U mojej siostry zdiagnozowano boreliozę.. Ona nie wychodzi do lasu, urodziła niedawno dziecko, prawie nie wychodziła podczas ciaży na zewnątrz. Można nabyć tą chorobę jedynie od kleszcza, więc nie wiem jakim cudem ona to ma.
Ktoś wie coś więcej o tej chorobie? Jej dziecko też może być chore jeśli miała to już w ciąży. Leczenie jest drogie, samo badanie na boreliozę kosztuję kilka stów. Boimy się, że mamy to wszyscy w domu. Zdarzało się chociażby, że użyłam jej maszynki do golenia nóg. ;/ Mam nadzieję, że otrzymam tu jakieś rady, odpowiedzi, może ktoś borykał się z tą chorobą? ;(
Podobne tematy
2 2015-06-03 13:28:41 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2015-06-03 13:28:58)
Na początek proponuję poczytać co nieco w internecie.
Twoja siostra nie musiała teraz chodzić po lesie, mogła być w nim dawno, mogła mieć kleszcza kilka lat temu... Jak i również kleszcze są także w miastach, ogrodach, nie trzeba wcale iść do lasu by załapać kleszcza.
Borelioza nie przenosi się z człowieka na człowieka.
Dotychczas nie udowodniono żadnego szkodliwego wpływu na ciążę i dziecko z powodu boleriozy matki, więc dziecko nie będzie chore na borelioze, skąd taki pomysł?
Zmagam się z Tą chorobą już od lat.Byłam leczona w szpitalu.Boreliozę miałam jeszcze zanim byłam w ciąży,lekarze w szpitalu mówili abym porobiła też badania dzieciom ponieważ mogłam je zarazić,będąc w ciąży.Na szczęście dzieci są zdrowe.Natomiast nie można nikogo zarazić przez dotyk czy jaki kolwiek inny kontakt.Ja za badanie płace 45 zł.A jeśli mam skierowanie od lekarza zakaźnika,badanie jest robione droższą metodą ale wtedy za nie nie płacę.A skąd Twoja siostra wie,że ma boreliozę?robiła już jakieś badania?Jeśli tak to co ją do tego skłoniło,jakie miała objawy?
Zmagam się z Tą chorobą już od lat.Byłam leczona w szpitalu.Boreliozę miałam jeszcze zanim byłam w ciąży,lekarze w szpitalu mówili abym porobiła też badania dzieciom ponieważ mogłam je zarazić,będąc w ciąży.Na szczęście dzieci są zdrowe.Natomiast nie można nikogo zarazić przez dotyk czy jaki kolwiek inny kontakt.Ja za badanie płace 45 zł.A jeśli mam skierowanie od lekarza zakaźnika,badanie jest robione droższą metodą ale wtedy za nie nie płacę.A skąd Twoja siostra wie,że ma boreliozę?robiła już jakieś badania?Jeśli tak to co ją do tego skłoniło,jakie miała objawy?
Robiła wstępne badania na boreliozę, które wykazały, że ją ma. Objawy miała takie, że bolały ją wszystkie mięśnie, nogi, ręce, głowa. Chodziła do lekarzy, aż w końcu jeden zasugerował boreliozę. Tego nie da się wyleczyc? Jakie Ty miałaś objawy i w jakim stopniu ta choroba zagraża Ci w normalnym funkcjonowaniu?
Boreliozę można wyleczyć,jednak leczenie jest długotrwałe i ciężkie.Ja ją mam od ponad 20 lat.Chociaż na początku nie odczuwałam żadnych dolegliwości.(Albo i odczuwałam ale nie kojarzyłam z boreliozą)Miałam kleszcza na nodze,był malutki nawet dobrze się nie wpiął,usunęłam go a po paru dniach pojawił się rumień i bardzo długo się utrzymywał.(u wielu osób rumień wcale się nie pojawia) noga w tym miejscu bardzo mnie swędziała,szkoda,że nie odczuwałam bólu,może wtedy nie byłabym tak lekkomyślna,i poszła do lekarza.Jeśli od razu przyjmie się antybiotyk,jest duże prawdopodobieństwo,że zostanie się wyleczonym.Ja swoje dolegliwości zaczęłam odczuwać po kilkunastu latach,więc wogóle nie kojarzyłam ich z kleszczem.odwiedziłam masę różnych lekarzy,porobiłam dziesiątki badań i niby wszystko ok.A objawy miałam takie jak:drętwienie rąk i nóg,bóle kości,problemy z sercem bardzo przyśpieszony puls,zawroty głowy,ciągłe zmęczenie,lęki i niepokoje(prawdziwy koszmar,tak się dzieje kiedy zostaje zaatakowany system nerwowy)stwierdzono więc,że mam nerwicę,zaczęłam ją leczyć,jednak objawy nie przechodziły.W końcu zrobiłam badanie na boreliozę ,wynik bardzo przekraczał normę.Zostałam skierowana do szpitala,tam była leczona przez 3 tyg.antybiotykiem( biotraksonem )dożylnie.Myślałam,że mój koszmar w końcu się skończy.Niestety,trwa nadal,ustąpiły jedynie drętwienia rąk i nóg,lęki się zmniejszyły,na serce codziennie biorę leki aby zmniejszyć puls,zawroty mam prawie przez cały czas.Doszły też zaburzenia słychu,szumy w uszach,badania wykazały niedosłuch,i mam problemy ze wzrokiem,zaburzona ostrość widzenia,rozmazany obraz,czasami podwójne widzenie.Zdążyło się,że dwa razy zaniewidziałam na jedno oko,na szczęście trwało to krótko.W szpitalu były też osoby które twierdziły,że nigdy nie miały kleszcza a jednak miały boreliozę,były też osoby które wracały na oddział co parę miesięcy,bo też co tyle czasu powracały ich dolegliwości.Jedna dziewczyna była leczona na SM,a później okazało się,że to borelioza.
Żeby wyleczyć to dziadostwo niektórzy podejmują się leczenia antybiotykami przez okres 2 lat.Ale to jet bardzo ciężkie leczenie,trzeba przyjmować parę antybiotyków jednocześnie przez te dwa lata.Znam osobę która przeszła to leczenie,i jest bardzo szczęśliwa,wróciła do ,,żywych" a wcześniej to była tylko wegetacja.Ja niestety nie mogę poddać się takiemu leczeniu,ponieważ mam chory żołądek.Jednak niedługo zacznę leczenie ziołami,ponoć skuteczne.i bezpieczne.możesz poczytać sobie o ziołach Buhnera na boreliozę.
Ale się rozpisałam.A czy Twoja siostra podjęła się jakiegoś leczenia?(lekarze przeważnie przepisują antybiotyk na dwa msc.a ci co mają o tym trochę więcej pojęcia na 3 miesiące)