Od kilku miesięcy spotykam się z facetem, który od ponad roku jest w separacji. Pozew rozwodowy ponoć został wniesiony, ale fomalności trwały dłużej ze względu na to, iż ślub odbył się za granicą Polski. Ma dwójkę dzieci z tego małżeństwa. Do tej pory był jedynym żywicielem rodziny. Jego żona nie pracuje, zajmuje się dziećmi. My mieszkamy w Anglii, ona z dziecmi w Polsce. Jakiś czas temu usłyszałam od partnera, że jego żona jest poważnie chora. Ma białaczkę... Za dwa tygodnie maja być ostateczne wyniki. On postanowił do niej wrócić... Tzn teoretycznie, bo nie zamierza wracać do Polski... Mówi, że robi to dla dobra dzieci. Chce ją wspierać i ratować małżeństwo, bo jak stwierdził, ma wyrzuty sumienia... Nie wie, czy robi dobrze, czy źle. Że pewnie za miesiąc, za pół roku to wszystko i tak się rozleci. Ale jak narazie musi robić tak, jak podpowiada mu sumienie... A ja nie wiem co robić... Kocham go. Wiązałam z nim plany na przyszłość. On niby też mówił, że chciałby mieć jeszcze córeczkę... Wszystko układało się cudownie. A teraz... Teraz mówi, że chce mnie mieć jako przyjaciółkę... Że darzy mnie ogromnym uczuciem i nawet jeśli ja urwę kontakt on i tak się odezwie za miesiąc, za rok czy nawet za pięć lat... Że czas wszystko pokaże... Biję się z myślami... Rozumiem, że jest w trudnej sytuacji... Że jego żona jest poważnie chora i że mają dzieci... Że być może opieka nad nimi spocznie wkrótce tylko na nim... Ale z drugiej strony czuję się oszukana... Byłabym przy nim i wspierałabym go. Dlaczego wrócił do kogoś, kogo jak twierdzi, już od dawna nie kocha? Mam czekać? Być jego kołem zapasowym? A może on po prostu wciąż ją kocha...
Podobne tematy
Już na początku użyłaś słowa "ponoć" i to jest chyba klucz do zagadki... znaczy Ty tak naprawdę nic nie wiesz jaka jest sytuacja między nimi, czyli czy żona wie, że była w separacji...?? ![]()
Robisz albo za koło zapasowe albo za skok w bok ![]()
Użyłam tego słowa, bo już wcześniej była podobna sytuacja... Wmawiała partnerowi, że jego syn ma jakąś narośl na oku i prawdopodobnie będzie miał operację. Że potrzebuje pieniędzy na dodatkowe badania, że maja mu pobrać wycinek do badania histopatologicznego. On chodził z nerwów po ścianach czekając na telefon, kiedy ma być rzekoma operacja, żeby lecieć do Polski. Okazało się, że był to zwykły jęczmień... Od kiedy dowiedziała się, że z kims się spotyka, zaczęła robić mu pod górkę. Ciagle telefony, ciagle za mało pieniędzy, oskarżenia, że wszysko go przerosło, że rozwód będzie z jego winy, że ograniczy mu kontakt z dziećmi. Stąd moje podejrzenia, że jej choroba również jest wymysłem...
Jesteś jego kochanką, a nie partnerką. To musisz przede wszystkim przyjąć za pierwszą i najważniejszą prawdę.
Piszesz "ponoć" odnosząc się do każdej sytuacji między nim, a jego żoną. Czyli nie wiesz, jak naprawdę sytuacja tego małżeństwa wygląda.
Był taki wątek tutaj. Gabrychy. Zajrzyj do niego. Z pewnością odnajdziesz wiele analogii do Twojej sytuacji.
To tyle.
Związałaś się z facetem, który miał niepoukładaną sytuację rodzinną. To niesie właśnie takie zagrożenia,że facet może wrócić jeszcze do rodziny. To wliczone w koszta, w takiej sytuacji. W tej chwili postawił sprawę jasno, że masz sobie układać życie bez niego, więc nie pozostaje ci nic innego jak tak właśnie postąpić.
