netkobietyWszystkie działy
Seks, seksualność, psychologia

Nienawiść do ciała

37 odpowiedzi5 888 wyświetleńzałożony przez Otis, 04.04.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Nienawiść do ciała

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 38 ]

1

Temat: Nienawiść do ciała

W wywiadzie dla WO Eve Ensler mówi:
?Skończyła wtedy czterdziestkę i moje ciało zaczęło się zmieniać. Miałam wielkie, wzdęte brzuszysko. Dostałam na jego punkcie obsesji, tylko o nim mogłam myśleć. Spędzałam godziny na siłowni, żeby się go pozbyć. I zaczęłam się zastanawiać: czy to w ogóle możliwe, że jestem radykalną feministką, skoro własny brzuch spędza mi sen z oczu? (?) Zobaczyłam, jak straszny jest rozdźwięk między ideami, których miałam pełną głowę, a nienawiścią do własnego ciała. Nie można sobie intelektualnie powiedzieć: kocham swoje ciało?.

Zaskakujące. Nienawiść? Czy aż tak mocno Wy kobiety to odczuwacie? Stąd taka drażliwość?

2

Odp: Nienawiść do ciała

Bo od małego wkręca się tym biednym kobietom, że powinny być idealne, a one w to wierzą. O ile taka nienawiść ma jakieś uzasadnienie w wieku 20 lat (niedojrzałość), to sądziłam, że 30-letnie i 40-letnie kobiety nauczyły się już akceptować własne ciała. To jest spory problem, jeśli młoda, niewiele ważąca kobieta źle się czuje przez wyimaginowany tłuszcz. Sądziłam, że z wiekiem to mija, bo u mnie już zdążyło minąć. Jak słyszę, że kobieta nie rozbierze się na plaży, bo wstydzi się blizny po cesarce, to zastanawiam się dokąd ten świat zmierza.

3 Ostatnio edytowany przez Otis (2015-04-04 16:10:56)

Odp: Nienawiść do ciała

Dla dwudziestolatek to normalne? A potem co? Związki pozwalają kobietom zająć zdrowy stosunek do ciała? Od nienawiści do samoakceptacji to jak droga z głodowego ubóstwa do dwóch samochodów i domu na przedmieściach. Czyli, że odpowiedni facet/partnerka dla takiej kobiety to ekwiwalent miliona w gotówce. Powiedzcie mi, że się mylę.

4

Odp: Nienawiść do ciała
Otis napisał/a:

Zaskakujące. Nienawiść? Czy aż tak mocno Wy kobiety to odczuwacie?

A w życiu!
Ja 20 lat już sporo czasu temu kończyłam, do tego mogłam sobie obserwować sporo szybsze zmiany w swoim ciele spowodowane problemami zdrowotnymi, przerobiłam wagi od jakichś 47kg do 75kg, chudłam, tyłam, coś mi obwisało, coś się fałdowało i w ogóle wrażenia to na mnie nie wywiera.

To moje ciało jest, jak mi się coś w nim nie podoba mocno, to staram się to zmienić, a jak się chce, to bardzo, bardzo wiele można zmienić w niemalże dowolnym wieku, a wieku 40 lat to na pewno.

5

Odp: Nienawiść do ciała
Otis napisał/a:

Dla dwudziestolatek to normalne? A potem co? Związki pozwalają kobietom zająć zdrowy stosunek do ciała? Od nienawiści do samoakceptacji to jak droga z głodowego ubóstwa do dwóch samochodów i domu na przedmieściach. Czyli, że odpowiedni facet/partnerka dla takiej kobiety to ekwiwalent miliona w gotówce. Powiedzcie mi, że się mylę.

Normalne w tym sensie, że są niedojrzałe i mogą się przejmować takimi głupotami. Nie wiem jaki wpływ na akceptację siebie mają związki. No chyba kiepski. Załóżmy że niedowartościowana kobieta spotyka księcia z bajki. Nawet jeśli on jej chwilowo pomoże w akceptacji siebie, to jeśli z nią zerwie, ona pewnie wróci do stanu wyjściowego.

6 Ostatnio edytowany przez Otis (2015-04-04 18:15:35)

Odp: Nienawiść do ciała

Taką miałem nadzieję. Bo wizja, że dla jakiejś kobiet facet jest jak milion w gotówce jest kuriozalna. I na dodatek zwrot 'wydać za mąż' nabiera dźwięcznego sensu wink

7

Odp: Nienawiść do ciała

Chyba nie bardzo rozumiem o co Ci w ogóle chodzi. Mój facet jest dla mnie jak milion w gotówce, ale to nie ma niczego wspólnego z moim dowartościowywaniem się nim. Już zanim zaczęłam z nim być, to nie miałam kompleksów na punkcie ciała. To słaby związek, jeśli ktoś dowartościowuje się drugą osobą.

8 Ostatnio edytowany przez Otis (2015-04-04 18:36:00)

Odp: Nienawiść do ciała

Zaskoczyła mnie siła wyznania Ensler. I - jeśli tak jest - jak sobie z tym radzicie. Milion w gotówce to wartość, jaką w tej sytuacji kobieta zyskuje we własnych oczach w związku. Tak jest czy nie?

9

Odp: Nienawiść do ciała
Otis napisał/a:

Zaskoczyła mnie siła wyznania Ensler. I - jeśli tak jest - jak sobie z tym radzicie. Milion w gotówce to wartość, jaką w tej sytuacji kobieta zyskuje we własnych oczach w związku. Tak jest czy nie?

W takim razie źle zrozumiałam metaforę z tym milionem. Nie, nie zyskałam we własnych oczach będąc w związku. W oczach innych ludzi być może, bo niektórzy dalej uważają, że kobieta bez faceta jest mniej wartościowa.

