Witam!
Chyba nie mam gdzie się wyżalić, wygadać.. Miesiąc temu dowiedziałam się że mój facet mnie zdradził. Zobaczyłam przypadkiem, gdy podeszłam nagle do niego, pisał smsa do jednej: co by robili, gdzie, namiętne słówka itd. Jeszcze zaczął ze mnie idiotke robić, jakie smsy, jaka inna. Po paru dniach mojego "ochłonięcia" podczas rozmowy wyciągłam od niego, że było ich jednak kilka, a nie tylko ta jedna.. Po przemyśleniach chciałam spróbować, niby obiecuje, że mnie będzie informował gdzie jest, że moge go sprawdzać itd ale jakoś do tej pory mnie to nie uspokaja. Ma taką prace, że cały czas się spotyka z jakimiś ludźmi, ma spotkania, wyjazdy. Nocami też niby z kolegami się widuje. Ja nie daje rady, bo myślenie mnie wykańcza jednym słowem, zero skupienia się na czymkolwiek. Nie wiem, czy mam się dalej męczyć? Czy kiedykolwiek mu zaufam? Jestem młoda, ale dla mnie fundamentem miłości jest szczerość i zaufanie, a teraz to jest tylko ruina. Mam po prostu mętlik w głowie.
Pozdrawiam wszystkie Panie :*
blondyn_ka