Cześć
Jakiś czas temu rozstałam się z chłopakiem. Powodem naszego rozstania były ciągłe kłótnie.
chłopak stwierdził, że jest zmęczony tym i że chce być teraz sam. Bardzo był zakochany we mnie..
Na początku go nie chciałam, ale po czasie udało mu się zdobyć moje serce. Byłam jego jedyną dziewczyną.
Byliśmy ze sobą dwa lata.. Po ostatniej kłótni zerwał ze mną.
Stwierdził, że nie chce teraz nikogo mieć. A jak zapytałam go czy kiedykolwiek da nam jeszcze szanse.. a on odpowiedział że:''Nie wiem, może kiedyś, ale na chwile obecną nie wie''.. Miesiąc po kłótni, napisałam mu co z nami dalej..
A on stwierdził że ciągle tak samo.. czyli nie mamy ze sobą kontaktu.. czyli zerwaliśmy.
Ostatnio znów go zaczepiłam.. rozmowa była normalna tak jak bym rozmawiała ze znajomym..
Wiem, że on nie szuka ze mną kontaktu.. i to jest źle:
Wy na pewno mieliście podobne przypadki.. powiedzcie mi, czy kiedykolwiek on wróci do mnie?
Wiem, że nie możecie tego wiedzieć, ale z własnych doświadczeń podpowiedzcie czy warto walczyć o to?
Bardzo go kocham.. ale nie chce tylko się przyjaźnić z nim. Pomóżcie
1 2015-03-28 19:07:34 Ostatnio edytowany przez MargoMargo (2015-03-28 19:08:04)
Podobne tematy
Witaj, na początek musisz odpowiedzieć sobie na kilka podstawowych pytań:
- co tak naprawdę było powodem waszych kłótni, które doprowadziły do rozstania?
- czy jest szansa aby zmienić rzeczy o które się kłóciliście?
- czy jesteś w stanie akceptować pewne rzeczy? - bo o coś te kłótnie były
- czy na pewno nie ma osoby trzeciej?
Nikt tak z marszu nie powie Ci czy warto walczyć, bo na to składa się wiele czynników. Poza tym gro osób wychodzi z założenia, że nie wchodzi się dwa razy... odgrzewany kotlet itp.
Póki co raczej nie naciskaj go na rozmowy "o was". Jak sama zauważyłaś nie szuka kontaktu, co oznacza, że póki co aktualny stan rzeczy mu odpowiada... Możesz próbować zagadywać co jakiś czas - ale czy warto? Po pierwsze, nie leczysz się. Po drugie, to on był stroną zrywającą i pokazujesz, że nadal na niego czekasz, co stawia Cię na przegranej pozycji.
Albo naprawdę sam zatęskni, choć wydaje mi się że za dużo czasu już upłynęło a jego nic nie rusza. Albo po prostu trzeba będzie się z tym jakoś pogodzić..