Cześć jestem nowa a moje pytanie brzmi jak w tytule: czy warto i jest sens doskonalić i usprawniać starszy samochód? Posiadam corse z 98 roku w zasadzie to nie demon prędkości ale żółwiem również nie jest, zależy mi aby jak najdłużej mi służył, a jak wiadomo nic na wieczność, czuję sentyment do tego samochodu, szczerze mówiąc jeżdżę nim dobrych parę lat i nigdy na drodze mnie nie zawiódł, nie psuje się, jeździ jak ta lala i oby tak dalej pozdrawiam wszystkich serdecznie
Podobne tematy
Witam. Co prawda nie jestem jakąś znawczynią samochodów, ale na twoim miejscu uwzględniłabym swoje miejsce zamieszkania. U mnie na przykład w urzędzie nie rejestruje się samochodów starszych niż z 1999 roku. Poza tym trzeba się liczyć z tym, że zawsze może się jakaś część niespodziewanie popsuć, a najgorzej, jeśli się nim pojedzie gdzieś dalej. Jeśli jeździsz tylko do pracy i z powrotem, to ok.
U nas 98 rocznik to jeszcze nie stary, rejestrują jeszcze starsze, jeżdżę nim również w dalsze trasy bez obaw że coś siadnie to jest samochód z pod igły jak się to mowi, wygląda lepiej niż niejeden młodszy, więc dbam o niego a on odwdziecza się w jeździe, nie zamieniłabym go na inny, przynajmniej na razie a te nowe cuda nafaszerowane elektroniką czyżby były lepsze?bo ja do takich mam obawy dopiero jak w takim coś siadnie to wydatek spory a po drugie mechanicy mają problemy z tymi nowymi, naprawa to sztuka a starszy samochód czy młodszy każdy przeniesie z punktu a do b, starszy w dodatku mały to i przystępne opłaty i części zwłaszcza zamienne, jak się dba o auto to będzie służyło ja na ten rocznik i model nie narzekam dobrze się sprawuje
U nas 98 rocznik to jeszcze nie stary, rejestrują jeszcze starsze, jeżdżę nim również w dalsze trasy bez obaw że coś siadnie to jest samochód z pod igły jak się to mowi, wygląda lepiej niż niejeden młodszy, więc dbam o niego a on odwdziecza się w jeździe, nie zamieniłabym go na inny, przynajmniej na razie a te nowe cuda nafaszerowane elektroniką czyżby były lepsze?bo ja do takich mam obawy dopiero jak w takim coś siadnie to wydatek spory a po drugie mechanicy mają problemy z tymi nowymi, naprawa to sztuka a starszy samochód czy młodszy każdy przeniesie z punktu a do b, starszy w dodatku mały to i przystępne opłaty i części zwłaszcza zamienne, jak się dba o auto to będzie służyło ja na ten rocznik i model nie narzekam dobrze się sprawuje
Maatyldo dobrze cię rozumiem, bo sama miałam bardzo sentymentalne podejście do swojego auta.
Znajomy ma starą starą vectrę, zakupioną kiedyś w Niemczech i też bardzo o nią dba, bo się do niej przyzwyczaił. A samochodem tym zjeździł pół Europy. Samochód nie ma klimy, a silnik ma dobry jeszcze mimo tylu przejechanych kilometrów.
Jeśli się dobrze sprawuje, to czego chcieć więcej?
