Witam wszystkich nie wiem od czego zacząc.
Od dwóch lat walczę z bulimią, czuje sie okropnie pare tygodni temu cwiczylam i dobrze sie odtrzywialam czułam sie swietnie ale od 2 znowu mam atak nie potrafie przestac tylko jem i wymiotuje mysle tylko o tym i o tym czy przytylam opsesyjnie sprawdzam swoje cialo czy jest pulchniejsze. jestem zmeczona ta obsesja czuje sie strasznie samotna. moj mąż mnie nie rozumie a przed reszta rodziny ukrywam cala sprawe. mam juz dosyc tej ciągłej obsesji na punkcie wygladu od jutra planuje znowu przestac to robic ale tak jest od tygodnia mówie to dzis ostatni dzień pozniej znowu to samo jestem taka zestresowana. czuje ciagłą presje aby wyglądać idealnie. nie pisze tu aby sluchac ze mam isc do lekarza czy cos takiego. chciala bym zlapać kontakt z kimś kto tez jest w takiej sytuacji kto mnie zrozumie potrzebuje przed kims sie wygadac kto mnie wesprze i pomoże podjąć dalsza walkę. sama nie wiem czego oczekuje piszac tutaj ale jesli jest ktos kto równiesz walczy z tym cichym zabujcą proszę o odzew. nie zniosę dłużej tego jak choroba rujnuje mi życie.
Podobne tematy
Myślałaś o terapii grupowej? Z tego co piszesz to rozwiązanie dla Ciebie.
Witam, walczę z bulimią od wielu lat. Zaburzenia odżywiania towarzyszą mi ok 20 lat. Ciężka choroba, która zrujnowała mi kilka związków i małżeństwo. Trudno innym ludziom zrozumieć tę chorobę. Zaburzenia emocjonalne jakie towarzyszą tej chorobie są niezrozumiałe dla ludzi "zdrowych". Objadanie i wymioty to tylko objaw, odzew na to co tak naprawdę dzieję się w naszym umyśle i z czym sobie nie radzimy. Lata choroby niszczą nasz organizm i relacje międzyludzkie. Na siłę próbowałam szukać zrozumienia wśród partnera, ale niestety ludzie nie są w stanie wczuć się w drugą osobę. Nie przeżyjesz-nie czujesz taka prawda. Ludzie to egoiści, taka już ludzka natura. Sama wychowuję dziecko, które tak naprawdę utrzymuje mnie przy życiu. Na innych nie ma co liczyć. Trzeba samemu znaleźć siłę do walki. Ale ja nie potrafię mimo, że mam cudowną córkę. Niezbadana jest psychika ludzka. Lata leczenia lekami, wiele terapii, 35 lat kobieta i brak radości. Rozumiem wszystkich tych, którzy sobie nie radzą, sama to przeżywam i trwam w tym. Trzymajcie się. Piszcie czujecie się samotnie. A
Mam bulimie od bardzo dawna , pare lat , czasem jest lepiej moge w ogóle nie wymiotować , ale wtedy zaczynam ćwiczyć albo przestaje jeść a później znowu jem wszystko co tylko moge i zwracam to , diety ,ćwiczenia to nic nie da bo to siedzi w naszej psychice , nienawiść do swojego ciała obrzydzenie , cieżko jest sobie z tym poradzić . Sama nie wiem jak sobie radzić
Ja ciągle staram się schudnąć, kiedyś nie jadłam nic, potrafiłam tylko pół jabłka na cały dzień. Teraz przytyłam bo chciałabym oddawać krew jednak czuję się coraz gorzej psychicznie bo czuję się tłusta jak nigdy dotąd. Aktualnie ważę 47 kg a mam tylko 162 wzrostu. Jeszcze pół roku temu ważyłam 40 kg. Z jednej strony chce nie myśleć o odchudzaniu i oddawać krew tak jak planowałam ale z drugiej strony czuję się okropnie tłusta i widzę że przytyłam. Myślę że nigdy mi się nie uda żyć normalnie bo nie umiem nad tym panować to siedzi w mojej głowie. Do tego mam fobie i nerwicę natręctw. Mój chłopak próbuje mnie wsierac ale widzę że coraz bądziej sam nie wie jak mi pomóc. Chyba nie chce się leczyć bo się tego boję. Boję się szczególnie terapii w związku z fobią. Tylko chłopak wie o moim problemie. Czuję się z tym bardzo samotna i mam coraz mniej wsparcia
Ja ciągle staram się schudnąć, kiedyś nie jadłam nic, potrafiłam tylko pół jabłka na cały dzień. Teraz przytyłam bo chciałabym oddawać krew jednak czuję się coraz gorzej psychicznie bo czuję się tłusta jak nigdy dotąd. Aktualnie ważę 47 kg a mam tylko 162 wzrostu. Jeszcze pół roku temu ważyłam 40 kg. Z jednej strony chce nie myśleć o odchudzaniu i oddawać krew tak jak planowałam ale z drugiej strony czuję się okropnie tłusta i widzę że przytyłam. Myślę że nigdy mi się nie uda żyć normalnie bo nie umiem nad tym panować to siedzi w mojej głowie. Do tego mam fobie i nerwicę natręctw. Mój chłopak próbuje mnie wsierac ale widzę że coraz bądziej sam nie wie jak mi pomóc. Chyba nie chce się leczyć bo się tego boję. Boję się szczególnie terapii w związku z fobią. Tylko chłopak wie o moim problemie. Czuję się z tym bardzo samotna i mam coraz mniej wsparcia
Na prawdę masz problem skoro uważasz że waga 47 kg to za dużo przy twoim wzroście . Masz super wage chciałabym tyle ważyć, nie powinnas sie odchudzać !!!
Ja też tak robię, ciągle albo się obżeram, albo głodzę, obżeram-wyrzyguję, grubnę, i chudnę w bardzo szybkim tempie. Przy każdym najmniejszym problemie, emocji z która sobie nie radzę. U mnie to nie jest jeszcze, i raczej nie będzie bulimia, ale blisko. Mam tak od 7 lat, i nie umiem sobie poradzić z tymi nawykami. Bywają okresy że odżywiam się jak normalny człowiek, ale długo one nie trwają. Mimo tego że znam problem z autopsji nie umiem Ci nic poradzić, Ty zresztą sama pewnie sobie zdajesz sprawę co teoretycznie należy robić w takich sytuacjach...wysiłek fizyczny, pasja, jakieś techniki oddychania pozwalające na wyciszenie.
Witaj. Jakieś 10 lat z bulimią, jeśli o mnie chodzi;) Ja już się pogodziłam z tym, że zostanę z nią do końca życia. Psychiatra, leki itp. mi nie pomogły.
bulimia to choroba duszy...przebacz wszystkim...zapomnij i będziesz zdrowa....cos jak z alkoholizmem... pierwszy krok to przebaczenie.. jeśli potrafisz to wygrywasz...jeśli blizny są zbyt głębokie naucz sie z nią żyć...