Rozstanie po 6-ciu latach... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozstanie po 6-ciu latach...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

Temat: Rozstanie po 6-ciu latach...

Witam was.

To mój pierwszy wątek. Specjalnie dla niego założyłem konto. Otóż 20 stycznia rozstałem się z dziewczyną z którą 6 lutego miałbym 6-tą rocznicę naszego związku. Kończyłem wtedy studia, musiałem skupić się na pracy inżynierskiej, a my się ciągle kłóciliśmy. Stwierdziliśmy, że wyprowadzę się 30 stycznia czyli w dniu do kiedy musiałem oddać swoją pracę na uczelnię. Tak jak wspomniałem nie mogłem się skupić i wyprowadziłem się nagle 20 stycznia, gdy wróciła z pracy (studiuje zaocznie) zobaczyła moje spakowane rzeczy i czekałem na transport. Wtedy ją trochę to ruszyło bo się rozpłakała, tyle że jak 2 tygodnie potrafiła się do mnie nie odzywać ani słowem (ogółnie mieszkaliśmy razem teraz 3-ci rok) to jakoś ją to nie ruszało, jak pytałem czy mnie jeszcze kocha odpowiadała, że nie wie co czuje. Mniejsza o to. Po pierwszym dniu wiedziałem, że zrobiłem błąd wyprowadzając się bo... Wczoraj minął 3 miesiąc od kiedy się rozeszliśmy zadzwoniłem do niej i spytałem czy nie wyszła by ze mną na kawę, minęło w końcu tyle czasu. Odpowiedziała, że to zły pomysł (jest na mnie jeszcze zła za "akcję z pieniędzmi, otóż pożyczyłem jej pieniądze na czesne 650zł, lecz jak się rozstaliśmy to po tygodniu już próbowałem się z nią skontaktować itp, mówiła, że nie chce mieć ze mną nic wspólnego, ale pieniędzy też mi nie oddała, mówiła, że odda jak będzie miała, jak najszybciej, tyle że co jakiś czas widziałem ją przy galeriach obładowaną siatkami z sieciówek, w końcu się wkurzyłem i pod koniec marca zadzwoniłem do jej matki bo i mi w końcu były potrzebne pieniądze, po tamtym telefonie miałem już wszystkie pieniądze w ciągu 3 dni, ale była jest za to wściekła), ale gdy już zadzwoniłem to porozmawialiśmy około godziny... W ciągu tego czasu dowiedziałem się, że gdybym się wtedy nie wyprowadził to pewnie nadal byśmy byli razem bo ona by się łudziła, że uda nam się naprawić nasz związek (tyle, że to ja go próbowałem naprawić, a ona czekała na gotowe sad mówiła, że nie ma motywacji, żeby o niego walczyć itp, lecz gdy ja się starałem proponowałem wyjścia to tu, to tam, to ona ciągle odmawiała). Ogólnie w głównej mierze rozstaliśmy się przez głupoty: bo byłem zazdrosny (jak była na pierwszym roku to nie byłem zazdrosny, chodziła jak chciała ubrana itp bo czułem, że mnie kocha, okazywała mi tę miłość, później z biegiem czasu gdy jeszcze zmieniła pracę, to zaczęła się oddalać, nie czułem tej czułości i zaczął mi przeszkadzać jej ubiór do pracy tzn. krótkie spódniczki itp, taki wyzywający, do tego np. do pracy szła w szpilkach i krótkiej spódniczce, wracała do domu i jak już mieliśmy gdzieś wyjść to sie przebierała w jakieś jeansy, płaskie buty itp), za to, że ja za rzadko sprzątałem w domu i za to, że ona nie zmywała co mnie irytowało, bo ciągle leżały naczynia w zlewie (mieliśmy taką zasadę, że jak jedno robi posiłek, np obiad to drugie po nim zmywa i czesto było tak że po obiedzie i kolacji, które ja robiłem ona nie zmywała, rano wychodziła do pracy a ja nie miałem sobie w czy zrobić śniadania i chcąc nie chcąc zmywałem za nią, i gdy zwracałem jej uwagę to była zła i szukała tylko możliwości, żeby wytknąć mi jakiś błąd zamiast przyjąć z pokorą uwagę i powiedzieć ok przepraszam, tak jak ja to robiłem gdy jej przeszkadzało coś). Rzadko też wychodziliśmy, najpierw gdy ja chciałem wychodzić to ona ciągle się uczyła (na pierwszym roku studiowała dziennie) i co weekend jeździła do domu, ciągle mówiła nie, ciągle zmęczona itp. później gdy poszła na zaoczne i miała trochę więcej czasu to mi odechciało się ciągle proponować bo i tak znałem odpowiedź więc często siedzieliśmy w domu, ten ostatni rok (rok akademicki) widziałem, że zaczyna się robić źle i znów zacząłem chcieć wychodzić ale musiałem też skupić się na obronie i pracy inż. więc też było z tym ciężko. Wczoraj jak z nią rozmawiałem to mówi, że teraz robi to co zawsze chciała (mieszkamy w Gdańsku), czyli zwiedzia sobie trójmiasto, itp i że znajomi jej sami proponują (pomyślałem sobie, że szkoda że nic nie proponowali gdy byliśmy razem, nie chciała mnie z nimi integrować, podczas gdy ja zabierałem ją zawsze gdy tylko wychodziłem, lecz zaznaczam było to baardzo rzadko). Teraz mam więcej czasu, chciałbym z nią zobaczyć jakieś ciekawe miejsca w trójmieście, niekoniecznie zabytki, chciałbym się z nią zejść, kocham ją. Minęły 3 miesiące a ja przeżywam to jakby to stało się wczoraj, zdarza mi się ryczeć mimowolnie, takie dziwne nieprzyjemne uczucie w klatce czasami czuje, nie mam motywacji do niczego, ręce mi się trzęsą, strasznie za nią tęsknie, ciągle rozmyślam. Kocham ją i może pomyślicie, że to jakieś bzdety ale na serio uważam, że to dziewczyna mojego życia, po prostu nie potrafię bez niej żyć, przewegetowałem te 3 miesiące bo tego nie można nazwać życiem. Ludzie mówili znajdziesz inną. Inne mnie nie interesują... Nie mam ochoty nawet na rozmowy z innymi dziewczynami, marzę o tej jednej, jedynej.
Co ciekawe byłem jej pierwszym chłopakiem, ona taką moją pierwszą prawdziwą dziewczyną, poznaliśmy się uwaga... w kościele, znaczy to ona mnie wypatrzyła smile ciągle czułem czyjś wzrok na sobie w jedną niedzielę, za tydzień usiadłem w tym samym miejscu i to samo. Drobna blondynka jak tylko na nią spojrzałem odwracała wzrok. Gdy wieczorem usiadłem przy komputerze (wtedy jeszcze popularna nasza-klasa) zobaczyłem, że ktoś odwiedził mój profil i skojarzyłem osóbkę z kościoła z tą z internetu i napisałem. Tak to się zaczęło ja Wtedy miałem 19 lat, czekała mnie matura, ona 16, zastanawiałem się czy to ma sens na początku, myślałem 16 lat? ale później mówię jak będę miał 25 a ona 22 to już żadna różnica i się zdecydowałem i nie żałuję. Żałuję tylko tego, że się wtedy wyprowadziłem, może nadal byśmy byli razem.

