netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Nie potrzebuję faceta- wbijcie mi to do głowy

11 odpowiedzi2 547 wyświetleńzałożony przez emila22, 21.04.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nie potrzebuję faceta- wbijcie mi to do głowy

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

1

Temat: Nie potrzebuję faceta- wbijcie mi to do głowy

SKRÓT DLA TYCH, KTÓRYM SIĘ CZYTAĆ NIE CHCE:

Był chłopak, rzucił mnie, bo zachowywałam się wg niego jak księżna, on też nie był fair w stosunku do mnie, ale cudownie się nam rozmawiało i uprawiało seks. Powiedział, że może odezwie się w ciągu 3 miesięcy do mnie w kontekście dalszego randkowania. Czy czekać na niego? Czy warto? Zawsze, gdy kończy się związek spada mi kamień z serca, bo moje związki nigdy nie były udane, ALE chcę założyć rodzinę i wydawało mi się, ze on po dotarciu się mógłby być tym jedynym.

DŁUŻSZA WERSJA DLA AMBITNYCH:

Miesiąc temu rzucił mnie chłopak. Sama zastanawiałam się, czy go nie zostawić, bo zaczynał mega działać mi na nerwy. Postanowiłam, że z nim nie zerwę, bo rzeczy, które mnie wkurzały były do przepracowania, a chłopak naprawdę mi się podobał, świetnie się z nim rozumiałam, normalnie jedna dusza w dwóch ciałach.
Jednak on zerwał. Nie miał skrupułów. To był człowiek bardzo leniwy i próbujący mnie wytresować jak pieska, a z drugiej strony ja byłam taka sama. Ale on uznał, że mojego "księżniczkowania" nie zniesie (księżniczkowanie- chciałam, żeby mnie od siebie odwoził, z czym miał zawsze wielki problem; wolał, żebym wróciła tak, jak przyjechałam- pociągiem/ autobusem niezależnie od pory dnia; postawa roszczeniowa pt. facet płaci za wszystkie randki).
On natomiast miał ogromne problemy z byciem fair. Niby mówił głośno i pięknie o swoich uczuciach, ale jego czyny się z tym kłóciły. Zablokował mi wgląd w jego listę znajomych na fb, pisał z jakąś dziewczyną, miał aktywne konto na portalu randkowym, ale nie miał tam foto, skrupulatnie pilnował, bym nie zostawiła śladu swojej obecności w jego pokoju, nie potrafił mi powiedzieć, że chciałby, żebym ja też płaciła na randkach, nie dotrzymywał słowa (mówił, że mnie odwiezie, a potem zawsze znajdywał wymówkę dobrą albo słabą; raz mnie wystawił).
Kiedy zerwał prosiłam go, by się jeszcze namyślił. Stwierdził, że jeżeli w ciągu 3 miesięcy się nie odezwie, to znaczy, że nie chce więcej ze mną randkować i nie przebolał jeszcze tej mojej zbrodni jaką jest "postawa roszczeniowa".
Czy warto czekać na jego łaskawy znak? Czy mi on wgl jest potrzebny do życia? Przypominam, że naprawdę NIGDY w życiu nie rozmawiało mi się z nikim tak dobrze jak z nim i dopełniamy się w seksie. Koleżanki zgodnie twierdzą, ze ilekroć kończę związek lub po prostu jestem sama, rozkwitam i promienieję, jestem weselsza. No tak, każdy facet najpóźniej po 4 mies. randek zaczynał zatruwać mi życie (przestawał się starać, próbował mnie zmienić na siłę i w absurdalnych rzeczach, np. ubiór, makijaż, jadłospis).
Ale ja potrzebuję stabilizacji, bezpieczeństwa, dziecka, ciepłego domu, tyle że nigdy tego nie doświadczam od swoich (byłych) partnerów, bo żaden z nich nie myśli poważnie o życiu, jedynie ten ostatni, który ze mną zerwał, bo byłam ksieżniczką. On chciał dzieci, nie teraz, ale zawsze to już jakiś wstęp, był romantyczny i szukał kobiety na zawsze.

