Witam..
Bardzo ciekawi mnie fakt zdrady swoich partnerów, czy któraś z Was zdradziła ?
Z jakich powodów i jak do tego doszło.. ?
Brakowało Wam czegoś u męża/chłopaka czy był to poprostu "dreszczyk adrenaliny", ciekawość ?
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradziłaś ?
Strony 1
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Witam..
Bardzo ciekawi mnie fakt zdrady swoich partnerów, czy któraś z Was zdradziła ?
Z jakich powodów i jak do tego doszło.. ?
Brakowało Wam czegoś u męża/chłopaka czy był to poprostu "dreszczyk adrenaliny", ciekawość ?
Podobne tematy
Na kafererie z tym idź. Tu kobiety są święte ![]()
Na kafererie z tym idź. Tu kobiety są święte
Co chcesz przez to powiedzieć ? Cyt. twoje słowa Tu kobiety są świetne ?
Witam..
Bardzo ciekawi mnie fakt zdrady swoich partnerów, czy któraś z Was zdradziła ?
Z jakich powodów i jak do tego doszło.. ?
Brakowało Wam czegoś u męża/chłopaka czy był to poprostu "dreszczyk adrenaliny", ciekawość ?
Chyba nikt się nie chce przyznać. Ja też mogę tylko napisać, że nigdy nie zdradziłam mojego męża
dobrze nam razem, więc po co to wszystko niszczyć?
Zdradziłam trzy razy, z powodu braku seksu ze strony męża.
To było dwa lata temu i już tego nie powtórzyłam; nie z powodu tego, że żałuję, tylko po prostu gra nie jest warta świeczki. Za duże ryzyko i za dużo kombinowania.
Nigdy nikogo nie zdradziłam i nie wiem, czy byłabym do tego zdolna.
Jestem kochanką .
Flores tak z ciekawości - czemu Twój facet szuka szczęścia u Ciebie a nie u własnej żony?
Ja zdradziłam ale przez pocałunek seksu nie było. A czemu to zrobiłam? bo byłam głupia i chyba nie doceniałam swojego faceta ![]()
Zdrada by potwierdzić wartość swojego faceta? Osobiście po kilku latach na tym świecie mogę powiedzieć, że każda kobieta ma między nogami to samo i jedynie indywidualne psychiczne predyspozycje czynią sex lepszym i gorszym a miłość gra tu zasadniczo mniejszą rolę.
Zdrada by potwierdzić wartość swojego faceta? Osobiście po kilku latach na tym świecie mogę powiedzieć, że każda kobieta ma między nogami to samo i jedynie indywidualne psychiczne predyspozycje czynią sex lepszym i gorszym a miłość gra tu zasadniczo mniejszą rolę.
Dla niektórych to właśnie miłość, lub przynajmniej świadomość, że partnerowi na Tobie zależy, gra rolę zasadniczą. Tę różnicę między mężczyznami, którzy też mają to samo między nogami.
Mam za sobą własną zdradę, przyznanie, separację, spotykanie z kilkoma, powrót do męża. I to, że wybaczył, nie wypomina i chce być ze mną, okazało się najważniejsze. Oni chcieli głównie seksu, owszem, były rozmowy, miłe chwile, ale bez zobowiązań. Spotkania co jakiś czas, na luzie, w międzyczasie może i randki z innymi, dla odmiany. Nie wszyscy, oczywiście, ale kto wolnemu zabroni...Głupota i zaćmienie umysłu, to jedynie mogę na swoje usprawiedliwienie użyć. Był moim pierwszym, przez kilkanaście lat jedynym, ale nie potrzebował mnie tyle, ile ja jego. Teraz dopiero się rozkręciliśmy, więc...paradoksalnie było warto. Ale to cholernie wysoka cena, i spore ryzyko.
Bo dla mojego ja byłam ważniejsza niż duma, ale nie wszyscy mają takie podejście.
Czy mężczyźni zdradzają z podobnych powodów?
Cioteczka Dobra Rada, zapytam: po co sie przyznawac? Ja sie nie przyznalam do zdrady, nawet przez mysl mi to nie przeszlo.
Tak, zdradziłam. Trzykrotnie, trzy spotkania.
Nie żałuję absolutnie, było to coś niesamowitego, najlepszy seks w życiu, i nie chciałabym kończyć, ale właśnie to ryzyko i kombinowanie. I odległość niestety.
post poniżej poziomu forum - usunięte przez moderatora
post poniżej poziomu forum - usunięte przez moderatora
Odsyłam Cię do regulaminu tego forum.
Jesteś tu gościem, więc albo się zachowuj, albo wynieś.
Do niespełniona33 - Czemu zdradziłaś?
Do niespełniona33 - Czemu zdradziłaś?
Pierwszy podstawowy powód to chyba taki, ze nie kocham męża, a poza tym, jak to zwykle bywa: zauroczenie. A teraz się zakochałam, a nie kochałam nigdy tak prawdziwie. Naprawdę przykro jest całe życie nie czuć miłości.
Wyspianski, być może jeszcze nie odczytałeś mojej dzisiejszej wiadomości, dlatego zapraszam na maila. Oficjalnie jednak informuję, że masz już na swoim koncie ostrzeżenie, więc kolejny taki post może zakończyć się nałożeniem na Twoje konto blokady.
Cioteczka Dobra Rada, zapytam: po co sie przyznawac? Ja sie nie przyznalam do zdrady, nawet przez mysl mi to nie przeszlo.
Bo mnie życie w kłamstwie nie kręci.
Zapytał, bo zauważył zmianę w moim zachowaniu, więc potwierdziłam. Byłam już na etapie zmęczenia różnicą temperamentów, więc nie zależało mi na utrzymaniu małżeństwa. Zmieniłam zdanie, gdy okazało się, że jemu zależy.
dante085 napisał/a:Do niespełniona33 - Czemu zdradziłaś?
