netkobietyWszystkie działy
Studia, sesja i życie studenckie

Nie wiem czego w życiu chcę? Medycyna, nietrafiony wybór studiów...

6 odpowiedzi13 925 wyświetleńzałożony przez fioletowamilka, 30.04.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STUDIA, SESJA I ŻYCIE STUDENCKIE » Nie wiem czego w życiu chcę? Medycyna, nietrafiony wybór studiów...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

1 Ostatnio edytowany przez fioletowamilka (2015-04-30 14:46:09)

Temat: Nie wiem czego w życiu chcę? Medycyna, nietrafiony wybór studiów...

Witam. Mam problem, który polega na tym, że zupełnie nie wiem, czego chcę. W gimnazjum dobrze szło mi z matematyki, lubiłam ją, pewnego dnia oznajmiłam mamie, że idę na ekonomię. Odpowiedziała, że zwariowałam, nie będę po tym nic miała, muszę wybrać kierunek, po którym będę mieć dobrą pracę. Tak też, do liceum poszłam początkowo do klasy matematyczno-fizycznej, klasa była słaba, ale ci, którzy dobrze się uczyli, maturę zdali świetnie. Pod wpływ "bodźców z zewnątrz" zmieniłam klasę na biologiczno-chemiczną? Dlaczego? Wydawało mi się, że perspektywy po tym profilu będą lepsze, że mogę zostać lekarzem, a to już wiążę się z pieniędzmi i prestiżem. Rodzice oczywiście cieszyli się, że podjęłam taką decyzję, chodziłam na korepetycję, nie myślałam całkiem poważnie o medycynie, wiedząc, jak trudno się na nią dostać, bardziej pociągała mnie farmacja (statyczna praca, leki wydawały mi się całkiem interesujące), poza tym nie wiem, czy cokolwiek coś innego niż prestiż ciągnęło mnie w stronę tego kierunku.. Otoczenie bardzo wpływało na mnie, każdy chciał iść na lekarski, każdy mi mówił, jaki to nie jest świetny kierunek (najbardziej rodzice - " Po lekarskim będziesz kimś, będziesz mieć dużo większy szacunek wśród ludzi, a taki farmaceuta ?"). Przyszła pierwsza matura... nie poszła mi zbyt dobrze, od razu wiedziałam, że z lekarskiego nici, na farmację dostałam się we wrześniu. Od taty po wynikach usłyszałam, że moja kariera się jeszcze nie zaczęła, a już skończyła. Słowo w słowo.

Oczywiście, bardzo się załamałam, postawiłam sobie cel, że na medycynę się dostanę i nie ma w ogóle innej opcji, zostanę w domu, będę się uczyć do matury poprawkowej. Uczyłam się, zaczęłam w sierpniu, całymi dniami siedziałam nad biologią i chemią i nawet cieszyło mnie to, dużo się nauczyłam. W grudniu nastał kryzys-czułam się zmęczona psychicznie ciągłą nauką, nie układało mi się z chłopakiem, w styczniu nasz związek się zakończył, a ja zostałam w dołku. Miałam dosyć już tej nauki, zaczęłam myśleć, że i tak się nie uda, nic nie będzie z tego... Poznałam nowego chłopaka, zupełnie innego niż poprzedni, bardzo mnie wspierał i wspiera do dziś. Przyszedł czas matur. Bardzo się stresowałam tym wszystkim, ponieważ (jak już napisałam) byłam pewna, że i tak się nie dostanę. Poprawiłam jednak na tyle, że starczyło na styk, dostałam się na medycynę ! Rodzice byli przeszczęśliwi, zmienili znacznie swój stosunek do mnie, chodzili ciągle tacy zadowoleni. A ja? Też się cieszyłam, bo jakiś tam swój cel osiągnęłam, ale nie czułam, aby kręciło mnie to na maksa.

