Hey ! Zastanawiam się nad pewnym faktem. 3 lata temu byłam z chłopakiem, którego znałam ze szkoły, chodziliśmy razem do tej samej klasy. Po skończonej szkole kontakt się urwał i później pewnego dnia spotkaliśmy się na imprezie. No i od tego się zaczęło. Na początku związku było super jak w każdym rozkwitającym się związku. Po kilku miesiącach poznałam jego prawdziwe oblicze to znaczy był strasznie zaborczy, zazdrosny, przez niego straciłam kontakt ze znajomymi, a w dodatku po alkoholu był agresywny (ale mnie nie uderzył) . Każdy weekend spędzałam u niego, na imprezę jak już jechałam to tylko siedziałam i nie bawiłam się. Po 1,5 roku powiedziałam dosyć , koniec tego i z nim zerwałam. Był jakiś tam kontakt, ale starałam się nie odpisywać mu. Po 2 miesiącach poznałam swojego obecnego chłopaka. Trochę trzymałam się na dystans ponieważ nie chciałam być w związku, chciałam trochę wolności. Spotykaliśmy się częściej i częściej.. no i zakochałam się w nim . Mój były chłopak jak się o tym dowiedział to zrobił mi awanturę że szybko znalazłam sobie pocieszenie i w ogólę, ale się tym nie przejmowałam do czasu jak zaczął mi grozić, ale od czego ma się starszych braci
od tamtego czasu był spokój.. Teraz mija już 3 lata , a mój były się odezwał tak jakby nigdy nic się nie stało i mówi mi, że chce się spotkać, że chce naprawić swoje błędy itp. Lecz nie przejmuje się tym. Tylko jest w tym problem, że będzie chciał skłócić mnie z obecnym chłopakiem. Znając go to będzie wszystko robił, aby moje szczęście się popieprzyło . . Jakiś rok temu był z dziewczyną i zrobił jej dziecko , ale wyparł się córeczki i teraz obecnie siedzi w Niemczech.
Jestem cała w nerwach bo nie wiem kiedy ta bomba wybuchnie. Staram się być silną babką, ale czasami się poddaje. Co robić ? Jak się zachować ?
-------------------------------------------
" Trzeba coś stracić by to docenić, aby odzyskać trzeba się zmienić "
1.07.2012 ZAKOCHANA !!!! <3