Witam wszystkich.
Mam problem, a mianowicie dwa tygodnie temu zerwala ze mna dziewczyna, po prawie pięciu latach związku(bez miesiąca) sprawa wyglada tak, że w 80% jest to moja wina między innymi podczas kłótni wypominałem jej nie wyjasnione sprawy między nami z przeszłości, przesadnie się o nią martwiłem gdy gdzieś wychodziła, pod tym względem byłem bardziej dla niej jak rodzic, a nie jak partner, nie doceniałem tego co mam tak w skrócie. Zaczęło się psuć między nami jakos od marca tego roku ale raz było gorzej, a raz lepiej. Pewnego dnia jakos w połowie maja stwierdziłem, ze zasługuje na więcej dlatego zacząłem się bardziej starać i dawać z siebie dwa razy więcej niż przez wyżej wspomniany okres, była szczęśliwa i mi o tym mówiła. Wszystko miało sie dobrze aż do 31 maja kiedy to zacząłem kłótnie z poprzedniego dnia przy tym wracając do tych poprzednich więc odeszła. Chciałbym to jakos naprawic ponieważ naprawde ją kocham i mi na niej zależy, sama też mówi, ze mnie kocha i jej na mnie zależy ale boi się zaryzykować powrotu do mnie bo zmiany (od tamtego momentu zacząłem proces zmian mający na celu wyzbycie sie tych cech) jakie widzi mogą byc tylko chwilowe. Dlatego piszę tutaj z prośbą o rade co robic? Jak udowodnić, ze te zmiany nie są chwilowe? Oboje nie wyobrażamy sobie życia z innymi partnerami i normalnie rozmawiamy, spotykamy sie ale bardziej jako przyjaciele i chciałbym to zmienić aby było jak dawniej. Nie wiem czy to ważne ale ja mam 20, a partnerka 21 lat i zamieszkalismy razem pierwszy raz w październiku zeszłego roku
Podobne tematy
Znudziła sie. Jak ludzie chca ze soba byc to moga sie klocic dzien w dzien, a po tym miec seks nie z tej ziemi i tak w kolko macieju.
Jesteś pewien ?
Kłotnia > sex to jest działający schemat na góra kilka miesięcy. Później przez te kłótnie nie chce się nawet sexu uprawiać.