netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Co mi dolega?

4 odpowiedzi1 882 wyświetleniazałożony przez ladyheroine, 09.04.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Co mi dolega?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 5 ]

1

Temat: Co mi dolega?

Witajcie!
Piszę tutaj, bo w życiu realnym nie mam z kim porozmawiać a sama nie daję już sobie rady. Niecałe 2 miesiące temu urodziłam ślicznego, zdrowego synka i od tej pory wszystko w moim życiu się zmieniło, ale zacznę od początku:
Na początku ubiegłego roku poroniłam. Bardzo to z mężem przeżyliśmy, mimo że ciąża była z tzw. wpadki. Psychicznie nie mogłam do siebie dojść a tu się okazało, że znowu jestem w ciąży. Nie nastawiałam się na to pozytywnie, żeby nie przeżywać ewentualnego kolejnego poronienia. Ale ciąża rozwijała się prawidłowo a ja trafiłam do lekarki, która z jednej strony pomagała mi ją utrzymać a z drugiej ciągle straszyła, w efekcie czego każdy dzień i każda noc były koszmarem. Jak zabolał mnie brzuch, to umierałam z rozpaczy, że znowu stracę ciążę, dodatkowo doszły problemy zdrowotne, które - jak się później okazało, nie są czymś wyjątkowym w odmiennym stanie, ale moja pani doktor wciąż straszyła mnie, że w każdej chwili dziecko może umrzeć, nie rosnąć, itd. Każde małe odstępstwo w wynikach badań wywoływało we mnie histerię a lekarka to podkręcała. Ale jakoś przetrwałam tych 9 miesięcy i pod koniec byłam już bardziej wyluzowana. Pani doktor wpadła wtedy na pomysł, żeby położyć mnie wcześniej do szpitala, bo skacze mi ciśnienie. Skakało tylko u niej, ze strachu, że znowu coś wymyśli. Zdecydowała, że z takim ciśnieniem nie ma żartów i że powinnam mieć cc, na które wypisała skierowanie do szpitala, w którym pracowała. W szpitalu okazało się, że to żaden powód do tak poważnej operacji a tak w ogóle to ciśnienie nie jest wcale wysokie, ale mam zostać już do porodu. No i zaczęło się - co dwa dni miałam całodniowe eksperymenty: a to kroplówki z oksytocyną, a to cewniki a to amnioskopie, po których bolał brzuch, leciała krew, ale porodu nie było. Po dwóch tygodniach zlitowali się nade mną (planowałam tego dnia sama się wypisać) i zrobili oczywiście cesarkę. Okropnie przeżyłam ten czas. Ciągle modliłam się, żeby synek się nie udusił, żeby był dotleniony, żeby nie zrobili mu krzywdy. Przepłakałam każdy dzień spędzony w szpitalu a moja pani doktor usunęła się w cień i twierdziła tylko, że tak musi być i lekarze wiedzą, co robią. Na stole operacyjnym dowiedziałam się, że mam patologiczną szyjkę, która i tak by się nie skróciła. Rzecz jasna, nikt wcześniej nie kwapił się, żeby to zbadać a ja przeżywałam każdego dnia męczarnie. Operacja była zbawieniem,urodził się mój cudowny chłopczyk i byłam najszczęśliwsza na świecie, mimo że po porodzie mi go zabrano na kilkanaście godzin (miał problemy z oddychaniem).
Myślałam, że po powrocie do domu wszystko się zmieni, że będę mogła cieszyć się macierzyństwem, ale... czuję się fatalnie. Nie ma nocy, żeby nie śnił mi się szpital. Budzę się zlana potem albo mam jakieś omamy. Z mężem, którego kocham najbardziej na świecie również przestało mi się układać - ciągle mam do niego pretensje, wywołuję jakieś kłótnie. Nie mam na nic siły, siedzę sama w domu z dzieciątkiem i myślę, że gdyby nie ono, nie chciałoby mi się żyć. Prosiłam męża, żeby przyjechała do mnie mama i mi pomogła, ale on nie chce o tym słyszeć, twierdzi że u niego w pracy koleżanki radziły sobie same i żyją. Czuję się obrzydliwa - w ciąży przytyłam 25 kg (nie przez jedzenie, tylko zbyt duże dawki hormonów) i na razie schudłam tylko 15. Nie mieszczę się w żadne przedciążowe ubranie, w lustrze widzę wstrętnego potwora. Karmię piersią, którego mam ciągle zbyt dużo, w efekcie czego nawet wyjście do sklepu na 15 minut kończy się powrotem z mokrą bluzką, przemoczonym biustonoszem i wkładkami.
Myślałam, że wyjazd na święta pozwoli mi trochę odsapnąć. Najpierw byliśmy u rodziny męża - jeden dzień spędziłam zamknięta z małym w pokoju, mąż z resztą familii siedzieli wesoło w salonie do rana. Kolejnego dnia zjechali się dziadkowie i tam od babci męża usłyszałam (już nie pierwszy raz), że ja jestem od tego żeby służyć jej wnukowi, bo on jest z bogatego domu a ja i moja rodzina to biedaki, więc powinnam wiedzieć gdzie moje miejsce. Mąż i jego rodzice nie zareagowali a wręcz bardzo im to przypasowało. Poczułam się jak śmieć. Myślałam, że po tym ciężkim dla mnie okresie, zasługuję na odrobinę szacunku. Zrobiłam mężowi awanturę, ale on nie widzi problemu. Moi rodzice wstydzą się córki z dzieckiem, więc uważają, że nie powinnam zwracać uwagi na takie złośliwości.
Jestem z tym sama. Nie radzę sobie. Każdy dzień to morze wylanych łez. Czy ja zwariowałam?

