Witam! Właściwie nie wiem od czego zacząć... Pewnie od mojej niskiej samooceny, przycietnej urody i miłości do toksycznych/ ewentualnie niesonsumowanych związków... Nie jestem głupią, ale w życiu prywatnym jak i w relacjach ze znajomymi radzę sobie słabo. No wiec ostatnio dodałam na fb byłego, z którym nic wyszło i zaproponowałam sie spotkać. Bardzo go kochalam, właściwie zapomniałam o nim tylko na 2 lata. Nie ma w sobie nic specjalnego oprócz złych manier i miłości do piwa, ale, i mam nadzieje, ze mi sie nie wydaje, jednak jest w nim coś, co mnie przyciąga jak magnez. Ale jego widocznie nie. Pisze do niego ja pierwsza, spotkania planuje rownież ja. On jest dość chłodny i nawet ani razu mnie nie pocalowal, wiec czuje sie brzydkim mutantem. I rozumiem, ze właściwie trzeba z tym skończyć, jak nie będę do niego sama pisała, pewnie i tak to sie skończy, ale nie wiem jak. Nikogo teraz nie mam, od kilku miesięcy, wiec jestem tak słaba, ze brnę w to... Mam prace, ćwiczę, ale sie nie udaje podjąć sie z kolan.
Podobne tematy
Witam! Właściwie nie wiem od czego zacząć... Pewnie od mojej niskiej samooceny, przycietnej urody i miłości do toksycznych/ ewentualnie niesonsumowanych związków... Nie jestem głupią, ale w życiu prywatnym jak i w relacjach ze znajomymi radzę sobie słabo. No wiec ostatnio dodałam na fb byłego, z którym nic wyszło i zaproponowałam sie spotkać. Bardzo go kochalam, właściwie zapomniałam o nim tylko na 2 lata. Nie ma w sobie nic specjalnego oprócz złych manier i miłości do piwa, ale, i mam nadzieje, ze mi sie nie wydaje, jednak jest w nim coś, co mnie przyciąga jak magnez. Ale jego widocznie nie. Pisze do niego ja pierwsza, spotkania planuje rownież ja. On jest dość chłodny i nawet ani razu mnie nie pocalowal, wiec czuje sie brzydkim mutantem. I rozumiem, ze właściwie trzeba z tym skończyć, jak nie będę do niego sama pisała, pewnie i tak to sie skończy, ale nie wiem jak. Nikogo teraz nie mam, od kilku miesięcy, wiec jestem tak słaba, ze brnę w to... Mam prace, ćwiczę, ale sie nie udaje podjąć sie z kolan.
Możesz wyjaśnić te trzy szóstki w nicku? Zacznijmy od tego.
3 2015-04-08 15:07:49 Ostatnio edytowany przez Magdalena666 (2015-04-08 15:09:29)
Magdalena666 napisał/a:Witam! Właściwie nie wiem od czego zacząć... Pewnie od mojej niskiej samooceny, przycietnej urody i miłości do toksycznych/ ewentualnie niesonsumowanych związków... Nie jestem głupią, ale w życiu prywatnym jak i w relacjach ze znajomymi radzę sobie słabo. No wiec ostatnio dodałam na fb byłego, z którym nic wyszło i zaproponowałam sie spotkać. Bardzo go kochalam, właściwie zapomniałam o nim tylko na 2 lata. Nie ma w sobie nic specjalnego oprócz złych manier i miłości do piwa, ale, i mam nadzieje, ze mi sie nie wydaje, jednak jest w nim coś, co mnie przyciąga jak magnez. Ale jego widocznie nie. Pisze do niego ja pierwsza, spotkania planuje rownież ja. On jest dość chłodny i nawet ani razu mnie nie pocalowal, wiec czuje sie brzydkim mutantem. I rozumiem, ze właściwie trzeba z tym skończyć, jak nie będę do niego sama pisała, pewnie i tak to sie skończy, ale nie wiem jak. Nikogo teraz nie mam, od kilku miesięcy, wiec jestem tak słaba, ze brnę w to... Mam prace, ćwiczę, ale sie nie udaje podjąć sie z kolan.
Możesz wyjaśnić te trzy szóstki w nicku? Zacznijmy od tego.
nie mam zbyt dużo wyobrazni, żeby wymyślać pseudonim (wszystko już sa zajęte), a 6-i nikt nie lubi. Ale w tym niku nie ma podtekstów.