10

Odp: Nienawiść do ciała

Jest to po części zrozumiałe jak dla mnie bo niektóre kobiety mają taki charakter, że chyba chciały by "pasować" do swojego wymarzonego ideału faceta albo po prostu być postrzegane przez otoczenie z zazdrością. I nie każda z takich osobowości jest skłonna zrozumieć czemu np z wyżej wspomnianą blizną po cesarce czy po czymś tam innym i np z nadwagą otoczenie mogłoby jej zazdrościć wyglądu czy postrzegać ją jako obiekt godny naśladowania. A wiele kobiet chce właśnie takich być a jeśli nie są idealne popada w depresję niestety. Wystarczy oglądnąć kilka programów dotyczących chirurgii plastycznej żeby widzieć że nie tylko kapryśnice które chcą sobie coś przerobić albo ostrzyknąć pojawiają się w takich programach, czasem są to osoby które mają faktycznie poważny problem np z powodu utraty połowy wagi ciała co kończy się skórą wiszącą na brzuchu do kolan która przeszkadza nawet w zapięciu spodni czy też osoby po ciężkich wypadkach w których zostały oszpecone i okaleczone. Każdy przypadek jest inny..

11

Odp: Nienawiść do ciała

Kocham moje cialo, i szanuje i czuje tylko czulosc w stosunku do niego. W koncu to dom dla mojego mozgu.

12

Odp: Nienawiść do ciała
cslady napisał/a:
Otis napisał/a:

Zaskoczyła mnie siła wyznania Ensler. I - jeśli tak jest - jak sobie z tym radzicie. Milion w gotówce to wartość, jaką w tej sytuacji kobieta zyskuje we własnych oczach w związku. Tak jest czy nie?

W takim razie źle zrozumiałam metaforę z tym milionem. Nie, nie zyskałam we własnych oczach będąc w związku. W oczach innych ludzi być może, bo niektórzy dalej uważają, że kobieta bez faceta jest mniej wartościowa.

Też nigdy nie patrzyłam na siebie inaczej w związku i bez i też nie zrozumiałam, o co chodziło Otisowi na początku. big_smile

Tzn ja rozumiem, że jakaś kobieta ma problem z własnym ciałem albo z tym jak się zmieniło wraz z wiekiem, po jakiejś chorobie czy wypadku. Natomiast odnoszenie tego do ogółu kobiet czy choćby do większości, jest, moim zdaniem, chybionym pomysłem.

13 Ostatnio edytowany przez Otis (2015-04-05 11:32:47)

Odp: Nienawiść do ciała

Traktujecie swoje ciało inaczej niż my, i chociaż wydaje się to oczywiste, to wcale takie nie jest. Nie chodzi o to, że celebrujecie mydełka, szampony, kremy i śmemy, tylko o stosunek emocjonalny. Nie wiem jak z innymi facetami ale ja do swojego ciała stosunku jakiegoś nie mam. Mógłbym powiedzieć "lubię je", ale zapytany i po chwili namysłu, o co w ogóle chodzi.

Kobieta napisała "nienawidzę". A to oznacza kłopoty. Nienawidzę, a potem lubię bo mam 40. lat. A okres pomiędzy, kiedy tworzysz związek masz (lub nie) dzieci, kiedy wymagasz od partnera uwagi, żeby był dla Ciebie czuły, akceptował Twoją fizyczność. Czy to jest jakiś proces? Czy my jesteśmy jakimś katalizatorem? Odpowiedzialni (częściowo) za Wasze "już nie nienawidzę swojego ciała, tylko je kocham"?

14

Odp: Nienawiść do ciała
cslady napisał/a:

Bo od małego wkręca się tym biednym kobietom, że powinny być idealne, a one w to wierzą. O ile taka nienawiść ma jakieś uzasadnienie w wieku 20 lat (niedojrzałość), to sądziłam, że 30-letnie i 40-letnie kobiety nauczyły się już akceptować własne ciała.
.

Dla 20-latek normalne, bo niedojrzałość, choć ciało w tym wieku jest świetne. Potem teoretycznie powinny dojrzeć i zaakceptować swoje ciało, ale zanim to się stanie, zanim ta dojrzałość nadejdzie, to ciało się zmienia, wiotczeje, poród zostawia swoje ślady. Potem taka 30- kilkulatka zamiast wreszcie zaakceptować swoje ciało myśli: Boże, w wieku 20 lat to miałam super ciało, a teraz... jak worek kartofli". I w ten sposób kobiety nigdy swoich ciał nie lubią.

15

Odp: Nienawiść do ciała

Ciało to narzędzie za pomocą którego człowiek poznaje rzeczywistość. Podobno od urodzenia do któregoś tam miesiąca życia za każdym razem gdy dziecko spożywa płyn, przełyka, wydala, oddycha nawet - odczuwa ból. Wszystko przynosi cierpienie, zaczyna utożsamiać bycie, życie z bólem, cierpieniem. Gdy dziecko jest już starsze zaczyna rozumieć - 'ciało mnie ogranicza, ciało decyduje o moim postrzeganiu świata, to co cielesne czyni mnie złym człowiekiem (boli mnie więc krzyczę, krzycząc sprawiam ból mamie, tacie)'. Jesteś nieodpowiednio nażyźniony serotoniną, i innymi 'nawoźnikami' - widzisz świat jako brudny, miałki, zły, a ludzi jako potwory którzy cie dręczą.
Inna sprawa - przypisywanie cech wewnętrznych ze względu na zewnętrze. Jesteś dobrze zbudowany, masz męski, niski głos - budzisz lęk, ludzie się Ciebie boją, myślą żeś brutal, przypisują najgorsze zbrodnie. Jesteś kruchą, delikatną blondynką, myślą - głupia, pusta itd.
Ciało to trochę jak taka wieża, dusza - księżniczka, zdaje się że jedyna droga wyzwolenia wiedzie przez zniszczenie, albo śmierć. Wiedzieli o tym święci chrześcijańscy, mistyczki różne, tarzając się w kolcach z róży, głodząc się.