Pierwszy podstawowy powód to chyba taki, ze nie kocham męża, a poza tym, jak to zwykle bywa: zauroczenie. A teraz się zakochałam, a nie kochałam nigdy tak prawdziwie. Naprawdę przykro jest całe życie nie czuć miłości.
Nie ma obowiązku tkwienia w małżeństwie.
Flores tak z ciekawości - czemu Twój facet szuka szczęścia u Ciebie a nie u własnej żony?
Związek trwa tak długo jak długo ludzie potrafią ze sobą rozmawiać.
Brak porozumienia stał się przyczyną zdrady? Po co więc tkwić w takim związku? Czy zdrada sama w sobie pomogła Ci poczuć się lepiej?
Zależy w jakim sensie poczułam się lepiej. Jako kobieta - na pewno - teraz wiem, ze potrafię dać dużo czułości, zawsze chciałam to robić i nigdy nie mogłam, bo do męża nie czułam nic od dawna, mam ogromne pragnienie bliskości i tego też nie miałam i nie chciałam od męża.
Nigdy mi nie było tak dobrze, jak z moim przyjacielem (tak go nazwijmy), nigdy. Nawet gdy tylko idziemy za rękę. Zakochałam się. Robię rzeczy, których nie robiłam nigdy.
Z drugiej strony jest mi gorzej, bo wiem, ze marnuję życie z obecnym, nawet jakbym miala być sama, lepsze to niż w tym dziwnym małżeństwie.
zdradziłam męża kilka lat po ślubie i powód był zawsze ten sam, czyli brak satysfakcjonujacego mnie seksu z własnym mężem, chemia była jednostronna, on chciał mnie zawsze, ja jego nie, on nigdy nie myslał o mojej przyjemności, jego była 100%.
Zdrady były jednorazowe, zawsze daleko od domu, mąż nigdy sie o nich nie dowiedział, a ja poza wyrzutami sumienia (miałam okropne) nauczyłam się dzięki temu jak seks może być cudowny i jak pracować z mężem dla własnej frajdy no i było krok po kroku lepiej.
Wtedy wyrzuty sumienia miałam, ale nigdy tego nie żałowałam...
ostatnio idąć na spacer, usłyszałam fragment rozmowy 3 kolesi. I jedno zdanie które mnie na prawde rozbawiło to "Stary, trzeba zdradzić swoją laskę, żeby docenić to co się ma..." świetne podejście
zdradziłam męża kilka lat po ślubie i powód był zawsze ten sam, czyli brak satysfakcjonujacego mnie seksu z własnym mężem, chemia była jednostronna, on chciał mnie zawsze, ja jego nie, on nigdy nie myslał o mojej przyjemności, jego była 100%.
Zdrady były jednorazowe, zawsze daleko od domu, mąż nigdy sie o nich nie dowiedział, a ja poza wyrzutami sumienia (miałam okropne) nauczyłam się dzięki temu jak seks może być cudowny i jak pracować z mężem dla własnej frajdy no i było krok po kroku lepiej.
Wtedy wyrzuty sumienia miałam, ale nigdy tego nie żałowałam...
Ja nie mam wyrzutów sumienia i nie żałuję. Seks z mężem, sama myśl jest okropna.
Nie wiedziałam, ze seks można kochać... nie znosiłam go.
Ja nie mam wyrzutów sumienia i nie żałuję. Seks z mężem, sama myśl jest okropna.
Nie wiedziałam, ze seks można kochać... nie znosiłam go.
a ja wiedziałam, że czegoś w tym wszystkim brakuje i myślałam, że problem tkwi we mnie, że może oziebła jestem, aseksualna.
Dzieki zdradom poznałam lepiej samą siebie, okazało sie, że mam dość wysokie libido, a nasze dopasowanie jest delikatnie określająć średnie, choc dzięki mojej pracy (mąż był niestety niereformowalny) było przez nastepne lata lepiej.
inez11 napisał/a:Cioteczka Dobra Rada, zapytam: po co sie przyznawac? Ja sie nie przyznalam do zdrady, nawet przez mysl mi to nie przeszlo.
Bo mnie życie w kłamstwie nie kręci.
Zapytał, bo zauważył zmianę w moim zachowaniu, więc potwierdziłam. Byłam już na etapie zmęczenia różnicą temperamentów, więc nie zależało mi na utrzymaniu małżeństwa. Zmieniłam zdanie, gdy okazało się, że jemu zależy.
Starlet007* mam dylemat czy utrzymać swoje małżeństwo właśnie z powodu mojej zdrady. Brak porozumienia miłości, czułości w małżeństwie . I stało się. Przyznalam się mężowi bo też nie umiem kłamać. Maz chcę ratować związek ale ja nie wiem jak mam reanimowac swoje uczucia po tym wszystkim. Na dodatek zakochałam się w facecie z którym zdradziłam. On też ma żonę i dwoje dzieci. Zdradził też z tych samych pobudek.
Zależy w jakim sensie poczułam się lepiej. Jako kobieta - na pewno - teraz wiem, ze potrafię dać dużo czułości, zawsze chciałam to robić i nigdy nie mogłam, bo do męża nie czułam nic od dawna, mam ogromne pragnienie bliskości i tego też nie miałam i nie chciałam od męża.
Nigdy mi nie było tak dobrze, jak z moim przyjacielem (tak go nazwijmy), nigdy. Nawet gdy tylko idziemy za rękę. Zakochałam się. Robię rzeczy, których nie robiłam nigdy.Z drugiej strony jest mi gorzej, bo wiem, ze marnuję życie z obecnym, nawet jakbym miala być sama, lepsze to niż w tym dziwnym małżeństwie.
