netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

"Zdrada" finansowa . Kłamstwa i brak zaradności męża . Co dalej ?

5 odpowiedzi3 361 wyświetleńzałożony przez Pandemonium_, 17.04.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » "Zdrada" finansowa . Kłamstwa i brak zaradności męża . Co dalej ?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 ]

1

Temat: "Zdrada" finansowa . Kłamstwa i brak zaradności męża . Co dalej ?

Witam Wszystkich serdecznie .

Na forum jestem nowa , aczkolwiek od jakiegoś czasu szukam wątków podobnych do mojej sytuacji .
Mam 28 lat , jestem z mężem od 12 lat , 6 lat po ślubie , mamy prawie 6 letnią córeczkę .
Tak w ogólnym skrócie : po 6 latach związku zdecydowaliśmy się na powiększenie rodziny , mieszkaliśmy już jakiś czas przed ciążą ze sobą , byliśmy pewni że chcemy być razem . Ja bardzo pragnęłam dziecka , mąż również , natomiast cała "inicjatywa " wyszła ode mnie . Byłam wtedy na drugim roku studiów dziennych , byłam pewna że wszystko pozaliczam i dotrwam do licencjata . Wiadomo swoje życzenia to jedno , życie to drugie . Zaszłam ciąże bardzo szybko bo już w drugim cyklu starania . Od początku ciąży nie było lekko , radość i szczęście mieszały się z niepokojem i prawie codziennym bólem brzucha oraz kręgosłupa . Dojazdy na uczelnie , wykłady , okienka oraz praktyki w szkołach były coraz bardziej męczące . W końcu na kolejnej wizycie moja pani ginekolog orzekła że ciąża jest zagrożona , mam brać leki na podtrzymanie ciąży i zadbać o indywidualny tok nauczania a jeszcze lepiej wnioskować o dziekankę . Wiadomo że córa była na pierwszym miejscu i postarałam się o urlop dziekański z nadzieją że jeszcze kiedyś wrócę i dokończę studia . W lipcu urodziła się nam śliczna ,zdrowa i wyczekiwana córeczka . Byliśmy szczęśliwi , chociaż wiadomo bywało ciężko . Kolki , ulewania , problem z karmieniem piersią (mimo naszych wielu starań ) , w końcu przejście na mleko modyfikowane ( i mój pierwszy poważniejszy dołek , bo jak to ja matka nie mogę karmić piersią ? ) chociaż jedno z lepszych na rynku i podawane z czułością , nie zagłuszyło niepotrzebnych wyrzutów sumienia . Młoda od samego początku była zadbana , miała wszystko od potrzebnych emolientów (skóra atopowa ) , po witaminy , zabawki a przede wszystkim miłość rodziców i naszej rodziny . Mijały miesiące , ja byłam z Nią w domu , taka była nasza decyzja , żadnych złobków , do 3 r.ż. będzie ze mną . Przyznam szczerze że ja zaczęłam się czuć źle psychicznie coraz bardziej , z osoby aktywnej i towarzyskiej , stałam się matką "polką -kwoką" . Rzadko wychodziłam , choć mąż nigdy nie oponował z tego tytułu , jest dobrym ojcem , ale wiele razy zadania które miał powierzone , nie zostały wykonane . A to zapomniał podać Małej syropu , a to nie umył ząbków , a to znów co innego . Myślę sobię , ok , szczegóły , nie mogę narzekać na nic więcej . Z czasem coraz więcej spraw zawala , coraz to bardziej odpuszcza jak trzeba zrobić typowo męskie rzeczy w domu , zapomina o opłatach , zapomina o podstawowych rzeczach , tłumaczy się tym że wiecznie nie pamięta . Coraz więcej obowiązków spada na mnie , od rachunków , po rzeczy związane z mieszkaniem , każdą decyzje muszę podejmować sama , bo On wiecznie nie wie co będzie lepsze itd . Zaczynam się czuć jak Żona i Mąż w jednym . Wpadam w nerwicę , wielu rzeczy zaczynam się obawiać , oprócz opieki nad dzieckiem które jest dla mnie wszystkim i przy którym zdaję sobie sprawę że nie zależnie od tego jak się czuję , Mloda ma być zadbana , i czuć się bezpiecznie . Wyrzucam sobie że nie zawsze jest obiad , nie zawsze jest posprzątane jak się należy , jedynie jako matka oprócz tego że Młoda jest nadmiernie chroniona przeze mnie , nie mam sobie nic do zarzucenia . Zaczynam chodzić na spotkania z psychologiem , zaczynam mieć coraz większą świadomość , że jestem zdrowa fizycznie i wiele z moich lęków jest po prostu głupich . Rezygnuję po 3 sesji , kiedy pani psycholog pyta tylko czy oddycham w domu relaksacyjnie i to by było na tyle . Po dwóch latach zlotów i upadków , nastepuje u mnie zmiana , przeprowadzamy się do innego mieszkania ( wynajmowane ) , ja dostaję staż w przychodni , Młodą ze stresem i obawą puszczamy do prywatnego przedszkola i zaczynam odżywać . Dom właściwie zawsze błyszczy czystością , jest prawie zawsze obiad , ja mam coraz częściej o wiele lepszy humor , zaczynam