Podczas trzymiesiecznego pobytu za granica miałam okazje poznac kilkunastu mezczyzn. Byłam tam dosc aktywna, starałam sie jak najczesciej wychodzic do ludzi.Ogolnie jestem dosc niesmiala i introwertyczna, ale tam chciałam poznac jak najwiecej ludzi, miec duzo znajomych. Nie bylo moim celem wyrwanie meza tam, tylko po prostu poznawanie ludzi, jakos latwiej bylo poznwac mezczyn niz kobiety, szczegolnie w miejscach publicznch, na ulicy, na wymianach jezykowych itp.. Poznałam kilkunastu mezczyzn i z kilkoma sie umowiałam, niestety efekt zawsze jest ten sam. Znajomosc konczy sie szybciej niz sie zaczeła. Czemu? Pojecia nie mam. Tu w Polsce było/ jest tak samo. Nikt mnie nie chce. Nikt nie chce zbudowac ze mna trwałej relacji. Dlaczego? Jedynie jestem w stanie przyciagnac jakis slabeuszy totalnych i jeden taki ugania sie za mna juz od dluzszego czasu i czasem mam wrazenie i przeczucie, ze on jest mi przeznaczony, bo na nikogo innego mnie nie stac. Bo nie jestem dziewczyna warta kogos zaradnego, madrego, pewnego siebie itp.? Co robic? Dlaczego zaden mezczyzna nie chce zbudowac ze mna trwalej relacji? Dodam, ze z pewnoscia na sytuacje wplywa fakt, iz moje relacje z ojcem sa takie, ze ich nie ma. On jest bardzo wycofany, niesmiały, ucieka (doslownie) przed ludzmi, czasem przede mna. I jak ja mam byc normalna i stworzyc normalna relacje? Czy myslicie, ze terapia moze mi pomoc?
Podobne tematy
Przyciągasz przeciwności to jest twój problem
Jak chcesz kogoś z twojej półki musisz zachowywać się odwrotnie.
Nikt mnie nie chce. Nikt nie chce zbudowac ze mna trwałej relacji. Dlaczego? Jedynie jestem w stanie przyciagnac jakis slabeuszy totalnych
Sama odpowiedziałaś na postawione przez siebie pytanie. Przyciągasz słabeuszy, ponieważ sama jesteś słaba i opierasz swoją wartość na tym, czy aktualnie jesteś w związku, czy też nie. Opierasz swoje szczęście na posiadaniu mężczyzny. Jest Ci potrzebna druga osoba, byś zaczęła lubić siebie i dostrzegać jasną stronę życia. Pewny siebie mężczyzna który wie, czego chce, od takiej kobiety będzie uciekał, ponieważ zależy mu na partnerskim związku, a nie na niańczeniu kobiety. Musisz całkowicie zmienić swój system wartości i przestać za wszelką cenę dążyć do tego, by z kimś być. Naucz się najpierw być sama ze sobą. Posprzątaj własne podwórko, zanim wpuścisz na nie gościa.
Po prostu nic na siłę. Może nawet nie uświadamiasz sobie tego, że masz ogromne parcie na znalezienie kogoś. Taka presja w zachowaniu jest wyczuwalna. Po prostu wyluzuj i nie koncentruj się tak bardzo na tym aspekcie swojego życia. Żyj chwilą, ciesz się i baw. I nie zakładaj z góry że coś z tych znajomości i spotkań musi od razy być poważniejszego niż tylko mile spędzony czas. Mniej cisnienia.
Ja naprawde nie chce poznac nikogo na siłe. Naprawde dobrze mi samej ze soba. Tylko dziwie sie dlaczego nikt nie chce zbudowac ze mna trwalej relacji... Wszystkie te znajomosci sa tylko na chwile, a wiekszosc z mezczyzn, ktorych poznalam oczekiwało seksu, na co sie nie godziłam. Czesto slyszałam ze jestem "lovely and sweet", moze tu jest powod? moze jestem zbyt slodka? nie wiem. Ogolnie wygladam dosc powaznie, nosze okulary, wiec gdy gdzies wychodze, poznaje kogos, to staram sie byc cały czas usmiechenieta, otwarta itp.
6 2015-04-23 23:36:01 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2015-04-23 23:37:16)
Naprawde dobrze mi samej ze soba. Tylko dziwie sie dlaczego nikt nie chce zbudowac ze mna trwalej relacji...
Skoro tak twierdzisz, że nie szukasz na siłę, to może Ci wszyscy mężczyźni tej trwałej relacji nie poszukiwali, w ogóle, a niekoniecznie z Tobą?
Niby nikogo nie szukasz a tak naprawdę poznając kogoś pewnie podświadomie zastanawiasz się czy byłby to dobry kandydat na faceta. Jeśli zależy Ci na związku, na tej trwałej relacji to tak naprawdę ciężko będzie Ci nauczyć się żyć samej, a to jest własnie klucz do sukcesu. Tak jak ktoś już wspomniał wyżej - naucz się najpierw być sama ze sobą. Nie bez powodu mówi się, że trzeba przestać szukać aby znaleźć
Być może też faceci się Ciebie po prostu boją skoro wyglądasz dość poważnie, z drugiej strony pisałaś, że twierdzą, ze jesteś słodka tak, że cięzko mi stwierdzić. Ale jak dla tekst "lovely and sweet" znaczy typowo - prześpij się ze mną.
leukonoe, jeżeli każdego poznanego faceta zaczynasz traktować jako potencjalnego kandydata na męża, to prawda jest taka, że szukasz na siłę i zaczynasz robić się zdesperowana. Mężczyźni potrafią to wbrew pozorom wyczuć. Tymczasem dobrze jest dać sobie na wstrzymanie, wrzucić na luz, poznawać nowych ludzi i dawać tym znajomościom się rozwijać, a pewnie sama nieraz pozytywnie się zaskoczysz. Dobrze jest poznawać osoby płci przeciwnej posiadające takie same zainteresowania jak my. Nie myślałaś o tym, by zapisać się na jakiś kurs, warsztaty czy forum tematyczne związane z Twoimi pasjami?