Poszłam na studia. Daleko od chłopaka, rodziców. Na początku było trudno w ogóle przyzwyczaić mi się do nowej sytuacji. Nie mogłam spać, jeść przez pierwsze dwa tygodnie. Od początku czułam, że coś jest nie tak, źle się czułam, nie chciało mi się specjalnie uczyć tego materiału, gdyż nie czułam zainteresowania nim. Gdy wracałam z zajęć, byłam koszmarnie zmęczona i szłam spać, często nie byłam w stanie niczego się już nauczyć w takim dniu. Z nauką nie dawałam rady, pierwsze terminy, potem drugie, trzecie... Poszłam do psychiatry, powiedziałam, że ciągle chce mi się spać, dostałam leki pobudzające. Morfologię też zrobiłam. Ale nie dałam rady psychicznie, po prostu, zrezygnowałam pod koniec semestru, miałam myśli samobójcze nawet.

Dopóki nie dostałam się na te studia, uważałam medycynę za coś wyjątkowego, kierunek dla Bogów. Jedyny kierunek, po którym mogę mieć tak świetną i dobrą pracę. Może to przez rodziców.. pewnie tak. Kiedy zaczęłam studia, zmieniłam całkowicie zdanie. Może faktycznie można mieć dobrą pracę po nim.. ale jakim kosztem? Tamtych studiów nie jest mi szkoda, ale zastanawiam się, co dalej.
Wróciłam do początków. Ponieważ lubiłam matematykę i nigdy nie miałam z nią problemów pomyślałam właśnie o studiach ekonomicznych. Najbardziej interesowałaby mnie informatyka i ekonometria. Ale tutaj znów boję się, czy sobie poradzę (z matematyką, bowiem realizowałam tylko podstawę w liceum). Na te studia nie ma wysokiego progu, więc z moją podstawową matmą spokojnie bym się dostała. Wiem, ze nie mozna tak myśleć. Jeśli chcę coś osiągnąć, muszę spróbować, nastawiać się, że dam radę, ale tamte studia podcięły mi skrzydła.
Druga opcja to kolejna próba z medycyną. Tym razem w inny mieście, w którym czuję się dobrze. Biorę to pod uwagę dlatego że wiem, ze mogłabym się tym razem czuć inaczej, a z drugiej strony, trochę żal mi tego kierunku. Dużo pracy w to włożyłam. Poza tym nie jest pewne nawet, czy bym się dostała - muszę teraz poprawić maturę o 2/3 punkty.
Nie wiem zupełnie, co robić w tej sytuacji. Do psychologa chodzę, mówi, że nie widzi mnie w roli lekarza (nie wiem, czy w ogóle powinien tak mówić hmm) ale cóż.
Co myślicie?

2

Odp: Nie wiem czego w życiu chcę? Medycyna, nietrafiony wybór studiów...
filoetowamilka napisał/a:

Rodzice oczywiście cieszyli się, że podjęłam taką decyzję, chodziłam na korepetycję, nie myślałam całkiem poważnie o medycynie, wiedząc, jak trudno się na nią dostać, bardziej pociągała mnie farmacja (statyczna praca, leki wydawały mi się całkiem interesujące), poza tym nie wiem, czy cokolwiek coś innego niż prestiż ciągnęło mnie w stronę tego kierunku.. Otoczenie bardzo wpływało na mnie, każdy chciał iść na lekarski, każdy mi mówił, jaki to nie jest świetny kierunek (najbardziej rodzice - " Po lekarskim będziesz kimś, będziesz mieć dużo większy szacunek wśród ludzi, a taki farmaceuta ?"). Przyszła pierwsza matura... nie poszła mi zbyt dobrze, od razu wiedziałam, że z lekarskiego nici, na farmację dostałam się we wrześniu. Od taty po wynikach usłyszałam, że moja kariera się jeszcze nie zaczęła, a już skończyła. Słowo w słowo.

