Mój chłopak pewnego dnia zapytał się mnie otwarcie, czy mógłby iść ze swoją koleżanką na jej studniówkę. Ona go o to poprosiła... Bardzo mnie to zabolało, ja nie byłam na swojej studniówce z nim i myśl, że będzie tańczyć, bawić się, szaleć do rana, pić z inną doprowadza mnie do smutku...
Wiem, że może to dziwne z mojej strony, ale jestem zwyczajnie zazdrosna, nie wiem czy mogę to nazwać zaborczością, ale czuję straszliwy niepokój wobec dziewczyn i jego ,,koleżanek". Jestem na ogół osobą nieufną, w szczególności do dziewczyn.. Już nie raz zostałam zdradzona przez byłych i boję się wręcz panicznie powtórki z rozrywki.
On doskonale o tym wie.
Mój chłopak mówi, że zna się z nią od około 10 lat, potem jeszcze walnął tekstem: ,,ona jest lesbijką i podejrzewam, że boi się iść z dziewczyną, dlatego mnie poprosiła" - a wcale niedawno sam mi mówił, że ona ma chłopaka... (było to przy rozmowie, kiedy zauważyłam na pulpicie jedno z jej zdjęć)... To dlaczego ze swoim chłopakiem nie poszła?
Czuje ogromny niepokój i chciałabym poznać opinię osób ,,z boku". Może ktoś z Was już tak miał, a jeśli nie... Jakbyście to ocenili... Czy to ja przesadzam, czy jednak jest coś na rzeczy i powinnam się tym zainteresować? Jeśli tak, to w jaki sposób powinnam zacząć z nim rozmowę?
Dziękuję wszystkim za odzew i chęć pomocy.
To wiele dla mnie znaczy, tym bardziej, że zżera mnie niepokój już od paru miesięcy...