netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Jak żyć?

7 odpowiedzi1 963 wyświetleniazałożony przez Cierń, 23.04.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

1

Temat: Jak żyć?

Chyba muszę w końcu cały ten ból wyrzucić z siebie nie mogę liczyć na rodzine i znajomych chyba najzwyczajniej jest mi wstyd tu jestem anonimowa... Jak u wielu innych kobiet poznałam faceta zakochałam się... dosc szybko podjelismy decyzje o dziecku... początek i oczekiwania byly piekne szczescie miłość... dziecko sie urodziło,przygotowania do ślubu... wtedy zaczeły wychodzic problemy oszustwa,koledzy,alkohol,szarpanie mnie... mimo to stwierdzilam ze juz wszytsko opłacone sale zarezerwowana..co powiedzieliby inni a mialam 23lata... slub porazka pijany maz ja cała zapłakana... pozniej juz bylo tylko gorzej koledzy alkohol brak tolerancji jego i mojej rodziny... walczylam jakos sobie radzilam... moment krytyczny po raz enty w przeciagu 2,5lat odchodze wyprowadzam się do mamy on wyjezdza za granice.. ja znajduje prace przedszkole, jest super zaczynam zycie rozmowy noca z mezem prawie codziennie zrozumial swoj blad,zmienil sie ja mu uwierzylam... wrocil kiedy pracowalam : ciagle gadanie mi abym zrezygnowala z pracy po co mi ten stres nerwy on zarabia na nas nie warto starajmy sie o drugie dziecko ja nie chcialam na poczatku... ale w koncu uleglam byl znowu taki kochany ... pierwszy ms ciazy wielki stres znowu picie wypisalismy z przeczkola dziecko bo i tak narazie siedzial w domu mogl pilnowac po co placic za przedszkole (prywatne) godz przed wyjsciem do pracy nie ma go i nie ma, oczywiscie w pracy wscieklosc i wymowki dla czego nie moge przyjsc sciema ze  nagla choroba itp...  i tak doprowadzilo to ze zostalam sama musialam pojsc na zwolnienie ... wtedy sie uspokoil reszta ciazy z problemami lekkimi.. nie bylo najgorzej.. ale w ciaz byl alkohol... po porodzie przez 2ms bylo super a teraz znowu jest to samo co bylo... alkohol koledzy rodzina sie nie liczy... dzieci na to patrza byly rozmowy do niego nic nie dociera jestem sama mam dosc on nawet nie zrobi  podstawowej rzeczy w domu bo wazniejsze jest wyjsc ... w ogole mnie nie docenia...widze po jego gadce ze wrocil ten sam czlowiek jaki zgotowal mi koszmar na poczatku malzenstwa a to juz 4lata koszmaru! byly piekne momenty ale na chwile ... teraz mam dosc nie moge darowac sobie jaka bylam idiotka! debilka !! ze mu uwierzylam... mialam prace jedno dziecko mieszkanie  teraz mam 2dzieci brak pracy jego mieszkanie ,brak pomocy rodziny i ponad 20tys pozyczki na jego potrzeby! on uwaza ze ja jestem jego ma to na papierze! Nie wiem jak juz zyc to mnie przerosło! czuje sie uwiazana i nie wiem jak zaczac jak odejsc jak sobie poradzic ... w sumie jestem przekonana ze sobie bez niego nie poradze zbyt ciezkie czasy mamy musze tkwic w tym gownie chociaz do momenty jak dzieci beda starsze jeszcze z 3lata!   Ja tylko chcialam   miec cudowana rodzine 4lata tego małzenstwa to udreka sad a ja jak ta idiotka wegetuje obok niego... co gorsze uwierzcie bylo mnostwo rozmow nic do niego nie dociera udaje na chwile potem wszystko wraca... dla tego wiem ze wykorzystal juz limit swoich szans na cale zycie ... ale nie wiem jak zaczac na nowo zyc od czego zaczac... nie wiem juz nic sad

2

Odp: Jak żyć?

No faktycznie zachowałaś się jak idiotka, ale sama ciągniesz to dalej, bo sobie nie poradzisz.
Jasne, bo masz dwoje dzieci, gadasz głupoty. Ale bes seksu nie da się , co. Stąd z nim siedzisz.
Inna to dawno kopła by takigeo idotę. Facet, po prostu cię zniewolił jak niewolnicę, bo ma na papierku.
Czasami myślę, zę tacy faceci mają dobrze.

3

Odp: Jak żyć?

A tacy jak Ty lubią kopać leżącego.