wg. mnie sama odpowiedzialas sobie na swoje pytanie:) chociaz ja mam mieszane uczucia co do opla, jakos od poczatku mamy vw i sobie chwalimy te marke, nigdy z zadnym z naszych aut nie bylo i nie ma z zadnym problemow:)
Witam. Co prawda nie jestem jakąś znawczynią samochodów, ale na twoim miejscu uwzględniłabym swoje miejsce zamieszkania. U mnie na przykład w urzędzie nie rejestruje się samochodów starszych niż z 1999 roku
nie ma przepisu, który by tego zabraniał, więc jeżeli diagnosta podbił przegląd, to urząd nie może odmówić, bo nie ma autonomii w tworzeniu własnego prawa w tym zakresie,
oczywiście mówię o naszym kraju
sam jeżdżę 16-sto letnim wehikułem, naprawiam go na bieżąco, jednocześnie wiedząc, że w wiekiem coraz więcej podzespołów może zacząć odmawiać posłuszeństwa, koszty będą rosły, a o części będzie coraz ciężej,
cóż przyzwyczaiłem się, nie chce mi się szukać czegoś nowego, czego nie będę znał,
ponadto mojej Mazdy 323 nawet nie zamykam w nocy, gdy stoi na podwórku, teraz nikt nie kradnie takich,
a na coś nowego mogliby się połakomić,
jednak istnieje taka sprawa, jak korozja: tego nie zatrzymasz bez dużych nakładów, często większych niż wartość auta,
to nie tylko problem estetyczny, ale również realne osłabienie nadwozia grożące poważnymi skutkami,
aha, stare Corsy z natury przy byle puknięciu się składają jak puszka po piwie, po prostu w tamtych czasach nikt nie konstruował małych samochodów z troską o bezpieczeństwo bierne,
z tego powodu rozważyłbym wymianę Opla na coś lepszego
Ok dzięki ale pozostane przy corsie, jeżdżę bez stłuczek więc się nie złoży , unowoczesniam go nie wygląda źle jak na te latka ma 17 a wygląda na 7, jest zakonserwowana, wszystkie płyny eksploatacyjne wymienione wraz filtrami nic nie stuka, nic się nie tłucze o czymś innym nie myślę chociażby narazie
2 lata temu mialam wypadek nie z mojej winy, facet sie zagapil i tak jak jechal ponad 100/h tak uderzyl w trzy samochody, moje auto stalo w srodku, policjant przy wypadku powiedzial ze mialam szczescie ze jechalam duzym autem bo by mnie zmiazdzyl, co ciekawe na zewnatrz auto nie wygladalo tak zle ale pod maska wszystko co mozliwe zmiazdzone, kiedys mielismy w domu forda ka jako autko dodatkowe wrazie gdyby inne byly w naprawie (te auta to istna pomylka) i 3 lata temu zima jak nim jechalam wpadlam w poslizg i wyladowalam w glebokim rowie i auto bylo bardzo potluczone, blacha jak kartka papieru i wlasnie wypadki mnie nauczyly na co patrzec przy wyborze auta
Tak to racjia to delikatne autka ale w zasadzie nie ma nic co miało by same plusy, samochód z solidnymi blachami często bywa z minusami jeśli chodzi o części, natomiast blachy jak jajko a części trwalsze, wybrałam corse a to przysłowiowe jajko, wiem czym jeżdżę więc staram się rozważnie jeździć, samochód służy do przemieszczania się a nie do rozbijania
a to czy do rozbijania to juz nie zawsze mamy na to wplyw:) wiec juz od poczatku mialas odpowiedz na swoje pytanie:)
Czyli corsa jest ok, to jest druga generacjia ale nie z tych pierwszych po liftingu fajnie wyglada, chciałam tylko znać odpowiedź co myślą inni o tej marce i czy warto ją unowoczesniac bo szczerze mówiąc to chciałabym aby mi służyła jak najdłużej, o corsie mówią że to samochód niemal niezawodny
12 2015-05-09 02:00:41 Ostatnio edytowany przez piroman1981 (2015-05-09 02:06:39)
Witam. Co prawda nie jestem jakąś znawczynią samochodów, ale na twoim miejscu uwzględniłabym swoje miejsce zamieszkania. U mnie na przykład w urzędzie nie rejestruje się samochodów starszych niż z 1999 roku. Poza tym trzeba się liczyć z tym, że zawsze może się jakaś część niespodziewanie popsuć, a najgorzej, jeśli się nim pojedzie gdzieś dalej. Jeśli jeździsz tylko do pracy i z powrotem, to ok.
????? to jakaś kompletna bzdura, pracuję w wydziale rejestracji pojazdów i to co koleżanka powiedziała to bzdeta do kwadratu. Rocznik pojazdu nie ma żadnego znaczenia, a co z tymi co rejestrują pojzd jako zabytkowy? Musi mieć co najmniej 25 lat żeby był jako zabytek zarejestrowany (i to tylko jak właściciel tego chce i spełni odpowiednie wymogi) a rekordową sprawę jaką miałem był stary Harley Dawidson z 1941 r ściągany z Ukrainy z rok temu. Nie wierzyć w takie historie.