Dokładnie to samo co u mnie. smile Z tym, że maturę za pierwszym razem napisałam moim zdaniem ok i dostałam się z drugiej listy na farmację. Jeszcze do niedawna słyszałam jęki mamy i pytania taty: "i jak tam? uczysz się do poprawy?" (bo jak rasowy biol-chem maturę poprawiam lol). Długo potrafię być cierpliwa, ale jak ktoś mnie wpieni, to robię się konkretna. Oznajmiłam rodzicom, że skoro medycyna tak bardzo ich pociąga, to mogą jeszcze iść. Nic straconego, ja ich będę wspierać. O dziwo - dotarło. A że się sąsiadom nie pochwalą, że mają córkę na medycynie, to już nie mój problem. tongue

fioletowamilka napisał/a:

Poprawiłam jednak na tyle, że starczyło na styk, dostałam się na medycynę ! Rodzice byli przeszczęśliwi, zmienili znacznie swój stosunek do mnie, chodzili ciągle tacy zadowoleni. A ja? Też się cieszyłam, bo jakiś tam swój cel osiągnęłam, ale nie czułam, aby kręciło mnie to na maksa.

Po pierwsze - gratulacje. Co z tego, że na styk, efekt się liczy. smile Musisz pamiętać, by przede wszystkim zadowalać siebie. A jak rodzicom się nie podoba... Zawsze możesz ich pocieszyć, że nie poszłaś na studia humanistyczne (nie żebym coś do nich miała, ale przez moich rodziców, jak i zapewne rodziców autorki są postrzegane jako studia drugiej kategorii).

fioletowamilka napisał/a:

Wróciłam do początków. Ponieważ lubiłam matematykę i nigdy nie miałam z nią problemów pomyślałam właśnie o studiach ekonomicznych. Najbardziej interesowałaby mnie informatyka i ekonometria. Ale tutaj znów boję się, czy sobie poradzę (z matematyką, bowiem realizowałam tylko podstawę w liceum). Na te studia nie ma wysokiego progu, więc z moją podstawową matmą spokojnie bym się dostała. Wiem, ze nie mozna tak myśleć. Jeśli chcę coś osiągnąć, muszę spróbować, nastawiać się, że dam radę, ale tamte studia podcięły mi skrzydła.

Mam koleżankę na tych studiach, jest zadowolona. Była niezła z matmy, ale nie nazwałabym jej geniuszem, myślę, że sobie poradzisz. smile Nie traktuj tamtego jako porażki. Cel de facto osiągnęłaś - dostałaś się, bo to jest chyba najtrudniejsze... A poza tymi studiami? Masz zainteresowania, pasje? Tak mi się wydaje, że wpadłaś do pułapki "pasje będę realizować później". Najpierw stresy związane z rekrutacją, potem z wymagającymi studiami. Czasu nie ma dużo, ale ważne jest, by mieć odskocznię. Coś, co trzyma Cię na powierzchni, gdy na studiach idzie gorzej. Nie zamykaj sobie wszystkich furtek przez studia. Od robienia jednej rzeczy w kółko można oszaleć.

fioletowamilka napisał/a:

Druga opcja to kolejna próba z medycyną. Tym razem w inny mieście, w którym czuję się dobrze. Biorę to pod uwagę dlatego że wiem, ze mogłabym się tym razem czuć inaczej, a z drugiej strony, trochę żal mi tego kierunku. Dużo pracy w to włożyłam. Poza tym nie jest pewne nawet, czy bym się dostała - muszę teraz poprawić maturę o 2/3 punkty.

btw, byłaś w Katowicach? Wiesz, to niewykluczone, że problemem nie była sama "medycyna", a bardziej uczelnia i atmosfera wśród studentów. Właśnie, jak było z tym? Miałaś jakieś fajne koleżanki/kolegów? Wtedy też jest na pewno łatwiej. Weź pod uwagę, że na medycynie pierwszy rok jest podobno ciężki w porównaniu z pozostałymi. To są ciekawe studia, ale skup się na tym, co interesuje Ciebie. Jeśli bycie lekarzem jest Twoim marzeniem, to nie daj sobie wmówić, że nie jesteś wystarczająco mądra/zdolna. Wykończyła Cię psychika, nie inteligencja. To nad tym powinnaś pracować. A interesowała Cię anatomia, prosektorium itd.? Bo to jest taka podstawowa różnica między np. farmacją a medycyną. My mamy nacisk na chemię, a anatomię dość okrojoną, na medycynie odwrotnie.