Powiedzcie mi proszę, co mogę zrobić, żeby znów mnie pokochała (teraz czuje do mnie tylko złość), radzono mi odczekać, ale każdy tydzień dla mnie to jak wieczność, 2 tygodnie odczekałem i więcej nie wytrzymałem Bo napisałem do niej też s prośbą o spotkanie przed samymi świętami wielkanocnymi w piątek ale mówiła, że jest zajęta do tego miała być chrzestną i takie tam przygotowania ją czekały. A propo mówiła, jak dzwoniłem ostatnio do niej, że nawet miała się ze mną spotkać w te święta co były jak bym zadzwonił ale po tej akcji z telefonem do jej matki to powiedziała, że przeszedłem samego siebie. A nic takiego nie powiedziałem, grzecznie sie przywitałem i powedziałem ze jest taka niezreczna sytuacja ze XXX jest mi winna pewna sume pieniedzy i minelo juz 2 miesiace (wtedy) a ja jeszcze ich nie odzyskalem i tyle. matka odpowiedziala ze po 1-szym (kwietnia) dostane pieniadze, odpowiedziałem dobrze dziękuję i do widzenia, nic więcej.

Proszę pomóżcie mi bo nie potrafię bez niej żyć... Nie chcę bez niej żyć, nie umiem, byliśmy ze sobą tyle czasu, ja planowałem się oświadczyć przed wakacjami, myślałem po obronie pójdę do pracy i odłożę na pierścionek, a psuć się zaczęło od września...

Nie wiem jak sobie z tym pomóc. Przepraszam za chaotyczne pisanie ale mam w głowie milion myśli na sekundę i nie daję już sobie z tym rady sad
Jeśli coś jest dla was nie jasne a pomogłoby wam ocenić tę sytuację to odpowiem na każde pytanie, tylko proszę dajcie mi jakieś rady jak ją do siebie przekonać, żeby na początek spotkała się chociaż ze mną na tą piepr..ną kawę sad

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Rozstanie po 6-ciu latach...

