witam wszystkich!,
na poczatku uprzedze, ze bede pisac niegramatycznie z przyczyn technicznych, takze przeparszam za utrrudnienia w czytaniu, oraz uprzedze ze nie mam depresji.
Jestem wmiare mloda ziewczyna, abslowentka panstwowej uczelni. Skonczyłam studia w j. ang, na dyplomie mam dobra srednia. Nie chce, zeby to zabrzmialo jak przechwalanie sie, ale tez fizycznie czuje sie atrakcyjna, zreszta slysze to tez od plci przeciwnej. Do tego mam duzy dom, znajomych i jestem ogolnie zdrowa.
Brzmi bajkowo, prawda? a, przepraszam- zapomniałam dodac- dzis dostałam prace w zawodzie, panstwowa i to w dodatku w prestizowym miejscu.
A teraz do rzeczy- (choc to co napisałam jest zgodne z prawda). Czesc na pewno mnie nie zrozumie, czesc moze czegos pozazdrosci i zacznie złosliwie pisac.
Chyba dzisiejzy dzien powinien nalezec do udanych- prawda? w zyciu....nie ciesze sie z tego. jest mi wrecz smutno, chce mi sie płakac i chcialabym bardzo miec faceta do ktorego moglabym sie przytulic. Nie mam nikogo, i nic dziwnego, za malo we mnie pozytywnych emocji, choc niedawno poznany chlopak, ma dziewczyne ;, po pierwszym spotkaniu stwierdzil, ze jestem bardzo kontaktowa i ulozona. JA naprawde cierpie. nie jestem zadoeolona z siebie, przez to jestem niepewna, czsami zachowuje sie glupio. chodzilam do psychologa, ale malo mi to pomoglo. myslicie, ze gdybym miala kogos, byloby mi latwiej? boje sie, ze gdy kogos takiego spotkam, bede dla niego tylko ciezarem, ktory nie potrafi dac komus szczescia...bo nie ma go w sobie. kiedys bylam inna- i bylo inaczej. tak sie konczy z nadmiernymi ambicjami.pozdrawiam wszystkich, piszcie, chetnie poczytam.
Podobne tematy
Witaj
Na początku ważne jest pozytywne nastawienie, powinnaś się cieszyć z tego co masz.
Masz duży dom, dobrą pracę w prestiżowym miejscu, znajomych, ukończoną szkołę - za coś takiego dałbym sobie chyba nogę odrąbać ![]()
Może zarejestrujesz się na jakichś portalach randkowych i tam spróbujesz szczęścia?
Uzależnianie swojego szczęścia, dobrego samopoczucia od innych jest błędem.
Szczęscie, pozytywne nastawienie do siebie, do świata jest w twojej głowie.
Myslenie o pięknych rzeczach, dążenie do dobra i dobrostanu, przeżywanie szczęśliwych chwil w samotności ciesząc się z drobnostek, np. słuchanie pięknej muzyki, robienie rzeczy które sprawiają nam radośc i przyjemność to jest szczęście i to trzeba doceniać, cieszyć się tym, dzięki temu rozwijać się, utrzymywać ten stan.
Ktoś kto jest szczęsliwa osobą "nie musi" niczego. Szczęśliwa osoba chce by innym w jej towarzystwie było dobrze, chce dzielić się swoim szczęściem, pozytywną energią z innymi. Nie uzależnia się od innych.
Na pewno masz coś takiego co sprawia, że uśmiechasz się i jesteś radosna, tylko teraz "nie widzisz" tego.
Żadne randki nie zmienią twojego podejścia do życia, mogę tobie to zagwarantować.
Gdy znajdziesz tą osobę z którą chcesz dzielić swoje szczęście, swoją radośc życia to będzie to szczęście was dwojga. Połączy się jego szczęście z twoim.
