netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Moja mała obsesja.

4 odpowiedzi2 261 wyświetleńzałożony przez AlaInna, 24.03.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Moja mała obsesja.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 5 ]

1

Temat: Moja mała obsesja.

Witam.
Bardzo Was proszę o radę, o jakiegoś kopniaka w tyłek ,bo ciężko mi normalnie funkcjonować:(

Jesteśmy razem 1,5 roku. Oboje mam po 23 lata.
Jestem zakompleksiona. Ale robię postępy i naprawdę jest mi coraz lepiej-sama to zauważam na każdym kroku.

Początki naszego związku były dla mnie bardzo trudne. Na początku nie byłam zazdrosna. Mówił mi ,że była do Niego pisała jak się dowiedziała ,że mnie poznał ( chciała oddać prezenty,które od Niego dostała, a to chciała żeby Jej coś kupił przez internet) . Nie ruszało mnie to absolutnie. Miał przyjaciółkę o której mi dużo mówił ( nie , nie pytałam,ale wspominał o Niej na każdym kroku). Nie załapałam wtedy. Okazało się ,że to była przyjaciółka 'z bonusem'( nie spał z Nią odkąd się poznaliśmy - wiem,bo dobijała się do Niego, przestał się odzywać do Niej).Pytałam co ich łączy na samym początku ( swoją drogą , wiecie jak się o Niej dowiedziałam, o Jej istnieniu? W dzień ,w którym się poznaliśmy ,odprowadzając mnie do domu , pomylił imiona,i nazwał mnie Jej imieniem.)   No i jak się pewnie domyślacie , moje zaufanie do Niego prysło totalnie. Powiedział,że zapracuje na nie. Ok, dostał szansę.

Bardzo bolesne było dla mnie to,że wiecznie mówił o innych dziewczynach. Nie,że się zachwycał czy coś ,ale a to o jakiejś poznanej na koncercie , a to o byłej ( np.: oglądaliśmy serial a On mówi,że musiał tego dużo z byłą oglądać) . Prosiłam, tłumaczyłam. Pewnego dnia się popłakałam. Nie wytrzymałam. Byłam w  trakcie 'walki o siebie', o swoje poczucie własnej wartości. I podcinało mi to skrzydła. Opowiadał o swoich 'podbojach' i wyrobił sobie u mnie opinie takiego faceta , który każdą by zaliczył sad

Kolejna kwestia -patrzenie na inne. Potrafił się 'zagapić', siedząc ze mną w kawiarni ,czy stojąc w kolejce. A wiecie co było najgorsze? Że się wypierał, że mówił mi,że jestem nienormalna, że On nic nie robi. Ja naprawdę próbuję rozumieć ,że 'każdy facet tak robi'. Ale to zwalnia ich z odrobiny taktu? I to też bolało. Robił ze mnie wariatkę,a ja czułam jak to wszystko ciągnie mnie w dół...

Jednego razu byliśmy na imprezie. Dwudniowej , nad jeziorem. Pojechał z Nami mój brat z dziewczyną i kumpela z facetem.Koleżankę znam bardzo długo. Zawsze czułam ,że jest ładniejsza, chudsza, fajniejsza. Na ten wyjazd i impreze przygotowywałam się długo. Ćwiczyłam, bardzo długo szukałam odpowiednich ciuchów. Chciałam się czuć wartościowa .  Mój chłopak o coś tam był na mnie wściekły ( bo nie poszło po Jego myśli i nie docierało do Niego ,że skoro wyjazd jest GRUPOWY to decyzje np.: o godzinie wyjazdu też powinny byc wspólne). No i chcąc mi dać 'karę' zaczął mnie traktować jak najgorszą. Odzywał się do mnie tylko kiedy chciał 'warknąć' w jakiejś sprawie. Przez resztę czasu rzucał głupimi żarcikami w stronę mojej koleżanki ( a Jej się to podobało) ,albo dbał o dziewczynę mojego brata, nazywając Ją ' Paulinką'. Kolejny bolesny kopniak , prosto w twarz. Oczywiście ,po powrocie znowu mój płacz , Jego przeprosiny, bukiet z 32 czerwonych róż ( mama jak zobaczyła to myślała ,że się oświadcza) . Kolejna impreza w tej samej grupie, On już przy mnie ,  byłam w centrum . Ale ja czułam przerażenie. Ścisk w żołądku na samą myśl o tym co zrobił tam, nad jeziorem.

Od października, po szczerej rozmowie , wszystko się zmienia. On staje na wysokości zadania. Koniec z gapieniem się , mówieniem o innych itp.Tłumaczył,że to pierwszy prawdziwy związek, że w poprzednich mógł robić co chciał etc.
Jesteśmy zupełnie inaczej wychowani. Mój tata to dla mnie wzór faceta. Nigdy nie usłyszałam od żadnego z mężczyzn w mojej rodzinie jakiegoś durnego tekstu typu 'fajna laska'. Nigdy żaden z nich nie napalał się na młodszą.
Z kolei tata mojego chłopaka ostentacyjnie gapi się na inne. Bajeruje , zagaduje, ślini się i mówi o tym głośno. Ostatnio byłam z nimi na imprezie i Jego mama mówi do ojca 'chodź, zamienimy się miejscami, będziesz mógł sobie młode dziewczyny pooglądać'. Dla mnie to coś zupełnie obcego, niepojętego.