fioletowamilka napisał/a:

Nie wiem zupełnie, co robić w tej sytuacji. Do psychologa chodzę, mówi, że nie widzi mnie w roli lekarza (nie wiem, czy w ogóle powinien tak mówić ) ale cóż.
Co myślicie?

Bo psychologowi lekarze kojarzą się z dr Housem i "Chirurgami". Są też spokojniesze specjalizacje (i przy tym równie ciekawe), takie jak dermatologia.

Obawiam się, że jeśli nie zmienisz odrobinę swojego podejścia do studiów, to na żadnym kierunku nie będziesz zadowolona. Studia to nie jest jedyna rzecz, jaką bądziesz robić w życiu. Jeśli pójdziesz na informatykę i ekonometrię, farmację, cokolwiek innego... i będziesz robić tylko to, to także nie będziesz zadowolona.

Przestań obracać się na rodziców, kiedyś do nich dotrze, nawet jak z opóźnieniem. Skup się na tym, co chcesz robić. A o medycynie pomyśl tak: przypomnij sobie same zajęcia. Nie to co było po nich, kiedy byłaś zmęczona, nie to jak było się ciężko dostać. Skup się na tym, czy podobało Ci się na ćwiczeniach, bo wiadomo, że wkuwanie teorii fascynujące nie jest. Podobało Ci się to?
Ja zazwyczaj staram się robić tak, by moje wybory były wypadkową tego, co lubię i tego, co rozsądne. Wg mnie wszystkie wymienione przez Ciebie kierunki są dobre.

Jak chcesz, to możesz napisać na priv. smile Uszy do góry!

3 Ostatnio edytowany przez fioletowamilka (2015-04-30 15:43:52)

Odp: Nie wiem czego w życiu chcę? Medycyna, nietrafiony wybór studiów...

Nie, nie byłam w Katowicach. Anatomia była dla mnie koszmarem, prawdę mówiąc. Trafiłam chyba na najsurowszego asystenta, który uwalił kilka osób już po semestrze przez same kolokwia. Anatomia była chyba najgorsza, bo inny sposób na jej naukę niż wkuwanie nie było. Miałam trzeci termin z większości kół z niej, a na zajęciach zastanawiałam się, co ja tam robię. Samo prosektorium czy patrzenie na ciała było dla mnie zupełnie obojętne, ale nie interesowało mnie to, nie czułam, że mnie to pociąga. Kiedy kroiliśmy, stałam z boku, no chyba że asystent wymagał żeby każdy uczestniczył zajęciach.

Atmosfera była zła, bo trafiłam do niefajnej grupy raczej. Kiedy ktoś sobie gorzej radził, inny się dziwnie patrzył, że "nie ogarnia", normą było np. że koleżanka z mojej podgrupy na zajęciach przy wszystkich obgadywała chłopaka z innej podgrupy, który był słaby, mówiąc, że on nie nadaje się na takie studia (jakby ona miała w ogóle jakiekolwiek kompetencje, by tak twierdzić). Dla mnie to było niepoważne, źle się tam czułam i próbowałam się przepisać, by być w innej grupie (gdzie znałam kilka osób i wydawali mi się w porządku), ale było już za późno na to. Wiem, że bardzo duży wpływ miała właśnie ta atmosfera, miasto, uczelnia (to mi tam trochę nie pasowało).