Nie zdziwiłabym się, gdyby się okazało, że żonka nie ma białaczki, a TY byłaś tylko i wyłącznie przygodą.
Znudziło się Panu i teraz wraca do żony.
8 2015-05-27 11:09:45 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2015-05-27 11:17:49)
Od kilku miesięcy spotykam się z facetem, który od ponad roku jest w separacji. Pozew rozwodowy ponoć został wniesiony, ale fomalności trwały dłużej ze względu na to, iż ślub odbył się za granicą Polski. Ma dwójkę dzieci z tego małżeństwa. Do tej pory był jedynym żywicielem rodziny. Jego żona nie pracuje, zajmuje się dziećmi. My mieszkamy w Anglii, ona z dziecmi w Polsce. Jakiś czas temu usłyszałam od partnera, że jego żona jest poważnie chora. Ma białaczkę... Za dwa tygodnie maja być ostateczne wyniki. On postanowił do niej wrócić... Tzn teoretycznie, bo nie zamierza wracać do Polski... Mówi, że robi to dla dobra dzieci. Chce ją wspierać i ratować małżeństwo, bo jak stwierdził, ma wyrzuty sumienia... Nie wie, czy robi dobrze, czy źle. Że pewnie za miesiąc, za pół roku to wszystko i tak się rozleci. Ale jak narazie musi robić tak, jak podpowiada mu sumienie... A ja nie wiem co robić... Kocham go. Wiązałam z nim plany na przyszłość. On niby też mówił, że chciałby mieć jeszcze córeczkę... Wszystko układało się cudownie. A teraz... Teraz mówi, że chce mnie mieć jako przyjaciółkę... Że darzy mnie ogromnym uczuciem i nawet jeśli ja urwę kontakt on i tak się odezwie za miesiąc, za rok czy nawet za pięć lat... Że czas wszystko pokaże... Biję się z myślami... Rozumiem, że jest w trudnej sytuacji... Że jego żona jest poważnie chora i że mają dzieci... Że być może opieka nad nimi spocznie wkrótce tylko na nim... Ale z drugiej strony czuję się oszukana... Byłabym przy nim i wspierałabym go. Dlaczego wrócił do kogoś, kogo jak twierdzi, już od dawna nie kocha? Mam czekać? Być jego kołem zapasowym? A może on po prostu wciąż ją kocha...
jesteś naiwna a on kuty na 4 łapy, proponuje skontaktować się z zona,
ciekawe ze jesteś opcja zapasowa bo sam mowi ze może za 5 lat się odezwie a ty masz czekac,
dupek egoista a ty go kochasz,
nie dziwne ze facet wykorzystuje twoja naiwność
jak dla mnie to zona albo nie wie o twoim istnieniu a jeśli nawet wie to robi wszytsko żeby go odzyskac
NIE SZKODA CI ZYCIA NA BYCIE KOCHANKA, az tak nisko się cenisz
skad ty takiego idiote wytrzasnelas
A jeśli sprawdzisz i naprawdę jest kocha to tak powinnas się usunąć na jakiś czas przynajmniej bo dzieci go będą potrzebować i zona. On wolny nie jest, skoro chce być z nimi to nie powinnas go zatrzymywać.
Pomijajac wszystko to NAPRAWDE CHCESZ Z TAKA OSOBA MIEC DZIECKO?
9 2015-05-27 12:07:39 Ostatnio edytowany przez LUSILJU (2015-05-27 12:13:18)
Użyłam tego słowa, bo już wcześniej była podobna sytuacja... Wmawiała partnerowi, że jego syn ma jakąś narośl na oku i prawdopodobnie będzie miał operację. Że potrzebuje pieniędzy na dodatkowe badania, że maja mu pobrać wycinek do badania histopatologicznego. On chodził z nerwów po ścianach czekając na telefon, kiedy ma być rzekoma operacja, żeby lecieć do Polski. Okazało się, że był to zwykły jęczmień... Od kiedy dowiedziała się, że z kims się spotyka, zaczęła robić mu pod górkę. Ciagle telefony, ciagle za mało pieniędzy, oskarżenia, że wszysko go przerosło, że rozwód będzie z jego winy, że ograniczy mu kontakt z dziećmi. Stąd moje podejrzenia, że jej choroba również jest wymysłem...