Nie będę niestety Ci radziła jak ją do siebie przekonać bo dla mnie związek jest już zakończony po słowach ''nie wiem czy Cie kocham''.  Nie da się nikogo zmusić do miłości ani przekonać do siebie na siłę... Daj jej czas to chyba najlepsze wyjście...
Jedynie mogę doradzić, żebyś starał się skupić na sobie... nie trać czasu na obmyślanie planu jak ją odzyskać tylko staraj się po prostu żyć bez niej.
Wiem co przechodzisz bo wierz mi przeżywam to samo w tym momencie i tak samo jak Ty nie chce innego a życia bez niego sobie w ogóle nie wyobrażam ale za dużo czasu poświęciłam na walkę o miłość a w tym czasie on nie robił nic. Jak szalona chciałam coś naprawiać jednak nic to nie dało.
Żeby można było budować coś od nowa muszą chcieć tego dwie strony, sam nic nie zdziałasz.
Życzę Ci powodzenia bo wiem jakie to trudne wstawać rano, ze świadomością, że prawdziwa miłość odeszła z naszego życia.
Bądź dzielny!

"Nie jest łatwo być kobietą. Za dużo się czuje, za dużo się wierzy, za dużo się chce"

Sonia Pohl

3

Odp: Rozstanie po 6-ciu latach...

Cżłowieku, 6 lat, a ty nic, rozstaliście się. No cóż, trzeba żyć dalej. Tak jak poprzedniczka napisała, druga strona też musi chcieć, ale jeśli nie , to samemu nic nie zdziałasz.

4

Odp: Rozstanie po 6-ciu latach...
paulo71 napisał/a:

Cżłowieku, 6 lat, a ty nic, rozstaliście się. No cóż, trzeba żyć dalej. Tak jak poprzedniczka napisała, druga strona też musi chcieć, ale jeśli nie , to samemu nic nie zdziałasz.

Co masz na myśli pisząc "6 lat, a ty nic"?? Nie rozumiem tego.

5

Odp: Rozstanie po 6-ciu latach...

