Czy to możliwe kochać równie bardzo dwóch mężczyzn?
Czy to tylko złudzenie?
Podobne tematy
Miłości nie ma, są tylko głupie zauroczenia.
xSingleLadyx....Naprawdę tak uważasz?
Miłości nie ma, są tylko głupie zauroczenia.
Rok temu bym się zgodziła. Śmieszyła mnie paplanina o miłości. Związek to był dla mnie układ.
Ale teraz. Gotowość do poświęcenia, akceptacja, pragnienie sprawiania przyjemności, dbania o kogoś, gotowość niesienia pomocy, nieustająca chęć obcowania z ciałem drugiego człowieka z jego osobowością.
Co to takiego?
A ja myślę, że miłość istnieje tylko nie każdy może jej doświadczyć.
Czy to możliwe kochać równie bardzo dwóch mężczyzn?
Czy to tylko złudzenie?
Czy można kochać dwóch facetów? Trochę to nie poważne.
Zdradzasz jednego i drugiego.
Wybierz tego właściwiego.
Nie można. Zapewne nie kochasz żadnego z nich.
Czy to możliwe kochać równie bardzo dwóch mężczyzn?
Czy to tylko złudzenie?
Oczywiscie , ze mozna.
Tak samo jak mozna kochac wiecej niz jednego brata, i rodzicow (a nie tylko matke, czy tylko ojca)
xSingleLadyx....Naprawdę tak uważasz?
Tak. Tak właśnie uważam. Ja nigdy nie zaznałam miłosci. A zauroczenie- owszem i to bez wzajemności, bo jakby inaczej i teraz został tylko płacz i żal...
Tak samo jak mozna kochac wiecej niz jednego brata, i rodzicow (a nie tylko matke, czy tylko ojca)
Też o tym myślałam, że matka przecież kocha dwoje i więcej dzieci wszystkie również bardzo
11 2015-03-15 12:30:23 Ostatnio edytowany przez Al_donka (2015-03-15 12:33:43)
NinaLafairy napisał/a:Tak samo jak mozna kochac wiecej niz jednego brata, i rodzicow (a nie tylko matke, czy tylko ojca)
Też o tym myślałam, że matka przecież kocha dwoje i więcej dzieci wszystkie również bardzo
Zdradzasz jednego i drugiego.
Wybierz tego właściwiego.
Próbuję.
Nie można. Zapewne nie kochasz żadnego z nich.
Jeśli to prawda, to złe wieści.
Ty sama musisz wiedziec co czujesz. Jesli uwazasz, ze kochasz obu to tak jest i nie pytaj innych, obcych co czujesz.
Ty sama musisz wiedziec co czujesz. Jesli uwazasz, ze kochasz obu to tak jest i nie pytaj innych, obcych co czujesz.
Chyba w skrytości liczyłam, ze odezwie się ktoś w podobnej sytuacji. Ale faktycznie każdy jest inny i każda sytuacja odmienna.
Chodzi mi właściwie o to czy można równolegle, równie mocno żyć w dwóch różnych relacjach opartych na różnych zasadach.
NinaLafairy napisał/a:Ty sama musisz wiedziec co czujesz. Jesli uwazasz, ze kochasz obu to tak jest i nie pytaj innych, obcych co czujesz.
Chyba w skrytości liczyłam, ze odezwie się ktoś w podobnej sytuacji. Ale faktycznie każdy jest inny i każda sytuacja odmienna.
Chodzi mi właściwie o to czy można równolegle, równie mocno żyć w dwóch różnych relacjach opartych na różnych zasadach.
No to odezwalam sie przeciez.
NinaLafairy napisał/a:Tak samo jak mozna kochac wiecej niz jednego brata, i rodzicow (a nie tylko matke, czy tylko ojca)
Też o tym myślałam, że matka przecież kocha dwoje i więcej dzieci wszystkie również bardzo
Może i kochać można dwóch mężczyzn jednocześnie. Jednak szczerym też wypadało by być wobec obydwóch, bo kochając chce się zazwyczaj być z tym kimś, być może stworzyć stały związek. Jak w takim razie wyobrażasz sobie "kochanie dwóch mężczyzn"? "Stałość" nijak nie da się podzielić na dwie osoby a właściwie to na trzy osoby.