Wyobraźcie sobie że od urodzenia czujecie się niezależnie od okoliczności tak jak na alkoholu. Jesteście wyluzowani, śmieszy wasz najgorsze prostactwo, sypiecie niewybrednym i żartami, dokuczacie ludziom którzy odbierają to jako dręczenie, ale wy o tym nie wiecie, bo wam stan w którym żarcik można odebrać jako złośliwość nie jest znany. To nie wasza wina. Oczywiście to tylko taki przykład, wiem że nie każdy staje się po alkoholu wesołkowatym luzakiem bez empatii.

Co do tych śladów - to nie jest takie proste. Komuś ze współplażowiczów oglądanie śladów po cesarskim cięciu może sprawić przykrość, tu nie chodzi tylko o akceptację siebie.

Można powiedzieć że ciało to więzienie.

16

Odp: Nienawiść do ciała

Rozumiem, że można swojego wyglądu nie akceptować ? faceci też się z tym borykają, a to z grubasowatością, łysą czaszką czy z odstającymi uszami. Ale idea ciała, z którego kobieta próbuje się wyzwolić, bezskutecznie, więc zostaje jej trwający dekady proces samoakceptacji, to nie sielana. I bardzo różne od tego co nam facetom na ten temat się wydaje.

17

Odp: Nienawiść do ciała
lilly25 napisał/a:

Co do tych śladów - to nie jest takie proste. Komuś ze współplażowiczów oglądanie śladów po cesarskim cięciu może sprawić przykrość, tu nie chodzi tylko o akceptację siebie.

Hahaha biedactwa! Wiesz, mnie mało by obchodziło, że kogoś ze współplażowiczów brzydzi mój cellulit, blizna po cesarce lub innym zabiegu albo mało jędrne piersi. Mam w nosie delikatne mimozy, niech lepiej siedzą w domu, bo potem jeszcze po nocach nie będą mogły spać. Dla mnie ciało każdego człowieka jest czymś normalnym i nie brzydzą mnie tak ludzkie i normalne sprawy jak blizny, cellulity, fałdki, obwisłości itp. Może to nie rozbudzać mojego pożądania, ale jeśli kogoś to obrzydza i sprawia mu przykrość, to moim zdaniem taka osoba ma coś nie po kolei z głową i to ona powinna się leczyć.

Ciało byłoby dla mnie więzieniem dopiero wtedy, gdyby odmówiło mi posłuszeństwa, musiałabym załatwiać się w pieluchę i przy każdej czynności prosić o pomoc. Wtedy rzeczywiście mam obiektywne powody, żeby nie czuć się komfortowo we własnym ciele. Natomiast robienie problemu, bo ktoś ma bliznę po cesarce jest doprawdy żenujące, bo te blizny są tak cienkie i słabo widoczne, że mogłyby brzydzić jakąś płytką, małostkową osobę.

Znam kobietę, która po ciąży ma 5 kg więcej niż przed ciążą (nie może tej reszty zrzucić) i myśli o sobie jako o "tłustej maciorze" przy wadze 53 kg. Drugiej koleżance trochę obwisły piersi po ciąży, a jej facet porównuje ją do lochy. Jak słyszę takie kwiatki, to nie wiem czy mam się śmiać czy płakać. To jest tak absurdalne, że aż śmieszne, ale jednocześnie bardzo smutne, bo szkoda mi po prostu tych kobiet. Jestem za tym, żeby każdy dbał o swoje ciało, ale pewnych rzeczy się nie przeskoczy. Każde piersi w końcu pokona grawitacja, każdy będzie miał coraz mniej jędrną skórę itp. Godne pochwały jest dbanie o ciało, chodzenie na fitness, siłownię, używanie kosmetyków i dobre odżywianie się, ale już obsesja na tym punkcie to co innego.

18

Odp: Nienawiść do ciała
cslady napisał/a:

Ciało byłoby dla mnie więzieniem dopiero wtedy, gdyby odmówiło mi posłuszeństwa, musiałabym załatwiać się w pieluchę i przy każdej czynności prosić o pomoc. Wtedy rzeczywiście mam obiektywne powody, żeby nie czuć się komfortowo we własnym ciele. Natomiast robienie problemu, bo ktoś ma bliznę po cesarce jest doprawdy żenujące, bo te blizny są tak cienkie i słabo widoczne, że mogłyby brzydzić jakąś płytką, małostkową osobę.

Właśnie, dla mnie ciało to wiele możliwości. Mogę teraz wstać i pobiec gdzie tylko mam ochotę. To dzięki ciału odczuwam ciepło, zimno, dotyk, przyjemność.

19

Odp: Nienawiść do ciała

'Niech lepiej siedzą w domu' - ale pewnych widoków nie da się uniknąć. Nie wystarczy unikać wychodzenia na plażę.


Obrzydzenie nie jest winą człowieka.
Czy ludzie którzy wymiotują na widok pająków tez maja coś z głową? Odruch wymiotny też świadczy o płytkości?

Przyznam się że kiedy coś mnie boli, jest mi niewygodnie mam odruch wymiotny na widok ludzkich warg (nieważne czyich), zaczerwienionych policzków, dlaczego? Ano dlatego że ból prawdopodobnie pochodzi z mięsa. Wargi wyglądają jak mięso zabitych zwierząt, a zaczerwienienie - krew, płynąca krew = oznaka zycia, istnienia, istnienie=ból, odwrotnie też - widok białek na paznokciach wywołuje, lub nasila ból który odczuwam z jakiegoś tam powodu.

Ślady po ciąży, kilka kilogramów wyżej. To nie jest takie proste ocenić, to sytuacja trudna dla obojga. Żona cierpi bo czuje się brzydka, słyszy rzeczy które ją ranią, jest wymęczona ciązą, ale mąż też cierpi patrząc na te ślady. Inaczej, ale cierpienie to cierpienie.