Przede wszystkim pytanie: ile masz lat? Co do przyciągania przeciwieństw, zazwyczaj tak się dzieje, ale niekoniecznie - najważniejsza jest chemia i troszkę pewności siebie. Jeśli kobieta jest troszkę asertywna, to nie wiem jakim cudem, ale oddziałuje pozytywnie na wszelkie relacje męskie jakoś tak samoistnie. I jeszcze jedno, jeśli będziesz chciała za bardzo, to ci nigdy nie wyjdzie, po prostu nie spinaj się tak w szukaniu, nie szukaj wcale i wtedy sam się znajdzie:-)
leukonoe napisał/a:Naprawde dobrze mi samej ze soba. Tylko dziwie sie dlaczego nikt nie chce zbudowac ze mna trwalej relacji...
Skoro tak twierdzisz, że nie szukasz na siłę, to może Ci wszyscy mężczyźni tej trwałej relacji nie poszukiwali, w ogóle, a niekoniecznie z Tobą?
A gdzie znaleźć takich co poszukują? Dwóch mi powiedziało, że chciałoby tam coś ze mną, ale to było zaraz na pierwszym spotkaniu no i typowe gadki "you`re nice, beautiful etc.". Dla mnie to zdecydowanie za szybko, a poza tym jestem wręcz pewna, że tak naprawde nie chodziło in o związek, tylko o to zeby sie ze mna przespac.
Niby nikogo nie szukasz a tak naprawdę poznając kogoś pewnie podświadomie zastanawiasz się czy byłby to dobry kandydat na faceta. Jeśli zależy Ci na związku, na tej trwałej relacji to tak naprawdę ciężko będzie Ci nauczyć się żyć samej, a to jest własnie klucz do sukcesu. Tak jak ktoś już wspomniał wyżej - naucz się najpierw być sama ze sobą. Nie bez powodu mówi się, że trzeba przestać szukać aby znaleźć smile
Myśle, ze bardzo dobrze mi samej, ze czuje sie dobrze ze soba, ale gdy kogos poznaje od razu oceniam czy nadawał by sie do zwiazku i co ciekawe zawsze znajduje jakies "ale"...
Dobrze jest poznawać osoby płci przeciwnej posiadające takie same zainteresowania jak my. Nie myślałaś o tym, by zapisać się na jakiś kurs, warsztaty czy forum tematyczne związane z Twoimi pasjami?
Na razie mysle co w ogole dalej ze soba zrobic. Szukac pracy w PL i isc na terpie, bo chyba mi jednak potrzebna... Czy ruszac w swiat dalej, w sensie praca za granica, wolontariat itp.
Przede wszystkim pytanie: ile masz lat? Co do przyciągania przeciwieństw, zazwyczaj tak się dzieje, ale niekoniecznie - najważniejsza jest chemia i troszkę pewności siebie. Jeśli kobieta jest troszkę asertywna, to nie wiem jakim cudem, ale oddziałuje pozytywnie na wszelkie relacje męskie jakoś tak samoistnie. I jeszcze jedno, jeśli będziesz chciała za bardzo, to ci nigdy nie wyjdzie, po prostu nie spinaj się tak w szukaniu, nie szukaj wcale i wtedy sam się znajdzie:-)
Mam 25 lat.... Przeciwienst zdecydowanie nie przyciagam... No, moze raz podczas pobytu za granica poznalam pewnego mezczyzne, ktory był moim przeciwienstem i on cos tam wiecej chcial, ale to dzialo sie za szybko zdecydowanie, poza tym zaraz na samym poczatku stwierdzil, ze najlepiej poznac czy sie do siebie pasuje czy nie to pocalunki i seks, a to nie moja filozofia... Przestraszylam sie troche i nie chcialam z nim utrzymywac kontaktu, pozniej sie jednak spotkalismy raz, no ale potem to juz cisza...
Zawsze przyciagam (jesli juz kogos przyciagam) to raczej niepewnych siebie, niesmiałych... Za granica poznalam tez pewngo chlopaka, który sam sie okresli jako niesmiały, ale bylo z nim nawet ok... Spotkalismy sie dwa razy, bylo calkiem przyjemnie. On raczej nie chcial sie ze mna przespac...
Mnie też nikt nie chce. Straciłam już nadzieję, że coś się zmieni na lepsze w tej kwestii.
Mam już chyba depresję. Jest mi po prostu przykro, że jestem niechciana.
Leukonoe, a po jakim czasie określasz, że nic z danej relacji nie wyniknie? Napisałaś, że przez 3 miesiące miałaś kilkanaście nowych znajomości - to bardzo dużo. Ale z tego wynika, że nie było czasu, żebyś poznała tych facetów. Dlaczego nie było kontynuacji spotkań? Mam wrażenie, że chciałabyś od razu, od pierwszego wejrzenia wiedzieć, że ten czy inny jest Tobą zainteresowany. A to zdarza się rzadko. Często trzeba poświecić jednej osobie kilka tygodni lub miesięcy, żeby się poznać i zwyczajnie polubić, a dopiero potem decydować, czy z tej znajomości może wyniknąć coś więcej.
Jeśli natomiast po pierwszej randce wychodzisz sama z propozycją kolejnej i spotykasz się z odmową, to trzeba zastanowić się, co robisz lub mówisz takiego, że jesteś odbierana inaczej niż byś chciała.