Witam. Musze się wygadac komuś bo siedze w pracy i lzy same mi lecą. Czuje się bardzo samotna. Mam 21 lat a mam wrażenie że wszyscy mnie opuścili. Praktycznie nie widuje swojej rodziny. Wychowałam się tak jakby z babcia bo od 10 ciu lat moja mama wyjeżdża za granicę do wloch do pracy i jest tam prawie cały rok. Moja siostra tam mieszka i mój brat mieszka w Niemczech. Ojciec też ale w innym miejscu. Są po rozwodzie z mama. Ogólnie chłopaków nawet mialam trochę ale zawsze się zakochałam w niewlasciwym. Zawsze byłam rzucana , wykorzystywana. Nigdy nie byłam w żadnym związku dlugo. Nie powiem, jestem nawet atrakcyjna- bynajmniej większość tak mówi i zawsze jestem podrywana. Od pół roku mam chłopaka i jest ok. Od niedawna zaczęłam mieć problemy że zdrowiem. Ostatnio mam tez lipe z kasa. Pracuje ale na czarno. Na wiosnę chce jechać do brata do pracy ale narazie nic nie planuje. Ogólnie to czuje się samotna. Mam żal do rodziny że mnie zostawili i z dnia na dzień kazali mi dorosnąć. Mam wrażenie że każdy ma mnie gdzieś włącznie z moim chłopakiem który ucieka tylko jak może od moich problemów. Ma żal do mnie że nie ma seksu. Nie jest tak że nie ma wcale ale jest rzadziej. A on nie rozumie że mnie coś boli , coś mi Dolega. Mam wrażenie że myśli tylko o sobie. Mam niby przyjaciolki ale każdy ma dwoje sprawy. Mogę im się wygadać ale to dla mnie za mało. Czuje się opuszczona. Czasem myślę o samobójstwie ale wiem że tego nie zrobię bo się boje. To tylko takie myśli. Ciekawi mnie wtedy co by zrobili moi bliscy..moja mama zawsze uważała mnie za gorsza. W szkole mi nie szło. Być może wybrałam zły kierunek. Zawsze się staralam jak mogłam ale i tak byłam jak piąte koło u wozu. Jeżeli chodzi o moje zdrowie to nie wiadomo co mi jest. Dostałam skierowanie do urologa bo boli mnie podbrzusze plecy i przy sikaniu aw szpitalu nikt nie odbiera tel ! Żeby pojechać to nie mam z kim i za co a trochę km mam. Nigdy nie mialam gorszych problemow ze zdrowiem jak grypa. Jestem troche panikara i sobie duzo wkrecam. Wszyscy mowia bedzie dobrze. A jak nie ? Moze to cos powaznego
Martwie się a nikt mnie nie rozumie
Tak naprawdę dopiero teraz zrozumilam że jak umiesz liczyć licz na siebie
1 2015-06-11 17:06:40 Ostatnio edytowany przez zemstajestslodka (2015-06-11 17:11:59)
Podobne tematy
2 2015-06-11 19:45:43 Ostatnio edytowany przez MyNombress (2015-06-11 20:30:36)
Cześć, jestem trochę starszy, mam 22 lata, i też się czuję samotny i mam wrażenie coraz gorszej beznadziejności, z tą różnicą, że mam rodzinę przy sobie. Oprócz nich nie mam absolutnie nikogo i zwyczajnie czuje się jakbym gnił od środka. Nie mam co prawda problemów ze zdrowiem, ale coraz częściej nachodzą mnie myśli że mam coś nie tak pod kopułą... Nie rozumiem życia i czuje się obco. Wszyscy koledzy mnie opuścili i zapomnieli, a ja nie radzę sobie z tym, nie mogę się pogodzić i boli mnie to, że zostałem sam jak palec. Też miewałem myśli samobójcze, ale przeważnie gdy spotykała mnie bardzo przykra sytuacja. Wyobrażam sobie przyszłość w czarnych barwach, coraz częściej brakuje mi motywacji, pracuję ciężko dla swojej rodziny ale rodzina tego nie dostrzega. Już się chyba pogodziłem z tym, że ktoś musi mieć przerąbane w życiu i akurat padło na mnie. nie chce mi się nic zmieniać, bo czuję że nie ma sensu. zwymiotowałbym chętnie, i zapadł się pod ziemię.