Czy mi oni są potrzebni? Czy mam czekać na niego? Pewnie dał mi złudną nadzieję, zebym mniej cierpiała? Co mi radzicie?

2

Odp: Nie potrzebuję faceta- wbijcie mi to do głowy

Nigdy nie czekaj na "łaskawy znak", bo to bardzo źle wróży dla waszego ewentualnego przyszłego związku. Albo oboje chcecie być ze sobą, albo nie. Taka łaskawość jednej strony wyklucza to, co w związku jest bardzo ważne: partnerstwo, zaufanie, poczucie, że się jest kochaną. "Wyjęczane" związki i tak się kończą - wcześniej czy później.

Skup się na sobie. Bo z Twojej opowieści wynika, że też swój wkład w rozpad związku miałaś. Dlaczego pakujesz się w związki, w których druga strona jest średnio zainteresowana poważną relacją?

3

Odp: Nie potrzebuję faceta- wbijcie mi to do głowy

Hey.

"Wbijam Ci do głowy"dużym dmuchanym młotkiem słowa: "Nie czekaj na niego!Wybijam Ci Go z głowy!Czekaj na wartościowego Faceta!"

4

Odp: Nie potrzebuję faceta- wbijcie mi to do głowy
Krejzolka82 napisał/a:

Hey.

"Wbijam Ci do głowy"dużym dmuchanym młotkiem słowa: "Nie czekaj na niego!Wybijam Ci Go z głowy!Czekaj na wartościowego Faceta!"

Hahaha Dzięki. big_smile

5

Odp: Nie potrzebuję faceta- wbijcie mi to do głowy
vinnga napisał/a:

Nigdy nie czekaj na "łaskawy znak", bo to bardzo źle wróży dla waszego ewentualnego przyszłego związku. Albo oboje chcecie być ze sobą, albo nie. Taka łaskawość jednej strony wyklucza to, co w związku jest bardzo ważne: partnerstwo, zaufanie, poczucie, że się jest kochaną. "Wyjęczane" związki i tak się kończą - wcześniej czy później.

Skup się na sobie. Bo z Twojej opowieści wynika, że też swój wkład w rozpad związku miałaś. Dlaczego pakujesz się w związki, w których druga strona jest średnio zainteresowana poważną relacją?

A jeśli się odezwie to jak zareagować? Mam go w ogóle już totalnie przekreślić czy okazać, że mi zwisa i powiewa czy do sb wrócimy, ale spotkać się z nim jeśli zaproponuje?

Tak, miałam swój wkład i skupiłam się właśnie teraz na sobie. Przede wszystkim popracowałam nad zmianą myślenia o tym jak ma wyglądać relacja damsko-męska itp. Zajęłam się też pracą, studiami, rozwijaniem pasji i kontaktów z nowymi znajomymi.

6

Odp: Nie potrzebuję faceta- wbijcie mi to do głowy

Czy to mezczyzna czy kobieta, jesli zachowuje sie w obec nas nie fair to nie warto na nia czekac. Stracisz tylko swoj cenny czas i tyle... a moze tak naprawde poznasz kogos dla kogo jestes wieciej warta...

7

Odp: Nie potrzebuję faceta- wbijcie mi to do głowy

Jeśli się odezwie to przeanalizujesz swoje uczucia i chęci w tamtym czasie i podejmiesz decyzję. Zresztą jest jeszcze kwestia: JAK on się odezwie. Przecież może Ci coś rzucić od niechcenia, że: "możemy się czasem pospotykać", a może wyskoczyć z rzewnymi tekstami jak to on wszystko przemyślał i żyć bez Ciebie nie może.
Jeśli będziesz wiedziała czego Ty chcesz od życia i związku to będziesz umiała się odpowiednio zachować.

