszczędności. Osiągnęlam to i wtedy odpuścilam...
Porozmawiaj ze swoją kobietą , ale bez pretensji,powiedz jej jak się niekomfortowo z tą "wieczną" jej nieobecnością czujesz..
Nie miej wciąż do niej pretensji bo to dziala w drugą str. i tym bardziej nie chcę z tobą przebywać.

''W I E L U wie wiele, NIKT wszystkiego'' - przyslowie lacińskie.

3

Odp: Moja Kobieta woli prace ode mnie..

Pracoholizm to też choroba, jak hazard i inne uzależnienia:-((( z jednej strony jej sie nie dziwię, każdy chyba przechodził euforię z powodu dobrze wykonywanej pracy i dobrych zarobków - można sie wkręcić... ale musicie usiąść i ze sobą szczerze porozmawiać bo na dłuższa metę to dobrze nie będzie...:9((

4

Odp: Moja Kobieta woli prace ode mnie..
Wykończony napisał/a:

Witam. Pisze z problemem z którym niestety przez ostatni czas nie potrafię sobie poradzić. Otóż jestem od 2 lat w związku z kobieta, która miała już dziecko z poprzedniego związku. Nigdy jakoś nie byłem temu przeciwny ponieważ sam pochodzę z takiej rodziny gdzie wychowywał mnie ojczym a nie ojciec. Przez 2 lata żyło nam się dobrze, nie mogłem narzekać wszystko się w miarę układało. Czułem Ze to ta jedyna. Jak wszystko się zaczęło bardzo się zaangażowałem w ten związek, odstawiłem na bok swoje życie i zajelem się moja rodzina bo to uważałem za słuszne. Zreszta moja kobieta do nie dawna była strasznie zazdrosna o mnie wiec musiałem odstawić imprezy kolegów i wszystko po kolei i zając się nimi. Ona zawsze powtarzała ze ja i jej córka jesteśmy dla niej najważniejsi. Wiec ja tez odstawiłem wszystko na bok i oddałem się jej i córce. Zreszta ona żądło się spotykała ze znajomymi wiec ja tez. Żyliśmy w sumie tylko dla siebie anjak gdzieś wychodziliśmy to zawsze razem. No chyba ze któreś z nas było w pracy. W zeszłym roku we wrześniu moja kobieta straciła prace. Była tym faktem załamana ale starałem się ja pocieszyć i sam walczyłem oto żeby utrzymać poziom który mieliśmy. Do końca kwietnia tego roku cholernie dużo pracowałem bo wyrabiałem miesięcznie minimum 250 godz. Byśmy mogli żyć na normalnym poziomie. Moja kobieta w tym czasie szukała pracy. Zawsze pod tym względem była wybredna i mówiła ze chce taka prace by miała czas do dziecka( tzn. Od pon do Pia w godz maksymalnie do 17) w styczniu tego roku przez przypadek dostałem ofertę pracy jako agent ubezpieczeniowy ale ze lubię swoją prace to zaproponowałem mojej kobiecie by spróbowała. Zainwestowaliśmy pieniądze w szkolenia dojazdy i rozruch firmy by mogła zacząć pracować. Ponieważ to praca na własnej działalności to niestety trzeba było w to na samym początku zainwestować trochę pieniędzy by to ruszyło. Przechodząc do sedna. Na początku nie szło jej to wszystko, była zrezygnowana i nie wierzyła w siebie. Po części bo chciałem a po części ze szkoda mi było zainwestowanych pieniędzy w to wszystko, uświadamiałem jej ze musi uwierzyć w siebie a napewno da radę. W jednym zdaniu bardzo ja wspierałem i pchałem do tego by nie zrezygnowała odrazu. W pewnym momencie gdy się wdrażała w ta prace poznała ludzi z którymi współpracuje itd. Zaczęła żyć ta praca. Od kwietnia bardzo się zaangażowała w ta prace po części przez nakręcanie kolegów z pracy jak ta praca jest fajna i ile można w niej zarobić. I można powiedzieć ze od kwietnia weszła tak mocno w ta prace ze przestała mieć czas dla wszystkich. No i zaczęły się kłótnie. Częste! Głównie o jej zachowanie przez ostatni czas, zaczepem być zazdrosny o jej kolegów z pracy bo zaczęła mieć z nimi lepszy kontakt niż ze mną. Do tego wszystkie sytuacje które się wydarzały w jej pracy tzn. Wieczna pomoc od kolegów wszystko jej zawsze załatwili itd doprowadziły do tego ze zaczepem podejrzewać ja o zdradę. Po miesiącu wiecznych kłótni powiedziałem koniec i zerwałem z nią po pewnej ostrej awanturze. Pojechałem na noc do mamy i nie mieliśmy ze sobą kontaktu żadnego przez 3 dni. Po trzech dniach spotkaliśmy się wyjaśniliśmy sobie wszystko i doszliśmy do kompromisu ze ona odpuszcza trochę prace i zacznie mieć więcej czasu dla mnie i naszego dziecka. A ja odpuszczę z nerwami i przymknie oko na niektóre z tych rzeczy. I tak się stało. Wróciłem do domu i zaczęliśmy żyć jak dawniej. Wszystko było dobrze może przez 3 tyg. Ja się nie odzywałem nawet jak coś mi się nie podobało a ona faktycznie odpuściła prace i pracowała mnie. Po trzech tyg znowu zaczęła wpadać w trans pracy. Na początku siedziałem cicho bo po prostu stwierdziłem ze takie tyg tez się zdarzają. Obecnie jest tak ze wiecznie się kłócimy o jej prace. Bardzo dużo czasu poświęca tej pracy. Do tego gdy wraca do domu mimo tego ze jest z nami i teoretycznie skończyła prace to i tak albo wisi co chwile na telefonie i rozmawia z kolegami z pracy albo siedzi przed komputerem i musi przygotować oferty na następny dzień do pracy. Przestała dbać o dom i wszystko po kolei. Ostatnim czasem liczy się dla niej głownie praca a jak mnie w domu nie ma to przesiaduje wiecznie u matki, całymi dniami. Jak wkoncu nie wytrzymałem i zrobiłem jej awanturę ze nie dba o mieszkanie i ze tylko ja sprzątam ostatnio i gotuje to odpowiedziała mi ze nikt mi tego nie każe robić i ze ona nie czuje potrzeby żeby to robić. Bardzo mnie to zabolało ale odpuściłem. Wczoraj po raz kolejny udowodniła mi ze praca jest najważniejsza dla niej i przed wyjściem z domu pokłóciliśmy się bardzo mocno. I gdy wychodziłem z domu powiedziałem jej ze ma się zastanowić czy chce być ze mną czy woli prace. Bo chce być z nią ale nie akceptuje jej pracy i mam tego już dość. Przez cały dzień nie rozmawialiśmy ze sobą No i jak wróciłem do domu wieczorem rozpoczęła się spowrotem poranna kłótnia tyle ze już oboje byliśmy spokojniejsi i dyskutowalismy a nie przeszukiwaliśmy się. Wkoncu usłyszałem od niej ze jeśli miała by zdecydować to ona tej pracy nie rzuci ponieważ za bardzo jej się ta praca podoba i jest w stanie poświecić nasz związek dla niej ale ze mnie kocha i chce ze mną być. Moje pytanie co robić? Jestem w strasznej rozsypce z jednej strony cholernie mnie bolą jej słowa i chciałbym to wszystko skończyć raz na zawsze. Z drugiej strony strasznie ja kocham i zależy mi na niej ( planowałem za nie długo się jej oświadczyć), do tego wszystkiego jest jeszcze dziecko które tak samo ma uczucia i tak samo zależy mi na tym dziecku bo traktuje ja jak własna córkę. Nie wiem co robić proszę radę.