Aż mi się Ciebie żal zrobiło, więc postanowiłam napisać- może coś wykombinuję?
Popełniłeś masę błędów i teraz faktycznie ciężko Ci będzie odkręcić tę sytuację.
Pierwsza rzecz, to kasa- zachowałeś się w tej sprawie, jak buraczany. Fakt, dziewczyna też nie błysnęła klasą, bo powinna oddać Ci te pieniądze (skoro była to pozyczka i sprawa pod tym względem była jasna od samego początku), jednak żebyś Ty telefonował do jej matki upominając się o dług, to już naprawdę szczyt. Ja po takiej akcji miałabym tak wyrobione zdanie na temat faceta, że szkoda słów. A kto to tak się zachowuje? Spróbuj odwrócić sytuację i wyobraź sobie, jak bys się czuł, gdyby to ona zrobiła coś takiego? Pokazałeś, że nie masz za grosz klasy. Ja wiem, że kasa była Twoja, ale żeby wydzwaniać do jej matki? Przecież jej matka też na pewno dobrze Cię obsmarowała przed córką. pewnie zdrowo się też obie pośmiały. Ja też mam dorosłą córkę i zapewniam Cię, że gdyby nagle zadzwonił do mnie jakiś jej były chłopak w sprawie kasy, która wisi mu moja córka, to nie miałabym żadnych złudzeń, co do tego chłopaka. A z córką też odpowiednio bym sobie porozmawiała na temat takiego chłopaka.
Tak więc zachowałeś się beznadziejnie i wątpię, żeby udało Ci się zamazać jakoś to niemiłe wrażenie, jakie zrobiłeś w jej rodzinie. wyszedłeś na buraka i na skąpca.
Jeśli chcesz jakoś odkręcić sprawę z tą kasą, to może porozmawiaj z jej matką i nawet, jeśli miałabyś powiedzieć to wbrew sobie, to przeproś ją za tę akcję i wytłumacz, że Tobie nie chodziło o pieniądze, tylko że byłeś bardzo zdesperowany i szukałeś jakiegoś pretekstu do kontaktu z jej córką. No wymyśl taki mniej więcej bajer, przeproś i może doczekasz się spojrzenia na Ciebie przychylniejszym okiem?
Następny błąd, jaki popełniłeś, to Twoja nagła wyprowadzka. Mój drogi- takie rzeczy, jak wyprowadzka należą do gatunku tych poważnych. W związku z tym takie sprawy ustala się dokładnie z drugą stroną i dotrzymuje się umowy, terminów. Nikt poważny nie bedzie robił z gęby cholewy. Ty miałeś wyprowadzić się 30-tego, ale zrobiłeś to 20-tego, jako wielką niespodziankę. Ona wróciła do domu i chociaż wiedziała, że przecież się wyprowadzisz, to przecież takie Twoje zagranie musiało zrobić na niej piorunujące wrażenie. Mnie znokautowałoby coś takiego i powiedziałabym sobie "a idź w cholerę, szukaj choćby i wiatru w polu, ja za tobą lecieć nie będę, niepoważny jakiś chłop" tyle w temacie. Potem tylko wzruszałabym ramionami, gdybym o Tobie myślała.
Wydaje mi się, że Tobie brakuje ogłady i na dodatek jesteś w gorącej wodzie kąpany. To źle wróży, bo nie jesteś stabilny ani w swoich słowach, ani w czynach. Dajesz się ponieść emocjom i jeśli coś wpadnie Ci do głowy, to już na nic nie patrzysz, tylko lecisz na złamanie karku.
Gdy mieszkaliście razem nie układało Wam się zbyt dobrze, bo każde  z Was ciągnęło linę w swoja stronę. W koncu nie wytrzymałeś nerwowo i odszedłeś w swoją stronę.
Minęło jednak troszkę czasu, a Ty coraz bardziej tęsknisz za tą dziewczyną i wcale nie cchesz jej sobie odpuszczać.
Ona pokazuje Ci teraz, gdzie zgina się dziób pingwina.
Podoba mi się ta dziewczyna, bo nie leci na Twoje gwizdnięcie.
nie wiadomo czy ona ciągle coś do Ciebie czuje, ale najwyraźniej tak jest, skoro boi się z Tobą spotkać. Prawdopodobnie ona zdaje sobie sprawę z tego, że mogłaby rozkleić się na Twój widok i znowu wróciłaby do Ciebie. Potem, rzecz jasna i jej zdaniem,  znowu by cierpiała. Ona Ciebie doskonale zna i na pewno nie ma złudzeń, co do Ciebie. Może przemyslała sobie bardzo dokładnie Wasz związek i doszła do wniosku, że to nie dla niej? Może ona podjęła już decyzję, bez względu na  to czy nadal coś do Ciebie czuje, czy nie.
Jeśli tak by było, jak ja myśle, to masz raczej marne szanse na przekonanie jej do powrotu. Ale próbuj- nigdy nie wiadomo. Czasem ludzie przychodzą do siebie bardzo wyboistą drogą. Ty ją kochasz i szanujesz- to bardzo dużo i widać, że jesteś szczery.
Trochę mnie śmieszysz, ale przede wszystkim jest mi Ciebie szkoda. Taki dzieciuch z Ciebie.

6

Odp: Rozstanie po 6-ciu latach...
julkaxx napisał/a:

Aż mi się Ciebie żal zrobiło, więc postanowiłam napisać- może coś wykombinuję?
Popełniłeś masę błędów i teraz faktycznie ciężko Ci będzie odkręcić tę sytuację.
Pierwsza rzecz, to kasa- zachowałeś się w tej sprawie, jak buraczany. Fakt, dziewczyna też nie błysnęła klasą, bo powinna oddać Ci te pieniądze (skoro była to pozyczka i sprawa pod tym względem była jasna od samego początku), jednak żebyś Ty telefonował do jej matki upominając się o dług, to już naprawdę szczyt. Ja po takiej akcji miałabym tak wyrobione zdanie na temat faceta, że szkoda słów. A kto to tak się zachowuje? Spróbuj odwrócić sytuację i wyobraź sobie, jak bys się czuł, gdyby to ona zrobiła coś takiego? Pokazałeś, że nie masz za grosz klasy. Ja wiem, że kasa była Twoja, ale żeby wydzwaniać do jej matki? Przecież jej matka też na pewno dobrze Cię obsmarowała przed córką. pewnie zdrowo się też obie pośmiały. Ja też mam dorosłą córkę i zapewniam Cię, że gdyby nagle zadzwonił do mnie jakiś jej były chłopak w sprawie kasy, która wisi mu moja córka, to nie miałabym żadnych złudzeń, co do tego chłopaka. A z córką też odpowiednio bym sobie porozmawiała na temat takiego chłopaka.
Tak więc zachowałeś się beznadziejnie i wątpię, żeby udało Ci się zamazać jakoś to niemiłe wrażenie, jakie zrobiłeś w jej rodzinie. wyszedłeś na buraka i na skąpca.
Jeśli chcesz jakoś odkręcić sprawę z tą kasą, to może porozmawiaj z jej matką i nawet, jeśli miałabyś powiedzieć to wbrew sobie, to przeproś ją za tę akcję i wytłumacz, że Tobie nie chodziło o pieniądze, tylko że byłeś bardzo zdesperowany i szukałeś jakiegoś pretekstu do kontaktu z jej córką. No wymyśl taki mniej więcej bajer, przeproś i może doczekasz się spojrzenia na Ciebie przychylniejszym okiem?
Następny błąd, jaki popełniłeś, to Twoja nagła wyprowadzka. Mój drogi- takie rzeczy, jak wyprowadzka należą do gatunku tych poważnych. W związku z tym takie sprawy ustala się dokładnie z drugą stroną i dotrzymuje się umowy, terminów. Nikt poważny nie bedzie robił z gęby cholewy. Ty miałeś wyprowadzić się 30-tego, ale zrobiłeś to 20-tego, jako wielką niespodziankę. Ona wróciła do domu i chociaż wiedziała, że przecież się wyprowadzisz, to przecież takie Twoje zagranie musiało zrobić na niej piorunujące wrażenie. Mnie znokautowałoby coś takiego i powiedziałabym sobie "a idź w cholerę, szukaj choćby i wiatru w polu, ja za tobą lecieć nie będę, niepoważny jakiś chłop" tyle w temacie. Potem tylko wzruszałabym ramionami, gdybym o Tobie myślała.
Wydaje mi się, że Tobie brakuje ogłady i na dodatek jesteś w gorącej wodzie kąpany. To źle wróży, bo nie jesteś stabilny ani w swoich słowach, ani w czynach. Dajesz się ponieść emocjom i jeśli coś wpadnie Ci do głowy, to już na nic nie patrzysz, tylko lecisz na złamanie karku.
Gdy mieszkaliście razem nie układało Wam się zbyt dobrze, bo każde  z Was ciągnęło linę w swoja stronę. W koncu nie wytrzymałeś nerwowo i odszedłeś w swoją stronę.
Minęło jednak troszkę czasu, a Ty coraz bardziej tęsknisz za tą dziewczyną i wcale nie cchesz jej sobie odpuszczać.
Ona pokazuje Ci teraz, gdzie zgina się dziób pingwina.
Podoba mi się ta dziewczyna, bo nie leci na Twoje gwizdnięcie.
nie wiadomo czy ona ciągle coś do Ciebie czuje, ale najwyraźniej tak jest, skoro boi się z Tobą spotkać. Prawdopodobnie ona zdaje sobie sprawę z tego, że mogłaby rozkleić się na Twój widok i znowu wróciłaby do Ciebie. Potem, rzecz jasna i jej zdaniem,  znowu by cierpiała. Ona Ciebie doskonale zna i na pewno nie ma złudzeń, co do Ciebie. Może przemyslała sobie bardzo dokładnie Wasz związek i doszła do wniosku, że to nie dla niej? Może ona podjęła już decyzję, bez względu na  to czy nadal coś do Ciebie czuje, czy nie.
Jeśli tak by było, jak ja myśle, to masz raczej marne szanse na przekonanie jej do powrotu. Ale próbuj- nigdy nie wiadomo. Czasem ludzie przychodzą do siebie bardzo wyboistą drogą. Ty ją kochasz i szanujesz- to bardzo dużo i widać, że jesteś szczery.
Trochę mnie śmieszysz, ale przede wszystkim jest mi Ciebie szkoda. Taki dzieciuch z Ciebie.

Z tą kasą to w sumie było tak jak mówisz z tą "wymówką"... szukałem kontaktu z nią, nie wiedziałem co zrobić, próbowałem na każdy sposób, prosiłem ile mogłem, byłem sfrustrowany tym, że po takim długim związku nie chce dać mi 30minut chociaż, żeby się spotkać i porozmawiać, wtedy sobie myślałem, no tak na ubranka ma czas i pieniądze ale żeby się ze mną spotkać i pogadać lub oddać mi te pieniądze to nie ma czasu i jeszcze cwaniakuje - byłem zły na nią, był moment, ze nie chciałem sam mieć z nią nic wspólnego bo w trakcie związku odcieła mnie od znajomych, nie mówiąc już o tym, że nie mogłem mieć koleżanek bo jak jakaś dziewczyna na mieście powiedziała mi cześć to była wielka burza, kto to, co to, a po co, a dlaczego, natomiast jak ona zmieniła pracę gdzie pracuje w młodym zespole i mieszane towarzystwo, to ja nie mam nic do powiedzenia ze po pracy się z nimi spotyka i z koleżankami (ok) ale i z kolegami na co ja w odwrotnej sytuacji nie mogłem sobie pozwolić bo była strasznie zazdrosna. Gdy chodziło o moją zazdrość to się jeszcze na mnie denerwowała zamiast uspokoić mówiąc coś w stylu: "oj miśku, przecież wiesz, że Cię kocham" lub "nie bądź zazdrosny bo nie ma o co". Takie słowa + jakiś buziak napewno by łagodziły emocje ale ona tego nie rozumiała sad
Lecz po tamtej akcji z tym telefonem wiedziałem, że zrobiłem błąd i napisałem do jej siostry (tak w ogóle jej siostra trzyma moją stronę i uważa, że moja była będzie jeszcze żałować jeśli się nie zejdziemy, bo wie jak bardzo ją kocham i że uchyliłbym jej nieba), żeby przeprosiła ich mamę i wytłumaczyła, że to frustracja i to że tak tęsknie spowodowało, że zrobiłem tamtą głupotę. Jej siostra przekazała przeprosiny.