Poza tym to ciekawe... Corsa z 1998 roku? NIe wdała się żadna rdza w tym samochodzie jeszcze? Ople mają słabe blachy dość. Co dokładniej masz na myśli mówiąc "unowocześnić"?
No i podzielam sentyment
, sam mam 9 letniego Seata Ibizę w wersji lekko usportowionej i dbam o niego na bieżąco, jak na razie nigdy poważniej mnie nie zawiódł.
Mój samochód ma 26 lat, jeździ dobrze, nigdy nie miał poważnej awarii, nie zamierzam go zmieniać nawet jeśli wygram w totka ![]()
Ale mój to niezniszczalny golf II
14 2015-05-09 16:08:04 Ostatnio edytowany przez Irja (2015-05-09 16:08:47)
Ja mam golfa III rocznik 1994
i mogę potwierdzić że są one faktycznie "niezniszczalne". To moje pierwsze auto i już je trochę uszkodziłam (na szczęście mam tatę który się zna na samochodach i nie tracę na mechanika) a jak na razie śmiga. I niech śmiga dalej bo za szybko nie będę miała możliwości go wymienić.
15 2015-05-09 16:13:46 Ostatnio edytowany przez piroman1981 (2015-05-09 16:14:36)
Fakt że golfy są cholernie wytrwałe, mój ex już kumpel to pobił rekord bo w jego rodzinie jest 5 samochodów i wszystkie to golfy
głównie z roczników 1996-2002 bo z tego co mówił późniejsze już nie były takie solidne.
Mój samochód ma 26 lat, jeździ dobrze, nigdy nie miał poważnej awarii, nie zamierzam go zmieniać nawet jeśli wygram w totka
Ale mój to niezniszczalny golf II
cieszę się, że już nie muszę jeździć swoim II,
szczerze nienawidziłem tego samochodu za m.in. brak miejsca nad głową przy moim wzroście 185 cm, brak regulacji wysokości kierownicy, nieobecne wspomaganie, ciężko chodzący pedał sprzęgła i tragicznie głębokie przechyły na zakrętach,
17 2015-05-09 17:45:09 Ostatnio edytowany przez Bullinka (2015-05-09 17:46:21)
Achhh...
Mam Clio II 2001 societe i niewiele przejechane: obecnie jakies 136 000. Nie jest krecony: mam go niemal od poczatku ![]()
Poki co wyglada swietnie: dwa razy do roku oddaje go w rece magika poprawiajacego mu wyglad.
Zdrowy silnik, nic nie puka, nie stuka, dbam jak o rodzine ![]()
Nie oddam, poki sam nie padnie. Jesli tak sie stanie... no coz...
Wyglada na 6 lat.
Gdziekolwiek jestem kazdy kto wie co to silnik 8V chce go miec ![]()
Uwielbiam mojego Renka ![]()
Cześć jestem nowa a moje pytanie brzmi jak w tytule: czy warto i jest sens doskonalić i usprawniać starszy samochód? Posiadam corse z 98 roku w zasadzie to nie demon prędkości ale żółwiem również nie jest, zależy mi aby jak najdłużej mi służył, a jak wiadomo nic na wieczność, czuję sentyment do tego samochodu, szczerze mówiąc jeżdżę nim dobrych parę lat i nigdy na drodze mnie nie zawiódł, nie psuje się, jeździ jak ta lala i oby tak dalej pozdrawiam wszystkich serdecznie
Warto a dla tego że każdy samochód się psuje i kupując nowszy model też będziesz musiała w niego pchać kasę
Nie znam czegoś takiego jak sentyment do starego złomu.Do tego ople-mega sztywne zawieszenie i Corsa-gdzie człowiek normalnego wzrostu nie jest w stanie prowadzić nie zahaczając kolanami i kierownicę.
Można całkiem niedrogo kupić używane aut,nieco młodsze.Nie warto inwestować w corsę.