Ta kobieta poczuła własną wartość.
Spełnia się w pracy, którą lubi.
Skoro twierdzi, że Cię kocha, ale jest w stanie poświęcić dla niej Wasz związek, oznacza to według mnie, że między wierszami informuje Cię, że chcesz ją ograniczać i urobić na Twój wzór partnerki, którego ona jednak nie zaakceptuje.

Pozostaje szczera rozmowa o wszystkim, bo z czasem dojdziesz do wniosku, że "stworzyłeś potwora", zaś ona uzna, że jesteś zwykłym męskim szowinistą i zazdrośnikiem.

facet po przejściach

5

Odp: Moja Kobieta woli prace ode mnie..

Ja uciekałam w prace, kiedy w domu było źle. Mogłam wtedy pracować bez przerwy byleby nie musieć siedzieć w domu przy garach i "zadowalaniu" mojego męża. Czułam się lepiej w pracy niż w domu, którego miałam dość. Nie mówię, że w tym przypadku tak jest, ale warto porozmawiać.

6

Odp: Moja Kobieta woli prace ode mnie..

Excop lepiej nie mogles tego ujac.

Jeśli bedziesz jak liść miotany przez wiatr spadniesz gdziekolwiek...

Posty [ 6 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Moja Kobieta woli prace ode mnie..

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018