Wybacz, Niespełniona, nie wytrzymałem.
Dlaczego więc wyszłaś za mąż za tego człowieka i wciąż tkwisz w takiej chorej relacji?
Przyznam, że trochę mnie ruszył Twój ledwie skrywany wstręt do męża.
Zdradziłam dwa razy. Nie żałuję. Powody? Partner nie chciał uprawiać ze mną seksu, bo uważał, że nie warto, gdyz nie mam orgazmu, szukał podrywek po internecie, nie rozmawiał ze mna, jak chciałam naprawić kwestie łóżkowe. Zresztą przed zdradą, chciałam, żeby się wyprowadził (nie zrobił tego), potem jawnie mu powidziałam, ze go zdradzę- nie uwierzył, po zdradzie powiedziałam mu, że go zdradziłam- równiez nie uwierzył. wyprowadził się, jak mu wystawiłam rzeczy za drzwi, no dobra, przed drzwi. Po 2 miesiącach zaczęłam spotykać sie z kimś innym (nie z tym, z którym zdradziłam), jesteśmy razem 3 lata, wie o moich poprzednich "przygodach"
Zdradziłam dwa razy. Nie żałuję. Powody? Partner nie chciał uprawiać ze mną seksu, bo uważał, że nie warto, gdyz nie mam orgazmu, szukał podrywek po internecie, nie rozmawiał ze mna, jak chciałam naprawić kwestie łóżkowe. Zresztą przed zdradą, chciałam, żeby się wyprowadził (nie zrobił tego), potem jawnie mu powidziałam, ze go zdradzę- nie uwierzył, po zdradzie powiedziałam mu, że go zdradziłam- równiez nie uwierzył. wyprowadził się, jak mu wystawiłam rzeczy za drzwi, no dobra, przed drzwi. Po 2 miesiącach zaczęłam spotykać sie z kimś innym (nie z tym, z którym zdradziłam), jesteśmy razem 3 lata, wie o moich poprzednich "przygodach"
Masakra
rozbawiłaś mnie z tym "nie uwierzył". Miałaś udanego męża nie ma co. Pewnie dalej sobie powtarza "nie wierze" ![]()
/.../
Bo dla mojego ja byłam ważniejsza niż duma, ale nie wszyscy mają takie podejście.
A kim on teraz jest dla Ciebie?
Bo mnie życie w kłamstwie nie kręci.
Zapytał, bo zauważył zmianę w moim zachowaniu, więc potwierdziłam. Byłam już na etapie zmęczenia różnicą temperamentów, więc nie zależało mi na utrzymaniu małżeństwa. Zmieniłam zdanie, gdy okazało się, że jemu zależy.
Od tego, że mu zależy, zmniejszył się Twój temperament, czy jego się powiekszył?
Zdradziłam trzy razy, z powodu braku seksu ze strony męża.
To było dwa lata temu i już tego nie powtórzyłam; nie z powodu tego, że żałuję, tylko po prostu gra nie jest warta świeczki. Za duże ryzyko i za dużo kombinowania.
Większym kombinowaniem i ryzykiem było wziąć go za rączkę i zaprowadzić do specjalisty?
zdradziłam męża kilka lat po ślubie i powód był zawsze ten sam, czyli brak satysfakcjonujacego mnie seksu z własnym mężem, chemia była jednostronna, on chciał mnie zawsze, ja jego nie, on nigdy nie myslał o mojej przyjemności, jego była 100%.
Zdrady były jednorazowe, zawsze daleko od domu, mąż nigdy sie o nich nie dowiedział, a ja poza wyrzutami sumienia (miałam okropne) nauczyłam się dzięki temu jak seks może być cudowny i jak pracować z mężem dla własnej frajdy no i było krok po kroku lepiej.
Wtedy wyrzuty sumienia miałam, ale nigdy tego nie żałowałam...
A rozwód był z powodu zdrady męża?...
Ciekawe podejście z tymi wyrzutami sumienia. Podasz własną definicję?
Bo dla mojego ja byłam ważniejsza niż duma, ale nie wszyscy mają takie podejście.
Szanujesz go teraz? Nie masz wrażenia że jest słaby bo nie potrafił zostawić za sobą kogoś kto mu zrobił krzywdę? Widzisz w nim faceta? Jest teraz dla Ciebie męski?
Oho ulubiony temat facetów, by pojeździć po kobietach, które zdradzają.
niespełniona33 mogę napisać do ciebie na priv?
Oho ulubiony temat facetów, by pojeździć po kobietach, które zdradzają.
błądzisz
ja nie mam zamiaru jeździć, a jestem facetem
paradoksalnie czasem zdrada potrafi pomóc związkowi. oczywiście nie zawsze. w każdym bądź razie nie można jednoznacznie oceniać osób, które zdecydowały się na taki krok. zdrada nie zawsze (nawet często) nie oznacza, że przestało się kochać partnera.
romans stanowi pewnego rodzaju odskocznię od rutyny, problemów, które wdarły się do związku i jakoś nie udaje się ich naprawić, przeskoczyć. czasem to problem bywa w samej osobie, która decyduje się na taki krok i bywa tak, że dzięki takiemu romansowi nabiera taka osoba pewności siebie, inaczej widzi pewne sprawy, dostaje wiatru w żagle. może i ma siłę poprawić swój związek.
zostanę na pewno zmasakrowany i zjechany za powyższe, ale podkreślam: powyższe nie jest regułą, ale i tak też bywa jak napisałem. nie można więc jednoznacznie napisać, że zdrada zawsze powoduje rozpad związku, czy do tego się przyczynia, bo to nieprawda.