20 2015-06-20 22:46:52 Ostatnio edytowany przez piroman1981 (2015-06-20 22:48:35)
Warto a dla tego że każdy samochód się psuje i kupując nowszy model też będziesz musiała w niego pchać kasę
Dokładnie, choćby same coroczne ubezpieczenia są dla nowych samochodów sporo droższe niż dla kilku czy parenastuletnich. Znam parę osób które co 3, 4 lata zmieniają samochód na nowy "zanim zacznie się sypać" co uważam za jedną z najlepszych metod wywalania kupy kasy w błoto.
Summerka napisał/a:Witam. Co prawda nie jestem jakąś znawczynią samochodów, ale na twoim miejscu uwzględniłabym swoje miejsce zamieszkania. U mnie na przykład w urzędzie nie rejestruje się samochodów starszych niż z 1999 roku. Poza tym trzeba się liczyć z tym, że zawsze może się jakaś część niespodziewanie popsuć, a najgorzej, jeśli się nim pojedzie gdzieś dalej. Jeśli jeździsz tylko do pracy i z powrotem, to ok.
????? to jakaś kompletna bzdura, pracuję w wydziale rejestracji pojazdów i to co koleżanka powiedziała to bzdeta do kwadratu.
Niestety powtórzyłam wiadomość za lokalnym radiem. Chodziło tam o auta sprowadzane z zagranicy. Chciałam sprawdzić tę informację na stronie Urzędu Miasta. Nie znalazłam żadnej wzmianki na ten temat. I jak tu wierzyć mediom?
Ford Sierra Cosworth 1989:D Śmiga aż miło. Wszystkie przeglądy na tip top. Rdza go nie bierze, silnik oleju nie ciągnie. Jak nówka. Niestety musiałem się go pozbyć. Ale jak na taki rocznik dostałem naprawdę bardzo dobre pieniądze i to jeszcze z pocałowaniem ręki.
23 2015-06-22 22:33:47 Ostatnio edytowany przez piroman1981 (2015-06-22 22:34:27)
piroman1981 napisał/a:Summerka napisał/a:Witam. Co prawda nie jestem jakąś znawczynią samochodów, ale na twoim miejscu uwzględniłabym swoje miejsce zamieszkania. U mnie na przykład w urzędzie nie rejestruje się samochodów starszych niż z 1999 roku. Poza tym trzeba się liczyć z tym, że zawsze może się jakaś część niespodziewanie popsuć, a najgorzej, jeśli się nim pojedzie gdzieś dalej. Jeśli jeździsz tylko do pracy i z powrotem, to ok.
????? to jakaś kompletna bzdura, pracuję w wydziale rejestracji pojazdów i to co koleżanka powiedziała to bzdeta do kwadratu.
Niestety powtórzyłam wiadomość za lokalnym radiem. Chodziło tam o auta sprowadzane z zagranicy. Chciałam sprawdzić tę informację na stronie Urzędu Miasta. Nie znalazłam żadnej wzmianki na ten temat. I jak tu wierzyć mediom?
Z zagranicy (a szczególnie z USA) pasjonaci motoryzacji sprowadzają akurat najwięcej zabytków
samochody z lat 70 najczęściej. Nie ma żadnego limitu na rok produkcji.
Ford Sierra Cosworth 1989:D Śmiga aż miło. Wszystkie przeglądy na tip top. Rdza go nie bierze, silnik oleju nie ciągnie. Jak nówka. Niestety musiałem się go pozbyć. Ale jak na taki rocznik dostałem naprawdę bardzo dobre pieniądze i to jeszcze z pocałowaniem ręki.
Czyli - innymi słowy - dajesz potwierdzenie, iz warto...