4 2015-04-08 17:33:24 Ostatnio edytowany przez brokenheart20 (2015-04-08 17:34:50)
jestem po związku, w którym to tylko ja się starałam, ja myślałam nad tym jak spędzimy wszystkie okoliczne święta, co moglibysmy zrobić, gdzie pojechać itd. więc doskonale wiem jak to jest się starać i byc z kim kto zachowuje sie tak chłodno i niczego nie docenia. Skończyłam to - powiedziałam sobie stop. Nie bede z kimś komu wogóle na mnie nie zależy ani z kimś kto nie próbuje zrobić czegokolwiek. Związek polega na byciu razem i na zaangażowaniu obojga a nie tylko jendej strony.. I Tobie radze zrobić to samo, mimo że nie możesz znależć na to sił i jest Ci cięzko, zapomnij o nim bo nie bedziesz z nim szczęsliwa tak jak i ja nie byłam. Wiedziałam że rozstanie będzie wiązało sie z ogromnym bólem i cierpieniem ale wiem że z czasem mi to przejdzie i bede sobie wdzięczna że zakończyłam związek z facetem który się nie stara i jest obojętny. I może też przez dłuższy czas nikogo sobie nie znajdę ale przynajmniej bede żyła ze świadomością że wszystko co najlepsze jeszcze przede mną i nie bede tkwiła w nieszczęśliwym związku.
Rozumiem co czujesz, bo przechodziłam podobną sytuację i uwierz mi - sama sobie fundujesz męczarnię i rozterki. Nie powinnaś w ogóle do niego pisać. Skoro sama napisałaś ' Pisze do niego ja pierwsza, spotkania planuje rownież ja. On jest dość chłodny i nawet ani razu mnie nie pocalowal, wiec czuje sie brzydkim mutantem. ' widocznie doszłaś do wniosku, że mu nie zależy. Po co Ci taki związek? W sumie imitacja związku (imitacja ponieważ starasz się tylko ty). Ten gość ewidentnie ma Cię gdzieś (przykro mi). Nie potrzebny Ci on, możliwe, że teraz wydaje Ci się, że tylko z nim jesteś szczęsliwa itp ale podkreślam WYDAJE Ci się. Nawet jeśli zacząłby cię całować i pisać do Ciebie co z tego? Sama świadomość, że tylko Tobie zależy na waszej bliskości i związku jest hm... jakby to nazwać dołująca i frustrująca. Powinnaś się od niego odciąć i zając się sobą. Może lubisz coś robić? Typu gra w siatkówkę, szachy, karty cokolwiek. Znajdź sobie hobby i zajmuj się nim. Rozwiń swoje pasje, zadbaj o siebie a z czasem minie Ci to. Jeśli czujesz, że nie dajesz sobie rady możesz również spróbować u psychologa.
Powodzenia
6 2015-04-09 08:20:11 Ostatnio edytowany przez znikam (2015-04-09 08:25:17)
widzisz Magdalena, nie powinnaś już do niego pisać, dałaś mu wystarczający sygnał że coś do niego czujesz, że chcesz. A ty wyglądasz tak jakbyś się prosiła o tą miłość/znajomość. Poniżasz się w ten sposób i to bardzo. On nie wykazuje żadnego zainteresowania Tobą.
Trzymajta się! To nie ma sensu dalej tkwić w tym. Poczekaj jeszcze trochę aż spotkasz innego który będzie cię tak pociągał. Tylko musisz się otwierać na nowe znajomości.
Witam! Właściwie nie wiem od czego zacząć... Pewnie od mojej niskiej samooceny, przycietnej urody i miłości do toksycznych/ ewentualnie niesonsumowanych związków... Nie jestem głupią, ale w życiu prywatnym jak i w relacjach ze znajomymi radzę sobie słabo. No wiec ostatnio dodałam na fb byłego, z którym nic wyszło i zaproponowałam sie spotkać. Bardzo go kochalam, właściwie zapomniałam o nim tylko na 2 lata. Nie ma w sobie nic specjalnego oprócz złych manier i miłości do piwa, ale, i mam nadzieje, ze mi sie nie wydaje, jednak jest w nim coś, co mnie przyciąga jak magnez. Ale jego widocznie nie. Pisze do niego ja pierwsza, spotkania planuje rownież ja. On jest dość chłodny i nawet ani razu mnie nie pocalowal, wiec czuje sie brzydkim mutantem. I rozumiem, ze właściwie trzeba z tym skończyć, jak nie będę do niego sama pisała, pewnie i tak to sie skończy, ale nie wiem jak. Nikogo teraz nie mam, od kilku miesięcy, wiec jestem tak słaba, ze brnę w to... Mam prace, ćwiczę, ale sie nie udaje podjąć sie z kolan.
Mysle ze te 3x6 dla autorki oznaczaja upadek.
Wracajac do tematu to skoro wchodzisz w relacje bez sensu, bez przyszlosci to czego oczekujesz? Tylko po to zeby zapewnic potrzeby emocjonalne. A to byl taki test. Przecietnosc nie jest w zadnym razie dyskwalifikujaca ale juz postawa braku kryteriuw wyboru faceta, braku oczekiwan - JUZ TAK. Byle jakie wymagania to byle jakie efekty i plytkie relacje. Spodziewalas sie moze czegos innego?