Czy lekarzem kiedykolwiek chciałam być? tongue Może kiedyś jak miałam pięć lat, potem mi przeszło. Nigdy nie myślałam o studiach właśnie w ten sposób, że chcę być lekarzem. Bardziej podobała mi się statyczna praca biurowa lub coś takiego i myślę, że tutaj bym się sprawdziła, bardzo lubię czystość, porządek, lubię mieć wszystko poukładane. W medycynie, jak pisałam, fascynował mnie ten prestiż.. dobry zawód po skończeniu. Biologia i chemia zawsze były dla mnie neutralne, z chemii miałam trochę problemów w liceum, bo uczyłam się dużo, a nie byłam zadowolona z ocen.

4

Odp: Nie wiem czego w życiu chcę? Medycyna, nietrafiony wybór studiów...
fioletowamilka napisał/a:

. Bardziej podobała mi się statyczna praca biurowa lub coś takiego i myślę, że tutaj bym się sprawdziła, bardzo lubię czystość, porządek, lubię mieć wszystko poukładane. W medycynie, jak pisałam, fascynował mnie ten prestiż.. dobry zawód po skończeniu. Biologia i chemia zawsze były dla mnie neutralne, z chemii miałam trochę problemów w liceum, bo uczyłam się dużo, a nie byłam zadowolona z ocen.

Moim zdaniem, wnioskując z Twoich wpisów, najb byś pasowała na farmaceutę lub laboranta- zawody raczej poukładane, spokojne, statyczne.

Kierunki ekonomiczne mają to do siebie, że nie jesteś w stanie przewidzieć, co będziesz po tym robić, a opisy stanowisk bywają mylące. Tak naprawdę, mało który ekonomista ma pracę "statyczną", gdyż duża część trafia do firm gdzie wszystko jest "na wczoraj" i jest duża presja na wyniki i nadgodziny. a z tego co wnioskuję, jesteś osobą zdolną ale też wrażliwą.
ale to tylko moje odczucia.

5

Odp: Nie wiem czego w życiu chcę? Medycyna, nietrafiony wybór studiów...

Dziekuje, ale po moim studiach doszlam do wniosku, ze przedmioty biologiczno-chemiczne chyba nie kreca mnie na tyle, by podjac studia z nimi zwiazane.
Chcialabym zarabiac na zycie matmatyka, ktora lubilam zawsze i ktora nie sprawiala mi nigdy problemow, dlatego chyba pojde w ta strone, po prostu widze sie w takiej pracy. smile

6

Odp: Nie wiem czego w życiu chcę? Medycyna, nietrafiony wybór studiów...
fioletowamilka napisał/a:

Dziekuje, ale po moim studiach doszlam do wniosku, ze przedmioty biologiczno-chemiczne chyba nie kreca mnie na tyle, by podjac studia z nimi zwiazane.
Chcialabym zarabiac na zycie matmatyka, ktora lubilam zawsze i ktora nie sprawiala mi nigdy problemow, dlatego chyba pojde w ta strone, po prostu widze sie w takiej pracy. smile

To super, czyli jednak już wiesz, co robić smile

7

Odp: Nie wiem czego w życiu chcę? Medycyna, nietrafiony wybór studiów...

Dość ryzykowne będzie porzuenie dotychczasowych zajec i zajecie się czyms innym, aleKTO NIE RYZYKUJE TEN NIE MA. Dziewczyno. skoro teraz czujesz ze to nieto, to pomysl co będzie za 20 lat Przecież ty się wykoczysz, będziesz sfrustrowana ze nie robiz tego co chesz. ZLe zrobilas ze zmienilas klase z tego co cie interesowało na coś takiego, czego nie lubisz,ale jeszcze nie jest za późno. Troche pracy włóż, a potem nie dość z trfoisz na wymarzony kierunek to będziesz miała satysfakcje z podjętego trudu. do dzieła!

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STUDIA, SESJA I ŻYCIE STUDENCKIE » Nie wiem czego w życiu chcę? Medycyna, nietrafiony wybór studiów...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026