Witam i proszę o radę postaram się napisać obiektywnie ale nie wiem czy mi się to uda.
W maju minie 6 lat jak jestem z moim facetem mam 1,5 roczne dziecko, mój Facet zdradzał mnie tuż przed narodzinami naszego maleństwa romans trwał 4 miesiące, postanowiłam dać mu szansę dla siebie, dla dziecka aby miało pełna rodzinę i niby ok on się stara i tak dalej a ja .........nie mogę zapomnieć, niby rozmawialiśmy o tym wszystkim ale to wyglądało tak że ja zadawałam pytania próbowałam zrozumieć a on mi mówił że nie wie dlaczego tak zrobi co nim kierowało i że mu odjeba....ło, i każda kolejna próba rozmowy na ten temat kończy się aferą, próbowałam zapomnieć ale się nie da!!!! te cholerne pytanie wracają!!!! od zdrady minęło 18 miesięcy są chwile że jest ok ale zaufanie nie jest takie jak dawniej w wiele rzeczy mu nie wierzę, w święta oświadczył mi się a ja myślę że zrobił to po to abym przestała już o tym myśleć, wczoraj była kolejna awantura zrobił mi ja przy moim maleństwie i 9 letnim bratanku, jest w tym też sporo mojej winy bo nie potrawie o tym zapomnieć
, w tym momencie nie mam mu nic do zarzucenia stara się opiekuje sie dzieckiem, ale ja i tak wciąż myślę o tych wszystkich jego kłamstwach, rozmowy kończą się kłótnią nie chce się rozchodzić ale czasem myślę że tak będzie lepiej dla mnie i dla mojego dziecka a z drugiej strony czy mam prawo niszczyć dziecku rodzinę ??? nie wiem jak rozwiązać ten problem, zostać i walczyć czy odejść???? czy mogę was prosić o radę??? czy jestem złym człowiekiem że nie potrafię zapomnieć i tak naprawdę wybaczyć????