Al_donka napisał/a:NinaLafairy napisał/a:Tak samo jak mozna kochac wiecej niz jednego brata, i rodzicow (a nie tylko matke, czy tylko ojca)
Też o tym myślałam, że matka przecież kocha dwoje i więcej dzieci wszystkie również bardzo
Może i kochać można dwóch mężczyzn jednocześnie. Jednak szczerym też wypadało by być wobec obydwóch, bo kochając chce się zazwyczaj być z tym kimś, być może stworzyć stały związek. Jak w takim razie wyobrażasz sobie "kochanie dwóch mężczyzn"? "Stałość" nijak nie da się podzielić na dwie osoby a właściwie to na trzy osoby.
wszystko sie da tak naprawde. To nie lot na Jowisza.
Nina, może i się da. Tylko tego samego muszą chcieć wszyscy zainteresowani. Jeśli tylko jedna osoba wie o sprawie i dąży do "podziału" dogodnego dla siebie, to nie jest to fajne dla reszty.
Nina, może i się da. Tylko tego samego muszą chcieć wszyscy zainteresowani. Jeśli tylko jedna osoba wie o sprawie i dąży do "podziału" dogodnego dla siebie, to nie jest to fajne dla reszty.
Ah, to tak oczywiscie. Ale to biore jako oczywistosc. Jak sie kogos kocha to sie go nie chce w konia robic - moim zdaniem.
Margolinka napisał/a:Nina, może i się da. Tylko tego samego muszą chcieć wszyscy zainteresowani. Jeśli tylko jedna osoba wie o sprawie i dąży do "podziału" dogodnego dla siebie, to nie jest to fajne dla reszty.
Ah, to tak oczywiscie. Ale to biore jako oczywistosc. Jak sie kogos kocha to sie go nie chce w konia robic - moim zdaniem.
A widzisz, może dlatego kochając mamę i tatę, kochamy oboje tak samo(tak samo jak matka dwoje dzieci), nie robiąc ich w konia, bo to zupełnie inna miłość. Oboje wiedzą o naszym uczuciu do nich.
Kochając dwóch facetów, obu robi się w konia. Bowiem rzadko który facet byłby zadowolony informacją o tym drugim.
Więc wracamy do punktu wyjścia... "czy da się kochać dwóch facetów"?
Moja odpowiedz brzmi NIE. A na pewno nie na dłuższą metę...
Margolinka napisał/a:Nina, może i się da. Tylko tego samego muszą chcieć wszyscy zainteresowani. Jeśli tylko jedna osoba wie o sprawie i dąży do "podziału" dogodnego dla siebie, to nie jest to fajne dla reszty.
Ah, to tak oczywiscie. Ale to biore jako oczywistosc. Jak sie kogos kocha to sie go nie chce w konia robic - moim zdaniem.
Dlatego pisałam o m i ł o ś c i, bo ten podział najmniej dogodny jest dla mnie, tak naprawdę to ja tracę, jestem chyba na to gotowa, dlatego napisałam, że kocham (zawsze myślałam, że nie potrafię, że tylko siebie, a teraz...)
Oczywiście wolałabym uczciwie, ale nie da rady, za dużo krzywdy dla innych, bezbronnych...
NinaLafairy napisał/a:Margolinka napisał/a:Nina, może i się da. Tylko tego samego muszą chcieć wszyscy zainteresowani. Jeśli tylko jedna osoba wie o sprawie i dąży do "podziału" dogodnego dla siebie, to nie jest to fajne dla reszty.
Ah, to tak oczywiscie. Ale to biore jako oczywistosc. Jak sie kogos kocha to sie go nie chce w konia robic - moim zdaniem.
A widzisz, może dlatego kochając mamę i tatę, kochamy oboje tak samo(tak samo jak matka dwoje dzieci), nie robiąc ich w konia, bo to zupełnie inna miłość. Oboje wiedzą o naszym uczuciu do nich.
Kochając dwóch facetów, obu robi się w konia. Bowiem rzadko który facet byłby zadowolony informacją o tym drugim.
Więc wracamy do punktu wyjścia... "czy da się kochać dwóch facetów"?
Moja odpowiedz brzmi NIE. A na pewno nie na dłuższą metę...
Moi wiedzieli o sobie i znali sie i widywali sie prawie codziennie.
22 2015-03-15 19:51:55 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2015-03-15 19:53:29)
Oczywiście wolałabym uczciwie, ale nie da rady, za dużo krzywdy dla innych, bezbronnych...
Czyli lepiej nieuczciwie, bo dzięki temu nikt nie jest krzywdzony prócz Ciebie?
W sumie dobre usprawiedliwienie. Postawić siebie na skrzywdzonej pozycji. Ok. Skoro Tobie tak pasuje. To Twoje życie.
Nina, dlatego napisałam że rzadko który facet. Jeśli Ty trafiłaś na takich, którym to pasowało, to ok. Każdy żyje po swojemu, tak jak jemu pasuje. Ważne tylko, żeby swoim zachowaniem nie ranić innych.