Aniaa34 napisał/a:Oho ulubiony temat facetów, by pojeździć po kobietach, które zdradzają.
błądzisz
ja nie mam zamiaru jeździć, a jestem facetem
paradoksalnie czasem zdrada potrafi pomóc związkowi. oczywiście nie zawsze. w każdym bądź razie nie można jednoznacznie oceniać osób, które zdecydowały się na taki krok. zdrada nie zawsze (nawet często) nie oznacza, że przestało się kochać partnera.
romans stanowi pewnego rodzaju odskocznię od rutyny, problemów, które wdarły się do związku i jakoś nie udaje się ich naprawić, przeskoczyć. czasem to problem bywa w samej osobie, która decyduje się na taki krok i bywa tak, że dzięki takiemu romansowi nabiera taka osoba pewności siebie, inaczej widzi pewne sprawy, dostaje wiatru w żagle. może i ma siłę poprawić swój związek.zostanę na pewno zmasakrowany i zjechany za powyższe, ale podkreślam: powyższe nie jest regułą, ale i tak też bywa jak napisałem. nie można więc jednoznacznie napisać, że zdrada zawsze powoduje rozpad związku, czy do tego się przyczynia, bo to nieprawda.
Tyle że kobiety jak już zdradzają to w większości emocjonalnie, czyli przeszłość i teraźniejszość zostawiają w tyle. Nie ma powrotów, bo to już znane, a nowe emocje są zawsze silniejsze. Samonakręcanie, później usprawiedliwianie, totalny brak wyrzutów i nie ma do czego już wracać. Chyba że do kolejnego aktorstwa, które co najwyżej daje początek takiemu prawdziwemu związkowi z rozsądku.
Clint Jones nieprawda, bo związek jest miedzy dwoma osobami, a w przypadku zdrady wchodzi do relacji trzecia osoba i niby jak to ma poprawić relacje miedzy ta dwojką? O związek trzeba dbac i to obie osoby , a na pewno nie pomoze w tym zdrada, bo wtedy się oddala od swojego partnera czy na chwile czy na dluzej ale się oddala.
Clint Jones nieprawda, bo związek jest miedzy dwoma osobami, a w przypadku zdrady wchodzi do relacji trzecia osoba i niby jak to ma poprawić relacje miedzy ta dwojką? O związek trzeba dbac i to obie osoby , a na pewno nie pomoze w tym zdrada, bo wtedy się oddala od swojego partnera czy na chwile czy na dluzej ale się oddala.
pisałem, że nie zawsze.
kontakty z trzecią osobą mogą odświeżyć rozbudzić emocje w osobie zdradzającej. związek, który popadł w rutynę może, ale nie musi na tym pośrednio skorzystać, oczywiście o ile emocje związane z trzecią osobą nie przerodzą się w coś więcej. zabrzmi to brutalnie, ohydnie, ale trzecia osoba może tchnąć powiew świeżości, a osoba zdradzająca umiejętnie to wykorzystująca do swoich celów może to wykorzystać dla dobra swojego związku.
chodzi mi o oczywiście głównie o emocje związane z kontaktami seksualnymi, dreszcz emocji z tym związany. to działa pobudzająco i można to przekuć na dobro związku.
to taka osoba jest egoistą a egoista nie patrzy na uczucia partnera, tylko jak mówisz na siebie, dla swoich celów to wykorzysta
przecież zdrada zawsze wynika w jakimś stopniu z egoizmu, z braku woli by coś naprawić, powiedzieć, porozmawiać, że coś nie pasuje, że rutyna.
chodzi mi o to, że w optymalnym zestawianiu, ze jeśli dwie osoby, który się spotykają, zdradzają i mają partnerów w związku, to mogą w sumie "wziąć", wykorzystać coś od takiego partnera w zdradzie i wykorzystać w swoim związku, aby sprawić by był lepszy, wziąć to, czego brakuje w normalnym związku
Nirvanka87 napisał/a:Zdradziłam dwa razy. Nie żałuję. Powody? Partner nie chciał uprawiać ze mną seksu, bo uważał, że nie warto, gdyz nie mam orgazmu, szukał podrywek po internecie, nie rozmawiał ze mna, jak chciałam naprawić kwestie łóżkowe. Zresztą przed zdradą, chciałam, żeby się wyprowadził (nie zrobił tego), potem jawnie mu powidziałam, ze go zdradzę- nie uwierzył, po zdradzie powiedziałam mu, że go zdradziłam- równiez nie uwierzył. wyprowadził się, jak mu wystawiłam rzeczy za drzwi, no dobra, przed drzwi. Po 2 miesiącach zaczęłam spotykać sie z kimś innym (nie z tym, z którym zdradziłam), jesteśmy razem 3 lata, wie o moich poprzednich "przygodach"
Masakra
rozbawiłaś mnie z tym "nie uwierzył". Miałaś udanego męża nie ma co. Pewnie dalej sobie powtarza "nie wierze"
To nie był mąż, tylko chłopak, byliśmy nie całe dwa lata razem.
Bart.k napisał/a:Nirvanka87 napisał/a:Zdradziłam dwa razy. Nie żałuję. Powody? Partner nie chciał uprawiać ze mną seksu, bo uważał, że nie warto, gdyz nie mam orgazmu, szukał podrywek po internecie, nie rozmawiał ze mna, jak chciałam naprawić kwestie łóżkowe. Zresztą przed zdradą, chciałam, żeby się wyprowadził (nie zrobił tego), potem jawnie mu powidziałam, ze go zdradzę- nie uwierzył, po zdradzie powiedziałam mu, że go zdradziłam- równiez nie uwierzył. wyprowadził się, jak mu wystawiłam rzeczy za drzwi, no dobra, przed drzwi. Po 2 miesiącach zaczęłam spotykać sie z kimś innym (nie z tym, z którym zdradziłam), jesteśmy razem 3 lata, wie o moich poprzednich "przygodach"
Masakra
rozbawiłaś mnie z tym "nie uwierzył". Miałaś udanego męża nie ma co. Pewnie dalej sobie powtarza "nie wierze"
To nie był mąż, tylko chłopak, byliśmy nie całe dwa lata razem.
jeszcze napisz, że miał na imię Tomasz ![]()
jeszcze napisz, że miał na imię Tomasz
Miał na imię Tomasz ![]()
nie, miał na imię inaczej ![]()
starlet007 napisał/a:/.../
Bo dla mojego ja byłam ważniejsza niż duma, ale nie wszyscy mają takie podejście.A kim on teraz jest dla Ciebie?
starlet007 napisał/a:Bo mnie życie w kłamstwie nie kręci.