stawać na nogi , staram się być znów nie zależna od męża i jego wypłaty , chce znów zacząć się realizować . Mija  jakiś czas , córka trafia do przedszkola publicznego , ja zmieniam pracę , jestem zadowolona , nie mam już napadów lękowych , dużo w to wsadziłam pracy , ale jest dobrze . Któregoś dnia mój mąż oznajmia mi że chce kartę kredytową ! Ja oczywiście się nie zgadzam , tym bardziej że znam go na tyle i wiem że nie będzie spłacal rat w terminie , będzie zapominał , więc mówię kategorycznie NIE ! I się zaczyna ... Poszedł do sklepu , po drodze odwiedził bank , wziął kartę i dopiero mnie o tym poinformował po fakcie . Pytam co jakiś czas co robi z tą kartą czy jeśli wyciąga to spłaca w terminie , On mówi że oczywiście , wszystko jest ok . Jakoś w grudniu , przez przypadek zobaczyłam list z banku o zadłużeniu prawie na 4 tyś zł . Zaczyna się piekło , zaczyna kłamać , obiecywać że sprawę załatwi , idziemy razem do banku , ja czuję się upokorzona , inwigiluję własnego męża z panią przy okienku , wstyd mi że nic o tym zadłużeniu nie wiedziałam . Jak zwykle to ja stoję na glowie , pożyczam kasę na spłatę , reszte On ma zarobić w dodatkowej pracy ... Chociaż mąż miał tą kasę pożyczoną załatwić , nie spieszy mu się do tego i tak lecą kolejne odsetki , kolejne "tylko" wg. niego 400 zł . Coraz bardziej zaczyna kłamać od błahych spraw po coraz poważniejsze , zataja a to mandaty , a to zakup fajek , wiecznie słyszę że bał się przyznać i nie chciał mnie denerwować , więc po raz kolejny tłumaczę jak dziecku że wolę znać najgorszą prawdę a i tak jak się dowiem to bedzie o wiele gorzej , bo znów mnie okłamał . I tak znów mnie uprosił żebym z nim została , mijają kolejne miesiące , w domu sie wiele rzeczy sypie , trzeba zrobić instalację nową , położyć tapety , zadbać o przedpokój i wiele innych rzeczy . Pokój Młodej (wrociliśmy  na inne mieszkanie) maluję prawie 3...miesiące ;/ . Zaprowadzam Go jak male dziecko do internisty , proszę o zrobienie podstawowcyh badań , sprawdzenie żelaza , tarczycy i skontrolowania ciśnienia które już wiele razy miał podwyższone , lekarka oczywiście rozmawia głównie ze mną a bo on albo nie wie , albo bedzie robił tak dalej , i w ogóle to po co mu leki . Po badaniach okazuję się że ma anemie z niedoboru żelaza , jest wiecznie zmęczony , nic mu się nie chce , najlepiej by siedział w domu . Robi mi się nie dobrze kiedy to znów słyszę . Zwalam wszystko na anemię , pilnuję ! żeby brał leki ,biore coraz to więcej na siebie , od wyboru wyjścia gdzieś razem , wyjazdu , opłat , opieki nad Małą , decyzjami do jakiej szkoły pójdzie , co trzeba załatwić u lekarza , jakie zrobić zakupy , co zrobić w domu ... Czuję się jakbym była sama , a przecież mam męża . I teraz nie dawno kolejny policzek . Znów przez przypadek kolejne awizo o nie zapłaconych odsetkach , o odnowieniu karty kredytowej o zadłużeniu na prawię 2 tyś . Szok , bezradność , upokorzenie , po prostu leże . Pytam , słyszę znów to samo że nie chciał , że przeprasza , że  jest głupi itd . Ja się jego pytam jak po takiej nauczce , mógł zrobić to samo . Widać mógł . Kolejne kłamstwo wychodzi na dniach , pytam czy kupił sobie fajki , bo znalazłam w jego kutrce sądząc że to moja , a on mnie w żywe oczy kłamie że nic nie kupił . I tak mogę wymieniać bez przerwy . I teraz najważniejsze , bardzo Go kocham , to jest ogólnie dobry człowiek , fajny ojciec , dobrze spisuje się w pracy , jako mąż spełnia się bardzo średnio . Ale chce z nim być mimo wszystko , tylko czasem nie mam na to siły zwyczajnie , nie wiem co dalej robić , nie mogę życ wiecznie z chłopcem , nie mam poczucia bezpieczeństwa , że już nie wspomnę , kiedy gdzieś sam mnie od siebie zabrał . Może ktoś z Was ma analogiczną sytuację do mojej ? Nie zależnie od płci oczywiście . Co wybrać ? Rozdzielność majątkową czy zupełnie co innego ? Rozwodu nie chce , chociaż myślałam o separacji kiedyś . Nie moge żyć wiecznie w strachu , co znów zawali , co wykombinuję , czego nie zrobi . Chce żeby nie było mu wiele rzeczy obojetnych ,żebysmy oboje podejmowali decyzję , żeby mnie nie okłamywał , tym bardziej że staram sie jak tylko mogę , by wszystko było załatwione . Szczerze mówiąc nie pamiętam kiedy bym coś zawaliła sama .
Przepraszam za tak długi post , ale ciężko zmieścić 12 lat naszego wspólnego życia , w małym poście . Chociaż i tak o wielu sprawach jeszcze nie napisałam .