no no no .....powiedzmy ze byli w,separacji i powiedzmy ze ci powiedział prawdę i teraz,chce wrócić do zony.....a ty co zamierzasz? czekac miesiące,lata na co? na zle wiesci o jej stanie zdrowia ,czy na co?
bo zainteresowana powrotem tej zony do zdrowia raczej nie jestes.....
ale ze synowi nic nie jest to chyba powod do radosci,czy o troskę o zdrowie syna też masz pretensje do zony swego kochanka i do niego samego.....
10 2015-05-27 12:14:20 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2015-05-27 12:32:14)
Od kilku miesięcy spotykam się z facetem, który od ponad roku jest w separacji. Pozew rozwodowy ponoć został wniesiony, ale fomalności trwały dłużej ze względu na to, iż ślub odbył się za granicą Polski. Ma dwójkę dzieci z tego małżeństwa. Do tej pory był jedynym żywicielem rodziny. Jego żona nie pracuje, zajmuje się dziećmi. My mieszkamy w Anglii, ona z dziecmi w Polsce. Jakiś czas temu usłyszałam od partnera, że jego żona jest poważnie chora. Ma białaczkę... Za dwa tygodnie maja być ostateczne wyniki. On postanowił do niej wrócić... Tzn teoretycznie, bo nie zamierza wracać do Polski... Mówi, że robi to dla dobra dzieci. Chce ją wspierać i ratować małżeństwo, bo jak stwierdził, ma wyrzuty sumienia... Nie wie, czy robi dobrze, czy źle. Że pewnie za miesiąc, za pół roku to wszystko i tak się rozleci. Ale jak narazie musi robić tak, jak podpowiada mu sumienie... A ja nie wiem co robić... Kocham go. Wiązałam z nim plany na przyszłość. On niby też mówił, że chciałby mieć jeszcze córeczkę... Wszystko układało się cudownie. A teraz... Teraz mówi, że chce mnie mieć jako przyjaciółkę... Że darzy mnie ogromnym uczuciem i nawet jeśli ja urwę kontakt on i tak się odezwie za miesiąc, za rok czy nawet za pięć lat... Że czas wszystko pokaże... Biję się z myślami... Rozumiem, że jest w trudnej sytuacji... Że jego żona jest poważnie chora i że mają dzieci... Że być może opieka nad nimi spocznie wkrótce tylko na nim... Ale z drugiej strony czuję się oszukana... Byłabym przy nim i wspierałabym go. Dlaczego wrócił do kogoś, kogo jak twierdzi, już od dawna nie kocha? Mam czekać? Być jego kołem zapasowym? A może on po prostu wciąż ją kocha...
ponoc jest zlozony pozew rozwodowy
separacja to nie wiem czy sadowa czy tylko tak mowi on, ze się rozstali
podobno ma do zony on wrocic ale tylko teoretycznie, bo zostaje w Anglii
to niby jak ma zone i dzieci wspierać? na odleglosc?
to w czym mu przeszkadzasz? czy może mu się znudzilas '
a czekac masz na co, nawet 5 lat bedac jego przyjaciolka a nie kochanka
jak dla mnie to jeszcze kolejna baba jest na horyzoncie i tyle
Załóżmy że on jest w porządku, szczery wobec ciebie, to widze ze przeszkadza ci ze on ma rodzine, dzieci i one nigdy nie znikną. Jeśli ci to przeszkadza, to znajdz osobe wolną, bo zawsze będzie z nimi związany. A ten przypadek z dzieckiem, to moglo być tak ze naprawdę bała się o dziecko, nie możesz tego zrozumieć? I on jest ojcem dzieci i zawsze będzie odpowiedzialny za nie, ale i także za ich matke, nawet jeśli razem nie będą. To ze sa w innym kraju, nie znaczy ze nie istnieja, ze nie maja problemów. Jeśli będziesz mieć z nim dzieci, to sytuacja będzie jeszcze bardziej skomplikowana.