Moje zdanie jest takie samo. Obserwując tendencję w motoryzacji jestem na nie jesli chodzi o nowe "cudeńka", bo współcześnie produkowane samochody nie umywaja sie do starszych roczników chocby z uwagio na jakość wykonania. Chyba każdy, kto choć mniej więcej orientuje sie w obecnych priorytetach (ekonomia/cena) zdaje sobie sprawę, ze aktualnie produkowane samochody wykonane są po jak najniższych kosztach - by zachować maksymalna cenę (maksymalny zysk producenta). To znak czasów... I wymienic tu nalezy kiepskiej (zazwyczaj) jakosci podzespoły, "cieniutką" blachę (jak z czekolady, aczkolwiek efekciarsko wytłoczoną) itd, itp. Wystarczy zajrzeć w miejsca mało widoczne by zobaczyc jak to jest zrobione. Nadmienie tu jeszcze coś, z czym zapewne niejeden "szczęśliwy" uzytkownik nowego autka (nowe - rozumiem maks kilkuletnie) juz się spotkał: głupia wymiana przepalonej żarówki wymaga juz odpłatnej wizyty u mechanika, bo by dokonać tej prozaicznej - wydawać by sie mogło - czynności, nalezy zdemontować 1/3 wnętrza (osłony, osłonki, przewodziki, dywaniki, maskownice...) a i to dostęp jest karkołomny i wymagajacy precyzji połączonej z umiejętnosciami człowieka-gumy
Nie raz już "po znajomości" pomagałam w takiej wymianie... Inną sprawą jest powszechnie wystepujace ...postarzanie, które i w tej dziedzinie występuje. Wiele elementów czy podzespołów jest tak wykonanych, by po okreslonej ilości przejechanych kilometrów ...sie zepsuć, a co sie z tym wiąże: kupić nowe. Pal licho drobnostkę, ale zazwyczaj we współcześnie tworzonych "cacuszkach" nie ma juz wymiany pojedyńczej części a całego podzespołu - a to też koszty dla właściciela.
Starsze samochody były i są solidniejsze, trwalsze i wykonane solidniej. Nie wspomnę tu juz o mozliwości (dla kumatych) samodzielnych napraw. W sumie to wszystko wydaje się oczywiste, bo tak z samochodami jak z obecnymi sprzetami: sprzety agd i rtv pracują i wyglądają ...ładnie i są ekonomiczne, owszem. Tyle tylko, że jakoś psują się i nie opłaca sie ich naprawiać, bo koszty przytłaczają... A staruteńka pralka "Frania" nadal może prać
To samo z samochodami.
Sam jeżdżę wehikułem (Pontiac Trans Sport) mającym juz dwie dychy na karku (z małym haczykiem) i doprowadziwszy go do dobrego stanu paroma wymienionymi częściami (osiągalnymi i w miarę tanimi) cieszę się jazdą bez strachu, ze cos się zepsuje i będę musiał z kilku, kilkunastu stówek wyskoczyć w serwisie. Np. głupie lusterko, reflektor do starszego auta to koszt rzędu 100-300 zł, a do nowego już 300-800. O oryginalnosci (mało już tych wynalazków jeździ po naszych drogach) w tym całym zalewie błyszczących, nowych "breloczków" bez charakteru juz tu nie wspominam...
kwestia właśnie czy da się coś zrobić z nim czy nie. jeśli to tylko "kosmetyka" i "ulepszenie" to czemu nie. gorzej jeśli zaczyna coś już nawalać podczas jazdy. natomiast jeśli jest w pełni sprawny to jasne że tak.
Nie zainwestowałabym już w starszy samochód, no, chyba, że wyjątkowo by mi się spodobał. Potem wiadomo,że nikomu się go nie sprzeda, tylko same straty.
27 2016-04-27 13:20:57 Ostatnio edytowany przez vinnga (2016-04-27 21:56:51)
Wydaje mi się, że jeśli czasami jednak lepiej zainwestować w coś nowego. Im później tym trudniej będzize go sprzedać. Zależnie od samochodu koszt napraw może być różny. My szukaliśmy nowego samochodu w SPAM
28 2016-04-27 13:55:35 Ostatnio edytowany przez emde (2016-04-27 13:56:38)
Ford Sierra Cosworth 1989:D Śmiga aż miło. Wszystkie przeglądy na tip top. Rdza go nie bierze, silnik oleju nie ciągnie. Jak nówka. Niestety musiałem się go pozbyć. Ale jak na taki rocznik dostałem naprawdę bardzo dobre pieniądze i to jeszcze z pocałowaniem ręki.
Napisałeś Cosworth? Zazdroszczę Ci. ![]()
4x4?
Ale do tematu.
Jeżeli koszt napraw, ubezpieczenia i paliwa kształtuje się poniżej kosztów eksploatacji i spłaty nowego samochodu, to po co przepłacać?
Jeden z moich kolegów jeszcze niedawno dałby się pokroić za swoje MkII z silnikiem 1.4.