2

Odp: "Zdrada" finansowa . Kłamstwa i brak zaradności męża . Co dalej ?

Jeśli nie chcesz odchodzić od męża, to pomyśl nad ustanowieniem rozdzielności majątkowej.
Możesz to zrobić nawet z wsteczną datą.
W ten sposób ustrzeżesz się choć przed tym, że finansowo będziesz odpowiadać za jego zobowiązania i lekkomyślność.
Emocjonalnie i uczuciowo - już odpowiadasz.

W ten sposób jeśli dojdzie do jakiejkolwiek windykacji, komornika, ściągania nakazów zapłaty itp - nie będziesz musiała dziecku i sobie od ust odejmować, żeby spłacić jego długi.
Dodatkowo oddzielne konta i on przelewa na Twoje konto uzgodnioną kwotę na opłaty, rachunki, utrzymanie.
Ty przejmujesz na siebie regulowanie wszystkich Waszych zobowiązań.

Myślę, że tak można na początek zaleczyć problem.
Niestety, tylko zaleczyć.

3

Odp: "Zdrada" finansowa . Kłamstwa i brak zaradności męża . Co dalej ?

A moje pytanie brzmi na co wydał całą tą kwotę ?
Proponuje skierować małżonka na terapie uzależnień zakupoholizm mi się
tu kłania.

4 Ostatnio edytowany przez zbyt.zaradny (2015-04-18 07:54:56)

Odp: "Zdrada" finansowa . Kłamstwa i brak zaradności męża . Co dalej ?

Ja odnosze wrazenie ze Ty swojego faceta stlamsilas totalnie, dlatego Ci boi sie cokolwiek powiedziec.
Jak ktos za kazdym razem jak popelni blad, lub zrobi cos po swojemu, dostaje calodzienne kazanie albo wyrzuty to po kilku latach takiego traktowania nie chce sie juz robic czegokolwiek, bo po co ryzykowac.
Jak zrozumialem to nawet fajek nie moze sobie kupic bez awantury z Twojej strony?

Piszesz ze nic nie zawalilas, a studia? a Twoja terapia? Sobie nie masz nic do zarzucenia?

Piszesz wciaz: Mloda, Mloda, Mloda....
Wasze malzenstwo tez postawilas na drugim miejscu...

Ciekawy jestem co powiedzialby Twoj maz tutaj. Moze zapros go do tego watku, niech sie wypowie.

5

Odp: "Zdrada" finansowa . Kłamstwa i brak zaradności męża . Co dalej ?

Przestań być jego  mamusią.
Nawet fajek pilnujesz żeby nie palił?
Pieluchę też mu zmieniasz?

6

Odp: "Zdrada" finansowa . Kłamstwa i brak zaradności męża . Co dalej ?

Stłamsiłaś gościa, nie dziwne że ma deprechę.

Posty [ 6 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » "Zdrada" finansowa . Kłamstwa i brak zaradności męża . Co dalej ?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026