Najlepiej byłoby pokazywać takie rzeczy ludziom którzy decydują się zostać rodzicami wcześniej. Jak facet nie moze wejsć do rzeźni czy iść na zastrzyk bez znieczulenia to niech nie przyrzeka że bedzie z kobieta na dobre, i na złe. Lepiej obnazyc swoje slabosci od razu niz zgrywać maczo.

Tak, pewnych rzeczy się na razie (bo w przyszłości pewnie tak) nie da przeskoczyc, ale świadomość tego nie sprawi że ktoś stanie sie nieczuly na pewne widoki, ze nie bedzie plakal po nocach gdy zobaczy pana/pania z bliznami.


daenerys7 napisał/a:

Właśnie, dla mnie ciało to wiele możliwości. Mogę teraz wstać i pobiec gdzie tylko mam ochotę. To dzięki ciału odczuwam ciepło, zimno, dotyk, przyjemność.

Ciepło, zimno, dotyk, możliwość odbierania zapachów, dźwięków - to jest najstraszniejsze w ciele. Ból z mięsa.

Nieczułe ciało to luksus którym zostają obdarzeni nieliczni szczęśliwcy.

Piszecie tutaj o wygladzie, o wzroku, a zapominacie o pozostałych zmyslach - sluchu, smaku, dotyku. Nie wydaje wam się to straszne? 
Czlowiek zaczyna chorować na raka, dostaje bóli, i z łagodnego poczciwca staje się osobą złośliwą, nieznośną dla otoczenia.
Ktos ma autyzm ktory wiaze sie z nadwrazliwoscia sensoryczna, i dotyk, poglaskanie odbiera jak torture.

Bodźce zmyslowe mieszają w glowie, uniemozliwiaja logiczne myslenie.

20

Odp: Nienawiść do ciała

Właśnie czytam W.Eichelbergera i podobny temat przewija się kilka razy. Sens jest taki, że matki nie przekazują córkom identyfikacji ze swoją płcią, świadomości swojej seksualności i też akceptacji swojego ciała zamiast tego dziewczyny uczą się nie ufać swoim odczuciom, uczuciom, popędom itp. Tracą w ten sposób kontakt ze sobą i swoim ciałem. Jak myślicie, na swoich przykładach, czy to może faktycznie być przyczyna?

21

Odp: Nienawiść do ciała
lilly25 napisał/a:

Obrzydzenie nie jest winą człowieka.
Czy ludzie którzy wymiotują na widok pająków tez maja coś z głową? Odruch wymiotny też świadczy o płytkości?

Przyznam się że kiedy coś mnie boli, jest mi niewygodnie mam odruch wymiotny na widok ludzkich warg (nieważne czyich), zaczerwienionych policzków, dlaczego? Ano dlatego że ból prawdopodobnie pochodzi z mięsa. Wargi wyglądają jak mięso zabitych zwierząt, a zaczerwienienie - krew, płynąca krew = oznaka zycia, istnienia, istnienie=ból, odwrotnie też - widok białek na paznokciach wywołuje, lub nasila ból który odczuwam z jakiegoś tam powodu.

Ślady po ciąży, kilka kilogramów wyżej. To nie jest takie proste ocenić, to sytuacja trudna dla obojga. Żona cierpi bo czuje się brzydka, słyszy rzeczy które ją ranią, jest wymęczona ciązą, ale mąż też cierpi patrząc na te ślady. Inaczej, ale cierpienie to cierpienie.

Najlepiej byłoby pokazywać takie rzeczy ludziom którzy decydują się zostać rodzicami wcześniej. Jak facet nie moze wejsć do rzeźni czy iść na zastrzyk bez znieczulenia to niech nie przyrzeka że bedzie z kobieta na dobre, i na złe. Lepiej obnazyc swoje slabosci od razu niz zgrywać maczo.

Tak, pewnych rzeczy się na razie (bo w przyszłości pewnie tak) nie da przeskoczyc, ale świadomość tego nie sprawi że ktoś stanie sie nieczuly na pewne widoki, ze nie bedzie plakal po nocach gdy zobaczy pana/pania z bliznami.

Ale to jest Twój problem, a nie mój. Ja mam prawo wychodzić z moimi bliznami, gdzie mi się podoba. Nie słyszałam w ogóle o człowieku, który wymiotowałby na widok blizny. Poza tym mnie chodziło o ludzi, którym blizna uraża ich delikatne uczucia estetyczne, a nie o skrajnościach. Oczywiste jest, że na plaży ludzie się rozbierają, więc taka nadwrażliwa osoba nie powinna tam chodzić, skoro to jej szkodzi. Masz jakieś dziwaczne podejście do ciała, ciąży itp. Jakbyś miała z ciążą i własnym mężem jakieś złe doświadczenia typu rzucenie Cię po albo wyzywanie. Mam blizny po zabiegach ginekologicznych i jakoś mój partner nie odczuwa bólu patrząc na nie, ani w ogóle nikt go nie odczuwa, a wiele osób widziało. Co więcej, raz w miesiącu robi mi zastrzyki i nie mdleje przy tym. Raz przejeżdżaliśmy koło wypadku i sam zatamował krwawienie, także o jego delikatność jakoś się nie boję, bo widocznie nie pada plackiem na widok krwi. Mnie kiedyś robiło się słabo, gdy patrzyłam na krew, ale to siedziało w mojej głowie. Kiedy psu weszło szkło w łapę, to sama musiałam go opatrzyć przez zabraniem do weterynarza i nie myślałam wcale o tym, żeby wymiotować, bo psu to nie pomoże.