Ja osobiście jestem szczęśliwa w tej chwili gdy słucham np.Seala, jego aksamitnego głosu, i nie obchodzi mnie wcale czy ktoś go nie lubi, bo ja akurat bardzo i z miłą chęcią wybrałabym się na jego koncert, nawet sama chociaż miło by mi było gdyby mąż mi towarzyszył i syn. Gdyby jednak nie mógł, a syn nie chciał to sama lub w "doborowym" towarzystwie koleżanek chętnie wsiądę w samochód, pociąg i popędzę na koncert. Czy dzisiejszy mój poranek o 5:30 -spacerek z moim szczęśliwym pieskiem, ptaszki śpiewają, "budzi się dzień"...
Każdy dzień przynosi dobre chwile tylko trzeba umieć to dostrzec i z tego się cieszyć.
Banalne a prawdziwe - bycie zdrowym to jest szczęście.
O
Uzależnianie swojego szczęścia, dobrego samopoczucia od innych jest błędem.
Szczęscie, pozytywne nastawienie do siebie, do świata jest w twojej głowie.
Myslenie o pięknych rzeczach, dążenie do dobra i dobrostanu, przeżywanie szczęśliwych chwil w samotności ciesząc się z drobnostek, np. słuchanie pięknej muzyki, robienie rzeczy które sprawiają nam radośc i przyjemność to jest szczęście i to trzeba doceniać, cieszyć się tym, dzięki temu rozwijać się, utrzymywać ten stan.
Ktoś kto jest szczęsliwa osobą "nie musi" niczego. Szczęśliwa osoba chce by innym w jej towarzystwie było dobrze, chce dzielić się swoim szczęściem, pozytywną energią z innymi. Nie uzależnia się od innych.Na pewno masz coś takiego co sprawia, że uśmiechasz się i jesteś radosna, tylko teraz "nie widzisz" tego.
Żadne randki nie zmienią twojego podejścia do życia, mogę tobie to zagwarantować.
Gdy znajdziesz tą osobę z którą chcesz dzielić swoje szczęście, swoją radośc życia to będzie to szczęście was dwojga. Połączy się jego szczęście z twoim.
Ja osobiście jestem szczęśliwa w tej chwili gdy słucham np.Seala, jego aksamitnego głosu, i nie obchodzi mnie wcale czy ktoś go nie lubi, bo ja akurat bardzo i z miłą chęcią wybrałabym się na jego koncert, nawet sama chociaż miło by mi było gdyby mąż mi towarzyszył i syn. Gdyby jednak nie mógł, a syn nie chciał to sama lub w "doborowym" towarzystwie koleżanek chętnie wsiądę w samochód, pociąg i popędzę na koncert. Czy dzisiejszy mój poranek o 5:30 -spacerek z moim szczęśliwym pieskiem, ptaszki śpiewają, "budzi się dzień"...Każdy dzień przynosi dobre chwile tylko trzeba umieć to dostrzec i z tego się cieszyć.
Banalne a prawdziwe - bycie zdrowym to jest szczęście.
Sama prawda. Az dziw bierze jak duzo obecnie w spoleczenstwie osob ktore nie umieja poradzic sobie z tak prosta sprawa i uzalezniaja wlasne poczucie szczescia id innych.
Iwona40, bardzo dobrze napisane aż szkoda, że nie ma na tym forum opcji kliknięcia w jakiś przycisk typu ,,dziękuję za post" ![]()
Ludzie muszą sobie uświadomić jedną rzecz - szczęście jest to stan psychiczny na który to wpływają różne czynniki (rzeczy, ludzie itd.)
Niestety w naszym społeczeństwie jest mega presja na ,,szczęście", wszystko tak się kręci, że świat ustanowił tylko 1 wzorzec szczęścia a mianowicie musisz mieć wielką chatę, najlepszą pracę, świetne zarobki, cudownego męża/żone i utalentowane dzieci a do tego wyglądać jak Chodakowska ![]()
Jak to Iwona napisała, szczęście powinniśmy czerpać głównie z małych, codziennych rzeczy, przykładowo samo to, że człowiek jest zdolny do chodzenia powinno być czynnikiem wpływającym na nasze szczęście.