Al_donka napisał/a:Oczywiście wolałabym uczciwie, ale nie da rady, za dużo krzywdy dla innych, bezbronnych...
Czyli lepiej nieuczciwie, bo dzięki temu nikt nie jest krzywdzony prócz Ciebie?
W sumie dobre usprawiedliwienie. Postawić siebie na skrzywdzonej pozycji. Ok. Skoro Tobie tak pasuje. To Twoje życie.Nina, dlatego napisałam że rzadko który facet. Jeśli Ty trafiłaś na takich, którym to pasowało, to ok. Każdy żyje po swojemu, tak jak jemu pasuje. Ważne tylko, żeby swoim zachowaniem nie ranić innych.
Zgadzam sie z Toba.
Mysle, ze takie 'nieuczciwie dla dobra innych' to jest usprawiedliwianie siebie przed samym soba
Moi się nie widywali, ale też wiedzieli o sobie i się obyło bez histerii.
Moi się nie widywali, ale też wiedzieli o sobie i się obyło bez histerii.
Więc pozostało poznać ze sobą panów lub chociażby powiadomić ich o zaistniałej sytuacji i po problemie. ![]()
A po co ich ze sobą miałam poznawać? Oni o sobie wiedzieli, o sytuacji też, problemu żadnego nie było.
Chyba troszeńkę nie zrozumiałaś mojego wcześniejszego postu. ;-)
27 2015-03-15 20:24:27 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2015-03-15 20:25:38)
Nie nie Vian, ja zrozumiałam Twój post. Chodziło mi o panów Al_donki.
Pisałyśmy mianowicie z Niną o tym, że jest ok wtedy, gdy wszyscy "zainteresowani" mają jasność sytuacji.
Skoro jest ok kochać dwóch facetów jednocześnie, ona czuje się pokrzywdzona sytuacją gdy jest nieuczciwa wobec nich, to pozostaje ich poznać. Jednak skoro Al_donka ma co do tego wątpliwości, i pisze o "krzywdzie niewinnych", śmiem domniemywać że boi się iż w jej przypadku nie było by tak kolorowo.
Stąd dalsze rozważania o "usprawiedliwianiu siebie" i tym podobne.
Nie nie Vian, ja zrozumiałam Twój post. Chodziło mi o panów Al_donki.
Ajaj, to ja przepraszam - ja Ciebie nie zrozumiałam.
Ja się z Niną zgadzam, że dziwna to miłość, która pozwala na manipulacje i kłamstwa, żeby dla kogoś było jak najwygodniej. Ja takiej miłości nie rozumiem, dla mnie to zwykły egoizm i chęć posiadania.
Cóż. Prawda w oczy...
Coś innego mi przyszło do głowy czy można na prawdę kochać kogoś i nie chcieć mieć go tylko dla siebie, na wyłączność?
Teraz przyszło mi do głowy, że swoim partnerem nie chciałabym się dzielić, jeżeli jestem gotowa dzielić się tym drugim z jego kobietą to może jednak to g..., a nie miłość. Nie żebym nie była zazdrosna, jestem, staram się o tym nie myśleć, ale czy ta gotowość do wyzbycia się posiadania kogoś tylko dla siebie to właśnie prawdziwa miłość czy raczej jej brak?
Ale mam shit w głowie.
Cóż. Prawda w oczy...
Coś innego mi przyszło do głowy czy można na prawdę kochać kogoś i nie chcieć mieć go tylko dla siebie, na wyłączność?
Teraz przyszło mi do głowy, że swoim partnerem nie chciałabym się dzielić, jeżeli jestem gotowa dzielić się tym drugim z jego kobietą to może jednak to g..., a nie miłość. Nie żebym nie była zazdrosna, jestem, staram się o tym nie myśleć, ale czy ta gotowość do wyzbycia się posiadania kogoś tylko dla siebie to właśnie prawdziwa miłość czy raczej jej brak?
Ale mam shit w głowie.
Czekaj czekaj Al_donka... to Ty dzielisz się tym facetem z JEGO kobietą? Czy może ona nieświadomie musi dzielić się nim z Tobą? Bo czegoś tutaj nie rozumiem... Kto był pierwszy w tym "trójkącie" Ty czy ona?
Oj Al_donka Al_donka... kolejne rozważania kto lepszy "stary dobry mąż" czy "świeży i pachnący tajemniczością kochanek".
To żadna "gotowość pozbycia się chęci posiadania", tylko szukanie na oślep najwygodniejszego usprawiedliwienia zdrady.
Coś innego mi przyszło do głowy czy można na prawdę kochać kogoś i nie chcieć mieć go tylko dla siebie, na wyłączność?