Nie wiem o co chodzi konkretnie z Twoim przypadkiem, ale ogólnie ból często siedzi w głowie. Kiedy leżałam w szpitalach to widziałam, że ja po 5 godzinach od zabiegu latałam mimo krzyków pielęgniarek i czułam się świetnie. A takie histeryzujące kobiety strasznie znosiły ten sam zabieg, bo one już tam przychodziły z takim nastawieniem, że ten zabieg będzie straszny, że będzie bardzo bolało i jeszcze nie omieszkiwały całej nocy o tym marudzić, zamiast zapewnić organizmowi odpoczynek, by miał potem siłę na regenerację.

22 Ostatnio edytowany przez lilly25 (2015-04-05 19:52:47)

Odp: Nienawiść do ciała

Tak, wiem że to nie Twój problem, nie chodziło mi o to że nie powinnaś/takie osoby pojawiać się na plaży, odnosiłam się w tamtym poście do:

cslady napisał/a:

Jak słyszę, że kobieta nie rozbierze się na plaży, bo wstydzi się blizny po cesarce, to zastanawiam się dokąd ten świat zmierza.

Mi chodzi o to że czasami kobieta wstydzi się rozebrać na plaży nie ze względu na wstyd, ale z uwagi na szacunek do czyichś uczuć (tutaj: estetycznych), z lęku przed zranieniem kogoś takim widokiem.

Trudno rozwiązać taki problem, bo z jednej strony nie można zakazywać ludziom 'nieidealnym' (mam nadzieję że nikt nie zrozumie tego: gorszym, bo nie o to chodzi, niektórzy mogą nawet dostrzegać w tym piękno) pokazywać się na plaży, a z drugiej rozumiem tych ktorzy bardzo źle znoszą różne widoki (które moga byc nawet dla wiekszości miłe, przyjemne, są np. ludzie którzy brzydzą się stopami, inni je uwielbiają).

Uważam też że obrzydzanie się każda drobnostką nie świadczy o płytkości, po prostu jedni są odporniejsi na pewne widoki, a inni nie.

23

Odp: Nienawiść do ciała
lilly25 napisał/a:

Mi chodzi o to że czasami kobieta wstydzi się rozebrać na plaży nie ze względu na wstyd, ale z uwagi na szacunek do czyichś uczuć (tutaj: estetycznych), z lęku przed zranieniem kogoś takim widokiem.

Pierwsze słyszę i nigdy bym na taką teorię nie wpadł. Jeśli ktoś idzie na plażę i tam się rozbiera to chyba ma gdzieś ranienie czyichś uczuć estetycznych, bo jeden lubi więcej ciała, inny mniej, jeden lubi szkieletory, inny znowu co innego. I co ja mam się zastanawiać czy tu na około są lubiciele tego czy tego? A tam. Ja tam swojego ciała długi czas nie lubiłem bo po prostu byłem gruby. Ale sobie z tym poradziłem i teraz jestem raczej atletycznie zbudowany i zwracam swoim ciałem na plaży uwagę płci pięknej. Łechta to moje ego, nie powiem, ale tylko tyle.

24 Ostatnio edytowany przez Otis (2015-04-06 15:18:47)

Odp: Nienawiść do ciała

Pani Lissewska ujmuje sprawę tak:
"Głównym jednak powodem nienawiści do swego ciała jest nasz narcyzm, czyli niezgoda na to, że możemy nie być idealni, lecz zwyczajni.
(?)
Nie dość, że uważamy za niemożliwe, by inni myśleli inaczej niż my, to jeszcze mamy skłonność do udowadniania sobie, że nasz obraz świata jest prawdziwy. Dlatego dziewczyna nie lubiąca swojego ciała, jeśli już zaryzykuje odsłonięcie się? to przed mężczyzną-narcyzem uznającym za wartościowe tylko to, co idealne.
(?)
Co musiałoby się stać, żeby przestała się wstydzić, że nie pasuje do idealnego wzorca? Żeby zaczęła lubić swoje ciało? Musiałaby pożegnać się z nierealną wizją siebie."

http://psychoterapia-lissewska.pl/wstydze_sie_swojego_ciala

25 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-04-06 16:06:55)

Odp: Nienawiść do ciała

Ja nie lubię ani bycia narcyzem, ani fałszywej skromności w stosunku do własnego ciała. Jeśli widzę, że mam ładne nogi, to na usłyszany komplement nie będę się czerwienić i zaprzeczać "ale gdzie tam, tutaj są trochę krzywe, widzisz?". A jeżeli wiem, że mam dziecięce rysy twarzy, to nie udaję, że tak nie wyglądam i nie robię na siłę z siebie wampa, co wyglądałoby komicznie. Sądzę, że mam w miarę zdrowe podejście, bo dbam o siebie jak mogę, ale też nie rozpaczam z powodu rzeczy, na które nie mam wpływu. Mogę np. minimalizować ryzyko zmarszczek, ale tak ogólnie nie uniknę ich. Vian ma rację, że jeśli się chce, to można naprawdę dużo zmienić na lepsze, ale najpierw trzeba przyznać się przed sobą do tych wad i spojrzeć na siebie obiektywnie. Kobiety faktycznie często udają. Ubierają się nieadekwatnie do swojej figury, podkreślając strojem wszystkie mankamenty, bo nie umieją spojrzeć na siebie obiektywnie, tylko mają w głowie jakiś obraz siebie i podług niego się ubierają. Przecież np. kobieta z nadwagą ładnie będzie wyglądała w dopasowanym ubraniu (nie za ciasnym), które podkreśla jej atuty (np. ładny biust). A ona zamiast tego nosi na sobie jakieś bezkształtne worki na ziemniaki, bo uważa, że w ten sposób jej nadwaga nie rzuca się w oczy. Oczywiście, czasami kobiety noszą worki dla wygody, ale nie mówię o tych przypadkach. big_smile Moja inna znajoma na siłę robi z siebie wampa, chociaż obiektywnie nie ma do tego figury, by odsłaniać dekolt i nogi. I to też nie chodzi o to, że ona się w tych ubraniach dobrze i wygodnie czuje, tylko właśnie próbuje wyglądać jak swoje własne wyobrażenie. Mnie np. podobają się spódnice szyte z koła, ale nie udaję, że mam do nich figurę, bo przy pełnych biodrach źle się w nich wygląda. A czy mam się nienawidzić za to albo oszukiwać, że wyglądam w tym super? Chyba nie. No a te wszystkie kobiety zafascynowane Latynoskami, które farbują włosy na czarno i chodzą na solarium, choć to do nich nie pasuje? Dla mnie to rzeczywiście upodabnianie się na siłę do jakiegoś wymyślonego ideału, chociaż w ogóle nim nie jesteśmy.