Zapytał, bo zauważył zmianę w moim zachowaniu, więc potwierdziłam. Byłam już na etapie zmęczenia różnicą temperamentów, więc nie zależało mi na utrzymaniu małżeństwa. Zmieniłam zdanie, gdy okazało się, że jemu zależy.Od tego, że mu zależy, zmniejszył się Twój temperament, czy jego się powiekszył?
Możesz sobie ironizowac, ale praktycznie jego się powiększył. I to znacznie :-)
Ale to była głównie reakcja na poprawę mojego zachowania. Wcześniej byłam dość nerwowa, po tym wszystkim uspokoiłam się, zmieklam. I przekonałam się, że jednak mnie chce. Po tylu latach słabych oznak pożądania to było coś.
A jest dla mnie tym samym, bliskim człowiekiem, 20 lat małżeństwa to sporo, w separacji też dogadywalismy się, na stopie wojennej nigdy nie byliśmy. Powiedzmy, że wreszcie miałam skalę porównawcza, stwierdzam, że miodu nie ma, trafiłam na anioła i warto się go trzymać.
starlet007 napisał/a:Bo dla mojego ja byłam ważniejsza niż duma, ale nie wszyscy mają takie podejście.
Szanujesz go teraz? Nie masz wrażenia że jest słaby bo nie potrafił zostawić za sobą kogoś kto mu zrobił krzywdę? Widzisz w nim faceta? Jest teraz dla Ciebie męski?
Męskość mojego mężczyzny nigdy nie podlegała wątpliwości, taki typ. Jak się to teraz określa: "przedwojenny". A słabość... W tym przypadku to nie to, ale ogólnie uważam, że każdy ma prawo do słabości, jesteśmy ludźmi, nie robotami.
Szanuję go, oczywiście, żałuję skrzywdzenia, bo on mi niczego złego nie zrobił. Nie dobralismy się po prostu. I też go nie rozumiem, mam paskudny charakter, mógł się uwolnić, to nie skorzystał :-)
Ja zdradziłam, bo potrzebowałam powodu, żeby odejść. Pomogło.
Sama potem nie chciałam być z dotychczasowym facetem, bo nie mogłam życ ze świadomością tej zdrady. Ale prawda jest taka, ze chciałam odejść, już dawno, ale zawsze coś mnie zatrzymywało. A tak to rozwiązałam wszystkie swoje wątpliwości. Nie żałuje.
Oho ulubiony temat facetów, by pojeździć po kobietach, które zdradzają.
niespełniona33 mogę napisać do ciebie na priv?
Tak, pisz.
Oho ulubiony temat facetów, by pojeździć po kobietach, które zdradzają.
A tam zaraz jeździć, temat dobry, bo ukazuje kulisy/motywy i każdy może sobie wyrobić opinię warto/nie warto ratować/cerować/wybaczać/bla bla bla...
Aniaa34 napisał/a:Oho ulubiony temat facetów, by pojeździć po kobietach, które zdradzają.
błądzisz
ja nie mam zamiaru jeździć, a jestem facetem
paradoksalnie czasem zdrada potrafi pomóc związkowi. oczywiście nie zawsze. w każdym bądź razie nie można jednoznacznie oceniać osób, które zdecydowały się na taki krok. zdrada nie zawsze (nawet często) nie oznacza, że przestało się kochać partnera.
romans stanowi pewnego rodzaju odskocznię od rutyny, problemów, które wdarły się do związku i jakoś nie udaje się ich naprawić, przeskoczyć. czasem to problem bywa w samej osobie, która decyduje się na taki krok i bywa tak, że dzięki takiemu romansowi nabiera taka osoba pewności siebie, inaczej widzi pewne sprawy, dostaje wiatru w żagle. może i ma siłę poprawić swój związek.zostanę na pewno zmasakrowany i zjechany za powyższe, ale podkreślam: powyższe nie jest regułą, ale i tak też bywa jak napisałem. nie można więc jednoznacznie napisać, że zdrada zawsze powoduje rozpad związku, czy do tego się przyczynia, bo to nieprawda.
1. chyba nie chodzi o "ulubiony temat" ale o podwójne standardy.
Jak zauważył, Starr, jedna z wypowiadających sie w temacie, zdradziła kilka razy a następnie rozwiodła się z mężem z powodu jego zdrady, dziwiąc się jakim prawem ma do niej pretensje.
Przy tym stwierdziła, ze tych swoich zdrad nie żałuje, ale jak widać żałowała mężowi ![]()
W jej przekonaniu, jej zdrady przyniosły efekt, były pożyteczne, ponieważ mogła męża nauczyć, na jakiś czas odpowiedniego dla niej zachowania w łóżku, natomiast zdrada jej męża była rujnująca związek. ( może dlatego ze mąż się nie dowiedział)
Pytanie, :
- czy nie ma relacji skutkowo-przyczynowej pomiędzy jej zdradą a zdradą męża i w efekcie rozpadem małżeństwa ?