Jak jest teraz? Świetnie! Jest idealny. Ja swoje poczucie wartości dźwigam i czuje Jego wsparcie.

Ale to co było mnie prześladuje. I czuje,że zaczynam mieć obsesje. Każdą napotkaną dziewczynę obserwuje, oceniam i już wiem,że spodobała by mu się. Że patrzył by na Nią z pożądaniem, chciałby Ją. Przerażają mnie wspólne wyjścia w jakieś miejsce publiczne. Przeraża mnie wiosna, dziewczyny w sukienkach , spódniczkach. Aż mnie coś ściska w gardle i w żołądku. Bałam się przedstawić mu moje przyjaciółki, bałam się ,że zachowa się jak nad jeziorem. Bardzo staram się,żeby nie zauważył. Nie zauważył mojego przerażenia w momencie kiedy koło nas pojawia się jakaś fajna dziewczyna. Boje się cholernie ,że znowu będzie się dziać to samo.Że będę się czuła jak gówno a On będzie robił ze mnie wariatkę i wmawiał ,że zupełnie przypadkiem odprowadził wzrokiem laskę w krótkiej spódniczce w trakcie ROZMOWY ze mną.

Bardzo się stara, widzę to, czuję.

Co ja mam zrobić? Na samą myśl o kolejnym wspólnym wyjeździe nad jezioro sztywnieje .
Wiem,że kiedyś był prostakiem. Pokochałam to starałam się przetrwać . No  i udało się,doczekałam się momentu, w którym jestem ja a inne się nie liczą. Ale wiecie co ? Gdybym miała od nowa zaczynać ten związek, z wszystkimi perypetiami to nie zdecydowałabym się...


Jestem chorobliwie zazdrosna i mimo ,że bardzo mocno pracuję nad sobą i swoją samooceną , ciężko mi. W tym początkowym okresie było tak jakbym ja próbowała wyjść z kanału. Podnosiła powoli wielką i ciężką metalową klapę a On co jakiś czas stawał na niej i leciałam w dół.


Jak się pozbyć tej obsesji na temat innych kobiet? On JUŻ nie daje mi powodów,a ja sama mam paranoję.

Błagam ;(

2

Odp: Moja mała obsesja.

Hmmmm, faceta sie nie ma po to, zeby go zmieniac...

Zacznij od siebie- swojego poczucia wartosci, a jego obserwuj.

Jak uporasz sie z kompleksami, to bedziesz obserwowac na spokojnie, a nie z panika w oczach.

3

Odp: Moja mała obsesja.
oldorando napisał/a:

Hmmmm, faceta sie nie ma po to, zeby go zmieniac...

Zacznij od siebie- swojego poczucia wartosci, a jego obserwuj.

Jak uporasz sie z kompleksami, to bedziesz obserwowac na spokojnie, a nie z panika w oczach.

Dokładnie, zacznij od budowania poczucia własnej wartości, rozwijaj zainteresowania, poszerzaj grono znajomych, żebyś nie była skazana tylko na niego, dbaj o wygląd i...uśmiech na twarzy.
Nie sprawdzaj go, nie kontroluj. Uważam, że on wyczerpał już kredyt zaufania względem Ciebie. Stara się - OK, ciekawe na jak długo wystarczy tego zaangażowania.
Dałaś mu szansę, ale pamiętaj, szansę daje się tylko raz (przynajmniej tak powinno być), przy kolejnym jego wyskoku, zastanów się, czy chcesz nadal być z takim człowiekiem, czy taki układ daje Ci szczęście?

4

Odp: Moja mała obsesja.

Autorko, zwiazalas sie z "trudnym" mezczyzna. Jak piszesz, gdybys wiedziala, co ci przyjdzie przezywac, nie weszlabys w te relacje. Ale skoro juz jestes z nim, skrzystej z tego. Zreszta juz to robisz. Zawalcz o siebie na maxa.
Masz niskie poczucie wartosci, a zwiazek z nim to wyciagnal na zwenatrz. To do pracy. Zbuduj swoje poczucie wartosci. Jesli podejdziesz do tego powaznie, moge sie zalozyc, ze za rok, dwa pojdziesz ze swoim partnerem na plaze nudystow i bedziesz sie czula jak jedyna kobieta na plazy. O tym jak budowac poczucie wlasnej wartosci napisano mase poradnikow i artykulow. Zapoznaj sie z nimi. I jeszcze jedno - im wiecej bedziesz mala fajnego zycia oprocz zwiazku i partnera, tym bezpieczniej bedziesz czula sie  w ogole w zyciu i z nim.

5

Odp: Moja mała obsesja.

Zwykły prostak, do tego traktujący kobiety przedmiotowo skoro z jakąś tam spotykał się na seks... Ja bym się w ogóle takim gościem nie zainteresowała na poważnie, dla mnie ktoś kto spotykał się na seks od razu byłby skreślony bo widać że to kompletne zero, nie szanuje kobiet. Nie wiem co Ty w nim widzisz, co on w sobie takiego ma. I po co się katujesz skoro jesteś nieszczęśliwa. Zakończ ten związek i poszukaj faceta przy którym będziesz się czuła jak księżniczka.

Posty [ 5 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Moja mała obsesja.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026