Ja oczywiście nie mam niczego do kobiet, które mocno ingerują w swój wygląd, jeśli one rzeczywiście siebie akceptują i są szczęśliwe w swoim ciele. Najważniejsze, by się akceptować i dobrze ze sobą czuć. Problem w tym, że często tak nie jest.

26 Ostatnio edytowany przez Otis (2015-04-06 16:21:41)

Odp: Nienawiść do ciała

Jeszcze raz: http://psychoterapia-lissewska.pl/wstyd ? jego_ciala

Wspomniany tekst dowodzi, że - paradoksalnie - nienawiść do swojego ciała bierze się z narcyzmu, proporcjonalnie.

Narcyzm u faceta to bezkrytyczne: "chodzę po plaży a płeć przeciwna zwraca na mnie uwagę" (bo powód może być taki, że delikwent zachowuje się tak, jak kupa innych facetów w średnim wieku, którzy myślą, że są atrakcyjni). Narcyzm u kobiet to nienawiść do własnego ciała, to zakompleksiona skromność.

Jestem seksowna i o tym wiem, to u kobiety dowód zdrowia psychicznego.

27

Odp: Nienawiść do ciała

A według mnie zbytnie przejmowanie się niedoskonałościami swojego ciała (prawdziwymi lub wyimaginowanymi) jest oznaką tego, że kobieta (lub mężczyzna) nie ma w prawdziwych problemów w życiu i przejmuje się pierdołami.

28

Odp: Nienawiść do ciała
bbasia napisał/a:

A według mnie zbytnie przejmowanie się niedoskonałościami swojego ciała (prawdziwymi lub wyimaginowanymi) jest oznaką tego, że kobieta (lub mężczyzna) nie ma w prawdziwych problemów w życiu i przejmuje się pierdołami.

Niekoniecznie, czasami się bierze stąd, że właśnie ma za dużo problemów, z którymi sobie nie radzi i tworzy taki temat zastępczy, który może kontrolować. Stąd się bierze np. anoreksja.

29 Ostatnio edytowany przez Iceni (2015-04-06 21:59:37)

Odp: Nienawiść do ciała

Kobieta może się tak samo przejmować "wzdętym, wielkim brzuszyskiem" jak facet swoimi 160cm wzrostu albo asteniczną budową ciała.

30 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-04-07 23:20:39)

Odp: Nienawiść do ciała

Mam sporą nadwagę - 82 kg teraz przy 170, a miałam 85 przy 170, a po mnie to mocno widać, bo najbardziej idzie mi w brzuch, twarz też pucołowata i wszystko, biodra szerokie i cała sylwetka większa i szeroka, zrzucę, ale jak chodzi o tytuł wątku, to mimo że wygląda to średnio u mnie, to nie czuję nienawiści do swojego ciała, to nie. Mimo nadwagi i tego, że wygląda to kiepsko u mnie, to nie wstydziłam się tez wyjść na plażę czy basen, uważam, że wtedy liczy się zabawa, a nie ocenianie innych, więc co by tam ktoś pomyślał jak wyglądam generalnie nie obchodziło mnie. Tzn na początku może wstydziłam się tego, że kiepsko wyglądam, ale potem nie, bo skoro tę nadwagę miałam i mam jeszcze, a chciałam iść na basen czy plażę, to nie odmawiałam sobie tego. Teraz wiem, że za dużo jadłam i tutaj zadbam o to, bo warto wiem. Nie jestem perfekcjonistką, zrzucę dla zdrowia i będę lepiej wyglądać, ale ogólnie perfekcjonistką nie jestem. Tak samo jak moje ciało wygląda kiepsko ok, a byłam na plaży, to tak samo i nawet kiedyś jak byłam szczupła, to nie oceniałam innych na plaży czy na basenie. Dla mnie to bez sensu. Nie chodzi o patrzenie na innych, tylko o dobrą zabawę i tak samo jak cslady dziwię się jak ktoś jest aż tak wrażliwy na widoki i nie potrafi zrozumieć, że ludzie na plaży będą różni i to normalne. Pewnie, że to ciało może nie pociągać, ale żeby od razu obrzydzać. No mnie nie obrzydzają.

31

Odp: Nienawiść do ciała
truskaweczka19 napisał/a:

Mam sporą nadwagę - 82 kg teraz przy 170, a miałam 85 przy 170, a po mnie to mocno widać, bo najbardziej idzie mi w brzuch, twarz też pucołowata i wszystko, biodra szerokie i cała sylwetka większa i szeroka, zrzucę, ale jak chodzi o tytuł wątku, to mimo że wygląda to średnio u mnie, to nie czuję nienawiści do swojego ciała, to nie. Mimo nadwagi i tego, że wygląda to kiepsko u mnie, to nie wstydziłam się tez wyjść na plażę czy basen, uważam, że wtedy liczy się zabawa, a nie ocenianie innych, więc co by tam ktoś pomyślał jak wyglądam generalnie nie obchodziło mnie. Tzn na początku może wstydziłam się tego, że kiepsko wyglądam, ale potem nie, bo skoro tę nadwagę miałam i mam jeszcze, a chciałam iść na basen czy plażę, to nie odmawiałam sobie tego. Teraz wiem, że za dużo jadłam i tutaj zadbam o to, bo warto wiem. Nie jestem perfekcjonistką, zrzucę dla zdrowia i będę lepiej wyglądać, ale ogólnie perfekcjonistką nie jestem. Tak samo jak moje ciało wygląda kiepsko ok, a byłam na plaży, to tak samo i nawet kiedyś jak byłam szczupła, to nie oceniałam innych na plaży czy na basenie. Dla mnie to bez sensu. Nie chodzi o patrzenie na innych, tylko o dobrą zabawę i tak samo jak cslady dziwię się jak ktoś jest aż tak wrażliwy na widoki i nie potrafi zrozumieć, że ludzie na plaży będą różni i to normalne. Pewnie, że to ciało może nie pociągać, ale żeby od razu obrzydzać. No mnie nie obrzydzają.