8

Odp: Nie potrzebuję faceta- wbijcie mi to do głowy
emila22 napisał/a:

(...) Przede wszystkim popracowałam nad zmianą myślenia o tym jak ma wyglądać relacja damsko-męska itp. Zajęłam się też pracą, studiami, rozwijaniem pasji i kontaktów z nowymi znajomymi.

Popracowałaś nad zmianą myślenia? I mimo tego zastanawiasz się nad powrotem owego łaskawcy? I mimo tego nie wiesz, jakiej odpowiedzi udzielić, gdyby zechciał do Ciebie wrócić?

Jeśli zmieniłaś swe myślenie, to jakie wyciągnęłaś wnioski na przyszłość?

9

Odp: Nie potrzebuję faceta- wbijcie mi to do głowy
Wielokropek napisał/a:
emila22 napisał/a:

(...) Przede wszystkim popracowałam nad zmianą myślenia o tym jak ma wyglądać relacja damsko-męska itp. Zajęłam się też pracą, studiami, rozwijaniem pasji i kontaktów z nowymi znajomymi.

Popracowałaś nad zmianą myślenia? I mimo tego zastanawiasz się nad powrotem owego łaskawcy? I mimo tego nie wiesz, jakiej odpowiedzi udzielić, gdyby zechciał do Ciebie wrócić?

Jeśli zmieniłaś swe myślenie, to jakie wyciągnęłaś wnioski na przyszłość?

Chodziło mi o tę roszczeniową postawę i o walkę o dominację. Nie wiem, czy to możliwe, by żyć w partnerstwie bez zaznaczania swoich pozycji, bo gdy pytam koleżanek w wieloletnich, powaznych związkach (nażeczeństwo/ małżeństwo/ konkubinat z dziećmi) to wybuchają śmiechem i twierdzą, że facet zawsze powinien znać swoje miejsce, że zawsze ktoś musi dominować, ale chciałabym spróbować z równomiernym rozkładaniem sił.
Zawsze gdy walczę o dominację w związku, to kończy się rozstaniem, bo facet chce mnie sobie podporządkować- zabraniać i nakazywać, a ja chcę tylko, żeby się dla mnie starał (nie zmieniam jego ubioru- widziały gały co brały, nawyków żywieniowych, rozkładu dnia), a gdy tego nie robił, stosowałam chłodnik. Postanowiłam płacić za siebie i mówić głośno o tym, że coś mi się nie podoba, a do tego być konsekwentna i nie dawać się wykorzystywać ani nie zmieniać niczego w sobie, jeżeli też nie uznam, że jest mi to potrzebne. Za bardzo im się dawałam, a w zamian otrzymywałam za mało.

Zastanawiam się nad jego powrotem, bo naprawdę nigdy nie rozmawiało mi się z nikim tak dobrze, nigdy nie spotkałam kogoś, kto też myślał o dzieciach, ani kogoś, kto miał identyczne upodobania łóżkowe. On ma to wszystko. "Zastanawiam się", a nie "jestem zdecydowana", bo mimo oczywistych zalet ma on też miażdżące wady, np. nie pozwalał mi sobie zaufać, ale nie mam dowodów jednoznacznie świadczących o tym, ze kręcił też z kimś innym, więc nie uznaję tego za wystarczający powód do przekreślenia go.


Macie rację, że wszystko zależy od tego w jaki sposób się odezwie. Mi uwłacza fakt, ze kazał na siebie czekać, ale zastanawiam się, czy to poniżenie nie jest warte zachodu. Chciałam, żebyście mi powiedziały, że nie jest, bo w głębi duszy wiem, ze duma jest ważniejsza niż jakiś tam facet, ale to jest TEN facet.

10

Odp: Nie potrzebuję faceta- wbijcie mi to do głowy
emila22 napisał/a:
Wielokropek napisał/a:
emila22 napisał/a:

(...) Przede wszystkim popracowałam nad zmianą myślenia o tym jak ma wyglądać relacja damsko-męska itp. Zajęłam się też pracą, studiami, rozwijaniem pasji i kontaktów z nowymi znajomymi.

