Witajcie jetem facetem tak przynajmniej mi się wydaje:) mam taki mały problem na który może Wy kobiety postaracie się mi odpowiedzieć . Jakieś pół roku temu troszkę się miedzy nami pogorszyło nie powiem z mojej winy ,współżyliśmy całkiem niezle jeżeli chodzi o sex ,żona często i gęsto dochodziła do orgazmów najczęsciej pochwowych co przekładało sie na całkowicie zalane łózko
lecz po tej sytuacji która ja sprawiłem pogorszyły się nieco nasze stosunki lecz sex nadal był -lecz powolutku zamierał w moim wydaniu hmm cóż było powodem powód głęboko utopiony w głowie ,non stop się kłóciła ze mną wieczorami co na pewno wpłynęło na to iż stwarzało mi to problem z wzwodem ,więc zakupiłem jej wibrator hmm nawet dwa i to taki z lepszej półki ,aby dopomóc sobie i jej podczas sexu ,jej dopomogłem i to bardzo po czy to stwierdzam a po tym że była w stanie bawić się nim nawet godzinę jak nie dłużej ,zasadniczo nie przeszkadzało mi to nawet podniecało
lecz w czym sprawa teraz zauważam iż zaczyna to robić po kryjomu ,mnie zostawiając w przysłowiowym kącie
mi już nieco umysł odpoczął i wróciła mi równowaga znów jestem że tak powiem zdolny kochać się nawet przez godzinę ,lecz jakoś jej chęci nieco opadły w stosunku do mnie a jestem w stanie doprowadzić ją do paru orgazmów podczas stosunku.. twierdzi iż sex w małżeństwie to nie wszystko lecz ja widzę że jednak jest inaczej ,dla mnie też oczywiście jak w tej materii się chrzani u nas to przekłada się to na inne strefy życia ,wiecie dziewczyny powiem to tak jak użyjemy tego jako dodatkową zabawę w łóżku jest ok ,lecz jak mi to robi za plecami to przez najbliższy tydzień nie chcę się nawet zbliżyc do niej , raz mówi mi juz tego cholerstwa nie użyję ,a za parę dzionków bach ja spię a ona molestuje się , co mam kurna robić jest wiadome przecież że uprawianie sexu z tą maszynką gdzie są ruchome perełki penertrujący członek oraz tzw delfinek do łechtaczki , jest pewnie dla niej szczytem przyjemności ,człowiek tak nie da rady
jestem trochę zbity z tropu i nie wiem co o tym sądzić ? jakie zdanie Wy macie na ten temat ![]()
1 2009-11-21 12:12:38 Ostatnio edytowany przez yvette (2009-11-21 12:27:50)
Podobne tematy
Myślę, że problemem nie jest wibrator, tylko nieprawidłowe stosunki między Wami (i nie mówię tu bynajmniej o stosunkach seksualnych). Nie ma między Wami najwyraźniej rozmów, czułości, zainteresowania, coś nawala w komunikacji, a więc i seks na tym cierpi. Najpierw spróbujcie pogadać.
może masz i rację .. lecz czy to mogło się przełożyć na zainteresowanie nim ? piszę tutaj ponieważ kolega na ten temat nie byłby w stanie mi odpowiedzieć ,zresztą pewnie bym go nawet nie zapytał co o tym myśli ![]()
Ok, więc odpowiem jako kobieta - może to jakoś pomoże ![]()
My, niewiasty, działamy zazwyczaj tak, że jak coś nie gra w związku, jeśli mamy jakiś żal do partnera, jakieś nierozwiązane sprawy, to mamy średnią ochotę na seks z tym partnerem. A ja osobiście, jeżeli kocham faceta, jestem z nim blisko i seks z nim jest dla mnie komfortowy i sprawia mi frajdę, to nie wyobrażam sobie wybrać wibratora tylko dlatego, że "z nim orgazmy są lepsze" lub "człowiek tak nie potrafi". Wibrator może i jest fajną rzeczą, można się nim szybko i skutecznie zaspokoić, ale seks z żywym człowiekiem, którego w dodatku kocham, jest bez porównania (lepszy).
Zainteresuj się przyczyną, dla której, jak piszesz, Twoja żona "kłóciła się z Tobą" (bo, jak rozumiem, coś jest na rzeczy, skoro piszesz, że ona się kłóciła, a nie że Wy się kłóciliście ze sobą). Może coś ją gryzie, coś jej nie pasuje w Waszych relacjach i dlatego unika seksu z Tobą. Rozmowa jest kluczem do udanego związku.
Twoja żona bawi się wibratorem, sprawia jej to przyjemność a Ty nie powinieneś się złościć. Zobaczysz, że wibrator szybko jej się znudzi i prędzej czy później zapragnie Twojego ciała
Pozdrawiam
Nie będę odkrywcza, sądząc, że wibrator dla Twojej żony jest pewnego rodzaju manifestacją niezadowolenia z Ciebie, reakcją na pogarszające się relacje między Wami. Być może jest odrobinę fascynacji nowym sprzętem (taki fajny, kolorowy i jeszcze zadowolić potrafi). to jednak długo nie będzie trwało. Zdecydowanie jest to zupełnie inna jakość, inne przeżycie. Ma wiele zalet: nie grymasi, nie trzeba mu podawać piwa, nie wymaga przełączenia na mecz podczas bardzo ważnego odcinka serialu, nie strzela drzwiami, nie obraża się, itd, itd. Ale z kolei nie można się z nim pokłócić, nie przeprosi , nie przytuli, nie poda śniadania do łóżka, delfinek nie ma nic z języka itd. itd. Sumując kawałek plastiku nigdy nie dorówna mężczyźnie ale może stanowić element szantażu. Bo jak najlepiej szantażować faceta -tylko przy pomocy seksu. odrobina wstrzemięźliwości, pozornego braku zainteresowania i każdy chodzi jak zegarek.
Mój mężczyzna jest starszy o kilka lat i..... dostrzegam symptomy spadku jego możliwości w porównaniu z ciągle wzrastającymi oczekiwaniami z mojej strony. Bardzo często mnie denerwuje, zwłaszcza jego przekonanie, że zawsze ma rację. A do szału mnie doprowadza jak ją rzeczywiście ma. I co, jeszcze iść z nim do łóżka? O, nie! ...... Już biegnę!
Musisz przyznać, że stoisz na straconej pozycji. Zrób coś czego ta kupa plastiku nie potrafi, zauważ jej potrzeby i mimo wszystko doceń to że nie szukała żywego pocieszyciela. Być może jest to zbyt kobiecy punkt widzenia ale sam zdecydowałeś się na takim forum napisać. Powodzenia.