Chociaż zdrowy jestem jak koń, z tego jedyne pocieszenie.
najgorsze uczucie na świecie, być nikim dla wszystkich
Znam doskona le pojęcie Być samotnym pośród tłumu. Ale da się z tego doła wykaraskać nie jest to prosta droga, lecz warto ![]()
Zemsta jesteś tak młodą osobą . Dopiero wchodzisz w dorosłość. Nie płacz. Przyjdzie taki czas kiedy wszystko się ułoży. Samotność wielu ludziom towarzyszy. Tylko , że samotność to stan umysłu. Naucz się cieszyć z własnego towarzystwa. Przecież jesteś jedyną osobą z , którą musisz wytrzymać całe życie :-)
Koniecznie zadbaj o swoje zdrowie . To jest w tej chwili najważniejsze wiesz? Poproś kogoś by ci pomógł. W najgorszym wypadku możesz wezwać pogotowie .
Wierzę w Ciebie .
To może nie samotność, lecz osamotnienie.
Pomimo,iż jesteś wsród ludzi,to czasem jak za szyba .
Oni sa ślepi na to co sie z tobą dzieje.
6 2015-07-01 22:26:25 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2015-07-01 22:28:38)
wlasnie dzis poruszalam w domu temat euro-wyjazdów!
otóż polskie kobiety, typowe 40-50 w Polsce zaniedbane za granicą nagle robią to fryzurę, to trwałą, to czerwone szpilki i od razu maja powodzenie i szaleją. moja sasiadka tak zrobila i zostawila w Polsce blizniaki-wtedy 12-15 letnie. dzis maja 21 lat jakos. tak jak ty. jak wraca to jak gwiazda-pieknie wygląda!zostawila dodam 5 dzieci, z czego najstarsza musiala ogarniac te mlodsze.dzieci sie wychowaly,skonczyly szkole, maja juz swoje dzieci. czy wybaczyly nie wiem:( nie pytalam...
i wlasnie o to mi chodzi. mit zachodu, porzucanie rodzin, dorobienie się, a tak naprawdę też "odzycie" polskich matek ktore tutaj w Polsce czuly się nikim. ja je trochę te 40chy i 50tki rozumiem. nie wiem co ja bym zrobila...
szkoda że skutki są jakie są.
co do samotnosci.juz zawsze będziesz czula się "niekochana" jakby bez domu. dlatego ze mialas taki "start" ale gwarantuje ci ze ty dasz swoim dzieciom wszystko to, co najlepsze bo sama odczuwasz ten deficyt. nasze zycie to wieczne splacanie niedociągnięc naszych rodziców, dziadków. z pokolenia na pokolenie.
musi w twoim zyciu byc jakas pewna rzecz. moze studia-np licencjat. bedziesz wiedziala, ze mimo takiego domu do czegos doszlas. moze praaca?masz 20lat, to malo. masz conajmniej 10 lat na znalezienie dobrej.
nie dziw sie chlopakowi- jest mlody chce sie bawic a nie smucic. nie rozumie bo pochodzicie z roznych srodowisk.
wszystkie dziewczyny ktore znam-chodzi mi o eurosieroty sa dobrymi matkami, zonami. robią obiady, odwoża dzieci, w pracy myslą o domu.
będzie dobrze!
cholernie to brzmi, ale wiem ze wyjdziesz na prostą.
Dzisiaj spotkałem kilka osób, które mnie zwyczajnie zignorowały i olały mnie sikiem prostym. Żenada.
I ja mam jakoś się wyleczyć z wiecznego złego samopoczucia jak mnie większość ludzi traktuje jak powietrze ?
Żyj dalej. Ja do niedawna nie miałem kompletnie nikogo. Facet totalnie zmęczony życiem, zraniony, przez kobietę, z którą był 4 lata, który nie potrafi się już uśmiechać, a znajomi go zlewają, jak Ciebie. Dzieciństwo trudne, dlatego nawet rodzinie nie mogłem się wyżalić. Wszystko gromadziło się, pod łepetyną i nie dawało żyć. Ruszyłem jednak z miejsca, rozwinąłem to, co zawsze chciałem. Wziąłem się za siebie i mam efekt. W momencie, w którym najmniej bym się tego spodziewał, znalazłem kogoś, kto może odmienić moje życie.
Wystarczy chcieć czegoś dla siebie, umieć żyć z samym sobą i rozwijać coś, co pozwoli, choć na chwilkę o samotności nie myśleć.
To nie są sprawy, które rozwiążesz na forum czy z ktorymi poradzisz sobie sama... albo bedziesz sie zadreczac, albo sprobujesz to sobie poukladac. Rodziny nie zmienisz, chlopaka mozesz zmienic, ale tego aktualnego nie zmienisz w sensie mentalnym. Jesli masz mysli samobojcze to musisz gdzes sie z tym zwrocic. JA na emigracji mialam straszne problemy ze soba i jak przyjezdzalam do PL to chodzilam do Pani Sylwi z Przystani Psychologicznej. Jest doswiadczonym psychologiem, ale przede wszystkim fajna kobieta ktora umie sluchac i wie, jak pomoc. Daj sobie szanse i zrob cos z tym.