Truskaweczko, nie wiem jak tam z figurą, ale po twarzy w ogóle wagi Ci nie widać (widziałam zdjęcie na jakimś wątku). Nie  uważam też, że masz jakąś ogromną wagę, ale fakt, dla samego zdrowia warto zrzucać.

A jeszcze co do plaży, to gdyby tam mogli chodzić tylko idealni ludzie, to na plażach byłyby pustki. big_smile Idąc takim tokiem myślenia, to ludzie po 40stce w ogóle nie powinni się pokazywać ze względu na obwisłości, kobiety z cellulitem też nie, z bliznami to już w ogóle. A kogoś mogą razić wystające żebra, więc szkieletory też powinny mieć zakaz itp. To chore myślenie by było, bo na plażę idzie się, by miło spędzać czas, a nie doznawać wrażeń estetycznych jak w galerii sztuki.

32

Odp: Nienawiść do ciała

A ja np też czasem walczę z nadwagą o ile przy wzroście 186 kg jakoś te 95 kg wyrobiłem i stoi.Rok temu chyba przegiąłem z ciężarkami i zaaplikowałem na sztangę 120 kg a na hankle po 12 kg ćwiczyłem przygotowując się do sezonu.Coś mi puściło w lewym barku i stojąc na bramce każda obrona każdy upadek tak mnie cholernie bolał,że czasem aż mi się z bólu łzy w oczach pokazywały.Trwało to pól roku przestałem dźwigać żelastwo i przeszło,10 tubek maści poszło:)I choć moje ciało nie jest wcale złe (nie mam latem kompleksów aby się z koszulki rozebrać)to muszę mu dać szanse i przestać nim miotać po boisku:)Co bym sobie wymienił hmm kciuki bo powybijałem tak że matko jedyna a podobno sport to zdrowie:)

33 Ostatnio edytowany przez Otis (2015-04-08 02:04:18)

Odp: Nienawiść do ciała
słodko-kwaśny napisał/a:

Co bym sobie wymienił hmm kciuki bo powybijałem tak że matko jedyna a podobno sport to zdrowie:)

Kolana, bark, łokieć, nadgarstek - od dziecka, 30 lat w różnych okolicznościach.

Sport to zdrowie ...
którego już nie odzyskasz smile

Wątek zaczepia o nienawiść do ciała. I zdałem sobie teraz, dlaczego ten temat mnie porusza. Od dziecka nie znosiłem słabości w swoim ciele. Nie dlatego, że byłem słaby, tylko dlatego, że wiedziałem, że ono może więcej, szybciej i lepiej. Znaczna część starszego pokolenia w mojej rodzinie to sportowcy wyczynowi. Dla mnie to była zawsze jedynie rekreacja. Ale stosunek do własnego, niezdolnego do przekroczenia pewnych barier organizmu ? już nie.
Gdzieś to się ciągle czai pod skórą. Kiedy zakładam ?trampki? wypływa na wierzch; moje ciało i ja to dwie różne osoby i nie jesteśmy wtedy najlepszymi przyjaciółmi.

34 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-04-08 01:44:41)

Odp: Nienawiść do ciała
cslady napisał/a:
truskaweczka19 napisał/a:

Mam sporą nadwagę - 82 kg teraz przy 170, a miałam 85 przy 170, a po mnie to mocno widać, bo najbardziej idzie mi w brzuch, twarz też pucołowata i wszystko, biodra szerokie i cała sylwetka większa i szeroka, zrzucę, ale jak chodzi o tytuł wątku, to mimo że wygląda to średnio u mnie, to nie czuję nienawiści do swojego ciała, to nie. Mimo nadwagi i tego, że wygląda to kiepsko u mnie, to nie wstydziłam się tez wyjść na plażę czy basen, uważam, że wtedy liczy się zabawa, a nie ocenianie innych, więc co by tam ktoś pomyślał jak wyglądam generalnie nie obchodziło mnie. Tzn na początku może wstydziłam się tego, że kiepsko wyglądam, ale potem nie, bo skoro tę nadwagę miałam i mam jeszcze, a chciałam iść na basen czy plażę, to nie odmawiałam sobie tego. Teraz wiem, że za dużo jadłam i tutaj zadbam o to, bo warto wiem. Nie jestem perfekcjonistką, zrzucę dla zdrowia i będę lepiej wyglądać, ale ogólnie perfekcjonistką nie jestem. Tak samo jak moje ciało wygląda kiepsko ok, a byłam na plaży, to tak samo i nawet kiedyś jak byłam szczupła, to nie oceniałam innych na plaży czy na basenie. Dla mnie to bez sensu. Nie chodzi o patrzenie na innych, tylko o dobrą zabawę i tak samo jak cslady dziwię się jak ktoś jest aż tak wrażliwy na widoki i nie potrafi zrozumieć, że ludzie na plaży będą różni i to normalne. Pewnie, że to ciało może nie pociągać, ale żeby od razu obrzydzać. No mnie nie obrzydzają.