Powinnaś powoli szykować się do odejścia. Mówiąc powoli, mam na myśli np. założenie sobie tajnego konta, na które będziesz odkładać pieniądze, zaczęłabym się zastanawiać, gdzie się wyprowadzę i co będę robić. Nie ma powodu, abyś zmarnowała sobie życie z alkoholikiem lub słuchała prostackich komentarzy jak ten powyżej.
Idź do prawnika, niech Ci powie, jakie masz opcje.
I oczywiście nic mu nie mów, nie ma takiego powodu, żeby robić jakąś burzę, dramat i tak dalej. Twoim celem jest spokojne życie Twoje i dzieci, żeby Twoje dzieci nie musiały chodzić na terapie dla DDA. A to jest trudny plan, do którego realizacji trzeba się porządnie przygotować.
Nie biczuj się, że uwierzyłaś, jest to w końcu Twój mąż i ojciec Twoich dzieci. Ale drugi raz nie daj się nabrać. Ratuj się, bo nie znam szczęśliwego związku z jakimkolwiek nałogiem w tle.

4

Odp: Jak żyć?
panibaronowa napisał/a:

A tacy jak Ty lubią kopać leżącego.

To było do mnie.

5

Odp: Jak żyć?

Możesz liczyć na wsparcie rodziny?
Jest opcja przeprowadzki do rodziców?
To byłaby duża pomoc. Miałabyś na pewno mniejsze opłaty.
Może mama pomogłaby Ci w opiece nad dziećmi, abyś mogła iść do pracy?

Uspokój się przede wszystkim, w nerwach nic mądrego nie wymyślisz.
Jesteś w moim wieku. Młode jesteśmy. I silne! Na pewno życie szykuje jeszcze dla Ciebie wiele dobrego.
Świat może nabrać barw, tylko zdejmij te ciemne okulary.

6

Odp: Jak żyć?

Niestety nie moge... rodzice ciagle uwazaja ze tak chcialam tak muszę zyć... Babcia powtarza ze tez pijaka miala i jakoś przezyla i ze moj jak pracuje to nie pije pieniadze do domu przynosi.. a to ze  w czasie wolnym czas poswieca kolegom a nie rodzinie to trudno sie mowi... Mama pracuje... Teraz jest tylko gadanie ze mialam okazje odejsc kazdy reke wyciągna ja to zmarnowalam to mam teraz sie męczyć... dlatego jest mi tak wstyd...Na pewno zacznę robić tak jak poradziła panibaronowa zacznę odkładac abym po odejsciu miala cos na poczatek.. Madowa mam nadzieje ze swiat nabierze barw...czasami mi sie zdaje ze tacy sa faceci i ze kazdy taki jest... tak słysze od kolezanek.. Zmiany mojego męza sa wiecznie na chwile... Ostatnio mialam urodziny syna mialam wszytsko przygotowac zrobic... maz stwierdzic ze zrobie hale i ze jego rodzina jest na wyzszym poziomie niz ja a przyjecie ma byc udane i zrobil w restauracji....Tak mnie docenił... Musze sie wyprowadzic znalezc mieszkanie prace zlobek,przedszkole... splacic kredyt,podac o alimenty....ehh... ciezko jak o tym pomysle.. ale najgorsze jest to ze mialam raz okazje... zmanowalam... teraz przed kazdym wstyd mi mowic i prosic o pomoc... Jedna kolezanka mowi ciage odejdz.. zostaw... ale to nie takie łatwe bez niczego... zreszta wiem ze bedzie mu tez utrudnial....

7

Odp: Jak żyć?

Moi rodzice też się nie popisali w krytycznym dla mnie momencie. Teraz będę miała powtórkę z "rozrywki",
jeszcze nie wiedzą, że z mojego zejścia z mężem nici. Ciężkie to, wiedząc że nie ma się wsparcia w najbliższej rodzinie.
No ale cóż... to nie znaczy, że nie damy rady.
Dobrze prawi Panibaronowa. Odkładaj kasę.
Mieszkasz w mieście? Moja znajoma ma dwójkę dzieci 1,5 i 3 lata. Chciała sobie zarobić i wzięła pod opiekę chłopca.
Dzieci się polubiły. Fakt ma sporo pracy przy nich, ale twierdzi że przy dwójce nie byłoby jej znacznie mniej.