Jak to jest możliwe, że są plemiona w Afryce gdzie latają golasy cały dzień dookoła wioski i są szczęśliwi jak mało kto? no właśnie ![]()
Po prostu ludziom się już w dupach przewraca, człowiek to taka istota, że zawsze będziemy chcieli więcej, lepiej od tego co już mamy a trzeba na chwile przystanąć by zobaczyć że zwykły spacer w słoneczny dzień może być namiastką raju.
tylko,że ten spacer w słoneczny dzień non stop samemu zaczyna być mało przyjemny-najdelikatniej mówiąc.
Najpierw to uspokój sie. Powinno sie Toba potrząsnąc. Cierpisz,bo nie masz faceta. Masz resztę całą,ale chciałabys miec wszystko od razu. Na raz. Tak sie nie da. Naucz sie cierpliwości i nabierz dystansu do niektórych spraw. Zresztą...życie Cię samo nauczy ![]()
Sztuka życia to cieszyć się małym szczęściem
ale człowiek bez miłości jest jak świeca bez knota ![]()
tylko,że ten spacer w słoneczny dzień non stop samemu zaczyna być mało przyjemny-najdelikatniej mówiąc.
To spaceruj ze znajomymi albo kup sobie psa
Droga Autorko, widzę, że jesteśmy w podobnym wieku. Ja też skończyłam niedawno studia (nie, niestety nie w języku angielskim) z oceną bardzo dobrą na dyplomie. Nie mam wielkiej chaty, obecnie mieszkam z rodzicami w bloku. Nie mam pracy. A o prestiżowej państwowej pracy w super miejscu mogę tylko pomarzyć. Nie jestem zdrowa, mam dużą wadę wzroku, noszę okulary z grubymi szkłami, co nie czyni mnie atrakcyjną. Poza tym w tym tygodniu będę miała wyniki badań, które prawdopodobnie potwierdzą, że nie będę mogła mieć dzieci. Aaa, no i nie mam faceta. I co Ty na to?
Sorry, ale wydaje mi sie, że jesteś rozkapryszoną dziewczynką, która nie potrafi docenić tego co ma. Pomyś sobie, co by bylo gdybyś nie miała tak zajebistego życia (z mojej perspektywy takie jest), gdybyś nie miała super pracy, wielkiej chaty, dobrych studiów, zdrowia.. Co by wtedy było? Też bym chciała, żeby brak faceta był dla mnie jedynym problemem. A właściwie to nawet dla mnie problemem nie jest...
Sorry, ale wydaje mi sie, że jesteś rozkapryszoną dziewczynką, która nie potrafi docenić tego co ma. Pomyś sobie, co by bylo gdybyś nie miała tak zajebistego życia (z mojej perspektywy takie jest), gdybyś nie miała super pracy, wielkiej chaty, dobrych studiów, zdrowia.. Co by wtedy było? Też bym chciała, żeby brak faceta był dla mnie jedynym problemem. A właściwie to nawet dla mnie problemem nie jest...
Jak zwykle polska zazdrosc sie wlaczyla...
Wy jestescie inne, moze ona jest nie szczesliwa bo miala nie szczesliwe dziecinstwo nie byla doceniana przez rodzicow...
Napewno nie jest taka materialistka jak ty...
Po drugie mozesz miec nawet ocene super dobra na dyplomie na uczelni ale to i tak nic nie znaczy, na studiach i tak sie niczego nie nauczysz(czy to w polsce czy gdzie indziej...).
@Tyldka - Moze jednak, ta praca to nie jest tym, co chcialas naprawde w zyciu robic..., i czy moze nie chcialas studiowac innego kierunku bo mam wrazenie ze zostalas lekko przymuszona do anglistyki.
Witam. Problemem w dzisiejszych czasach, jest nadmierne skupianie się na samym sobie. Grzebanie w swojej duszy, rozkminianie stanu szczęśliwości, ewentualnie jej braku. To taki współczesny trend, mozna powiedzieć, że moda na autoanalizę. Kiedy tylko poczujemy jakikolwiek dyskomfort, to KONIECZNIE trzeba się zastanowić DLACZEGO?
