Dzisiaj jechałam autobusem, za mną siedziała para, która cały czas się kłóciła. Siłą rzeczy musiałam tego słuchać. Dyskusja doszła do punktu, w którym gość zażądał telefonu dziewczyny, potem chciał sprawdzać, z kim ona rozmawiałam, ona protestowała, że nie chce, by dzwonił do jej znajomych, ... itd. Korciło mnie, by powiedzieć je "dziewczyno, kopnij w d*** gościa i daj sobie spokój, jeśli nie ufacie sobie, jeśli musicie siebie kontrolować, to i tak, ta relacja się rozleci".
Pod moją klatką jest kosz na śmieci i ktoś ciągle wrzuca do niego torby z domowymi śmieciami. Ostatnio jak wyszłam z psem na spacer - patrzę się - chłopak z sąsiedniej klatki bez żadnego wstydu pakuję te swoje śmieci zamiast do kontenera na śmietniku, to do tego małego kosza przy wyjściu z budynku. Trochę byłam zaskoczona, nie zwróciłam mu uwagi, tylko popatrzyłam się na niego wymownie, ale nie zrobiło to na nim żadnego wrażenia, dalej śmieci wyrzuca pod klatkę, zamiast do kontenera śmieciowego.
Czy to coś zmieniłoby? Może tak, może nie.
Wtrącacie się? Reagujecie?
Podobne tematy
Do pierwszej opisanej sytuacji raczej bym sie nie wtracila. Nie moja sprawa, jakie relacje lacza tamta pare. To dorosli ludzie. Moze to byla jednorazowa sytuacja? Zreszta, kto z nas sie nie kloci? Poza tym nie czulabym sie komfortowo doradzajac obcej dziewczynie, by ''kopnela w doope'' chlopaka. Nie, zdecydowanie nie. W drugiej sytuacji zareagowalabym. Zwrocilabym uwage, ze na smieci jest przeznaczony kontener i niech delikwent tam wyrzuca swoje odpady.
chłopak z sąsiedniej klatki bez żadnego wstydu pakuję te swoje śmieci zamiast do kontenera na śmietniku, to do tego małego kosza przy wyjściu z budynku.
Tu bym zareagowała- dobitnie ( bez wulgaryzmów) powiedziała co o tym myślę. Jeżeli koleś zrobił by to drugi raz na bezczelnego zabrała bym śmieci i wrzuciła mu to pod drzwi, bądź gorzej ![]()
Co innego szczeniackie wykłócanie się w autobusie, a co innego uprzykrzanie życia innym. Skoro żyjemy w społeczeństwie mamy grać wg zasad. Wiadomo każdy ma swoje prawo do wszystkiego, o ile nie ogranicza to praw drugiej jednostki. Bynajmniej tak mi się wydaje ![]()
W takiej sytuacji, gdy para się wykłóca, a nie mam możliwości się odsunąć, pytam z uśmiechem czy mogliby się kłócić trochę ciszej, bo mnie głowa rozbolała.
W tej drugiej sytuacji nie wiem, jakbym się zachowała. Kiedyś nowo przybyła sąsiadka przez jakiś czas zostawiała worki ze śmieciami przed drzwiami, co denerwowało innych sąsiadów. W końcu ktoś jej zwrócił uwagę. I co się okazało? W poprzednim miejscu zamieszkania była osoba, która zgarniała worki ze śmieciami sprzed drzwi i sąsiadka sobie myślała, że tu jest tak samo. U mnie metalowe kosze na śmieci pod blokami zostały zlikwidowane.
Wtrącacie się? Reagujecie?
Ja dostaję szału, jak idę z psem na spacer - zawsze po nim sprzątam - a ktoś wyjdzie ze swoim psiakiem i albo udaje albo czeka aż odwrócę wzrok. Zawsze zwracam uwagę, bo później albo ja albo moje dzieci wdepną w kupę...
Do pary bym się nie wtrącała - każdy ma swoje życie, jak dziewczynie odpowiada taki stan... ale chłopakowi z workiem na śmieci zwróciłabym uwagę.
W prywatne życie obcych ludzi się nie wtrącam. Niech robią ze swoim życiem co chcą.