JA mogę.
Ogólnie wierzę we wzajemność. Nie przyszłoby mi do głowy mieć dwóch facetów i zakazać im żeby spotykali się z kimś jeszcze poza mną. Skoro ja mogę to oni też mogą. Kwestia co najwyżej jak to rozegrają, bo wiadomo, że jakby mnie zaczęli zaniedbywać na rzecz tamtej, to odejdę. Oni też by odeszli, jakbym ja ich zaniedbywała i nie spełniała ich potrzeb.
Czy to możliwe kochać równie bardzo dwóch mężczyzn?
Czy to tylko złudzenie?
Mozna ale prawdopodobnie wiaze sie to z nieco inna "konstrukcja" mozgu gdyz badanai pokazuja i z wyboru w takich "zwiazkach" moglbo by zyc 15% spoleczenstwa. To teoria a w praktyce mamy pewne spoleczenstwo z jakimis tam zasadami ogolnymi spolecznymi, mamy wychowanie i wpojone rozne rzeczy, ktore trudno usunac, trzeba by sie nauczyc dzielenie intymnosci oraz takiego postepowania zeby nie ranic bliskiej osoby. Nawet jak sie rozpatruje problemy "poligamii" to ta proponowana przez Ciebie, stanowi 1% wobec 99% dotyczacego "rozterek mezczyzn". Dlatego mnie sie wydaje ze to problem pewnego zauroczenia, szukania kryteriuw wyboru, umiejetnosci wyboru i odrzucenia moze tez cech porzadanych a nie jakis prawdziwy dylemat wynikajacy z sytuacji. Jak juz przestaniesz myslec "o sobie" to moze zauwazysz ze podstawowym problemem jest to co napisalem powyzej, w tym zazdrosc u partnerow oraz wychowanie. Pojawia sie tez pytanie czy tu chodzi o prawdziwe myslenie "poligamiczne" czy moze raczej o tzw. poliamoryzm czyli chec posiadania wiecej niz jednego partnera seksualnego na raz?
Czekaj czekaj Al_donka... to Ty dzielisz się tym facetem z JEGO kobietą? Czy może ona nieświadomie musi dzielić się nim z Tobą? Bo czegoś tutaj nie rozumiem... Kto był pierwszy w tym "trójkącie" Ty czy ona?
Oj Al_donka Al_donka... kolejne rozważania kto lepszy "stary dobry mąż" czy "świeży i pachnący tajemniczością kochanek".
To żadna "gotowość pozbycia się chęci posiadania", tylko szukanie na oślep najwygodniejszego usprawiedliwienia zdrady.
Cholera, to samo powiedziała dzisiaj moja przyjaciółka: ty to ona dzieli się z tobą, a nie ty z nią
kurcze jakoś wcześniej tak na to nie patrzyłam. Zdrada nie ma usprawiedliwienie, nie moja, miałam udane życie, a to miała być zabawa, seks, a nie miłość. Jakoś głupio wyszło. Żaden tam pachnący ani tajemniczy. Zwykły dupek, co nie zmienia faktu, że mnie wzięło.
Maniek, coś w tym jest: chęć posiadania wiecej niz jednego partnera seksualnego na raz?
W sumie bardziej mnie kręci pod tym względem niż jako partner do czegokolwiek innego.
Fatalne toto.
34 2015-03-16 22:04:55 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2015-03-16 23:18:05)
Cholera, to samo powiedziała dzisiaj moja przyjaciółka: ty to ona dzieli się z tobą, a nie ty z nią
I to Cię śmieszy?
kurcze jakoś wcześniej tak na to nie patrzyłam.
No nie dziwi mnie to wcale. Ty cały czas szukasz dla siebie samej usprawiedliwienia. Stosujesz mechanizm wyparcia, żeby "dobrej zabawy" nic nie zakłóciło. Lepiej dorabiać sobie wydumane teorie, niż popatrzeć trzeźwo na sytuację i nazwać rzecz po imieniu. Ale nie, przepraszam, nie lepiej tylko WYGODNIEJ.
Zdrada nie ma usprawiedliwienie, nie moja, miałam udane życie, a to miała być zabawa, seks, a nie miłość. Jakoś głupio wyszło.
A gdyby był tylko seks i zabawa, to by nie wyszło głupio? Wtedy było by dobrze?
Żaden tam pachnący ani tajemniczy. Zwykły dupek, co nie zmienia faktu, że mnie wzięło.
Al_donko, skoro on zwykły dupek, to siebie jak nazwiesz? Też siedzisz w tym po uszy. On sam nie rozkręcił romansu.