Otóż dyskomfort jest uczuciem, który zawsze będzie się pojawiał, bo mamy zmysły i reagujemy emocjonalnie.
Jedyny sposób, by niezaleznie od sytuacji lepiej zyć, to skupić się na tym, co wokół nas, a nie w nas samych. Wtedy paradoksalnie czujemy sie lepiej, gdy przeniesiemy naszą uwagę z wewnątrz na zewnątrz.
Na czym skupić uwagę?
Na życiu, to znaczy rodzinie ,przyjaciołach, znajomych, przyrodzie (spacery), zwierzętach, otoczeniu (mieszkanie, ogródek), pasjach i wiele, wiele innych. Mozna tak wymieniać w nieskończoność.
Użalanie się nad sobą jeszcze nikomu nic dobrego nie przyniosło.
Witam. Problemem w dzisiejszych czasach, jest nadmierne skupianie się na samym sobie. Grzebanie w swojej duszy, rozkminianie stanu szczęśliwości, ewentualnie jej braku. To taki współczesny trend, mozna powiedzieć, że moda na autoanalizę. Kiedy tylko poczujemy jakikolwiek dyskomfort, to KONIECZNIE trzeba się zastanowić DLACZEGO?
Otóż dyskomfort jest uczuciem, który zawsze będzie się pojawiał, bo mamy zmysły i reagujemy emocjonalnie.
Jedyny sposób, by niezaleznie od sytuacji lepiej zyć, to skupić się na tym, co wokół nas, a nie w nas samych. Wtedy paradoksalnie czujemy sie lepiej, gdy przeniesiemy naszą uwagę z wewnątrz na zewnątrz.
Na czym skupić uwagę?
Na życiu, to znaczy rodzinie ,przyjaciołach, znajomych, przyrodzie (spacery), zwierzętach, otoczeniu (mieszkanie, ogródek), pasjach i wiele, wiele innych. Mozna tak wymieniać w nieskończoność.
Użalanie się nad sobą jeszcze nikomu nic dobrego nie przyniosło.
Zgadzam się ![]()
Dzięki wszystkim za odpowiedzi. {Przeczytałam je juz jakiś czas temu, dziś do nich wróciłam. Raz czuję się lepiej, raz gorzej. Ale czasami chcę się wygadać, a nieznajomym łatwiej.
Ostatnio poznałam fajnego chłopaka. Bardzo dobrze się czułam będąc z nim (tzn, to nie jest mój facet, a wogóle to ma dziewczyne
). Załóżmy, że ćwiczymy coś razem ( nie..nie anatomię;P). A jakich Wy facetów "szukacie", a raczej, jaki TYP kradnie wasze serca?
Mój typ, to jak określiła psycholog u której byłam- taki rycerz;P
pewnie się nabijała, ale ja wierzę, że tacy są. Każdy ma swoje wady, ale jako tako musi się w zbroje wpasować ;P
Jednym zdaniem- muszę się czuć przy nim dobrze, a dobrze to oznacza dla mnie- nie nudzić się, czuć się bezpiecznie.. do tego musi mieć podobne podejście do życia. Może mieć inne wykształcenie czy zainteresowania, ale musi patrzeć w podobnym kierunku, wyznawać podobne wartości. No i musi mieć tą głębię..i chcieć do niej dążyć ;p A, no i musi mnie jakoś zrozumieć i jak powiedziała moja koleżanka ze studiów- musiałby mnie bardzo kochać
( żeby ze mną wytrzymać ;P)
Najpierw to uspokój sie. Powinno sie Toba potrząsnąc. Cierpisz,bo nie masz faceta. Masz resztę całą,ale chciałabys miec wszystko od razu. Na raz. Tak sie nie da. Naucz sie cierpliwości i nabierz dystansu do niektórych spraw. Zresztą...życie Cię samo nauczy
W sumie dużo rzeczy z tego co napisaliście, może być prawdą. Treść tego postu również. Pewnie chciałabym naraz, bo tak już mam, że obawiam się, że lepsze mnie nie spotka, więc spokojnie nie umiem czekać, czasami tylko się poddaję..