a ty snujesz wizje ze zona umrze i ze będziesz wychowywać jego dzieci z nim???/ ja tak zrozumiałam ostatnie zdania o tym wspieraniu jego przez ciebie
chyba naprawdę tak by było dla ciebiue najlepiej
'STRASZNY EGOIZM z twojej strony, co tam dzieci, co tam była zona, ważne ze CHLOP TWÓJ
przeraża mnie ze wogole bierzesz pod uwagę ,,bycie kolem zapasowym, , czekanie na niego i wogole ufasz mu ze wszystkim
az taki jest wspanialy, to jedyny facet na swiecie? nie masz swojej godności? ja nie mowie ze ty zrobilas cos zlego, ale dlaczego dajesz się tak traktować?
Użyłam tego słowa, bo już wcześniej była podobna sytuacja... Wmawiała partnerowi, że jego syn ma jakąś narośl na oku i prawdopodobnie będzie miał operację. Że potrzebuje pieniędzy na dodatkowe badania, że maja mu pobrać wycinek do badania histopatologicznego. On chodził z nerwów po ścianach czekając na telefon, kiedy ma być rzekoma operacja, żeby lecieć do Polski. Okazało się, że był to zwykły jęczmień... Od kiedy dowiedziała się, że z kims się spotyka, zaczęła robić mu pod górkę. Ciagle telefony, ciagle za mało pieniędzy, oskarżenia, że wszysko go przerosło, że rozwód będzie z jego winy, że ograniczy mu kontakt z dziećmi. Stąd moje podejrzenia, że jej choroba również jest wymysłem...
to po co jesteś w tym wszystkim? trudna sytuacja i warto? dla kogo?
dziwisz się jej ze wariuje? a ty co robisz teraz? a o wiele mniej was laczy niż ja z nim, maja dzieci, sa malzenstwem jeszcze,
razem podjeli decyzje o jego wyjeździe pewnie,
dziwisz się jej? bo ja nie
za to dziwie się tobie
Użyłam tego słowa, bo już wcześniej była podobna sytuacja... Wmawiała partnerowi, że jego syn ma jakąś narośl na oku i prawdopodobnie będzie miał operację. Że potrzebuje pieniędzy na dodatkowe badania, że maja mu pobrać wycinek do badania histopatologicznego. On chodził z nerwów po ścianach czekając na telefon, kiedy ma być rzekoma operacja, żeby lecieć do Polski. Okazało się, że był to zwykły jęczmień... Od kiedy dowiedziała się, że z kims się spotyka, zaczęła robić mu pod górkę. Ciagle telefony, ciagle za mało pieniędzy, oskarżenia, że wszysko go przerosło, że rozwód będzie z jego winy, że ograniczy mu kontakt z dziećmi. Stąd moje podejrzenia, że jej choroba również jest wymysłem...
Nic mu nie wmawiala, bo syn mial cos na oku. Zrobili badania i okazalo sie, ze to jeczmien.
Calkiem normalna sytuacja, a Ty szukasz we wszystkim podstepu.
Zapewne ich malzenstwo ciagle trwa,
nic dziwnego, ze zona nie popiera jego dupcenia na boku.
Ta kobieta ma wszystko na swojej glowie,a Ty bys chciala zeby o pieniadze sie nie upominala, tylko sama lozyla na rodzine?
Troche empati kobieto,
to jego dzieci, jego zona i ich malzenstwo, a Tobie nic do jego pieniedzy.
Idz sama do pracy albo poszukaj sobie swojego meza i nie zeruj na cudzym...
juz dosc krzywdy zrobilas, ze zaczelas romans z facetem zonatym, ktory do roboty wyjechal i baby mu sie zachcialo.
Spelnilas role w lozku, teraz do zony wraca wiec idziesz w odstawke.
A propo, jesli jego zona zdecyduje sie na rozwod, to jak najbardziej z jego winy,
a Ty jestes najlepszym swiadkiem w sprawie.