Jeśli coś dotyczy mnie ( przypadek sąsiada ) uwagę bym zwróciła. Bo zależy mi na tym abym nie musiała żyć w syfie, bo komuś się czterech liter nie chce ruszyć do kontenera. To samo dotyczy wszelkiego rodzaju wandalizmu, śmiecenia w miejscach publicznych i tym podobne.
a jakby chlopak bil dziewczyne na ulicy? kiedys widzialam filmik na internecie, wszystko bylo ustawione, aktorzy odgrywali scenke na ulicy jak chlopak bije swoja dziewczyne i ciagnie ja za wlosy a ona krzyczy i wola o pomoc do przechodniow. Malo kto zareagowal, prawie wszyscy uciekali albo starali sie na to nie patrzec.
Polecam program Betlejewski Prowokacje na ttv naprawdę dobry program. Pokazuje jak ludzie reagują na różne sytuacje.
Oglądał ktoś ?
a jakby chlopak bil dziewczyne na ulicy? kiedys widzialam filmik na internecie, wszystko bylo ustawione, aktorzy odgrywali scenke na ulicy jak chlopak bije swoja dziewczyne i ciagnie ja za wlosy a ona krzyczy i wola o pomoc do przechodniow. Malo kto zareagowal, prawie wszyscy uciekali albo starali sie na to nie patrzec.
Jak o tym myślę, to jestem przekonana, że bym się wtrąciła, ale jak by mnie spotkała naprawdę taka sytuacja to nie wiem.
Co innego pisać, mówić a co innego , jak faktycznie jesteśmy w takiej sytuacji.
No to już ciężki przypadek. Pewnie coś bym mu bąknęła. Chociaż nigdy w takiej sytuacji nie byłam. Ale i tak wydaję mi się że taką uwagę facet który bije swoją żonę puści mimo uszu. Na pewno go tym nie zawstydzisz, bo on i tak uważa to za normalne. Prawda jest taka, że aby pomóc takiej rodzinie trzeba by było się bardziej zaangażować. Jak nie na ulicy to pobiję ją w domu. Jeśli kobieta z tym nie chce nic robić to też jest to jej sprawa. Gdyby to była moja sąsiadka może zaproponowałabym pomoc, jeśli by jej nie przyjęła to też byłaby jej prywatna sprawa. Jedną uwagą na ulicy nie zmienisz mentalności kobiety, która możliwe, że od lat na to przyzwala.
Ja kiedyś bijącą się przed moim domem parę (wzajemnie się prali, ona jemu dłużna nie pozostawała) polałam wodą ze szlauchu. Przytkało ich na chwilę, potem się podarli na mnie, ale mogli mi skoczyć, bo byłam za ogrodzeniem, a potem, już zgodnie, gdzieś poleźli. Jedna z moich skuteczniejszych interwencji. ^^
Ogólnie jak widzę, że ktoś kogoś bije (tzn jest osoba bita i bijąca, a nie wzajemnie się piorą), to reaguję, ale jak to różnie - czasem policję wzywam, czasem jakoś słownie wrzeszczeć zaczynam, pewnie w jakiejś totalnie kryzysowej sytuacji sama poleciałabym się bić. Generalnie reaguję na ewidentną przemoc i uważam, że powinno się reagować.
W jakieś osobiste sprawy typu sprzeczka pary bym się nie wcinała, bo sama bym nie chciała, żeby w moje ktoś się obcy wcinał. Z urywka rozmowy to czasami wygląda dramatycznie, a rzeczywista sytuacja jest całkiem inna.
Jak widzę, że ktoś robi coś, co mnie razi i co jest ewidentnie złe, też z reguły reaguję. Zwróciłabym uwagę tej osobie od śmieci, tak samo jak zwracam ludziom, którzy kup po psach nie sprzątają. Potrafię też zwrócić uwagę autobusowym śmierdzielom i pierdziochom. Jak nie wiem, kto pierdzi, to mówię na tyle głośno, żeby każdy słyszał, że przepraszam, ale to autobus a nie komora gazowa i że sytuacja już grozi wybuchem metanu, więc może ten ktoś puszczający bąki by się spróbował wstrzymać do wyjścia z autobusu, bo my chcemy żyć.