Tyldka, zrobiłaś błąd którego możesz już nigdy nie naprawić. W życiu najważniejsze są więzi uczuciowe a nie kariera czy pieniądze. Nie rozwijałaś tych więzi i nie umiesz ich tworzyć. Zobacz "Eksperyment Harvard Grant". Tam to potwierdzają. Można mieć byle jaką pracę i niewielkie zarobki ale być szczęśliwą będąc w udanym związku. Natomiast dobre zarobki nie dadzą nic jeśli jesteś sama. Jest mało prawdopodobne żebyś teraz dała radę nauczyć się tworzyć więzi uczuciowe, tak samo jak w pewnym wieku nie da się już nauczyć mówić. Możliwe że trafisz na różnych facetów, jeśli będziesz chodzić na prywatki, ale przypuszczalnie będą chcieli po prostu ciebie wykorzystać.
witam wszystkich!,
na poczatku uprzedze, ze bede pisac niegramatycznie z przyczyn technicznych, takze przeparszam za utrrudnienia w czytaniu, oraz uprzedze ze nie mam depresji.
Jestem wmiare mloda ziewczyna, abslowentka panstwowej uczelni. Skonczyłam studia w j. ang, na dyplomie mam dobra srednia. Nie chce, zeby to zabrzmialo jak przechwalanie sie, ale tez fizycznie czuje sie atrakcyjna, zreszta slysze to tez od plci przeciwnej. Do tego mam duzy dom, znajomych i jestem ogolnie zdrowa.
Brzmi bajkowo, prawda? a, przepraszam- zapomniałam dodac- dzis dostałam prace w zawodzie, panstwowa i to w dodatku w prestizowym miejscu.
A teraz do rzeczy- (choc to co napisałam jest zgodne z prawda). Czesc na pewno mnie nie zrozumie, czesc moze czegos pozazdrosci i zacznie złosliwie pisac.
Chyba dzisiejzy dzien powinien nalezec do udanych- prawda? w zyciu....nie ciesze sie z tego. jest mi wrecz smutno, chce mi sie płakac i chcialabym bardzo miec faceta do ktorego moglabym sie przytulic. Nie mam nikogo, i nic dziwnego, za malo we mnie pozytywnych emocji, choc niedawno poznany chlopak, ma dziewczyne ;, po pierwszym spotkaniu stwierdzil, ze jestem bardzo kontaktowa i ulozona. JA naprawde cierpie. nie jestem zadoeolona z siebie, przez to jestem niepewna, czsami zachowuje sie glupio. chodzilam do psychologa, ale malo mi to pomoglo. myslicie, ze gdybym miala kogos, byloby mi latwiej? boje sie, ze gdy kogos takiego spotkam, bede dla niego tylko ciezarem, ktory nie potrafi dac komus szczescia...bo nie ma go w sobie. kiedys bylam inna- i bylo inaczej. tak sie konczy z nadmiernymi ambicjami.pozdrawiam wszystkich, piszcie, chetnie poczytam.
Ja Cię rozumiem. Po pierwsze gubi Cię to że pomimo tego co masz, czujesz się mało wartościowa. Niskie poczucie własnej wartości. Masz znajomych, a przyjaciół? Moim zdaniem bliskie relacje z innymi ludźmi są najważniejsze. Może ten psycholog po prostu był kiepski albo z jakiś innych względów Ci nie pomógł. Ja poznałam przyjaciół na grupowej psychoterapeutycznej, więc może i Tobie by coś takiego pomogło? Wartościowe więzi z ludźmi można budować w każdym wieku, tylko musisz wierzyć, że dla kogoś jesteś wystarczająco dobra. Wsparcie najważniejsza sprawa w życiu. Powodzenia.