Czy traktowanie drugiego człowieka, jak małpki której trzeba przekazać wiedzę zdobytą przez zdradę na temat swoich potrzeb seksualnych, nie odbija się na relacjach partnerskich, skutkującej niezadowoleniem drugiej strony a w efekcie do powtórki tylko z drugiej strony. To nie tylko kwestia relacji łóżkowej ale również postrzegania drugiej osoby - jako przedmiotu który przestaje się szanować. Zaczyna się postrzegać jako "kogoś" kim się manipuluje dla własnych potrzeb, można oszukać jeżeli mnie będzie z tym dobrze. Takie traktowanie drugiej osoby w końcu odniesie swój skutek...
- no it swoiste "kalemu ukraść krowę to zło, jak kali ukraść to dobrze",
( BTW w stopce można znaleźć :
Cenię w innych:
inteligencję, [b]uczciwość/b] i poczucie humoru )
Większość zdradzających pisze, że nie żałuje swojej zdrady.
Bo dala piękne wspomnienia, bo nauczyła ich czegoś w dziedzinie seksu, bo przekonała do jakiejś decyzji.
Chyba również nauczyła czegoś o sobie samym.
O tym do jakich zachowań jest się zdolnym ?
Clint Jones napisał/a:Aniaa34 napisał/a:Oho ulubiony temat facetów, by pojeździć po kobietach, które zdradzają.
błądzisz
ja nie mam zamiaru jeździć, a jestem facetem
paradoksalnie czasem zdrada potrafi pomóc związkowi. oczywiście nie zawsze. w każdym bądź razie nie można jednoznacznie oceniać osób, które zdecydowały się na taki krok. zdrada nie zawsze (nawet często) nie oznacza, że przestało się kochać partnera.
romans stanowi pewnego rodzaju odskocznię od rutyny, problemów, które wdarły się do związku i jakoś nie udaje się ich naprawić, przeskoczyć. czasem to problem bywa w samej osobie, która decyduje się na taki krok i bywa tak, że dzięki takiemu romansowi nabiera taka osoba pewności siebie, inaczej widzi pewne sprawy, dostaje wiatru w żagle. może i ma siłę poprawić swój związek.zostanę na pewno zmasakrowany i zjechany za powyższe, ale podkreślam: powyższe nie jest regułą, ale i tak też bywa jak napisałem. nie można więc jednoznacznie napisać, że zdrada zawsze powoduje rozpad związku, czy do tego się przyczynia, bo to nieprawda.
1. chyba nie chodzi o "ulubiony temat" ale o podwójne standardy.
Jak zauważył, Starr, jedna z wypowiadających sie w temacie, zdradziła kilka razy a następnie rozwiodła się z mężem z powodu jego zdrady, dziwiąc się jakim prawem ma do niej pretensje.
Przy tym stwierdziła, ze tych swoich zdrad nie żałuje, ale jak widać żałowała mężowi
W jej przekonaniu, jej zdrady przyniosły efekt, były pożyteczne, ponieważ mogła męża nauczyć, na jakiś czas odpowiedniego dla niej zachowania w łóżku, natomiast zdrada jej męża była rujnująca związek. ( może dlatego ze mąż się nie dowiedział)
Pytanie, :
- czy nie ma relacji skutkowo-przyczynowej pomiędzy jej zdradą a zdradą męża i w efekcie rozpadem małżeństwa ?
Czy traktowanie drugiego człowieka, jak małpki której trzeba przekazać wiedzę zdobytą przez zdradę na temat swoich potrzeb seksualnych, nie odbija się na relacjach partnerskich, skutkującej niezadowoleniem drugiej strony a w efekcie do powtórki tylko z drugiej strony. To nie tylko kwestia relacji łóżkowej ale również postrzegania drugiej osoby - jako przedmiotu który przestaje się szanować. Zaczyna się postrzegać jako "kogoś" kim się manipuluje dla własnych potrzeb, można oszukać jeżeli mnie będzie z tym dobrze. Takie traktowanie drugiej osoby w końcu odniesie swój skutek...
- no it swoiste "kalemu ukraść krowę to zło, jak kali ukraść to dobrze",
( BTW w stopce można znaleźć :
Cenię w innych:
inteligencję, [b]uczciwość/b] i poczucie humoru )Większość zdradzających pisze, że nie żałuje swojej zdrady.
Bo dala piękne wspomnienia, bo nauczyła ich czegoś w dziedzinie seksu, bo przekonała do jakiejś decyzji.Chyba również nauczyła czegoś o sobie samym.
O tym do jakich zachowań jest się zdolnym ?
Touché ![]()
natomiast zdrada jej męża była rujnująca związek. ( może dlatego ze mąż się nie dowiedział)
zapewne tak było
Pytanie, :
- czy nie ma relacji skutkowo-przyczynowej pomiędzy jej zdradą a zdradą męża i w efekcie rozpadem małżeństwa ?
Czy traktowanie drugiego człowieka, jak małpki której trzeba przekazać wiedzę zdobytą przez zdradę na temat swoich potrzeb seksualnych, nie odbija się na relacjach partnerskich, skutkującej niezadowoleniem drugiej strony a w efekcie do powtórki tylko z drugiej strony. To nie tylko kwestia relacji łóżkowej ale również postrzegania drugiej osoby - jako przedmiotu który przestaje się szanować. Zaczyna się postrzegać jako "kogoś" kim się manipuluje dla własnych potrzeb, można oszukać jeżeli mnie będzie z tym dobrze. Takie traktowanie drugiej osoby w końcu odniesie swój skutek...
oczywiście, że pewnie może nastąpić/mogła być taka korelacja. zresztą i tak właśnie najczęściej zdrady wychodzą - partner się zmienił, bardziej dba o siebie, ma dla mnie mniej czasu, nie dba/dba bardziej o moje potrzeby - coś się zmieniło. partner może zacząć dociekać dlaczego.
dodatkowo wplatasz tu manipulację. znaczy że co? manipulowanie kochanką/kochankiem może się rozrosnąć do prób manipulowania partnera i wszystkimi?
problem polega na tym, że w mniejszym lub większym stopniu każdy w jakimś stopniu manipuluje innymi, a my jesteśmy poddawani takimi manipulacjami z zewnątrz.
zapewne chodzi o większą manipulację nakierowaną na swoje egoistyczne potrzeby, czy w celu zakamuflowania romansu?