Ja kiedyś bijącą się przed moim domem parę (wzajemnie się prali, ona jemu dłużna nie pozostawała) polałam wodą ze szlauchu. Przytkało ich na chwilę, potem się podarli na mnie, ale mogli mi skoczyć, bo byłam za ogrodzeniem, a potem, już zgodnie, gdzieś poleźli. Jedna z moich skuteczniejszych interwencji. ^^
Ogólnie jak widzę, że ktoś kogoś bije (tzn jest osoba bita i bijąca, a nie wzajemnie się piorą), to reaguję, ale jak to różnie - czasem policję wzywam, czasem jakoś słownie wrzeszczeć zaczynam, pewnie w jakiejś totalnie kryzysowej sytuacji sama poleciałabym się bić. Generalnie reaguję na ewidentną przemoc i uważam, że powinno się reagować.
W jakieś osobiste sprawy typu sprzeczka pary bym się nie wcinała, bo sama bym nie chciała, żeby w moje ktoś się obcy wcinał. Z urywka rozmowy to czasami wygląda dramatycznie, a rzeczywista sytuacja jest całkiem inna.
Jak widzę, że ktoś robi coś, co mnie razi i co jest ewidentnie złe, też z reguły reaguję. Zwróciłabym uwagę tej osobie od śmieci, tak samo jak zwracam ludziom, którzy kup po psach nie sprzątają. Potrafię też zwrócić uwagę autobusowym śmierdzielom i pierdziochom. Jak nie wiem, kto pierdzi, to mówię na tyle głośno, żeby każdy słyszał, że przepraszam, ale to autobus a nie komora gazowa i że sytuacja już grozi wybuchem metanu, więc może ten ktoś puszczający bąki by się spróbował wstrzymać do wyjścia z autobusu, bo my chcemy żyć.
Szlauch, świetna reakcja:)
Ja się nie spotkałam, więc tylko gdybam jakbym chciała się zachować.
Nie potrafiłabym zwrócić uwagi w autobusie na bąki i smród.
O wa, autobusowe śmierdziele się nie wstydzą śmierdzieć, a ja się będę krygować im uwagę zwrócić, niedoczekanie. ![]()
O wa, autobusowe śmierdziele się nie wstydzą śmierdzieć, a ja się będę krygować im uwagę zwrócić, niedoczekanie.
No bo ja taki ciućmok jestem, jeżeli chodzi o zwracanie uwagi.
Ja nie lubię robić komuś wstydu i nie chcę, żeby się źle poczuł moją uwagą.
W prywatna awanture jakis ludzi to bym sie nie wtracala. Ich malpy i ich cyrk. No chyba, ze ktos kogos faktycznie bije- wtedy policja.
Jezeli chodzi o sasiada, to zwrocilabym uwage. Jak nie zadziala, zglosilabym do odpowiednich organow, ktore wlepiaja kare za takie praktyki.
Co do pierwszej sytuacji-grzecznie zwróciłabym uwagę,że mnie i całego autobusu ich prywatne sprawy nie obchodzą i żeby po prostu wykłócali się w jakimś ustronnym miejscu.
Podobnie reaguję gdy ktoś na całą gębę gada przez telefon i gdy ktoś cuchnie w autobusie i podnosi rękę nad moją głową by chwycić się jakiegoś "trzymacza" eksponując pod nosem swoją cuchnącą pachę.
Ostatnio zwróciłam uwagę sąsiadowi-śmierdzielowi,który jechał ze mną windą bo naprawdę nie było czym oddychać.Gość,gdy zaczyna się robić cieplej zawsze tak cuchnie.A ma bieżącą wodę i chyba mydłem też dysponuje.
Jak go widzę to do windy nigdy nie wsiadam ale pech chciał,że to on wsiadł kiedy ja już w windzie byłam...
Druga sprawa-to nie jest wtrącanie się w prywatne sprawy.Płacisz,jak każdy mieszkaniec bloku,za wywóz segregowanych śmieci.Dlaczego masz płacić więcej za jakiegoś leniucha?