I masz rację, szanuję ją, kocham ją, oddałbym za nią życie choćby teraz gdyby coś się jej działo. A zachowuję się tak jak w gorącej wodzie kąpany bo nie wiele jest par, które są z tym/tą pierwszym/pierwszą... Od zawsze miałem w głowie taką romantyczną miłość, że nie będę wymieniał dziewczyn jak rękawiczki, że jak znajdę to będzie ta. I w głębi serca wiem, że tak jest. Też mi się wydaję, że ona chyba jednak nadal coś do mnie czuje choć teraz te uczucie jest stłamszone przez tę złość na mnie. Ale tak jak jej mówiłem tak piszę teraz tu, tak bardzo chcę się spotkać z nią bo chcę jej pokazać, że się zmieniłem. I znowu rodzi się we mnie frustracja bo ona wczoraj odmówiła sad i nie wiem czy poczekać tydzień, dwa? I znów zadzwonić z propozycją spotkania? Dłużej nie wytrzymam, boję się też tej sytuacji, że może przypałętać się do niej jakiś inny facet sad dlatego chciałbym załatwić to jak najszybciej sad

7

Odp: Rozstanie po 6-ciu latach...

I znowu rodzi się we mnie frustracja bo ona wczoraj odmówiła sad i nie wiem czy poczekać tydzień, dwa? I znów zadzwonić z propozycją spotkania? Dłużej nie wytrzymam, boję się też tej sytuacji, że może przypałętać się do niej jakiś inny facet sad dlatego chciałbym załatwić to jak najszybciej sad

No naprawdę, jesteś rozbrajający. Chcę załatwić tę sprawę, jak najszybciej, bo za chwilę zakręci się koło niej jakiś inny. A pewnie, że się zakręci- dziewczyna nie żyje przecież na pustyni.
Ja uważam, że nie będzie Ci łatwo ją odzyskać, jeśli w ogóle. To młoda, mądra i atrakcyjna dziewczyna- ona nie musi bać się tego, że zostanie sama.
Z tego, co napisałeś ,ja zrozumiałam, że ostatnio odnowiłeś z nią kontakt, ale tylko telefonicznie. Wprawdzie widujesz ją na żywo, jak wraca obładowana siatami ze sklepów z ciuchami, ale nie podszedłeś do niej, tylko zerkałeś na nią zza winkla.
Załóżmy, że ona ciągle coś do ciebie czuje, ale na ten moment, na samą mysl o powrocie do Ciebie, robi jej się niedobrze, to może postaraj się być troszkę mniej w gorącej wodzie kąpany i telefonuj sobie do niej, np. co trzy dni. Rozmawiaj z nią spokojnie i bądź miły, ale na nic nie naciskaj. Nie namawiaj jej do powrotu przez telefon, bo ona ma nad Tobą przewagę, ponieważ Ciebie nie widzi. Może więc dziewczyna skutecznie bronić się przed Tobą. Musisz doprowadzić do spotkania- wtedy bowiem przekonasz się, jak ona na Ciebie zareaguje. Powinieneś wyczuć to czy ciagle na nią działasz, czy nie- takie rzeczy widać na milę, jeśli człowiek patrzy przytomnie, a nie kieruje się pobożnymi swoimi zyczeniami.
Nie zapewniaj jej, że się zmieniłeś, bo to infantylne- Ty możesz bić się nawet i w piersi zapewniając kogoś, że się zmieniłeś, ale jeśli masz do czynienia z osobą inteligentną, to raczej nie spodziewaj się, że ktoś uwierzy Ci, tylko daltego, że Ty tak mówisz. To słowna deklaracja- nic więcej. Ona nastawiona jest do Ciebie bardzo krytycznie i takie twoje zapewnienia będzie odbierała, jako próbę zwabienia jej z powrotem, a nie jako fakt i pewnik.
Jeśli Wasze spotkanie przebiegnie w miłej atmosferze i na nic nie bedziesz naciskał, wtedy pozwól jej wrócić do domu i spokojnie ochłonąć. Dla niej spotkanie z Tobą też będzie wielkim wydarzeniem.
A potem zobaczysz, jak wszystko dalej będzie się układało.
Jesli za jakis czas zorientujesz się, że znajomość idzie w kierunku zwykłej znajomości, to potem nie narzucaj się tej dziewczynie. Musisz bowiem dostrzec granicę dobrego smaku i zauwazyć, kiedy pora na Ciebie, bo dla kogoś zrobiło się późno. Nic na siłę.
Na razie masz prawo próbować odzyskać tę dziewczynę. Nie ma w tym niczego dziwnego ani Ciebie ośmieszającego. Ona też to rozumie i na pewno nie śmieje się z Ciebie- jeszcze nie teraz.
Jednak, jesli przekroczysz granicę dobrego smaku, to możesz na własne życzenie zrobić z siebie pajaca. Nie rób tego. W przypadku porażki, z którą musisz się liczyć, zwyczajnie będzie- włożysz kapelusz na głowę i odejdziesz w swoim kierunku. Nikomu nie bedziesz się narzucał. Na razie, jak napisałam, tego jeszcze nie robisz, zachowujesz się fajnie, ale potem, uważaj na siebie.