Truskaweczko, nie wiem jak tam z figurą, ale po twarzy w ogóle wagi Ci nie widać (widziałam zdjęcie na jakimś wątku). Nie  uważam też, że masz jakąś ogromną wagę, ale fakt, dla samego zdrowia warto zrzucać.

A jeszcze co do plaży, to gdyby tam mogli chodzić tylko idealni ludzie, to na plażach byłyby pustki. big_smile Idąc takim tokiem myślenia, to ludzie po 40stce w ogóle nie powinni się pokazywać ze względu na obwisłości, kobiety z cellulitem też nie, z bliznami to już w ogóle. A kogoś mogą razić wystające żebra, więc szkieletory też powinny mieć zakaz itp. To chore myślenie by było, bo na plażę idzie się, by miło spędzać czas, a nie doznawać wrażeń estetycznych jak w galerii sztuki.

No po twarzy nie było widać, ponieważ to było zdjęcie sprzed 2 lat, teraz miałam zepsuty aparat i wyszło tak, że nie miałam aktualnego. No na twarzy wtedy szczupło wyglądałam, prawda? Ważyłam wtedy ok 70-75 kg przy 170, więc jeszcze nie było źle. Teraz twarz dużo okrąglejsza, bo te jak piszę 10 kg więcej, 82 kg, a wcześniej 85 kg. No tak, dla zdrowia na pewno lepiej, wiem, zrzucę to. No i chyba brzydka nie jestem, nie? Kiedyś przesadzałam, że jest źle z moim wyglądem. Tyle co zęby bardzo krzywe, diastema duża - 5mm to źle, ale jak będzie mnie już stać, to założę aparat i będzie ok.

Zgadzam się, też tak uważam.

35

Odp: Nienawiść do ciała
truskaweczka19 napisał/a:

No tak, dla zdrowia na pewno lepiej, wiem, zrzucę to. No i chyba brzydka nie jestem, nie? Kiedyś przesadzałam, że jest źle z moim wyglądem. Tyle co zęby bardzo krzywe, diastema duża - 5mm to źle, ale jak będzie mnie już stać, to założę aparat i będzie ok.

Nie, pewnie, że nie jesteś brzydka. Moim zdaniem jesteś bardzo ładna. A co do diastemy, to niektórzy sądzą, że ona jest sexy. A większości osób ona zwyczajnie nie przeszkadza. Moja koleżanka ze studiów ma diastemę i chociaż ją stać, to nie zamierza korygować aparatem, bo jej się podoba. I jej faceci traktowali to jako zaletę, a nie wadę. No ale ona ogólnie ma proste zęby. Ja też miałam kiedyś krzywe, ale to bardzo mocno, więc aparat był konieczny.

36

Odp: Nienawiść do ciała
cslady napisał/a:
truskaweczka19 napisał/a:

No tak, dla zdrowia na pewno lepiej, wiem, zrzucę to. No i chyba brzydka nie jestem, nie? Kiedyś przesadzałam, że jest źle z moim wyglądem. Tyle co zęby bardzo krzywe, diastema duża - 5mm to źle, ale jak będzie mnie już stać, to założę aparat i będzie ok.

Nie, pewnie, że nie jesteś brzydka. Moim zdaniem jesteś bardzo ładna. A co do diastemy, to niektórzy sądzą, że ona jest sexy. A większości osób ona zwyczajnie nie przeszkadza. Moja koleżanka ze studiów ma diastemę i chociaż ją stać, to nie zamierza korygować aparatem, bo jej się podoba. I jej faceci traktowali to jako zaletę, a nie wadę. No ale ona ogólnie ma proste zęby. Ja też miałam kiedyś krzywe, ale to bardzo mocno, więc aparat był konieczny.

Dziękuję smile Wiem smile Tylko jak u mnie jest duża, to psuje to wygląd w połączeniu z bardzo krzywymi zębami, bo wiele zębów mam powykrzywianych, między innymi zębami mniejsze, ale też przerwy trochę mam. Jakby to była mała diastema, to bym się nie przejmowała smile A tak wolę ten aparat założyć jak będzie mnie na to stać. No tak, ogólnie jak ma proste zęby, to się nie rzuca w oczy tak, ja jak mam bardzo krzywe, to inaczej, więc wiesz. Aha rozumiem, no spoko. Mnie nie było stać, to nie miałam aparatu, ale w końcu będzie stać i założę wink

37

Odp: Nienawiść do ciała
Otis napisał/a:

Zaskakujące. Nienawiść? Czy aż tak mocno Wy kobiety to odczuwacie? Stąd taka drażliwość?

Nienawiść na pewno nie, są pewne rzeczy w moim ciele które mi nie do końca odpowiadają a których nie mogę zmienić to tego stopnia do którego bym chciała ale z tym da się żyć, bez wpędzania się w kompleksy i odczuwania obrzydzenia do własnego ciała. Trzeba mieć zdrowe podejście do samej siebie.

38

Odp: Nienawiść do ciała

'My tak przywykłyśmy do tego że jesteśmy ładne(...)Zdaje mi się że gdyby mi odjęto piękność lub choćby tylko świadomość mojej piękności - to nie umiałabym dalej żyć(...)Ja dlatego tylko dobra jestem , że jestem ładna - nie zazdroszczę nikomu, nikogo nie nienawidzę, jestem pełna pogańskiej jakiejś, słonecznej, królewskiej miłości dla ludzi'.

Kolejny dowód na ciało - więzienie. W cytacie mowa jedynie o urodzie, ale można zadać sobie pytanie: Czy gdybym urodził się niedołężny, czy gdybym musiał wytrzymywać przeokropne bóle fizyczne mojego ciała spowodowane wrodzoną chorobą byłbym dalej dobrym, życzliwym, pomocnym człowiekiem? Czy dalej głaskał bym się powtarzając 'Moje kochane ciało'?

Ciało to więzienie.

Posty [ 38 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Nienawiść do ciała

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026