- no it swoiste "kalemu ukraść krowę to zło, jak kali ukraść to dobrze",
( BTW w stopce można znaleźć :
Cenię w innych:
inteligencję, uczciwość i poczucie humoru )
ja tego akurat nie mam ;>
Większość zdradzających pisze, że nie żałuje swojej zdrady.
Bo dala piękne wspomnienia, bo nauczyła ich czegoś w dziedzinie seksu, bo przekonała do jakiejś decyzji.Chyba również nauczyła czegoś o sobie samym.
O tym do jakich zachowań jest się zdolnym ?
a owszem i też. jak ktoś wchodzi w zdradę i potem nie wytrzymuje napięcia, że żona/mąż do odkryje to faktycznie bolesna nauka.
ale jak gdzieś pisałem, może być też tak, że romans/zdrada naucza czego w obecnym związku brakuje, jak być powinno, może pomóc spojrzeć poniekąd dzięki trzeciej osobie na to zboku, odświeżyć związek, odetchnąć - jakkolwiek to głupio zabrzmi. może, ale nie musi
a okoliczności i tło zawiązania się danego romansu często nie są jakąś jednoznaczną i prostą sprawą do wytłumaczenia.
Jak zauważył, Starr, jedna z wypowiadających sie w temacie, zdradziła kilka razy a następnie rozwiodła się z mężem z powodu jego zdrady, dziwiąc się jakim prawem ma do niej pretensje.
Przy tym stwierdziła, ze tych swoich zdrad nie żałuje, ale jak widać żałowała mężowi
spróbuję to nieco obszerniej wytłumaczyć, bo mnie uwagi dotyczyły
1. nie zdradzałam męża (obecnie już ex) w rewanżu za jego zdrady, mąż nigdy nawet tego nie podejrzewał i pewna jestem, że gdybym teraz mu o tym powiedziała, nie uwierzyłby mi
2. zdrady (wszystkie 3 razy) nauczyły mnie jakim seks powiniem być, dzięki nim poznałam siebie - wiem, że to kretyńsko brzmi, ale mnie ciężko było współżyć z mężem bez żadnej przyjemności dla mnie, on o to nigdy nie dbał, ja nauczyłam się jak to osiągnąć z nim; dzięki tym "lekcjom" przez kolejne 20 lat moim jedynym partnerem był mąż i seks bywał dużo lepszy
3. obecnie są poradnie, są specjaliści, a partnerzy potrafią rozmawiać, my niestety takich możliwości nie mieliśmy
2. rzeczywiście rozwiodłam się z ex, rzeczywiście miał romans, ale nie zdrada była głównym powodem rozpadu małżeństwa, a przemoc...zdrada była gwoździem do trumny po 25 latach małżeństwa
Przez 25 lat mój ex mnie zdradzał, pierwszy "duży romans grożący rozpadem rodziny był 9 lat po ślubie, 5 lat po mojej zdradzie i być może moje zdrady dały mi też jakąś siłe, empatię, wiedzę, żebyśmy walczyli o małżeństwo, co udało się na kolejne 16 lat. Już po naszym rozstaniu znalazłam listy miłosne pisane rok po ślubie, 3 lata po ślubie, może to były tylko zdrady emocjonalne, może było tego więcej...nie wiem.
Gdyby to wydarzyło się obecnie, pobiegłabym do seksuologa, kupiła wibrator etc, wtedy był koszmarny, narastający przez kilka lat ból wynikający z braku spełnienia.
Żeby było jasne, wstyd mi za to co zrobiłam, uważam że to powinno się inaczej rozwiązywać, ale wierzcie mi, nie zawsze się da.
Ciekawe Jakby Clint Jones zareagował gdyby sam stał się rogaczem, może by mu to poprawiło relację ![]()
Aniaa34 napisał/a:Oho ulubiony temat facetów, by pojeździć po kobietach, które zdradzają.
niespełniona33 mogę napisać do ciebie na priv?
Tak, pisz.
Masz zablokowanego maila. ![]()
Paweło u Clinta była ciekawsza historia. Warto poczytać.
annaJo ciekawe miałaś życie. Czyli mąż wciąż jest nieświadomy tego, że zdradziłaś? Jak on wytłumaczył swoją zdradę?
Panowie wiem, że wy w tematach gdzie faceci opisują jak to żony zdradzają lubicie sobie poużywać wyrazów ze słownika wulgaryzmów, ale chciałabym was tu ukierunkować na przyczynę dlaczego kobiety zdradzają. Ja wiem, że wy zaraz napiszecie "bo ją swędziało". Ale czy wy wczytujecie się w te przyczyny? Że ich źródło jest praktycznie zawsze to samo?
