Zapewne nie jestem jedyną, która z początku odkładała w czasie odchudzanie, a to się nie chce, a to coś innego itp, ale w końcu się spięłam i postanowiłam, że pora coś zmienić. Nadwagi nie miałam nigdy, większych kompleksów również, ale doszłam do wniosku, że mogę wyglądać jeszcze lepiej, dziś jestem o 8 kg lżejsza i czuję się bardziej zadowolona, a z moich 52 kg jestem dumna.
Na zainteresowanie przez Panów narzekać nie mogłam nigdy, na co i tak w sumie nie zwracałam większej uwagi, ale teraz grono adoratorów wzrosło, lubię jak na mnie patrzą mijając mnie na ulicy. ![]()
A więc moja przygoda wyglądała tak:
Od kiedy pamiętam byłam uzależniona od czekolady, potrafiłam ją zjadać codziennie i to nie po paseczku.. Jeśli chodzi o inne posiłki zjeść lubiłam zawsze dobrze, ale przy tym zdrowo, osobiście za mięsem nie przepadam i spożywam je sporadycznie, ale oczywiście musi być chude, najlepiej to pierś z kurczaka bądź indyka. Podjęłam się wyzwania detoksu od czekolady i naprawdę wyglądało to jak odwyk, miałam chyba wszystkie dolegliwości związane z odstawieniem, bo organizm się domagał, odczucia podobne jak w trakcie rzucania palenia, zresztą chyba jak też każdej innej używki. Przez dwa miesiące nie zjadłam ani kawałka czekolady, batonów czy innych słodyczy, wytrwałam, efekty było widać szybko, kilogramy uciekały jeden za drugim co oczywiście cieszyło moje oko. Gdy ludzie pytają mnie jakie do tego stosowałam ćwiczenia to kiedy odpowiadam, że ŻADNE są bardzo zdziwieni, tak jak i ja sama, moja przemiana materii zazwyczaj była leniwa. Niektóre dni były ciężkie, gdyż organizm czasem buntował się nadzwyczaj nadmiernie. Próby podjęłam się jakoś koniec sierpnia, początek września a w listopadzie ważyłam już tyle ile chciałam. Ilość zatrzymanej wody w moim organizmie spadła chyba do poziomu odpowiedniego, innym faktem który mnie bardzo ucieszył było to, że mój cellulit (mimo, że nie był wielkim i za bardzo widocznym problemem) można powiedzieć zniknął całkowicie. Po takim czasie nie jedzenia słodyczy zrobiłam eksperyment na Góralku czekoladowym (niegdyś jeden z moich ulubionych wafelków) po dokładnie trzech nie za dużych gryzach zaczęło mnie mdlić i nie miałam potrzeby jedzenia więcej, dziś pozwalam sobie na małe romanse z czekoladą, lecz tylko od czasu do czasu.
Po moim schudnięciu pojawiło się jednak kilka problemów, większa ilość rzeczy w szafie stała się na mnie za duża chyba o co najmniej 2 rozmiary, tak więc musiałam tam przeprowadzić totalną rewolucję. Mam również kłopot w dopasowaniu ubrań na siebie, rozm. S potrafi być na mnie za duży, jest tak nawet co do spodni (a pupci mam troszkę więcej
) zazwyczaj za luźne w pasie, jak nie podczas przymierzania to od razu po pierwszym praniu, irytują mnie czasem te sprawy, ale z drugiej strony jestem zadowolona z tego jak obecnie wyglądam. Zawsze byłam pewna siebie, ale po stracie tych 8 kg moja pewność siebie zrobiła się jeszcze większa.
Kobieca, seksowna, zgrabna i kształtna sylwetka, tak tego chciałam. ![]()
1 2015-04-12 05:43:43 Ostatnio edytowany przez Oliwia8gp (2015-04-12 05:46:24)
Podobne tematy
Czekoladę gorzką np 90% czy mleczną? Bo jednak ta druga to nie ma wiele wspólnego z tą pierwszą. A prawdziwej gorzkiej czekolady np z skórką pomarańczy nie ma co sobie odmawiać, świetnie poprawia humor:)
Czekoladę gorzką np 90% czy mleczną? Bo jednak ta druga to nie ma wiele wspólnego z tą pierwszą. A prawdziwej gorzkiej czekolady np z skórką pomarańczy nie ma co sobie odmawiać, świetnie poprawia humor:)
Chodzi o mleczną, najlepiej jak była z całymi orzechami.
Gorzkiej nie lubię za bardzo.