8

Odp: Rozstanie po 6-ciu latach...

Przyznam szczerze, że nie potrafię zrozumieć, dlaczego zależy Ci na jej powrocie. Bardzo podoba mi się to romantyczne założenie, że najchętniej w roli kobiety widziałbyś  swoja pierwszą. Ale...dla mnie to jej na Tobie nie zależy i nie wierzę, by z tego stanu możliwy był powrót  wielkiej miłości. Chyba że zadowoliłby Cię związek byle jaki, byle z nią. Trzy miesiace focha i unikania...podziwiam cierpliwość, ja bym już odpuściła. Nie skreśliłabym może, ale przestałabym żebrać o powrót. Zrobi jak zechce, a ty się stresujesz.  Jak napisała Enii, zajmij się sobą, rozwijaj pasje, wyluzuj,
Jest niesłowna, czy to w sprawie mycia tych nieszczęsnych naczyń, czy pieniędzy, o które swoja drogą złości się niesłusznie. Zwrócenie się do matki może nie było najlepsze, ale ona nie dotrzymała obietnicy zwrotu, więc jesteście kwita. Rozsądne byłoby puścić w niepamięć.
Kłóciliście się, każde usiłowało stawiać na swoim. Niby normalka, ale w zamierzeniu długiego pożycia ważna jest umiejętność odróżnienia ważnych problemów od pierdół,  kompromisu, akceptacji. Świadomości, że mimo różnic w poglądach i nieporozumień, kochacie się i chcecie ze sobą być. Że możecie na siebie liczyć. Nie brakuje Ci tego w tej relacji? Docierać się można długo, ale muszą być chęci z obu stron.

"Przyciągamy to, czym sami promieniujemy na świat. Trudni ludzie wciąż spotykają inne trudne przypadki, pogodni natomiast cieszą się stale dobrym towarzystwem, nawet jeżeli go nie szukają".
Lama Ole Nydahl

9

Odp: Rozstanie po 6-ciu latach...

Zależy mi na jej powrocie bo mimo, że była taka zazdrosna o mnie, że nie mogłem mieć koleżanek, musiałem też wybierać między nią a kumplami, to byłem z nią szczęśliwy, kochałem ją i czułem się kochany do czasu aż znalazła obecną pracę. Gdy ją znalazła dobre momenty przeplatały się coraz częściej złymi... Ale przez 5 bitych lat było mi z nią dobrze, wiadomo, czasami się wkurzałem gdy kumple wychodzili na piwo a ja musiałem siedzieć w domu (wtedy jeszcze ona mieszkała w naszym mieście rodzinnym, nie w tym w którym obecnie studiujemy/pracujemy), ale nie było ani jednego dnia, żebym pomyślał "gdyby nie ona miałbym lepiej, mógłbym to czy tamto". Myślałem jednak, że takie same reguły obowiązują tak mnie jak i ją. Okazało się, że nie...