spróbuję to nieco obszerniej wytłumaczyć, bo mnie uwagi dotyczyły
1. nie zdradzałam męża (obecnie już ex) w rewanżu za jego zdrady, mąż nigdy nawet tego nie podejrzewał i pewna jestem, że gdybym teraz mu o tym powiedziała, nie uwierzyłby mi
2. zdrady (wszystkie 3 razy) nauczyły mnie jakim seks powiniem być, dzięki nim poznałam siebie - wiem, że to kretyńsko brzmi, ale mnie ciężko było współżyć z mężem bez żadnej przyjemności dla mnie, on o to nigdy nie dbał, ja nauczyłam się jak to osiągnąć z nim; dzięki tym "lekcjom" przez kolejne 20 lat moim jedynym partnerem był mąż i seks bywał dużo lepszy
3. obecnie są poradnie, są specjaliści, a partnerzy potrafią rozmawiać, my niestety takich możliwości nie mieliśmy
2. rzeczywiście rozwiodłam się z ex, rzeczywiście miał romans, ale nie zdrada była głównym powodem rozpadu małżeństwa, a przemoc...zdrada była gwoździem do trumny po 25 latach małżeństwaPrzez 25 lat mój ex mnie zdradzał, pierwszy "duży romans grożący rozpadem rodziny był 9 lat po ślubie, 5 lat po mojej zdradzie i być może moje zdrady dały mi też jakąś siłe, empatię, wiedzę, żebyśmy walczyli o małżeństwo, co udało się na kolejne 16 lat. Już po naszym rozstaniu znalazłam listy miłosne pisane rok po ślubie, 3 lata po ślubie, może to były tylko zdrady emocjonalne, może było tego więcej...nie wiem.
Gdyby to wydarzyło się obecnie, pobiegłabym do seksuologa, kupiła wibrator etc, wtedy był koszmarny, narastający przez kilka lat ból wynikający z braku spełnienia.Żeby było jasne, wstyd mi za to co zrobiłam, uważam że to powinno się inaczej rozwiązywać, ale wierzcie mi, nie zawsze się da.
Jak myślisz dlaczego mąż zdradzał Ciebie ?
Ty zdradzałaś ponieważ brakowało Ci dobrego seksu a jemu ?
Też dobrego seksu ?
Skoro zaangażował też emocjonalnie, to widocznie miał też taki deficyt w małżeństwie...
Hm, może na poprawę sprawności łóżkowych męża miały wpływ jego zdrady a nie Twoje ?
Czyli mąż wciąż jest nieświadomy tego, że zdradziłaś? Jak on wytłumaczył swoją zdradę?
Ex mąż nigdy się o tym nie dowiedział i nigdy niczego nie podejrzewał.
Jak myślisz dlaczego mąż zdradzał Ciebie ?
Ty zdradzałaś ponieważ brakowało Ci dobrego seksu a jemu ?
Też dobrego seksu ?
Skoro zaangażował też emocjonalnie, to widocznie miał też taki deficyt w małżeństwie...Hm, może na poprawę sprawności łóżkowych męża miały wpływ jego zdrady a nie Twoje ?
Nie wiem dlaczego, bo nigdy nie potrafił tego wytłumaczyć. Znam tylko ocenę psychologa na podstawie faktów, ale nie o jego profil psychologiczny tu chodzi. Zdrady zawsze zdarzały się jak miał problemy z pracą, a że 25 razy zmienił pracę mogę tylko domniemywać, że dowartościowywał się zdradami więcej niż 2 razy. Te dwie "duże" były po wyrzuceniu go z pracy, w pierwszym przypadku wyrzucenie było połączone w jakimiś sprawami sądowymi i trwała od 9 miesiąca ciąży przez pół roku, ja do urodzenia córki miałam bardzo dobrą pracę. Druga była jak był bezrobotny i nie mógł znaleźć pracy, a ja właśnie wybudowałam dom, kończyłam studia podyplomowe.
Nie napisałam, że nie był sprawny, a że dbał tylko i wyłącznie o siebie. Moja przyjemność wcale go nie interesowała. Może miał seksu za mało w domu, choć średnio 5 razy w tygodniu mnie wydawało się dużą częstotliwością. Nie wiem i nie dowiem się, bo to jest dawno za mną i zupełnie mnie nie interesuje.
Panowie wiem, że wy w tematach gdzie faceci opisują jak to żony zdradzają lubicie sobie poużywać wyrazów ze słownika wulgaryzmów, ale chciałabym was tu ukierunkować na przyczynę dlaczego kobiety zdradzają. Ja wiem, że wy zaraz napiszecie "bo ją swędziało". Ale czy wy wczytujecie się w te przyczyny? Że ich źródło jest praktycznie zawsze to samo?
Widzicie, widzicie...w tym wątku mamy do czynienia z niedopasowaniem i dlatego w większości przypadków efektem kobiecych gościnnych występów powinno być jednak rozstanie, skoro ten facet taki zły i nie daje rady... i naiwnością jest sądzić, że każdy może być Casanovą.
W dodatku całe życie tym casanovą bo o tyle zabawna nasza biologia ze z wiekiem tracimy potencje, a kobiety dopiero sie rozkręcają
Sam nigdy nie zdradziłem i nie wiem nic abym sam był zdradzony. Zdrada jest passé. Lepiej wyjść naprzeciw przeciwnością i zmierzyć się z nimi na ubitej ziemi.
To trochę żart oczywiście. Wielokąty dobrze wpływają na związki oczywiście pod warunkiem, że ludzie mają odporną psychikę i dystans do siebie.
niespełniona33 napisał/a:Aniaa34 napisał/a:Oho ulubiony temat facetów, by pojeździć po kobietach, które zdradzają.
niespełniona33 mogę napisać do ciebie na priv?
Tak, pisz.
Masz zablokowanego maila.
Chciałam napisać do Ciebie, ale chyba też masz zablokowanego?
to mój mail: ola.kida@op.pl
Oho ulubiony temat facetów, by pojeździć po kobietach, które zdradzają.
niespełniona33 mogę napisać do ciebie na priv?
Ale zauważ z łaski swojej, że w większości to doświadczeni w tym temacie...
Nioop,
Jedno krótkie pytanko...
Szykujesz się do "skoku" czy szukasz usprawiedliwienia?
Strony 1
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradziłaś ?
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026