8 Ostatnio edytowany przez panibaronowa (2015-04-23 21:54:08)

Odp: Jak żyć?
Cierń napisał/a:

Niestety nie moge... rodzice ciagle uwazaja ze tak chcialam tak muszę zyć... Babcia powtarza ze tez pijaka miala i jakoś przezyla i ze moj jak pracuje to nie pije pieniadze do domu przynosi.. a to ze  w czasie wolnym czas poswieca kolegom a nie rodzinie to trudno sie mowi... Mama pracuje... Teraz jest tylko gadanie ze mialam okazje odejsc kazdy reke wyciągna ja to zmarnowalam to mam teraz sie męczyć... dlatego jest mi tak wstyd...Na pewno zacznę robić tak jak poradziła panibaronowa zacznę odkładac abym po odejsciu miala cos na poczatek.. Madowa mam nadzieje ze swiat nabierze barw...czasami mi sie zdaje ze tacy sa faceci i ze kazdy taki jest... tak słysze od kolezanek.. Zmiany mojego męza sa wiecznie na chwile... Ostatnio mialam urodziny syna mialam wszytsko przygotowac zrobic... maz stwierdzic ze zrobie hale i ze jego rodzina jest na wyzszym poziomie niz ja a przyjecie ma byc udane i zrobil w restauracji....Tak mnie docenił... Musze sie wyprowadzic znalezc mieszkanie prace zlobek,przedszkole... splacic kredyt,podac o alimenty....ehh... ciezko jak o tym pomysle.. ale najgorsze jest to ze mialam raz okazje... zmanowalam... teraz przed kazdym wstyd mi mowic i prosic o pomoc... Jedna kolezanka mowi ciage odejdz.. zostaw... ale to nie takie łatwe bez niczego... zreszta wiem ze bedzie mu tez utrudnial....

Humor będzie Ci się poprawiał z każdym przelewem na tajne konto. Poza tym zacznij zbierać dowody na rozwód z jego winy, na poniżanie, na pijaństwo. Dobrze by było, gdybyś zapisała się do psychologa, nie tylko po pomoc, ale ze zwykłego wyrachowania, że Cię wpędził w depresję.
Jeśli naprawdę chcesz od niego odejść, to przygotuj się do tego dobrze i zdaj sobie sprawę już dziś, że to przygotowanie może trwać nawet rok, ale się uda!
Tak jak mówiła Madowa - często mamy biorą dzieci do swoich pod opiekę i na takim domowym przedszkolu dobrze wychodzą! Oczywiście nie muszę Ci mówić, że z małżonkiem nie bądź do końca szczera w sprawie dochodów. A on niech robi, co chce. Ważne jest, żeby się niczego nie domyślał i niczego nie spodziewał, nie możesz sobie pozwolić na to, aby mu w złości wykrzyczeć, co szykujesz. Robisz to nie tylko dla siebie ale i dla swoich dzieci. Wcale nie musisz się również wstydzić, że dałaś mu drugą szansę. To Twój mąż i chyba przysięgałaś, że go nie opuścisz. Tylko nie możesz dać się stłamsić, zaszczuć, zdeptać - bo dzieci na razie są małe, ale czas leci i zaraz wylecą z gniazdka i co wtedy będzie z Tobą? Będziesz go truła zupą? Będziesz z nim? Starym pijakiem? Ludzie się na starość radykalizują, a mężczyźni na starość to zmieniają się, ale tylko na gorsze wink

A tak serio, to wybiegaj myślami w przyszłość daleką, wyobrażaj sobie, wizualizuj swoją przyszłość bez niego, siebie szczęśliwą, siebie pracującą, siebie uśmiechniętą. I tak się stanie, bo nasze myśli mają magiczną moc. Musisz wierzyć w to, że Ci się uda. Nie proś o pomoc, ona sama przyjdzie, zobaczysz, nawet nie będziesz wiedziała, skąd. Tylko spokojnie realizuj swój plan. Bez nerwów, bez pośpiechu, czymże jest rok w obliczu całego życia. I się nie bój. Twoje dzieciaki na pewno pewnego dnia powiedzą Ci, że są z Ciebie dumne, że tak zawalczyłaś o Wasz spokój.

ps. mówiłaś, że wzięłaś kredyt na jego potrzeby - otóż przy wspólnocie majątkowej kredyt spłacany jest solidarnie przez obu małżonków! Połowa tego kredytu jest jego! Czy na sali jest prawnik, ale chyba mam rację. Przy pozwie rozwodowym i podziale majątku on połowę tych zobowiązań od Ciebie dostanie.
I naprawdę nie spiesz się - nie chodzi o to, żebyś z dwójką dzieci wylądowała w nędzy pod przysłowiowym mostem. Zrób tak, żeby było dobrze. Bez dramatów, bez wywalania, krzyków. Na zimno.

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026