Popracowałaś nad zmianą myślenia? I mimo tego zastanawiasz się nad powrotem owego łaskawcy? I mimo tego nie wiesz, jakiej odpowiedzi udzielić, gdyby zechciał do Ciebie wrócić?

Jeśli zmieniłaś swe myślenie, to jakie wyciągnęłaś wnioski na przyszłość?

Chodziło mi o tę roszczeniową postawę i o walkę o dominację. Nie wiem, czy to możliwe, by żyć w partnerstwie bez zaznaczania swoich pozycji, bo gdy pytam koleżanek w wieloletnich, powaznych związkach (nażeczeństwo/ małżeństwo/ konkubinat z dziećmi) to wybuchają śmiechem i twierdzą, że facet zawsze powinien znać swoje miejsce, że zawsze ktoś musi dominować, ale chciałabym spróbować z równomiernym rozkładaniem sił.
Zawsze gdy walczę o dominację w związku, to kończy się rozstaniem, bo facet chce mnie sobie podporządkować- zabraniać i nakazywać, a ja chcę tylko, żeby się dla mnie starał (nie zmieniam jego ubioru- widziały gały co brały, nawyków żywieniowych, rozkładu dnia), a gdy tego nie robił, stosowałam chłodnik. Postanowiłam płacić za siebie i mówić głośno o tym, że coś mi się nie podoba, a do tego być konsekwentna i nie dawać się wykorzystywać ani nie zmieniać niczego w sobie, jeżeli też nie uznam, że jest mi to potrzebne. Za bardzo im się dawałam, a w zamian otrzymywałam za mało.

Zastanawiam się nad jego powrotem, bo naprawdę nigdy nie rozmawiało mi się z nikim tak dobrze, nigdy nie spotkałam kogoś, kto też myślał o dzieciach, ani kogoś, kto miał identyczne upodobania łóżkowe. On ma to wszystko. "Zastanawiam się", a nie "jestem zdecydowana", bo mimo oczywistych zalet ma on też miażdżące wady, np. nie pozwalał mi sobie zaufać, ale nie mam dowodów jednoznacznie świadczących o tym, ze kręcił też z kimś innym, więc nie uznaję tego za wystarczający powód do przekreślenia go.


Macie rację, że wszystko zależy od tego w jaki sposób się odezwie. Mi uwłacza fakt, ze kazał na siebie czekać, ale zastanawiam się, czy to poniżenie nie jest warte zachodu. Chciałam, żebyście mi powiedziały, że nie jest, bo w głębi duszy wiem, ze duma jest ważniejsza niż jakiś tam facet, ale to jest TEN facet.

Tu nie chodzi o dumę, czy jej niedostatek.
Chodzi o graniczące z pewnością przekonanie, że nikt, kto poważnie traktuje innego człowieka i niby czuje coś do tej osoby, nie pozwoliłby sobie na taką zagrywkę.
I nie ma to nic wspólnego z rzekomą intencją osłodzenia goryczy bycia porzuconą.
Zacznij nowe życie i nie oglądaj się na takiego gnojka.

11 Ostatnio edytowany przez kareninka (2015-04-21 16:51:28)

Odp: Nie potrzebuję faceta- wbijcie mi to do głowy

Zapomnij o nim. Nie napisze do Ciebie. Tacy faceci tylko tak mówią, a prawda jest inna- chcą się Ciebie pozbyć z życia. Historia jak moja. Dobra, fajnie się gadało, seks też był ok, ale na prawdę chcesz całe życie dostosowywać się do faceta? Żyć ze świadomością, że zrobił Ci łaskę, że się odezwał?

12

Odp: Nie potrzebuję faceta- wbijcie mi to do głowy

tego kwiatu pół światu

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nie potrzebuję faceta- wbijcie mi to do głowy

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026