Nie wiem dlaczego, ale nadal ją kocham, chcę z nią być lecz nie na tych samych warunkach. Ale najpierw chcę żeby znów mi zaufała, muszę się do niej zbliżyć i gdyby mi się udało i chciała się ze mną zejść to nie ma reguł, zasad, jak zwał tak zwał innych dla mnie i innych dla niej. Jeśli mi to obieca wtedy będę bardzo szczęśliwy, jeśli nie to nie dam jej satysfakcji z tego, że się wyszalała i wróciła do ciepłego gniazdka jakie ze mną miała (i nie rzucam słów na wiatr, wszyscy dookoła mi mówią że Ex miała ze mną bardzo dobrze). Ja będę mógł cierpieć tak jak i teraz ale ona będzie żyła z myślą, że straciła osobę, która kocha ją jak nikt inny.

Szczerze to nadal uważam, że to ja bardziej ucierpiałem na tym rozstaniu i podczas gdy się kłóciliśmy. Myślę, że w tych kłótniach to ja miałem rację bo ja broniłem się faktami, twardymi dowodami, a ona na każde moje pytanie odpowiadała tą samą słabą śpiewką. A mimo to schowałem dumę do kieszeni, bo wiem że nie zawsze tak było, wiem że ona potrafi być czuła i kochająca, i dlatego za nią tęsknię i chciałbym się z nią zejść

10 Ostatnio edytowany przez starlet007 (2015-04-22 11:37:50)

Odp: Rozstanie po 6-ciu latach...

Zaborcza, niesprawiedliwa, ksiezniczkowata. Tak ja widzę, przykro mi. Ale każdemu według potrzeb :-) Mam alergie na olewanie, że mną by nikt tak długo nie pograI. Nie żebym była jakoś chorobliwie dumna,  tylko nie wierzę w taką miłość z przerwami.
I też przyszło mi do głowy, że wróci, jak się wyszaleje. Pytanie tylko, kiedy to nastąpi i jak wielkie to szaleństwo (i być może doświadczenie)  będzie? 
Jesteś zaślepiony i uzależniony. Na tym forum jest kilka takich historii, że mężczyźni są w stanie wybaczyć kobietom wielkie świństwa. Poczytaj, może ocena zachowania mężczyzny w podobnej sytuacji odmieni Ci  podejście. Albo zapytaj przyjaciół. Oni obiektywnie ocenia, czy ich zdaniem  to właściwa dla Ciebie kobieta i materiał na partnerkę życiową. Można nie traktować tego jako głos decydujący, ale jeśli są życzliwi i niezaangazowani, widzą to konkretniej.
Czasem dobrze jest kochać mniej, a rozsądniej. Człowiekowi zależy, ale nie za wszelką cenę. Jeśli się lubi siebie,  nie można pozwolić komuś na zranienie, odebranie wolności i pewności siebie. W związku Ci kochający bardziej mają niestety przerąbane  :-)

"Przyciągamy to, czym sami promieniujemy na świat. Trudni ludzie wciąż spotykają inne trudne przypadki, pogodni natomiast cieszą się stale dobrym towarzystwem, nawet jeżeli go nie szukają".
Lama Ole Nydahl

11 Ostatnio edytowany przez lichotnik (2015-04-22 16:16:43)

Odp: Rozstanie po 6-ciu latach...

Powiem ci wprost: Zła kobieta to była..

12 Ostatnio edytowany przez Black000 (2015-04-22 14:41:35)

Odp: Rozstanie po 6-ciu latach...

Romantyk powiem Ci, że nie jesteś sam.
Ja miesiąc temu rozstałem się po 3 latach cudownego związku z cudowną kobietą.
Powód rozstania " nie wiem czy Cię Kocham ", "nie jestem tego pewna"
W tamtym tygodniu dowiedziałem się, że spotkała się niby przypadkowo już tydzień po naszym rozstaniu z pewnym koleżką.
Ostatnio kiedy byłem na imprezie oni znów przypadkowo w swoim otoczeniu. Piwko, trzymanie za bok itd.

Zastanawia mnie tylko jedno....Dlaczego utrzymuje kontakt z kolesiem, o którym doskonale wie, że wykorzystuje laski ( po prostu typ "ruchacza") i dobija się do kolejnej.
Tym bardziej, że on dobierał się do niej na kilka miesięcy nim my zaczęliśmy chodzić i wtedy też chciał tylko jednego. Ten koleś już 4 lata temu powinien skończyć studia. Jest typem imprezowicza,hipstera i hedonisty. Posiada wszystkie cechy, które brzydzą mnie u nas jako mężczyzn, a pomimo tego ktoś rezygnuje ze związku dla takiego osobnika....

Powiem Ci, odpuść ze swoją. Musimy być silni i pójść swoją drogą. Nie zdziw się, że w Twoim przypadku też jest osoba 3 tylko jeszcze nie jesteś tego świadomy. Ale na całe szczęście wszystko wychodzi po czasie.

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozstanie po 6-ciu latach...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018