2

Odp: Co mi dolega?

Jejku nie zwariowałaś.Przeszłaś naprawdę gehennę ( współczuję lekarki ) i nic dziwnego, że tak się czujesz.Być może to depresja poporodowa.Szkoda, że mąż nie potrafi cię wesprzeć,a babci jego to już całkiem nie rozumiem. Moja teściowa też coś takiego wyznawała, no ale to teściowa.Dlaczego twoi rodzice wstydzą się córki z dzieckiem?

3 Ostatnio edytowany przez Cleopatra (2015-04-09 18:51:58)

Odp: Co mi dolega?

Jak on jest z bogatego domu , to niech Ci zapewni nianię do pomocy :-)

A tak na serio, ja bym się uparła, żeby zgodził się na obecność Twoj mamy, jeśli czujesz, że to Ci pomoże.
Ponadto, poszukaj dobrego psychoteraputy, bo po tym, co wyczyniała lekarka i lekarze w szpitalu, możesz mieć traumę i ciężko Ci się będzie z nią uporać samej.

4

Odp: Co mi dolega?

Nie ,nie zwariowałaś.Potrzebujesz wsparcia i pomocy a nie masz tego.Ja na twoim miejscu uparłabym się na ten przyjazd mamy.
Nie siedziałabyś ciągle sama i miałabyś trochę odpoczynku.

5

Odp: Co mi dolega?

Wszystko z tobą w porządku, zapewniam cię. Ogrom emocji, hormony, potężne zmiany życiowe jakim było pierwsze poronienie, potem druga niespodziewana ciąża, której przebieg skutecznie spaskudziła lekarka plus opieka nad małym- wszystkie twoje emocje są normalne. To wszystko, co widzimy na obrazkach w gazetach, w filmach, w reklamach- umalowane, roześmiane mamy, które chodzą na szpilkach pchają wózek- to nie jest prawda i normalne życie.
Przede wszystkim, masz świadomość co się z tobą dzieje, a więc mamy połowę sukcesu. Co teraz robić? Bierzesz męża na stronę na spokojną rozmowę i tłumaczysz mu, jak się czujesz. Tłumaczysz, że potrzebujesz opieki bo sobie nie radzisz. Że potrzebujesz rady drugiej kobiety (to wcale nie jest wstyd prosić o pomoc!). Że mama ci potrzebna- przecież mogłaby z wami zamieszkać np na mc, czy dwa? Czy jest to opcja niemożliwa (pytam o warunki mieszkaniowe, a nie nastawienie męża, bo to można zmienić). Może są jakieś koleżanki w okolicy, z którymi możesz porozmawiać?
Co do twojej traumy szpitalnej- chyba fajna rozmowa z terapeutą by się przydała. Nie będzie łatwo zapomnieć o tym co się stało. I na następny raz wybierz sobie poleconego lekarza, wybierz dobrą położną.

Posty [ 5 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Co mi dolega?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026